Czesi - Nasz sąsiad, o którym w sumie niewiele wiemy

Jak mało wiemy o Czechach, uświadamia mi poniższy wpis na anonimowym blogu sprzed dwóch lat:

http://stanczyk1.blogspot.com/2017/08/czechoza.html?m=1
«1

Komentarz

  • Chehelmut rządzi.
  • No ja akurat co nieco wiem o Czechach. Nie wiem wiele o autorze tekstu. Czytam i widzę że w furii rozdaje ciosy na lewo i prawo, w tym "polaczkom". A on do k..wy nędzy to kto ze tak wszystkich ocenia?
  • Znajomy rok już w Czechach siedzi i tak pisze:
    To potwierdza opinię, jaką sobie o nich przez rok wyrobiłem. Ponurzy, leniwi, nudni jak flaki z olejem, bez poczucia humoru. Czyli niemcy.
  • edytowano November 2019
    Rafał napisal(a):
    No ja akurat co nieco wiem o Czechach. Nie wiem wiele o autorze tekstu. Czytam i widzę że w furii rozdaje ciosy na lewo i prawo, w tym "polaczkom". A on do k..wy nędzy to kto ze tak wszystkich ocenia?
    Nu, typowy forumkowicz.

    Natomiast skoro Kolega coś tam wie o Czechach, to zachęcam do wynurzeń!
  • edytowano November 2019
    Na Rebelyi fanami Czechozy byli m.in. koledzy Konfderata i Deks, a Waclav Klaus u wielu nie wiedzieć czemu robił za wzorcowego polityka prawicowego, na ktorym to Kaczyński powinien sie wzorować...
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Rafał napisal(a):
    No ja akurat co nieco wiem o Czechach. Nie wiem wiele o autorze tekstu. Czytam i widzę że w furii rozdaje ciosy na lewo i prawo, w tym "polaczkom". A on do k..wy nędzy to kto ze tak wszystkich ocenia?
    Nu, typowy forumkowicz.

    Natomiast skoro Kolega coś tam wie o Czechach, to zachęcam do wynurzeń!
    A wynurzę się, wynurzę ale potem bo dziś męczę kadrę budżetem na 2020. Co do forumkowania czyli wymądrzania się swobodnego a nieposkromionego to owszem, ale czy ten tekst to z forumka niszowego czy z jakiegoś autoryzowanego przez poważne prawicowe piśmidło?
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Znajomy rok już w Czechach siedzi i tak pisze:
    To potwierdza opinię, jaką sobie o nich przez rok wyrobiłem. Ponurzy, leniwi, nudni jak flaki z olejem, bez poczucia humoru. Czyli niemcy.
    Niemcy mają poczucie humera

  • Rafał napisal(a):
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Rafał napisal(a):
    No ja akurat co nieco wiem o Czechach. Nie wiem wiele o autorze tekstu. Czytam i widzę że w furii rozdaje ciosy na lewo i prawo, w tym "polaczkom". A on do k..wy nędzy to kto ze tak wszystkich ocenia?
    Nu, typowy forumkowicz.

    Natomiast skoro Kolega coś tam wie o Czechach, to zachęcam do wynurzeń!
    A wynurzę się, wynurzę ale potem bo dziś męczę kadrę budżetem na 2020. Co do forumkowania czyli wymądrzania się swobodnego a nieposkromionego to owszem, ale czy ten tekst to z forumka niszowego czy z jakiegoś autoryzowanego przez poważne prawicowe piśmidło?
    Jest on sidekickiem znanego AOFI Foxa Muldera.

  • edytowano November 2019
    No więc miałem w życiu zawodowym czeski epizod. Chyba nawet o nim pisałem, ale nie pamiętam na którym forum bo to siedem-osiem lat temu było. Moja firma miała firmę w Czechach. Bywałem tam raz na miesiąc na kilka dni, czasem dwa razy przez ponad rok.Byłem nawet członkiem zarządu tam bo w mojej firmie matce wówczas byłem CFO. Czeska firma była położona niedaleko granicy i Hradca Kralove. Czechy małe więc i do Pragi niedaleko.

    Moje obserwacje dotyczą głównie Czechów jako pracowników, współpracowników i kontrahentów. Nie są dla nich zbyt pozytywne. Jako pracownicy, tak niższego jaki i szczególnie średniego i wyższego szczebla, byli słabi. Mało wydajni, dość leniwi, niezbyt fachowi, niemobilni, pasywni, mało kreatywni i roszczeniowi. Dziwiłem się skąd w Czechach taki dobrobyt, wówczas widocznie wyższy niż u nas. W mojej firmie matce, położonej na Podlasiu , ludzie zarabiali ze 40 % mniej, pracowali o wiele lepiej, mieli lepsze kwalifikacje i byli znacznie bardziej kooperatywni i kreatywni. Firma czeska była stosunkowo niedawno nabyta przez poprzednich właścicieli mojej. Była fatalnie zorganizowana, technologicznie przestarzała i marnotrawna. Restrukturyzowaliśmy to, ale nie było łatwo bo oprócz wspomnianej niezbyt udanej kadry był to patchwork techniczny i organizacyjny. Kolejna obserwacja to niebywała zaściankowość ludzi tamtejszych. Dojazd do pracy dalej niż 20 km, a to była prowincja, to był wielki problem. Kandydaci rezygnowali ze sporych pieniędzy z powodu kilkunastu kilometrów dalej czyli około pół godziny jazdy dłużej. Wszystko musiało być lokalne i takie jak było kiedyś. Jakakolwiek zmiana to był poważny problem. Historia jak z anegdoty ale prawdziwa:
    Mój pion to były finanse więc i tam pode mnie podlegały. Likwidując patchwork zdecydowaliśmy o koncentracji produkcji z czterech miejsc w dwóch bo te 4 to była bzdura. Odległe od siebie maksimum 15 kilometrów z czego dwie likwidowane lokalizacje to marne budy generujące koszty. Przy jednej były biura administracji w starej "willi" jeszcze zaprzeszłych właścicieli. W zapadłej dziurze przy szosie - żałosne i niewygodne. Urządziliśmy biura przy fabryce w lepszej lokalizacji - na przedmieściu miasteczka w pobliżu - tak z 8 kilometrów. Wyremontowaliśmy pomieszczenia - naprawdę warunki były znacznie lepsze. I wtedy główny księgowy, niejaki Zdenek, znany głównie z tego że w firmie zakładał bambosze filcowe oraz kożuszek - bezrękawnik stanął na czele buntu pionu finansowego. Formalnie była to zmiana miejsca pracy więc wymagała zgody pracowników. Zażądali wysokiej podwyżki pod groźbą zwolnienia w 3 miesiące z odprawą, bo mieli do tego prawo. Złożyli wymówienia z przyczyn po stronie pracodawcy zgodnie ze swoimi uprawnieniami, ale nie ustąpiłem. Był moment kiedy z chyba 9 osób w pionie zostawały 2 a było blisko końca roku. Ostatecznie zostało 5 osób, jak przyszło co do czego, a Zdenek z resztą odeszli. Zrobiłem kierownikiem łebskiego analityka Słowaka Jiżego i zatrudniłem młodego zdolnego z Hradca na miejsce Zdenka. Już było lepiej bo w poprzednim układzie był przerost zatrudnienia i odeszły osoby najsłabsze. Niestety młody zdolny się wystraszył obowiązków i tych dojazdów i po miesiącu odszedł, a tu koniec roku. Okazało się jednak że Zdenek nie znalazł sobie porządnej roboty i przyszedł po prośbie. Zatrudniłem go więc na poprzednim stanowisku ale za mniejsze pieniądze.
    Nie wiem czy to była grupa reprezentatywna dla czeskiego społeczeństwa, ale z pewnością te zachowania nie były tam wyjątkowe. Świadczą o osławionej czeskiej odwadze i rozsądku. Tak zwane usługi profesjonalne - prawnicy, headhunterzy, ubezpieczyciele, których braliśmy z Pragi, były drogie i na beznadziejnym poziomie. Kontrahenci byli niesłowni, klienci nieuczciwi i słabo płacący.
    Ratowała ich chyba trochę dobra infrastruktura i rozsądna sieć osadnicza. Tam na prowincji jest wszystko - przemysł i usługi dla niego, dobre usługi dla ludności, szkoły i szpitale,gastronomia, sport i rekreacja. Nie to co u nas, przynajmniej wtedy, gdy szalonym liberałom udało się na prowincji zlikwidować już to wszystko i odciąć ją od metropolii.
  • Pasjonująca opeść!
  • Ratowała ich chyba trochę dobra infrastruktura i rozsądna sieć osadnicza. Tam na prowincji jest wszystko - przemysł i usługi dla niego, dobre usługi dla ludności, szkoły i szpitale,gastronomia, sport i rekreacja. Nie to co u nas, przynajmniej wtedy, gdy szalonym liberałom udało się na prowincji zlikwidować już to wszystko i odciąć ją od metropolii.
    _______________________

    To jest tam dużo lepsze niż u nas. Szczególnie kontrastuje to na Śląsku, weźmy powiat głubczycki i jego "lustro", czyli fragment kraju śląsko-morawskiego przy Krnovie (Karniowie). W Polsce po wiochach jeździ jeden autobus i to tylko w dni szkolne, w Czechach regularnie pociąg (chyba wąskotorówka) parę razy dziennie po wsiach. Jadąc z dużego miasta / aglomeracji w Polsce do Pragi (bo innych dużych miast w Czechach w zasadzie nie ma) tego nie zobaczymy, jadąc z naszej prowincji do tamtej to inny świat.

    Co do większego dobrobytu, to on jest wynikiem wielu czynników, począwszy od przewagi jeszcze z czasów przedwojennych (sprzed I wojny), po brak istotnych zniszczeń w obu wojnach, brak wyniszczającego gospodarkę stanu wojennego, wreszcie bardziej pragmatyczną politykę w latach 90.

    Z obu tych względów wyjazdy Polaków z terenów przygranicznych do pracy w Czechach są nieprzypadkowe.
  • Podobnież nowym kerownikem Czechosłowacji ma zostać Petr Fiala. Jakby, no, pierszy raz słyszę ja o człowieniu, nie? Ale lewacki portal oko.press wystawia mu świetną opinię!

    Petr Fiala będzie rządził Czechami. To polityczny uczeń Orbána, który podziwia Kaczyńskiego

    W swojej książce sprzed dwóch lat cytuje europosła PiS Ryszarda Legutkę, premiera Viktora Orbána, krytykuje Unię Europejską, Amnesty International, Greenpeace oraz polityczną poprawność - oto portret Petra Fiala, przyszłego premiera Czech
    https://oko.press/petr-fiala-bedzie-rzadzil-czechami-to-polityczny-uczen-orbana-ktory-podziwia-kaczynskiego/
  • Lofciam.
  • Jak to dobrze, że rzetelne dziennikarstwo nie zaginęło i tyle się można dowiedzieć.
  • To co? Może Turów będzie można odhaczyć?
  • Nie chwal dnia...
  • Otuszto. Wszystko zależy jak zdefiniuje interes narodowy w tym tomacie.
    Jednakowoż cieszy każda wiadomość, która wywołuje niepokój oka.saurona :-)
  • janosik napisal(a):
    To co? Może Turów będzie można odhaczyć?
    Wiadomo, że prasa kłamie, ale hm, hm...

    Dogadamy się w sprawie Turowa

    Niedawno – jeszcze przed zeszłotygodniowymi wyborami do czeskiego parlamentu – w kontekście polsko-czeskiego sporu o kopalnię Turów Wiadomości TVP cytowały tweet Zahradila, w którym pisał: „Należy deeskalować napięcia wokół kopalni Turów. Jeśli ODS po wyborach będzie tworzyć rząd, osiągniemy porozumienie możliwe do zaakceptowania przez obie strony. Z polską partią rządzącą PiS jesteśmy członkami tej samej europejskiej politycznej rodziny, pójdzie nam to lepiej niż Babišowi”.
  • Nie chwal dnia...
  • Tajest. Bo nie o Czecha tu chodzi, tylko o Niemca.
  • peterman napisal(a):
    Tajest. Bo nie o Czecha tu chodzi, tylko o Niemca.
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a) w listopadzie 2019:
    Ponurzy, leniwi, nudni jak flaki z olejem, bez poczucia humoru. Czyli niemcy.
    ;)
  • A sam Mariusz redaktor Szczygieł odkrył kiedyś, że to Czesi myślą, że Polacy nie mają poczucia h.
    (2011)
    Poza tym mam kluczyk, żeby ich otworzyć. Mówię im np. że tak mi się podoba język czeski, że doznaję orgazmu metafizycznego. Że ich język to masaż dla mojego mózgu. Oni zaraz dodają: ooo, to Polacy mają poczucie humoru?
  • romeck napisal(a):
    A sam Mariusz redaktor Szczygieł odkrył kiedyś, że to Czesi myślą, że Polacy nie mają poczucia h.
    (2011)
    Poza tym mam kluczyk, żeby ich otworzyć. Mówię im np. że tak mi się podoba język czeski, że doznaję orgazmu metafizycznego. Że ich język to masaż dla mojego mózgu. Oni zaraz dodają: ooo, to Polacy mają poczucie humoru?
    Dziwne, nie czytali w Rudym Pravie, że PRL to najweselszy barak w całym RWPG?
  • romeck napisal(a):
    Że ich język to masaż dla mojego mózgu.
    Ano.

    Zasadzil sem czeresienku w gównie,
    Zasadzil sem czeresienku w gównie
    Da li Pan Bóg ona sa mnie ujme,
    Da li Pan Bóg ona sa mnie ujme.

    Grysz poczala czeresienka rodzić,
    Grysz poczala czeresienka rodzić
    Zaczal sem ja za swu milu chodzić,
    Zaczal sem ja za swu milu chodzić.



  • Najlepsze co czeska ziemia wydała to Karel Kryl:

  • edytowano October 2021
    Można jeszcze dodać: Jan Zahradníček, albo Bohuslav Reynek klepiący biedę razem ze swoją francuską małżonką Suzanne.
    W ostatnich Arcanach (4/2021) jest artykuł Andrzeja Babuchowskiego poświęcony historii tych dwojga poetów.
  • Także Korn.

    Jiżi Korn.
  • To muszę się zapoznać.
  • Artysta ten jest stylistycznie dość odległy od grupy Korn, co niektórych nieco dezorientowało :)
  • Mordechlaj_Mashke napisal(a):
    romeck napisal(a):
    Że ich język to masaż dla mojego mózgu.
    Ano.

    Zasadzil sem czeresienku w gównie,
    Zasadzil sem czeresienku w gównie
    Da li Pan Bóg ona sa mnie ujme,
    Da li Pan Bóg ona sa mnie ujme.

    Grysz poczala czeresienka rodzić,
    Grysz poczala czeresienka rodzić
    Zaczal sem ja za swu milu chodzić,
    Zaczal sem ja za swu milu chodzić.


    image
    Mit uns.
  • MarianoX napisal(a):
    Artysta ten jest stylistycznie dość odległy od grupy Korn, co niektórych nieco dezorientowało :)
    To dobrze, bo grupa Korn nie jest moim fanem :)
  • A Tomáš Hamet?

  • MarianoX napisal(a):
    Także Korn.

    Jiżi Korn.
    Jiżi Korn jest niezły, ma bardzo szeroką skalę głosu:


    A co do masażu dla mózgu:
  • "A w Czechach tajwańska delegacja podpisała 5 MOU rozszerzających dwustronną współpracę w kwestiach bezpieczeństwa w Internecie, badań kosmicznych, rozwoju technologii odtleniania katalitycznego j i inżynierii precyzyjnej"

    https://www.facebook.com/hania.shen/posts/5013567468672745
  • Byleby nie za duży, bo dobrze byłoby wiedzieć, z kim się dogadywać.
  • Ciekawe refleksje o Czechach i Czechitach z perspektywy 12 lat spędzonych tamże:

    https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,27662187,mariusz-surosz.html
  • edytowano January 16
    Ciekawa rozmowa, wyraźnie widać że z perspektywy człowieka wierzącego.



    Edit
    O! Teraz widzę że to ten sam człowiek co w artykule z G.
  • We wtorek po południu w Warszawie doszło do spotkania minister klimatu i środowiska Anny Moskwy oraz czeskiej minister środowiska Anny Hubaczkovej, dotyczącego kopalni Turów. Była to kolejna tura negocjacji w sprawie wypracowania wspólnej umowy między Polską a Czechami.

    Polska minister podkreśliła, zwracając uwagę, że rozmowy trwały 5 godzin, iż były one bardzo "owocne i konstruktywne". - Widzimy dużą różnicę w podejściu pana premiera Fiali w stosunku do wcześniejszych ustaleń. Przeszłyśmy przez cały tekst (umowy – PAP) od początku szczegółowo, dokonując końcowych ustaleń – powiedziała minister klimatu i środowiska.

    Minister Anna Moskwa zaznaczyła, że "po naszej stronie uzgodnienia są zakończone". - Pani minister – tak jak deklarowała – musi jeszcze dokonać uzgodnień po swojej stronie na innych poziomach – mówiła.

    Dodała, że liczy na to, iż ustalenia te zakończą się w możliwie szybkim tempie, tak "żebyśmy mogły końcowo zamknąć ten spór i podpisać ostateczny tekst, nad którym dzisiaj pracowałyśmy".

    Jak zapewniła szefowa polskiego MKiŚ, częścią umowy po jej podpisaniu jest "natychmiastowe wycofanie skargi z Trybunały Sprawiedliwości i tym samym zamknięcie, zakończenie tego sporu". "I to absolutnie nie jest element naszych negocjacji. To jest ustalone, potwierdzone przez obie strony oczywiście, jeżeli tę umowę podpiszemy" - zapewniła Moska

    Czeska minister zaznaczyła, że rozmowy były bardzo otwarte i dotyczyły poszczególnych punktów negocjowanej umowy. - Są pewne punkty, które będziemy wzajemnie konsultować – zastrzegła.

    Hubaczkova dodała, że ustaliła z minister Moskwą, iż treść wtorkowych rozmów będzie poufna. - Pozostały jeszcze pewne miejsca, o których chcemy rozmawiać i prosimy o zrozumienie, że nie będziemy przekazywali szczegółów – podsumowała.

    Z kolei w wypowiedzi dla czeskich mediów zapowiedziała, że w środę będzie rozmawiać telefonicznie z Anną Moskwą. Hubaczkova nie sprecyzowała, czego miałaby dotyczyć rozmowa z polską minister. Nieoficjalnie mówi się, że kwestia rozmów z Polską na temat kopalni Turów będzie przedmiotem posiedzenia czeskiego gabinetu, który zbiera się w środę.

    Hubaczkova odniosła się także do informacji Business Insider Polska. Jak powiedziała, w rozmowach nie pojawił się opisywany przez nas problem braku zgody środowiskowej na eksploatację kopalni węgla kamiennego CzSM w Stonawie na Zaolziu. Stwierdziła także, że z polskiej strony nie padały argumenty o ewentualnym skierowaniu sporu ws. kopali Turów do postępowania arbitrażowego. Hubaczkova powiedziała również, że poufny charakter rokowań i ich rezultatów jest wynikiem prośby polskiej strony. "Ja na nie przystałam" – zaznaczyła.
  • Inż napisal(a):
    Ciekawa rozmowa, wyraźnie widać że z perspektywy człowieka wierzącego.

    imageObrazek został zmniejszony aby pasował do strony. Kliknij aby powiększyć.


    Edit
    O! Teraz widzę że to ten sam człowiek co w artykule z G.
    Świetne, dzięki.
  • Styl banksterski (kto go przyniósł?) - wszystko jest niewiarygodnym sukcesem, wygrywamy wszystkie negocjacje.
  • ten mały minister od klasy średniej za 4200?
    z włosami jak Mata?

    obydwie sprawy - sukcesy
  • Ja se ne bojim, ja sem bangsterek!
  • Jeśli już o pepikach. Moje spotkanie z jednym z nich.
    Praha, hotelik turystyczny, rok 1980. Recepcjonista, stary wyleniały cap wiedząc, żem z Polski kilkakrotnie mi dogadywał i w końcu rechocąc stwierdził. - Wy Polacy to nic nie umiecie. Macie nawet kartki na cukier i na mięso. Cha, cha. A u nas jest wszystko co chcesz bez kartek.
    Wkurw mnie wziął, więc odpaliłam: - I nie dziwne, bo szybko daliście dupy Hitlerowi, więc nie zniszczył wam kraju. Ale my nie prostytutki, i nie chcieliśmy Szkopom dać dupy, więc nas zniszczyli, stąd jesteśmy biedniejsi.
    Ciężko się obraził, ale przestał dogadywać.
    W drodze powrotnej, jeszcze na terenie Czechosłowacji, okradziono mnie z wszystkich zakupów. I takie właśnie wspomnienia z tego pięknego kraju wyniosłam. Oczywiście nie znaczy to, że oni wszyscy są durniami, świniami i złodziejami. W tymże pociągu pewien pasażer obraził się, kiedy powiedziałam: Wy, Czesi. Warknął, że on nie żaden Czech ale Słowak i nie życzy sobie żeby go Czechem nazywać.
    Taka sobie opowiastka...
  • Obstawiam, że jest łatwiej ale nie łatwo. Musi być jakieś drugie dno
  • edytowano January 19
    Kilkanaście lat temu (tussk wtedy Polskę dopiero zaczynał budować) stałem se w nocy na recepcji. Przyjeżdża Czech taki koło 40ki i z wejścia narzeka na polskie drogi. Mówi że u nich drogi duże a w Polsce taaaakie małe... (Tu pokazał gest dłonią, że takie małe). Ja mu na to, że owszem, drogi takie małe, ale jeśli chodzi o cojones to taaaakie duże. (Historia autentyczna). Kurtyna.
  • Dla mnie najlepsze zasię jest, że drogi w Czechosłowacji budowały niejednokrotnie peereloskie kompinaty na kontraktach.

    Co dowodzi, że łatwiej jest zbudować niż zorganizować.
  • Dl mnie te ich niby drogi a zwłaszcza oznakowanie to była mordęga. Kilkanaście lat temu.
  • edytowano January 19
    dyzio napisal(a):
    Dl mnie te ich niby drogi a zwłaszcza oznakowanie to była mordęga. Kilkanaście lat temu.
    Przy całej sympatii to została już im w porównaniu z nami chyba tylko Skoda. Sam jestem uzyszkodnikiem Yeti 4x4 2.0 TDI rocznik 2010. Z aut które miałem to tylko jeszcze Honda Civic rocznik 89 mogła się równać.
  • edytowano January 19
    Coby nie być gołosłownym:

Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.