Czesi - Nasz sąsiad, o którym w sumie niewiele wiemy

Jak mało wiemy o Czechach, uświadamia mi poniższy wpis na anonimowym blogu sprzed dwóch lat:

http://stanczyk1.blogspot.com/2017/08/czechoza.html?m=1

Komentarz

  • Chehelmut rządzi.
  • No ja akurat co nieco wiem o Czechach. Nie wiem wiele o autorze tekstu. Czytam i widzę że w furii rozdaje ciosy na lewo i prawo, w tym "polaczkom". A on do k..wy nędzy to kto ze tak wszystkich ocenia?
  • Znajomy rok już w Czechach siedzi i tak pisze:
    To potwierdza opinię, jaką sobie o nich przez rok wyrobiłem. Ponurzy, leniwi, nudni jak flaki z olejem, bez poczucia humoru. Czyli niemcy.
  • edytowano November 26
    Rafał napisal(a):
    No ja akurat co nieco wiem o Czechach. Nie wiem wiele o autorze tekstu. Czytam i widzę że w furii rozdaje ciosy na lewo i prawo, w tym "polaczkom". A on do k..wy nędzy to kto ze tak wszystkich ocenia?
    Nu, typowy forumkowicz.

    Natomiast skoro Kolega coś tam wie o Czechach, to zachęcam do wynurzeń!
  • edytowano November 26
    Na Rebelyi fanami Czechozy byli m.in. koledzy Konfderata i Deks, a Waclav Klaus u wielu nie wiedzieć czemu robił za wzorcowego polityka prawicowego, na ktorym to Kaczyński powinien sie wzorować...
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Rafał napisal(a):
    No ja akurat co nieco wiem o Czechach. Nie wiem wiele o autorze tekstu. Czytam i widzę że w furii rozdaje ciosy na lewo i prawo, w tym "polaczkom". A on do k..wy nędzy to kto ze tak wszystkich ocenia?
    Nu, typowy forumkowicz.

    Natomiast skoro Kolega coś tam wie o Czechach, to zachęcam do wynurzeń!
    A wynurzę się, wynurzę ale potem bo dziś męczę kadrę budżetem na 2020. Co do forumkowania czyli wymądrzania się swobodnego a nieposkromionego to owszem, ale czy ten tekst to z forumka niszowego czy z jakiegoś autoryzowanego przez poważne prawicowe piśmidło?
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Znajomy rok już w Czechach siedzi i tak pisze:
    To potwierdza opinię, jaką sobie o nich przez rok wyrobiłem. Ponurzy, leniwi, nudni jak flaki z olejem, bez poczucia humoru. Czyli niemcy.
    Niemcy mają poczucie humera

  • Rafał napisal(a):
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Rafał napisal(a):
    No ja akurat co nieco wiem o Czechach. Nie wiem wiele o autorze tekstu. Czytam i widzę że w furii rozdaje ciosy na lewo i prawo, w tym "polaczkom". A on do k..wy nędzy to kto ze tak wszystkich ocenia?
    Nu, typowy forumkowicz.

    Natomiast skoro Kolega coś tam wie o Czechach, to zachęcam do wynurzeń!
    A wynurzę się, wynurzę ale potem bo dziś męczę kadrę budżetem na 2020. Co do forumkowania czyli wymądrzania się swobodnego a nieposkromionego to owszem, ale czy ten tekst to z forumka niszowego czy z jakiegoś autoryzowanego przez poważne prawicowe piśmidło?
    Jest on sidekickiem znanego AOFI Foxa Muldera.

  • edytowano November 26
    No więc miałem w życiu zawodowym czeski epizod. Chyba nawet o nim pisałem, ale nie pamiętam na którym forum bo to siedem-osiem lat temu było. Moja firma miała firmę w Czechach. Bywałem tam raz na miesiąc na kilka dni, czasem dwa razy przez ponad rok.Byłem nawet członkiem zarządu tam bo w mojej firmie matce wówczas byłem CFO. Czeska firma była położona niedaleko granicy i Hradca Kralove. Czechy małe więc i do Pragi niedaleko.

    Moje obserwacje dotyczą głównie Czechów jako pracowników, współpracowników i kontrahentów. Nie są dla nich zbyt pozytywne. Jako pracownicy, tak niższego jaki i szczególnie średniego i wyższego szczebla, byli słabi. Mało wydajni, dość leniwi, niezbyt fachowi, niemobilni, pasywni, mało kreatywni i roszczeniowi. Dziwiłem się skąd w Czechach taki dobrobyt, wówczas widocznie wyższy niż u nas. W mojej firmie matce, położonej na Podlasiu , ludzie zarabiali ze 40 % mniej, pracowali o wiele lepiej, mieli lepsze kwalifikacje i byli znacznie bardziej kooperatywni i kreatywni. Firma czeska była stosunkowo niedawno nabyta przez poprzednich właścicieli mojej. Była fatalnie zorganizowana, technologicznie przestarzała i marnotrawna. Restrukturyzowaliśmy to, ale nie było łatwo bo oprócz wspomnianej niezbyt udanej kadry był to patchwork techniczny i organizacyjny. Kolejna obserwacja to niebywała zaściankowość ludzi tamtejszych. Dojazd do pracy dalej niż 20 km, a to była prowincja, to był wielki problem. Kandydaci rezygnowali ze sporych pieniędzy z powodu kilkunastu kilometrów dalej czyli około pół godziny jazdy dłużej. Wszystko musiało być lokalne i takie jak było kiedyś. Jakakolwiek zmiana to był poważny problem. Historia jak z anegdoty ale prawdziwa:
    Mój pion to były finanse więc i tam pode mnie podlegały. Likwidując patchwork zdecydowaliśmy o koncentracji produkcji z czterech miejsc w dwóch bo te 4 to była bzdura. Odległe od siebie maksimum 15 kilometrów z czego dwie likwidowane lokalizacje to marne budy generujące koszty. Przy jednej były biura administracji w starej "willi" jeszcze zaprzeszłych właścicieli. W zapadłej dziurze przy szosie - żałosne i niewygodne. Urządziliśmy biura przy fabryce w lepszej lokalizacji - na przedmieściu miasteczka w pobliżu - tak z 8 kilometrów. Wyremontowaliśmy pomieszczenia - naprawdę warunki były znacznie lepsze. I wtedy główny księgowy, niejaki Zdenek, znany głównie z tego że w firmie zakładał bambosze filcowe oraz kożuszek - bezrękawnik stanął na czele buntu pionu finansowego. Formalnie była to zmiana miejsca pracy więc wymagała zgody pracowników. Zażądali wysokiej podwyżki pod groźbą zwolnienia w 3 miesiące z odprawą, bo mieli do tego prawo. Złożyli wymówienia z przyczyn po stronie pracodawcy zgodnie ze swoimi uprawnieniami, ale nie ustąpiłem. Był moment kiedy z chyba 9 osób w pionie zostawały 2 a było blisko końca roku. Ostatecznie zostało 5 osób, jak przyszło co do czego, a Zdenek z resztą odeszli. Zrobiłem kierownikiem łebskiego analityka Słowaka Jiżego i zatrudniłem młodego zdolnego z Hradca na miejsce Zdenka. Już było lepiej bo w poprzednim układzie był przerost zatrudnienia i odeszły osoby najsłabsze. Niestety młody zdolny się wystraszył obowiązków i tych dojazdów i po miesiącu odszedł, a tu koniec roku. Okazało się jednak że Zdenek nie znalazł sobie porządnej roboty i przyszedł po prośbie. Zatrudniłem go więc na poprzednim stanowisku ale za mniejsze pieniądze.
    Nie wiem czy to była grupa reprezentatywna dla czeskiego społeczeństwa, ale z pewnością te zachowania nie były tam wyjątkowe. Świadczą o osławionej czeskiej odwadze i rozsądku. Tak zwane usługi profesjonalne - prawnicy, headhunterzy, ubezpieczyciele, których braliśmy z Pragi, były drogie i na beznadziejnym poziomie. Kontrahenci byli niesłowni, klienci nieuczciwi i słabo płacący.
    Ratowała ich chyba trochę dobra infrastruktura i rozsądna sieć osadnicza. Tam na prowincji jest wszystko - przemysł i usługi dla niego, dobre usługi dla ludności, szkoły i szpitale,gastronomia, sport i rekreacja. Nie to co u nas, przynajmniej wtedy, gdy szalonym liberałom udało się na prowincji zlikwidować już to wszystko i odciąć ją od metropolii.
  • Pasjonująca opeść!
  • Ratowała ich chyba trochę dobra infrastruktura i rozsądna sieć osadnicza. Tam na prowincji jest wszystko - przemysł i usługi dla niego, dobre usługi dla ludności, szkoły i szpitale,gastronomia, sport i rekreacja. Nie to co u nas, przynajmniej wtedy, gdy szalonym liberałom udało się na prowincji zlikwidować już to wszystko i odciąć ją od metropolii.
    _______________________

    To jest tam dużo lepsze niż u nas. Szczególnie kontrastuje to na Śląsku, weźmy powiat głubczycki i jego "lustro", czyli fragment kraju śląsko-morawskiego przy Krnovie (Karniowie). W Polsce po wiochach jeździ jeden autobus i to tylko w dni szkolne, w Czechach regularnie pociąg (chyba wąskotorówka) parę razy dziennie po wsiach. Jadąc z dużego miasta / aglomeracji w Polsce do Pragi (bo innych dużych miast w Czechach w zasadzie nie ma) tego nie zobaczymy, jadąc z naszej prowincji do tamtej to inny świat.

    Co do większego dobrobytu, to on jest wynikiem wielu czynników, począwszy od przewagi jeszcze z czasów przedwojennych (sprzed I wojny), po brak istotnych zniszczeń w obu wojnach, brak wyniszczającego gospodarkę stanu wojennego, wreszcie bardziej pragmatyczną politykę w latach 90.

    Z obu tych względów wyjazdy Polaków z terenów przygranicznych do pracy w Czechach są nieprzypadkowe.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.