Kościół w czasach Zarazy - wątek eschatologiczno - apokaliptyczny

Kościół w czasach Zarazy - wątek eschatologiczno - apokaliptyczny
Otagowano:
«13

Komentarz

  • edytowano March 25
    ...myślałem, że ograniczenia w "religijne" będą dwutygodniowe, może ciut dłuższe, ale nie zejdą z liczby dozwolonej 50-u wiernych

    Nawet nie opadł kurz po nawalance w sieci o "praktycznym zamknięciu" mszy świętej przy ograniczeniu wiernych do sztuk pięciu, a tu CAŁKOWITY zakaz uczestnictwa wiernych w mszach świętych, brak nabożeństw innych (drogi krzyżowem, nieszpory, różańce itd) oraz

    Triduum Paschalne bez udziału wiernych! nawet nie wyobrażam sobie takiej rezurekcji!

    Zakaz spowiedzi w kościele - tylko po uprzedniej telefonicznej rezerwacji i w salce lub zakrystii


    skołowało mię

    link: abp. Skworc przedłuża dyspensę


    ==
    Piekary Śląskie, bazylika: otwarta dla adoracji N. Sakramentu w kaplicy bocznej (w zasadzie hall boczny ze starym, oryginalnym ołtarzem) od 8:30 do 17)
  • edytowano March 25
    wstrząsnął mnie tydzień temu obrazek: zdjęcie papieża Franicszka samotnie (+ ochrona w tle) spacerującego po PUSTYM Rzymie. Tło miasta niczym scenografia planu filmowego po/przed zdjęciami,

    jako fotograf znam "kuchnię" tworzenia emocji takimi kadrami, więc zracjonalizowałem zdjęcie.
    ale wśród nowych faktów...

    image

    image
  • i te "przypomnienia" w sieci, że PROROCTWA (różne) się właśnie spełniają...........
    ?????
  • romeck napisal(a):
    Mordechlaj_Mashke napisal(a):
    Idźcie do spowiedzi dopóki jeszcze jest.
    U nas już nie ma. Od dziś kościoły zamknięte do odwołania. :(
    w katowickim Kościele również.... (zaleca się żal doskonały)(zaczy od dziś, więc już trochę za późno...
    Wzbudzenie żalu doskonałego jest bardzo trudne i nigdy nie wiadomo czy się wbudziło czy nie. Lepiej iść do spowiedzi trwać w dobrym. Mnie się udało bo przez trzy dni mieliśmy spowiedź, mimo że nie w konfesjonale i poszedłem od razu jak tylko przywrócili. Teraz tylko staram się trwać.
  • Papież nie spacerował. Pielgrzymował do miejsc, które od wieków są uważane za miejsca modlitwy o zwycięstwo nad epidemią w Wiecznym Mieście.
    image
  • Za Franciszka +
  • Oby Go Bóg wysłuchać raczył
    +
  • co do watku:
    te ograniczenia byly do przewidzenia
    Ja tam niechcialbym stac w zatloczonym, pelnym kaszlących ludzi kościele.
    W ostatnie dwie niedziele byle obecny na Mszy - nie było nawet 50 osob.
    W tę niedzielę pewnie nie pójdę (bo na 5 osób pewnie sie nie zalapie), ale jak uczesticzyc we Mszy transmitowanej to sobie nie wyobrazam - nie mam doswiadczenia i chyba nie umiem (rozproszenia pewnie 60 %)
  • ethanol napisal(a):
    ...jak uczesticzyc we Mszy transmitowanej to sobie nie wyobrazam - nie mam doswiadczenia i chyba nie umiem (rozproszenia pewnie 60 %)
    "w internecie/ tv/ radiu NIE MA sakramentów" - to Magisterium Kościoła,
    chociaż księża uczą (teraz), że łaski te same spływają (jeśli poboznie tak-jak-w-kościele uczestniczy sie przed ekranem)

    mój tata to praktykował przez wiele lat - da się, trzeba się "wczuć",; i to jest moje "ale" - sakrament to nie uczucia (choć pomagają, bo są i się ich nie odrzuca a priori)

    dziś w południe klęknąłem (wraz z całym - na świecie - Kosciołem) do modlitwy z TV (Anioł Pański)
    i - uwaga - do tego uczynku (modlitwy) nie potrzebiwałem TV/ internetu, sam apel Koscioła (biskupi z papieżem) wystarczył, jednak relacja na żywo pomagała właśnie się skupić! bo wiedziałem, że to jest TERAZ, nie mogę odłozyć na "pięć minut" bo zupa kipi na gazie....
    więc wbrew pozorom, transmisja może od-praszać (pomagać się skupić)

    przy okazji - z papieżem po łacinie sobie porzikałem (po śląsku: pomodliłem)


  • edytowano March 25
    Synod Grecki orzekl:

    Byłoby bluźnierstwem myślenie, że ciało i krew Chrystusa może przenieść jakąkolwiek chorobę lub wirus
    w zasadzie się z tym zgadzam
    ("Ale" dotyczy sposobu podawania tam Komunii - łyżeczką (rozpuszczony komunikant w winie))

    Więcej o grekach ortodoksyjnych w czasie zarazy na niezależnej


    więc teraz - sposób przyjmowania Komunii w rzymskim katolickim Kościele, a tak drastycznych obostrzeniach...... nie wiem co myśleć
  • Bo nie Ciało i Krew Chrystusa przenoszą wirusa, a ślina zarażonego zostawiona na palcu kapłana (przeważnie na kciuku) i przeniesiona na usta czy język następnego człowieka. Niestety, taka jest prawda.
  • tez nie wiem, przez ostatnie 2 niedziele przyjmowalem
  • A praktykujecie może Komunię duchową?
  • Ja praktykuję.
  • Uwaga /Archeologizm mode on/
    A jak to drzewiej bywało w Kościele w czasach zarazy?
    /Archeologizm mode off/


    Ano tak

    Uwaga:
    MEGA wklejkon z sąsiedniego forum

    Początek wklejki 1część:

    >"Poncjusz Diakon, bliski współpracownik Cypriana, biskupa Kartaginy (248 - 258 r.), tak pisze w "Vita Caecilii Cypriani":

    "Przykrą bowiem byłoby rzeczą (...) zbyć milczeniem męczeństwo Cypriana, tak wielkiego kapłana i męczennika, który i bez męczeństwa nauczałby życiem swoim i czynami, za życia dokonanymi. A i życie jego i czyny tak są wielkie i dziwne, że — rozważając ich wielkość — lękam się, iż nie zdołam opowiedzieć ich tak godnie, jak na to zasługują, ani przedstawić ich tak, by się takimi wydawały, jakimi są istotnie (...).
    Potem wybuchła straszna zaraza; obrzydliwa choroba, szerząc się niezmiernie i porywając codziennie niezliczone ofiary spośród ludności, nawiedziła niemal wszystkie domy wylękłego pospólstwa. Wszyscy drżeli, uciekali, unikali zarazy, porzucali swoich bez miłosierdzia, jak gdyby przez porzucenie umierającego na zarazę, można było samą zarazę usunąć. Leżały więc po całym mieście już nie ciała, ale trupy mnogiej liczby ludzi i domagały się od przechodniów miłosierdzia ze względu na wspólny los. Nikt nie miał względu na nic innego, prócz własnego okrutnego zysku; nikt się nie lękał, że i jego to samo spotkać może; nikt nie uczynił drugiemu, czegoby żądał od drugich. Byłoby zbrodnią zbyć milczeniem, co w tych okolicznościach czynił arcykapłan Chrystusa i Boga [tzn. biskup Cyprian], który kapłanów tego świata o tyle miłosierdziem przewyższał, o ile prawdą religijną wyprzedzał. Zebrawszy najpierw w jedno miejsce lud, pouczył go o pożytkach miłosierdzia, wykazując na przykładach Pisma św., ile zasługują u Boga obowiązki wzajemnej miłości. Następnie dodawał, że nic dziwnego, jeżeli z poczucia należnej miłości swoim tylko przychodzimy z pomocą; ten zaś może być doskonałym, kto coś więcej uczyni celnikowi lub poganinowi, kto zło dobrem zwyciężając (Rzym. XII, 17), i za wzorem boskiej łaskawości i nieprzyjaciół miłuje; kto się modli o zbawienie dla swych prześladowców, jak Pan zachęca i zapomina. Bóg sprawia nieustannie, że słońce wstaje (Mt. V, 45), a dla pożywienia roślin deszcz spuszcza, a wszystko to daje nie tylko swoim, ale i obcym. Jeżeli tedy ktoś mieni się synem Boga, dlaczegóż nie naśladuje przykładu Ojca? Odpowiedź mamy narodzinom naszym, bo tym, którzy się odrodzili, nie przystoi zwyrodniałość, lecz uprzedzaniem się w czynieniu dobrze mamy udowodnić, iż dobrego Ojca krew w nas płynie.
    10. Pomijam wiele innych rzeczy, bo na rozwlekłe opowiadanie nie pozwalają skromne rozmiary niniejszego traktatu; wystarczy to, co powiedziano. Gdyby to mogli na rynku usłyszeć poganie, możeby zaraz uwierzyli. Cóż potem czyniła ludność chrześcijańska, której imię z wiary się bierze? Zaraz tedy rozdzielono zajęcia odpowiednio do uzdolnienia i stanu. Wielu z tych, którzy z powodu ubóstwa nie mogli służyć majątkiem, więcej dawało, niż majątek, nadrabiając własną pracą, droższą nad wszelkie bogactwa. I któżby nie spieszył pod kierunkiem takiego nauczyciela, by się znaleźć w szeregach tego rodzaju załogi, przez co mógłby się podobać Bogu Ojcu i Chrystusowi Sędziemu, a tu tak dobremu biskupowi? Działo się więc z nadmiaru dobrych uczynków wszystkim dobrze (Gal. VI, 10), nie tylko współwyznawcom. Działo się więcej, niż napisano o niezrównanym miłosierdziu Tobiasza (...). On zbierał tylko współziomków, pomordowanych i porzuconych z rozkazu króla [Księga Tobiasza II]."

    A zatem w obliczu zarazy tak wielkiej, że trupy leżały porzucone na ulicach, biskup Kartaginy nie tylko nie zakazał zgromadzeń liturgicznych, ale jeszcze zebrał wiernych na rynku i zachęcił do pomagania chorym i grzebania trupów. Zawieszenie kultu Boga ze względu na zarazę nie podpadało nawet pod kategorię rozważań. No, ale biskup Cyprian był całym sercem wierzącym, czego dowodem były nie tylko owoce życia ("po owocach ich poznacie"), ale i owoc męczeństwa. Warto i na ten temat przytoczyć cytaty z "Acta proconsularia". Ze wstępu:

    "Akta te mają charakter źródła pierwotnego. Pierwsza część, zawierająca odpowiedzi samego Cypriana, lub notatki naocznego świadka, była początkoiro wydana osobno, i o niej wspomina Poncjusz w „Vita“, 11. Dwie następne części zostały spisane przez naocznego świadka zaraz po wypadkach, a później przez kogoś innego w całość złączone."

    I treść "Acta proconsularia":

    "Akta prokonsularne.
    1. Za czwartego konsulatu cesarza Waleriana, a trzeciego Galliena, trzeciego września w Kartaginie, w sekretariacie, prokonsul Paternus rzekł do biskupa Cypriana: Przenajświętsi imperatorowie, Walerian i Gallienus, raczyli przysłać mi pismo, w którym nakazali, że ci, którzy nie czczą religii rzymskiej, muszą uznać rzymskie ceremonie. Pytałem się więc o twoje imię, co mi odpowiesz? Biskup Cyprian rzekł: Jestem chrześcijaninem i biskupem. Żadnych innych bogów nie znam, prócz jednego i prawdziwego Boga, który uczynił niebo i ziemię, morze i wszystko, co w nich jest. Temu Bogu my chrześcijanie służymy; do tego się modlimy dniami i nocami za nami i za wszystkimi ludźmi, a nawet o bezpieczeństwo samych imperatorów. Prokonsul Paternus rzekł: Czy trwasz więc w tym postanowieniu? Biskup Cyprian odpowiedział: Dobre postanowienie, które zna Boga, nie może się zmienić. Prokonsul Paternus rzekł: Czy więc będziesz mógł według rozkazu Waleriana i Galliena jako wygnaniec iść do miasta Kurubis? Biskup Cyprian rzekł: Idę. Prokonsul Paternus rzekł: Nie tylko o biskupach raczyli mi pisać, ale także o kapłanach. Chcę więc wiedzieć od ciebie, jacy są kapłani, którzy przebywają w tym mieście? Biskup Cyprian odpowiedział: Dobrze i pożytecznie postanowiliście w prawach waszych, że nie ma donosicieli. Przeto nie mogą być odkryci i doniesieni przeze mnie. Znajdą się zaś w swoich miastach. Prokonsul Paternus rzekł: Ja dziś w tym miejscu robię dochodzenie. Cyprian rzekł: Skoro karność zabrania, by ktoś dobrowolnie się ofiarował (na męczeństwo), i tobie się to także nie podoba, przeto nie mogą się sami wydać, lecz poszukiwani przez ciebie, będą znalezieni. Prokonsul Paternus rzekł: Będą przeze mnie znalezieni. I dodał: Przykazali także (imperatorowie), by się nie odbywały w pewnych miejscach zebrania, ani by nie uczęszczano na cmentarze. Jeżeli tedy ktoś tego, tak zbawiennego nakazu nie zachowa, będzie śmiercią ukarany. Biskup Cyprian odpowiedział: Czyń, co ci przykazano.
    2. Wtedy prokonsul Paternus kazał błogosławionego biskupa Cypriana wywieźć na wygnanie. Gdy tam długo przebywał, nastąpił po prokonsulu Aspazjuszu Paternusie prokonsul Galeriusz Maksym, który świętego biskupa Cypriana, odwołanego z wygnania, kazał sobie przedstawić. I gdy Cyprian, święty męczennik, wybrany przez Boga, wrócił z miasta Kurubis, do którego skazany był na wygnanie z rozkazu prokonsula Aspazjusza Paternusa, z świętego nakazu pozostawał w swych ogrodach, i tam spodziewał się, że przyjdzie nań [męczeństwo] tak, jak mu było pokazane; i gdy tam przebywał, nagle 13 września za konsulatu Tuskusa i Bassusa przybyło doń dwóch wyższych oficerów, jeden tzw. „strator", przydzielony do służby prokonsula Galeriusza Maksyma, a drugi „equistrator", ten sam spełniając obowiązek. Ci wsadzili go na wóz i zawieźli do Sexti, gdzie przebywał tenże prokonsul Galeriusz Maksym dla poratowania zdrowia. Tenże prokonsul Galeriusz Maksym kazał zatrzymać Cypriana da następnego dnia.
    W tym też czasie św. Cyprian, zaprowadzony do dowódcy i dyżurnego stratora przy prokonsulu Galeriuszu Maksymie, męża znakomitego, zamieszkał u niego w gościnie na wsi, która się nazywa Saturni, między Wenereą a Salutarią. Tam zbiegł się cały tłum braci. A gdy się o tym dowiedział św. Cyprian, polecił pilnować dziewcząt, ponieważ wszystkie pozostawały na wsi przed bramą domu dowódcy.
    3. I tak dnia następnego, czternastego września zebrał się w Sexti mnogi tłum z rozkazu prokonsula Galeriusza Maksyma. I tak tenże prokonsul Galeriusz Maksym tego dnia kazał sobie, gdy siedział w atrium Sauciolum, przewieść Cypriana. Gdy to się stało, prokonsul Galeriusz Maksym rzekł do biskupa Cypriana: Czyś to ty Tascjusz Cyprian? Biskup Cyprian odpowiedział: Ja jestem. Prokonsul Galeriusz Miaksym rzekł: Tyś był biskupem ludzi o świętokradzkiej myśli? Biskup Cyprian odrzekł: Ja. Prokonsul Galeriusz Maksym rzekł: Najświętsi imperatorzy kazali ci złożyć bogom ofiarę. Biskup Cyprian odparł: Nie uczynię tego. Galeriusz Maksym mówi: Zastanów się nad sobą. Biskup Cyprian odpowiedział: Czyń, co ci przykazano. W rzeczy tak sprawiedliwej nie ma się co zastanawiać.
    4. Po naradzie z sędziami słabym i złamanym głosem wypowiedział Galeriusz Maksym następujący wyrok: Długo żyłeś w świętokradzkim usposobieniu, bardzo wielu ludzi wciągnąłeś w bezecne sprzysiężenie, i uczyniłeś się wrogiem bogów rzymskich i świętych religij, a pobożni i przenajświętsi Augustowie Walerian i Gallienus i najszlachetniejszy Cezar Walerian nie mogli cię nakłonić do przejścia na ich religię. A przeto skoro jesteś schwytany jako sprawca najohydniejszych zbrodni, i jako przywódca, sam będziesz przykładem dla tych, których w swej zbrodni koło siebie skupiłeś; krwią twoją pomszczona zostanie karność. To powiedziawszy, odczytał z tablicy dekret: Zawyrokowano, że Tascjusz Cyprian zostanie ścięty mieczem. Biskup Cyprian rzekł: Bogu dzięki.
    5. Po tym wyroku tłum braci mówił: I my z nim pójdziemy na ścięcie. Z tego powodu powstał wśród braci ruch i wielki tłum szedł za nim. I tak tenże Cyprian wyprowadzony został na pole za Sexti, i tam zdjął z siebie zwierzchnie odzienie, a uklęknąwszy, modlił się do Pana w pokorze. A gdy zdjął dalmatykę i oddał ją diakonom, stanął na rusztowaniu i czekał na kata. Gdy zaś kat przyszedł, kazał mu dać dwadzieścia pięć złotych. Bracia składali przed nim (Cyprianem) płócienne odzienia i podręczne chusty. Po tym św. Cyprian własną ręką zasłonił sobie oczy. A gdy nie mógł związać końców chustki, zawiązali je kapłan Julian i subdiakon Julian. Tak poniósł śmierć męczeńską św. Cyprian, a ciało jego w sąsiedztwie złożone zostało z powodu ciekawości pogan. Stamtąd w nocy ze świecami i pochodniami zabrane zostało i w triumfie i radości wielkiej zaniesione do majątku prokuratora Makrobiusza Kandydiana, przy Mappalskiej drodze, obok sadzawek. Za kilka dni zmarł prokonsul Galeriusz Maksym.
    6. Przebłogosławiony męczennik Cyprian poniósł śmierć czternastego września, za imperatorów Waleriana i Galliena, a za królowania Pana naszego Jezusa Chrystusa, któremu cześć i chwała na wieki wieków. Amen."

    Cytaty pochodzą z książki Pisma Ojców Kościoła, tom XIX, pod redakcją dra Jana Sajdaka

    >
    Koniec 1 części
  • Część 2

    >
    Euzebiusz z Cezarei ukończył rdzeń swojej Historii Kościelnej ok. 312 roku. A więc stosunkowo niedługo po śmierci Dionizego, biskupa Aleksandrii w latach 247 - 264. Fakt ten jest ważny szczególnie dlatego, że Dionizy Aleksandryjski pełnił biskupstwo w czasie wielkiej zarazy, która w dodatku pojawiła się niedługo przed Wielkanocą. Jak biskup Dionizy zachował się w obliczu zarazy? Innymi słowy, jak zachowywał się w takich sytuacjach Kościół Chrystusowy? Czy zakazano wiernym wstępu na Mszę św.? Czy odroczono święcenie uroczystości wielkanocnych? Historyk Euzebiusz dysponował listami Dionizego, które zacytował, dlatego mamy informacje z pierwszej ręki. Euzebiusz pisze:

    "22.1 Zaraz po wojnie wybuchła zaraza. Tedy wobec zbliżającego się święta wielkanocnego Dionizy znowu się listownie zwrócił do braci i w taki sposób opisuje tej klęski cierpienia: „Innym ludziom mogłyby się czasy obecne wydawać chwilą nie bardzo sposobną do święcenia uroczytości [wielkanocnych]. Dla nich jednak ani ta, ani żadna inna chwila, nie tylko smutna, ale może i radośniejsza, zdaniem ich, do tego już się nie nadaje. Otóż wszystko dzisiaj we łzach tonie, wszyscy w smutku pogrążeni, a nad miastem unoszą się jęki dla wielkiej liczby umarłych, i dla tych, co jeszcze codziennie umierają. Jak bowiem pismo mówi o pierworodnych Egipcjan, tak właśnie i teraz podniósł się wielki krzyk, bo niema domu, w którymby nie było umarłego, i bodajby był tylko jeden. Tak liczne i straszne klęski już przedtem spadły na nas. Najpierw tedy kazano nam iść na wygnanie, a my, sami jedni wydani na prześladowanie i na śmierć, nawet wówczas obchodziliśmy święta, i każde miejsce ucisku naszego stawało się dla nas miejscem uroczystości naszych, a więc pole, pustynia, okręt, zajazd, więzienie! A już najświetniejszą uroczystość obchodzili doskonali męczennicy, którzy tam w niebie do uczty zasiedli. Potem przyszła wojna i głód, któreśmy cierpieli razem z poganami. Samiśmy znosili cierpienia, jakie nam oni zadawali, a prócz tego mieliśmy swą cząstkę w tem, co oni sobie wzajemnie wyrządzali, i w mękach, jakie oni znosili. Ale za to cieszyliśmy się pokojem Chrystusowym, któryśmy sami tylko otrzymali. Potem króciutkie dla nas i dla nich nastało wytchnienie, a następnie zaraz wybuchła srożąca się obecnie zaraza, rzecz dla nich zgoła najstraszniejsza, i od każdej innej klęski okropniejsza, a jak wyznał jeden z ich własnych pisarzy, była to jedyna klęska, która się stała zgroźniejszą od wszystkich innych, jakich się można było obawiać. Nie tak było z nami. Dla nas była to szkoła i próba, nie gorsza od innych, która nas wprawdzie również nie oszczędziła, ale więcej dotknęła pogan."
    Do tego trochę niżej takie dodaje słowa: „Bracia po większej części w uniesieniu miłości i życzliwości braterskiej nie oszczędzali siebie i żyli jedni dla drugich, odwiedzali chorych, na nic nie zważając, bez wytchnienia im służyli, pielęgnowali ich w Chrystusie, i razem z nimi z wielką radością życie swe oddawali. Od innych wchłaniali w siebie zarazki cierpienia i choroby nabawiali się od bliźnich, a bóle ich chętnie brali na siebie. Było istotnie wielu takich, którzy pielęgnowali i krzepili drugich, i sami pomarli, bo ich śmierć przenieśli na siebie, i w ten sposób znane owo słowo, które dotychczas uchodziło za proste wyrażenie uprzejmości, czynem naonczas spełnili, bo odchodzili od nich jako „ich sługi najniższe." Najlepsi z pośród braci naszych w ten sposób życie swe zakończyli, szereg kapłanów i diakonów oraz najznakomitszych mężów z pośród ludu. Taka śmierć, jako owoc wielkiej pobożności i silnej wiary w niczem, jak się zdaje, nie ustępuje przed męczeństwem.
    Zwłoki zaś świętych brali na ręce i przygarniali do piersi, zamykali im oczy i usta, nieśli je na swych ramionach, składali je, ściskali, brali w objęcia, obmywali i ubierali w szaty ozdobne, a krótko potem i oni tych samych doznawali zabiegów, bo ci co pozostawali, szli za tymi, co ich wyprzedzili.
    U pogan zaś było zgoła inaczej. Tych, którzy w chorobę popadli, odtrącali od siebie i uciekali od swoich najdroższych. Wyrzucali na ulicę konających i zwłoki pozostawiali niepogrzebane. Unikali styczności z śmiercią i zbliżenia się do niej, lecz mimo wszystkich środków ujść przed nią nie było rzeczą łatwą." (Euzebiusz z Cezarei, Historia Kościelna VII, 22)
    <
    Koniec części 2
  • romeck napisal(a):
    wstrząsnął mnie tydzień temu obrazek: zdjęcie papieża Franicszka samotnie (+ ochrona w tle) spacerującego po PUSTYM Rzymie. Tło miasta niczym scenografia planu filmowego po/przed zdjęciami,

    jako fotograf znam "kuchnię" tworzenia emocji takimi kadrami, więc zracjonalizowałem zdjęcie.
    Biskup Rzymu na ulicach pustego miasta- czy to aby nie z przepowiedni?
  • romeck napisal(a):
    ...myślałem, że ograniczenia w "religijne" będą dwutygodniowe, może ciut dłuższe, ale nie zejdą z liczby dozwolonej 50-u wiernych

    Nawet nie opadł kurz po nawalance w sieci o "praktycznym zamknięciu" mszy świętej przy ograniczeniu wiernych do sztuk pięciu, a tu CAŁKOWITY zakaz uczestnictwa wiernych w mszach świętych, brak nabożeństw innych (drogi krzyżowem, nieszpory, różańce itd) oraz

    Triduum Paschalne bez udziału wiernych! nawet nie wyobrażam sobie takiej rezurekcji!

    Zakaz spowiedzi w kościele - tylko po uprzedniej telefonicznej rezerwacji i w salce lub zakrystii


    skołowało mię




    ==
    Piekary Śląskie, bazylika: otwarta dla adoracji N. Sakramentu w kaplicy bocznej (w zasadzie hall boczny ze starym, oryginalnym ołtarzem) od 8:30 do 17)
    Tut. biskup miejsca zalecił, by w mszach mogli brać udział wyłącznie ci, którzy zamówili intencję.
    Z kolei ksiądz proboszcz wybiegł przed szereg jeszcze przed wczorajszymi zmianami i w ogłoszeniach zaordynował Komunię Świętą tylko do ręki.

    Przez tę powszechną postawę wśród kapłanów-decydentów serio zacząłem się zastanawiać, czy może z moim podejściem i rozumkowaniem w temacie Eucharystii może jest coś nie tak. Skoro mądrzejsi ode mnie zarządzają w określony sposób...? I jakie znaczenie ma co sobie pomyślę o ich wierze w związku z tym, jakie decyzje podejmują?

    Mimo to natrętnie wracają pytania już nie o konieczność takich rozwiązań, ale o organizację alternatyw. Widać dużą łatwość w zamykaniu drzwi na kłódkę, a brak chociażby podjęcia trudu niesienia sakramentów z dostosowaniem do obecnych warunków. Zamiast tego stręczenie e-religii bez słowa wyjaśnienia, że to nie zastępuje sakramentów. Zero zdziwień, że w to ostatnie tak ochoczo weszły media wrogie Kościołowi. Ot, inwestycja na przyszłość z ich strony.

    Gdzieś na marginesie są szeregowi kapłani, którzy cierpią z powodu narzuconej sytuacji, ale ile mogą, to działają, choćby w temacie spowiedzi.


    Osobna sprawa to dyskusja wśród świeckich. Szajbę wielkomiejskich prymitywnych antyklerykałów można zostawić na boku, choć to ciekawostka przyrodnicza (motyw przewodni: katol na Mszy - roznosiciel zarazków, zatłoczona komunikacja, sklepy i imprezownie - już ok). Gorzej, że wśród zainteresowanych, w założeniu życzliwych i wierzących odpowiedzią na różne wątpliwości są oskarżenia o pychę i sanitarną nieodpowiedzialność.

    Ot, czas smuty i próby w niejednoznacznych okolicznościach.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    A praktykujecie może Komunię duchową?
    nie.
    ale czacznę:

    (z wątku o nabożeństwie do św. Józefa, na 26. marca)
    Najwyższy liczy zasługi sprawiedliwych nietylko stosownie do czynów przez nich wykonanych, ale nadto według pragnień ich woli. Osoby oddane życiu wewnętrznemu, powinny często duchownie komunikować.

    Komunja duchowna

    zależy na wzbudzeniu w sobie pragnienia przyjęcia Pana Jezusa w sakramentalnej Komunji obecnego, a następnie na przyjmowaniu Go do serca duchownie i jednoczeniu się z Nim najściślej przez akty miłości i zaofiarowania się. Pan Jezus objawił Paulinie Mareska dwa naczynia: jedno złote a drugie srebrne i oznajmił, że w pierwszym sakramentalne, a w drugiem duchowne Komunje przechowuje. A św. Joannie powiedział, że w każdej duchownej Komunji podobne łaski się otrzymuje, jak w Komunji Sakramentalnej. Św. Sobór Trydencki duchowną Komunję w szczególny sposób zaleca i do Jej częstego przyjmowania prawowiernych zachęca. Idzie tylko o to, aby nie mieć grzechu śmiertelnego na sumieniu.
    Pewna osoba pomimo wielkiego pragnienia, nie mogła przyjąć komunji św. w niedzielę. Anioł kazał Benedykcie z Laus uspokoić ją, że taką samą ma zasługę, nie komunikując z niemożności, jakgdyby komunikowała; ponieważ Pan Bóg widzie jej dobrą wolę.
  • @natenczas
    ja to traktuje w taki sposób:
    Jeszcze nigdy Kościół nie znizył sie , nie przyjął podobnej postawy, do jakiej zostali sprowadzeni Jego wierni.
    Razem z nami podlega prawom, restrykcjom, obowiązkom.
    Jednocześnie Eucharystia jest sprawowana i może zostać transmitowana do naszych domów.
    Msza św w domu, w awrunkach i okolicznościach , w jakich jesteśmy do końca prawdziwi, nie retuszowani.
    To jest wstrzasające, ale jest nam dane.
    Pokora i posłuszeństwo i poczucie jedności z biskupami. Jeszcze nigdy , na pewno w naszym życiu nie było to wszystko tak ważne,
    Pozdrawiam
  • Michał5 napisal(a):
    ...Jednocześnie Eucharystia jest sprawowana i może zostać transmitowana do naszych domów...
    do praktykowania Komunii Duchowej NIE POTRZEBA wcale a wcale, żadnej transmisji przez tv/ radio/ sieć!!! (to dwie różne "bajki")

  • romeck napisal(a):
    Michał5 napisal(a):
    ...Jednocześnie Eucharystia jest sprawowana i może zostać transmitowana do naszych domów...
    do praktykowania Komunii Duchowej NIE POTRZEBA wcale a wcale, żadnej transmisji przez tv/ radio/ sieć!!! (to dwie różne "bajki")

    wiem, ale mnie uczestnictwo w codziennej Mszy teraz , ogromnie pomaga .
    I daje poczucie łączności
  • A ja nie wiem co mam o tym wszystkim mysleć, czuję sie kompletnie zagubiona, działam intuicyjnie, może robię błędy ale moje intencje są szczere i tego jestem pewna.
  • Jak poinformowało PAP w czwartek biuro prasowe Konferencji Episkopatu Polski, akt oddania został odmówiony został 25 marca 2020 r. w kaplicy arcybiskupa poznańskiego w duchowej łączności z Sanktuarium Matki Bożej w Fatimie.

    „W tej wyjątkowej godzinie pełnej cierpienia – wybaw nas od pandemii, która nas dotyka” – modlił się w środę przewodniczący KEP abp Stanisław Gądecki, zawierzając ludzi żyjących w Polsce, w Europie i na całym świecie Najświętszemu Sercu Jezusa i Niepokalanemu Sercu Maryi
  • Pani_Łyżeczka napisal(a):
    A ja nie wiem co mam o tym wszystkim mysleć, czuję sie kompletnie zagubiona, działam intuicyjnie, może robię błędy ale moje intencje są szczere i tego jestem pewna.
    Łyżeczko każy z nas jest zdezorientowany.
    Ale dlatego jedynym wyjsciem jest zorientować się na Pasterzy.
    Słuchanie wszystkich wprowadza chaos.
    Dobra życzę.
  • Atotak! oczywoście,
    wbrew pozorom łatwiej mi się było skupić na wczorajszym Aniele Pańskim z włączonym telewizorem! :)
  • Wczoraj w Jaworznie msza św wieczorna, ok. 10 osób. 3 księży w koncelebrze. Naprawdę nie można zrobić 3 mszy?
  • edytowano March 28
    Kolega Los ma racje. Z Zachodu możemy sie duzo nauczyć. W sprawach pryncypialnych też ale z dawniejszych czasów

    https://www.facebook.com/102093334710665/photos/a.102097691376896/129100648676600/?type=3

    Probably a plague in France, 1720. Holy Communion was distributed through a spoon long enough to distance the priest from infected laity. I am puzzled though on how they were able to disinfect it fast before going to the next house. What do you think, People of God?

    The answer is Vinegar and hot water. I also read about this practice. One of the bishops in my country gave instructions for distributing Holy Communion among sick people in 1831. It mentioned also that the priests would have to protect their nose, ears, mouth, veins, etc. by rubbing garlic on them... Also if the spoon was wooden, it would have to be burned after 1 use. If it was made of metal, they could disinfect it with above mentioned vinegar and hot water.

    #GermanicCatholicism
    #catholicfaith

    image

    Tłumacz Google:

    Prawdopodobnie plaga we Francji, 1720 r. Komunię świętą rozdawano łyżką na tyle długo, aby oddalić kapłana od zarażonych świeckich. Zastanawiam się jednak, jak szybko potrafili go wyleczyć przed przejściem do następnego domu. Jak myślisz, Ludu Boży?

    Odpowiedzią jest ocet i gorąca woda. Przeczytałem również o tej praktyce. Jeden z biskupów w moim kraju wydał instrukcje dotyczące rozdawania Komunii Świętej chorym w 1831 r. Wspomniał także, że kapłani będą musieli chronić nos, uszy, usta, żyły itp., Pocierając je czosnkiem ... Także jeśli łyżka była drewniana, trzeba ją spalić po 1 użyciu. Gdyby był wykonany z metalu, mogliby go zdezynfekować wyżej wspomnianym octem i gorącą wodą.
  • edytowano March 28
    Dubel
  • A jakie było ryzyko upadnięcia Hostii używając taki aparatus?

  • Przykleili
  • edytowano April 17
    arcybiskup Wiktor, ordynariusz archidiecezji katowickiej, znosi ZAKAZ udziału wiernych we mszach (od poniedziałku 20. kwietnia, 15 wiernych na 1 metr kw.)

    jednocześnie utrzymuje DYSPENSĘ od przykazania w uczestnictwie we mszy niedzielnej/ świątecznej


    kuria
  • romeck napisal(a):
    arcybiskup Wiktor, ordynariusz archidiecezji katowickiej, znosi ZAKAZ udziału wiernych we mszach (od poniedziałku 20. kwietnia, 15 wiernych na 1 metr kw.)

    jednocześnie utrzymuje DYSPENSĘ od przykazania w uczestnictwie we mszy niedzielnej/ świątecznej


    kuria

    15 wiernych na 1 metr kw? A Komunia do buzi czy na rękę?

    image
  • romeck napisal(a):
    Synod Grecki orzekl:

    Byłoby bluźnierstwem myślenie, że ciało i krew Chrystusa może przenieść jakąkolwiek chorobę lub wirus
    w zasadzie się z tym zgadzam
    To jest pogląd heretycki. Dwoistość natury Chrystusa została rozstrzygnięta na Soborze (bodaj Chalcedońskim), o czem Terlikowski prawił.

  • ms.wygnaniec napisal(a):
    romeck napisal(a):
    Synod Grecki orzekl:

    Byłoby bluźnierstwem myślenie, że ciało i krew Chrystusa może przenieść jakąkolwiek chorobę lub wirus
    w zasadzie się z tym zgadzam
    To jest pogląd heretycki. Dwoistość natury Chrystusa została rozstrzygnięta na Soborze (bodaj Chalcedońskim), o czem Terlikowski prawił.

    doedukowałem się na TT! :)

    w zasadzie czas Zarazy to online samoistna reedukacja religijna
    od tej (czy opłatek/Ciało może zarazić)
    do komunii duchowej

  • Dziś ksiądz na mszy powiedział, że od jutra w kościele św. Rocha (jeden z większych w Białymstoku) może być jednorazowo 150 osób. I po krzyku. Jak to liczą tak liczą, 9 m na osobę, czy jakoś tak.
  • W mojej parafii proboszcz wycenił objętość kościoła na 80 osób. Razy 8 mszy w niedzielę mamy 640 wiernych.
    Szału nie ma, ale realna możliwość jest.
    Za to w dzień powszedni rano nie pamiętam, żeby się w kościele 80 osób zebrało. Więc praktycznie każdy kto chce, na mszę wejdzie.
    Czas przechodzić z wirtuala do reala ;)
  • Nasz dał 39 w głównym i10 na filji
  • u mnie też 40, plus 20 osób w tzw. dolnym kościele.
  • ms.wygnaniec napisal(a):
    romeck napisal(a):
    Synod Grecki orzekl:

    Byłoby bluźnierstwem myślenie, że ciało i krew Chrystusa może przenieść jakąkolwiek chorobę lub wirus
    w zasadzie się z tym zgadzam
    To jest pogląd heretycki. Dwoistość natury Chrystusa została rozstrzygnięta na Soborze (bodaj Chalcedońskim), o czem Terlikowski prawił.

    To chyba nie jest kwestia dogmatu chalcedońskiego, tylko nauki o transsubstancjacji. Tak samo jak Krwią Pańską można się upić tak samo jak winem, mimo że nie jest winem, tak samo Ciało Pańskie może tak samo przenosić wirusy jak chleb, mimo że nie jest chlebem. Bo przypadłości pozostają.
  • wachmistrz napisal(a):
    u mnie też 40, plus 20 osób w tzw. dolnym kościele.
    U nas 30, bo to w sumie duża kaplica. Kościół główny jest w wiecznej budowie i chyba taki pozostanie.
  • sagrada Familia też jeszcze w budowie, a kolońską katedrę skończył w 19 wieku facet spod Koźla
  • edytowano April 24
    Pytanie nie jest, mam nadzieję, ani eschatologiczne ani tym bardziej apokaliptyczne, lecz nie znalazłę lepszego wątasa.

    Otóż x. Daniel Wachowiak pisze na tt
    Dlaczego są księża, którzy bez przygotowania wiernych ponaglają obecnych na Mszach do przyjmowania Komunii na rękę? Czy katechizują takie osoby, co mają one uczynić, aby najmniejsza Cząstka Ciała Pana nie została sprofanowana? Kto np. przyjmuje Komunię na prywatny korporał?
    I stąd moje pytanie: jak zrobić prywatny korporał i jak się później z nim obchodzić?

    U mię na wsi zachęcają do przyjmowania na rękę. Do ust też dają, ale prośbę kapłana trzeba szanować.
  • edytowano April 24
    O! Okazało się, że w komętach to tego tłyta x. Daniel zamieścił krótki filmik na ten temat.


    Nie zrozumiałem związku pomiędzy istnieniem detergentów czy ich brakiem a krwią Pana Jezusa na ulicy - ale mniejsza, nie mam wątpliwości, że Ciało Pana Jezusa należy chronić.

    Nie zrozumiałem jeszcze jednej rzeczy: jak umieścimy korporał z cząstkami komunii, czyli z Ciałem Pana Jezusa, w wodzie, to Ciało na powrót stanie się chlebem. Czy można o tym gdzieś przeczytać? Nie umiałem znaleźć.

    No i pytanie co do wymagań odnośnie prywatnego korporału pozostaje aktualne, gdyż w filmiku nie ma żadnych wskazówek.
  • edytowano April 24
    /na boku
    x. Wachowiakowi w końcu jego biskup zdjął mu zakaz wypowiadania się w sieci...

    obserwuję go na TT
    //

    "ksiądz fleja" :)
  • Coś tam mi się obiło, ale chodziło chyba o peca. Zostawmy, bo mniej mnie te sprawy personalne interesują, a bardziej kwestie podstawowe.
  • Moja osoba wyobraziła sobie właśnie, że komuś taki "prywatny korporał" może np. spaść z ręki. Co gorsza - z Ciałem Chrystusa. Co wtedy?
    Moja osoba wyobraziła sobie, że ktoś taki prywatny korporał może sobie po Komunii włożyć do tylnej kieszeni spodni. Itd.
    Wydaje mi się, że skoro już musimy przyjmować Ciało Pańskie na rękę, to lepiej, pewniej jest to zrobić na gołą dłoń. Chwilę wcześniej zdezynfekowaną. A jeżeli trafią się jakieś widoczne partykuły, to je zebrać i niezwłocznie spożyć.
  • Dla człowieka ze złą wolą możliwości nadużyć są nieograniczone. Zawsze.
  • edytowano April 24
    trep napisal(a):


    Nie zrozumiałem jeszcze jednej rzeczy: jak umieścimy korporał z cząstkami komunii, czyli z Ciałem Pana Jezusa, w wodzie, to Ciało na powrót stanie się chlebem. Czy można o tym gdzieś przeczytać? Nie umiałem znaleźć.

    No i pytanie co do wymagań odnośnie prywatnego korporału pozostaje aktualne, gdyż w filmiku nie ma żadnych wskazówek.
    Chodzi zapewne o rozpuszczenie w wodzie widzialnych cząstek do niewidzialnych gołym okiem. W takich Chrystusa nie ma.

    https://deon.pl/wiara/wiara-i-spoleczenstwo/czy-w-sokolce-mial-miejsce-cud,391355
    https://liturgia.fandom.com/pl/wiki/Vasculum
  • Podziękował.
    Co prawda w linkach nie ma mowy o retranssubstancji, o której wspominał ksiądz, ale przynajmniej stoi, że jest to zalecana procedura.

    Zapytałem księdza na TT, jak zrobić taki prywatny korporał, ale jeszcze nie odpedział. Jak coś odpe, wkleję tutej.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.