Postulat: Drukować pieniądze!

Zewsząd słyszę ajwaje, że jak tak można, że nałczyciele i lekarzyki są opłacani niezbyt bałdzo i że przed wojną, a już w Finlandii to ten tego i że trzeba.

Zapytałem więc Googla: Wielu w Polszcze nałczycieli?
Na specjalnej konferencji, minister edukacji Anna Zalewska podała, że w roku szkolnym 2018/2019 w Polsce pracuje 702 293 nauczycieli.
Więcej: https://wiadomosci.radiozet.pl/Polska/Ilu-nauczycieli-pracuje-w-Polsce-w-2019-roku-LICZBA-WARSZAWA-STRAJK
No cudnie. A wielu lekarzyków?
Lekarzy posiadających prawo wykonywania zawodu w Polsce - według informacji Naczelnej Izby Lekarskiej ze stycznia 2021 roku - jest 142,3 tys., a lekarzy dentystów 38,4 tys.
https://podyplomie.pl/aktualnosci/07273,ilu-lekarzy-juz-zaszczepionych
Dentystów możemy oczywiścież pominąć.

A więc, mamy milion zainteresowanych, którzy wg wszelkich znaków na niebie i w okolicach za mało zarabiajo.

Dajmy im po 5000 zł/mies podwyżki. Wszystkim jak leci. To jest 60 klocków rocznie, razy milion = 60 miliardów złoty rocznie.

Dużo? Mało?
41,2 miliardów złotych - tyle w 2020 roku kosztować ma program Rodzina 500 plus.
https://businessinsider.com.pl/finanse/500-plus-koszt-w-2020-2/rhhbcc4
No, czyli jednak nie jest to darmo.

Ale mamy za to zadowolonych z życia nauczycieli i lekarzy, zawody odzyskują prestige, wygnańcy wracają z Rajchu (bo już nie muszą) i pchają się ze Źwiązku Zdradzieckiego. Naród Polski znacznie zyskuje na podniesieniu poziomu oświetlenia i wyleczenia. Nie?

A skąd brać pieniądze? Jakże skąd? Z drukarni papieru wartościowego. Naciskamy guzik i co miesiąc wypada z makiny 10 mln portrecików krura Jana.

Jaki koszt? Żaden, bo papier jest za darmo, a jak się to zrobi skryptem komputerowym, to wychodzi jeszcze taniej.

Dodatkowa korzyść jest taka, że różne tam leberały i inne zgniłki będą wyć, że psujemy piniondz, że nieodpowiedzialnoś, że lekarze i nałczyciele protestują p-ko fałszystoskiej i influenzyjnej potylice PiS. No, samo dobre, a w wyborach 2023 większość konstytucyjna.

Mam słusznego? Radźcie!
«1

Komentarz

  • A po co komu pieniądze? Pomijając już ten nieistotny szczegół, że nie są one robione z papieru. Dla materialisty to pieniędzy w ogóle nie ma.
  • edytowano March 11
    Aha, niejako w bonusie, każdy obcokrajowiec z wykształceniem wysszym medycznym lub innym prawdziwym (Science, technology, engineering, and mathematics), plus nauczycielskim językowym (języki i kontyngenty dla każdego języka określane przez MEN/MSZ) dostaje darmo megaintensywny kurs tubylczego narzecza. Myślę że dwa miesiące w rządowym ośrodku wypoczynkowym powinny wystarczyć, metodykę zajęć przygotuje kol. Prefu z jedną moją znajomą, która ma ciekawe refleksje, gdyż nałczanie polskiego bałdzo jest uzależnione od podstawy z jaką dany kolo przychodzi -- inne problemy ma Rus, inne Szwabo, inne uogólniony Azjata.

    To będą jakieś śmieszne kwoty, makina drukarska nawet nie zauważy.

    EDITH: Nałczyciele w zasadzie mogą też być w zakresie STEM, rysunków, śpiewu i gimnastyki.
  • Ja wszystko fersztejen. Ale po co komu pieniądze?
  • edytowano March 11
    Przed nauczycielami w kolejce są pielęgniarki i służby mundurowe, przynajmniej.
    Natomiast podwyżka tylko dla części budżetówki która ma ze 3 miesiące urlopu w roku... no kiepsko to widzę.
  • edytowano March 11
    los napisal(a):
    Ja wszystko fersztejen. Ale po co komu pieniądze?
    No wiem wiem, że to żenujący przesąd; święci ojcowie Pachomiusz, Pambo, Pojmen i towarzysze radzili sobie bez tych śmiesznych papierków.

    Ale takim frajerszczakom jak ja -- przydają się. Np. na Orlenie jest taki napis "Liczydło powinno wskazywać zero". No ja zgadzam się, ale zawsze wskazuje jakieś dwie czy trzy stówki i nie wiem, jak sobie z tym poradzić generalnie.
  • Przemko napisal(a):
    Przed nauczycielami w kolejce są pielęgniarki i służby mundurowe, przynajmniej.
    Natomiast podwyżka tylko dla części budżetówki która ma ze 3 miesiące urlopu w roku... no kiepsko to widzę.
    No to robi się sto milijardów złociszów rocznie. Nie mam pojęcia czy to jest dużo czy mało, stąd pytam mądrzejszych.
  • loslos
    edytowano March 11
    Nu ni, nie można mieszać podejścia globalnego i lokalnego. Lokalnie rozumujesz tak: mnie Ignacowi by się trochę gotówki przydało, bo potrzebuję tego, tego i tego i już rozmawiałem z dostawcami - są gotowi wszystko to udostępnić od ręki albo z niewielkim opóźnieniem a w zamian chcą tylko odrobinę pieniędzy.

    I ekstrapolujesz swój przypadek na skalę globalną a tego robić nie wolno. Lekarzom i nauczycielom też potrzeba trochę różnych rzeczy, są dostawcy gotowi dostarczyć je w zamian za pieniądze, ale dodrukowanie pieniędzy (użyjmy tego anachronicznego określenie) nie spowoduje, że przybędzie mieszkań, samochodów, pralek i tego wszystkiego, czego deficyt odczuwają lekarze, nauczyciele i inni. Dodrukowanie pieniędzy spowoduje jedynie to, że wartość tych pieniędzy zmaleje, jeśli liczyć ją jako zdolność nabywczą w stosunku do mieszkań, samochodów i pralek. Lekarze i nauczyciele się nie ucieszą a ci, co trochę grosiwa akurat mają - zmartwią.
  • edytowano March 11
    =
  • Myślałem, że Nowoczesna Teoria Monetarna jest obowiązująca na tym forum, a tu los wyjeżdża Balcerowiczem z lat '90, że niby drukowanie hajsu jest złe, bo inflacja.
  • Waski napisal(a):
    Myślałem, że Nowoczesna Teoria Monetarna jest obowiązująca na tym forum, a tu los wyjeżdża Balcerowiczem z lat '90, że niby drukowanie hajsu jest złe, bo inflacja.
    No więc właśnie.
  • edytowano March 11
    Inflacja to nie to samo co zmniejszenie siły nabywczej.
  • Moim laickim okiem, to założenie jest takie, że normalne "dosypywanie" pieniądza ma odzwierciedlać wzrost ilości usług i towarów na rynku, żeby pieniądz nie był towarem deficytowym, bo wtedy maszyneria się zacina.
  • Tyle się ludzie żołądkowali, że świat się skończy od 500+, a jakoś sąsiedzi pojechali na pierwsze wakacje w życiu i świat nie skończył się.

    A ta MMT nie jest taka strasznie nowoczesna, gdyż sprawdziłem w Łajce iż ma 100 lat z okładką.
  • W_Nieszczególny napisal(a):
    Moim laickim okiem, to założenie jest takie, że normalne "dosypywanie" pieniądza ma odzwierciedlać wzrost ilości usług i towarów na rynku, żeby pieniądz nie był towarem deficytowym, bo wtedy maszyneria się zacina.
    No ale skoro usługi ciecia były kiedyś po 5/h a teraz jest ich po 15/h to znaczy że usługi lekarsko/policyjno/nauczycielskie też Tak samo jak usługi emeryckie, których kiedyś było 12x a teraz 14x. Czy usługi zajmowania się swoim gówniakiem.
  • Wiadomo, że w szczegółach to nie jest takie proste. Z kolei niektóre towary czy usługi potaniały, czasami znacznie.
  • ...a w kalendarzu ciągle marzec, a nie 1 kwietnia. Znaczy: kalendarz głupi.
  • loslos
    edytowano March 11
    Waski napisal(a):
    Myślałem, że Nowoczesna Teoria Monetarna jest obowiązująca na tym forum.
    Nowoczesna teoria monetarna to nie parę prychnięć, to grube tomy i raczej równań Fokkera-Plancka niż kawiarnianego/forumowego bredzenia. Ja staram się tłumaczyć na forumowym poziomie rzeczy, które na forumowym poziomie wytłumaczyć się da. Niedużo ich.
  • loslos
    edytowano March 11
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Tyle się ludzie żołądkowali, że świat się skończy od 500+.
    No nie, nie ludzie. Skurwysyny. Już na wstępie robisz rzecz absolutnie zakazaną - dopuszczasz do dyskusji tych, których nie można dopuszczać do dyskusji.

    A w kwestii argumentu z autorytetu - jak wiesz mam cię za absolutny autorytet w dziedzinie, którą ty znasz a ja nie znam. Zadzwonię.
  • Waski napisal(a):
    los wyjeżdża Balcerowiczem z lat '90, że niby drukowanie hajsu jest złe, bo inflacja.
    Nie, los wyjeżdża z ciągiem zdań, które mają treść. Rozmowa polega na tym, że najpierw je bardzo dokładnie zrozumiesz i odniesiesz się do każdego z nich albo do całości wypowiedzi. Kopanie w kostkę nie jest zaliczane do rozmowy.
  • los napisal(a):
    Nu ni, nie można mieszać podejścia globalnego i lokalnego. Lokalnie rozumujesz tak: mnie Ignacowi by się trochę gotówki przydało, bo potrzebuję tego, tego i tego i już rozmawiałem z dostawcami - są gotowi wszystko to udostępnić od ręki albo z niewielkim opóźnieniem a w zamian chcą tylko odrobinę pieniędzy.

    I ekstrapolujesz swój przypadek na skalę globalną a tego robić nie wolno. Lekarzom i nauczycielom też potrzeba trochę różnych rzeczy, są dostawcy gotowi dostarczyć je w zamian za pieniądze, ale dodrukowanie pieniędzy (użyjmy tego anachronicznego określenie) nie spowoduje, że przybędzie mieszkań, samochodów, pralek i tego wszystkiego, czego deficyt odczuwają lekarze, nauczyciele i inni. Dodrukowanie pieniędzy spowoduje jedynie to, że wartość tych pieniędzy zmaleje, jeśli liczyć ją jako zdolność nabywczą w stosunku do mieszkań, samochodów i pralek. Lekarze i nauczyciele się nie ucieszą a ci, co trochę pieniędzy akurat mają - zmartwią.
    Gówno się znam na ekonomii.

    Ale do tej pory właśnie wydawało mi się, że lokalnie, ja, jako gospodarstwo domowe nie mogę, a przynajmniej nie powinienem wydawać więcej niż mam.

    Wydawało mi się również, że jebani liberałowie (Balcerowicz, Konfa) uważają, że państwo jest takim samym gospodarstwem domowym i również nie powinno wydawać więcej niż ma.

    Wydawało mi się również, że los, MMT i inni uważają, że państwo (zwłaszcza takie, które emituje własną walutę) może wydawać więcej niż ma, bo właśnie w razie czego wyemituje sobie, tyle ile będzie potrzeba.

    Stąd właśnie moje zdziwienie, że los nie okazał się entuzjastą rozwiązania zaproponowanego przez Szturmowca rozwiązania. Oczywiście wiem, że tak jak z płacą minimalną, której nie można podnosić od razu do 10 tys/m-c, tak nie można wydrukować wszystkiego wszystkim, ale od tego są te skomplikowane równania, żeby to wszystko zbilansować.

    Jeszcze raz. Gówno się znam na ekonomii. Wiem jedynie, że wskutek arbitrażu cenowego renty gruntowe i kapitałowe powinny się równoważyć. Cokolwiek to znaczy.
  • A to źle. Najpierw trzeba to zrozumieć, potem idzie z górki.
  • loslos
    edytowano March 11
    Waski napisal(a):
    Gówno się znam na ekonomii.

    Ale do tej pory właśnie wydawało mi się, że lokalnie, ja, jako gospodarstwo domowe nie mogę, a przynajmniej nie powinienem wydawać więcej niż mam.

    Wydawało mi się również, że jebani liberałowie (Balcerowicz, Konfa) uważają, że państwo jest takim samym gospodarstwem domowym i również nie powinno wydawać więcej niż ma.

    Wydawało mi się również, że los, MMT i inni uważają, że państwo (zwłaszcza takie, które emituje własną walutę) może wydawać więcej niż ma, bo właśnie w razie czego wyemituje sobie, tyle ile będzie potrzeba.
    Los nadal tak uważa. Próbował tylko zwrócić uwagę na to, że państwo nie potrzebuje pieniędzy. Potrzebuje wiele innych rzeczy ale pieniędzy nie, bo [cytuję] w razie czego wyemituje sobie, tyle ile będzie potrzeba.[koniec cytatu]

    Pieniądze dla Ignaca mają wartość tylko dlatego, że są łatwo zamienialne na różne dobra i usługi, ale państwo już nie ma tak dobrze. Państwo oczywiście musi prowadzić właściwą politykę monetarną. Właściwą czyli jaką? Najpierw mi powiedzcie, jak we właściwy sposób zoperować serce.

  • los napisal(a):
    Najpierw mi powiedzcie, jak we właściwy sposób zoperować serce.

    Niestety nie pomogę, gdyż jedyny przypadek, z którym miałem bezpośrednio do czynienia, przespałem ;-)

  • loslos
    edytowano March 11
    Pytanie zostało zadane celem pokazania absurdalności takiego podejścia. To nie jest tak, że każdy oglądający telewizję czy jutuba już od razu jest ekspertem kardiochirurgiem czy makroekonomistą.

    Prawo emisyjne jest to prawo do pożyczania pieniędzy (od samego siebie w przyszłości, hehe) a nie cudowne prawo do tworzenia dóbr z niczego. Ma ono wartość w sytuacjach trudnych jak kryzys czy epidemia, bo od państw w kłopotach lichwiarz mógłby zażądać lichwiarskiego procentu, ale pożyczkę trzeba w każdym przypadku oddać. Ma więc sens pożyczanie podczas zarazy ale nie ma sensu pożyczanie na lekarzy czy nauczycieli. Bo kto i kiedy miałby to oddawać?
  • Do tegoż jakże ciekawego wątku chciałbym wtrącić małą uwagę - po co do tematu mieszamy lekarzy? Paru młodych znam. Uczciwych (intelektualnie) i tych mniej. Oni doskonale wiedzą, że wygrali życie. Może nie tu i teraz, ale za te kilka lat, jak skończą specjalizację, to kawałkiem papieru z nadrukowanych królem Jagiełło będą odpali cygara. Problemem jest dysproporcja pomiędzy zarobkami świeżaków, a doświadczonych lekarzy. Nie każdy ma tatusia lekarza, który pomoże na początku drogi. Drugim problemem są specjaliści na kontraktach, którzy dyktują warunki, zwłaszcza na prowincji.

    Jeśli chcemy rozmawiać, komu drukarka z pieniędzmi ma robić brrrt, to pozostańmy przy pielęgniarkach i ogólnie personelu nielekarskim.
  • ferb napisal(a):
    Jeśli chcemy rozmawiać, komu drukarka z pieniędzmi ma robić brrrt, to pozostańmy przy pielęgniarkach i ogólnie personelu nielekarskim.
    Okiej, chętnie.

    Z lekarzami problemat jest może bardziej złożony, bo i jest potrzeba wypalania ogniem i staliwem -- mafii ordynatorsko-profesorskich, i łowców skór, i innych bandytów, i jest potrzeba zapewnienia tut. ludności opieki lekarskiej na jakim-takim poziomie, i zatrzymania odpływu kolesi po Akad. Med. do Rajchu itd.
  • To też.
    Tak się zastanawiam, co to są za osobniki, które uciekają szybko po studiach? Może to ci, co nie mają rodzinnego backgroundu w postaci taty lekarza/prawnika, o czym pisałem wyżej. Tu może faktycznie warunki początkowe są nie do zaakceptowania. Bo nie da się wykarmić siebie i rodziny pensją, która otrzyma się za lat 5. Ale klikom lekarskim to nie przeszkadza. Odpada konkurencja
  • Brzost napisal(a):
    los napisal(a):
    Najpierw mi powiedzcie, jak we właściwy sposób zoperować serce.

    Niestety nie pomogę, gdyż jedyny przypadek, z którym miałem bezpośrednio do czynienia, przespałem ;-)

    Nie wiem jak zoperować serce. Wiem, że w przypadku zatrzymania akcji serca muszę uciskać środek klatki piersiowej a komuś innemu, konkretnie wskazanemu, muszę kazać zadzwonić na 999. A wiem to dlatego, bo ktoś kto tę wiedzę miał wcześniej, mi ją prosto i syntetycznie przekazał, zamiast odsyłać na studia medyczne.

  • To w kwestii emisji pieniądza nic nie musisz robić.
  • Kocham Was!
  • los napisal(a):
    To w kwestii emisji pieniądza nic nie musisz robić.
    image
  • edytowano March 12
    los napisal(a):
    Prawo emisyjne jest to prawo do pożyczania pieniędzy (od samego siebie w przyszłości, hehe) a nie cudowne prawo do tworzenia dóbr z niczego. → Ma ono wartość w ...
    No, w końcu zaczyna mi coś świtać.


    (ja to pytanie zadałem chyba miesiąc temu gdzieś indziej, i los mi odpowiedział, a tu znów wątas o tym, i tak od lat...)

    A Smerf Mądrala przedwczoraj w PR Info gadał, że i Zachód (Unijny) i Polska dodrukowują sobie, że ho-ho!

  • loslos
    edytowano March 12
    romeck napisal(a):
    los napisal(a):
    Prawo emisyjne jest to prawo do pożyczania pieniędzy (od samego siebie w przyszłości, hehe) a nie cudowne prawo do tworzenia dóbr z niczego. → Ma ono wartość w ...
    No, w końcu zaczyna mi coś świtać.


    (ja to pytanie zadałem chyba miesiąc temu gdzieś indziej, i los mi odpowiedział, a tu znów wątas o tym, i tak od lat...)
    Bo ten zgrabny aforyzm zaświtał losu dopiero wczoraj.

    Zresztą nie tylko los nie umiał tego tak elegancko sformułować. Jakby wiedzieli to ojropejscy politycy, nigdy by nie wprowadzili ojro.
  • los napisal(a):
    Bo ten zgrabny aforyzm zaświtał losu dopiero wczoraj.
    Notto powtórzmy!
    los:
    Prawo emisyjne jest to prawo do pożyczania pieniędzy od samego siebie w przyszłości.
  • los napisal(a):
    Nu ni, nie można mieszać podejścia globalnego i lokalnego. Lokalnie rozumujesz tak: mnie Ignacowi by się trochę gotówki przydało, bo potrzebuję tego, tego i tego i już rozmawiałem z dostawcami - są gotowi wszystko to udostępnić od ręki albo z niewielkim opóźnieniem a w zamian chcą tylko odrobinę pieniędzy.

    I ekstrapolujesz swój przypadek na skalę globalną a tego robić nie wolno. Lekarzom i nauczycielom też potrzeba trochę różnych rzeczy, są dostawcy gotowi dostarczyć je w zamian za pieniądze, ale dodrukowanie pieniędzy (użyjmy tego anachronicznego określenie) nie spowoduje, że przybędzie mieszkań, samochodów, pralek i tego wszystkiego, czego deficyt odczuwają lekarze, nauczyciele i inni. Dodrukowanie pieniędzy spowoduje jedynie to, że wartość tych pieniędzy zmaleje, jeśli liczyć ją jako zdolność nabywczą w stosunku do mieszkań, samochodów i pralek. Lekarze i nauczyciele się nie ucieszą a ci, co trochę grosiwa akurat mają - zmartwią.
    doświadczenia USA pokazują, że nawet to o wartości pieniędzy nie musi się sprawdzić - tam nadmiar trafił na giełdę
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    No, samo dobre, a w wyborach 2023 większość konstytucyjna.
    A skąd tak karkołomna teza?
    Nawet pomijający wywody o pieniądzu, załóżmy że ceteris paribus nauczyciele będą dzięki PiS dwa razy bogatsi.
    W jakiż to cudowny i niezrozumiały dla mnie sposób miałoby to się przełożyć na ich głosy?
  • TecumSeh napisal(a):
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    No, samo dobre, a w wyborach 2023 większość konstytucyjna.
    A skąd tak karkołomna teza?
    Nawet pomijający wywody o pieniądzu, załóżmy że ceteris paribus nauczyciele będą dzięki PiS dwa razy bogatsi.
    W jakiż to cudowny i niezrozumiały dla mnie sposób miałoby to się przełożyć na ich głosy?
    otóż to
  • edytowano March 14
    GW, sobota 13.03.2021
    Ekonomia czy wudu

    Najtęższe głowy ekonomii debatują, czy rekordowy pakiet pomocowy (romeck: 2 mld $) dla amerykańskiej gospodarki doprowadzi do potężnej eksplozji inflacji i kolejnej katastrofy gospodarczej.
    Zaraz, jak to: debatują? Czy EKONOMIA nie powinna dać na to jasnej odpowiedzi? Co się stało z "prostą arytmetyką" i "podstawowymi regułami ekonomii"?

    Nigdy nie istniały.
    I dwie szpalty historycznie o gospodarce USA od 1973 roku i kryzysach gospodarczych. Nie czytałem.

  • 2 mld czy 2 bln?
  • Z miliardami to jest tak: "No bo panie senatorze, to się łatwo mówi; tu miliard, tam miliard i ani się człowiek spostrzeże, a zaczynamy mówić o poważnych pieniądzach!"
  • 2 polskie bln (amerykańskie tln)
  • edytowano March 19
    naprawdę nie wiem, czy to trolling czy szczery idiota, ale sam w sobie wywód jest pyszny!
    ... lockdown ... może kosztować gospodarkę 25 mld zł. To aż 25 mln banknotów 1.000- złotowych do wydrukowania, ...
    :)
    image

  • Dlaczego mamy komentować każdego idiotę? Ja osobiście wolę ludzi rozumnych.
  • edytowano March 19
    Nie, to dla humoru wstawiłem. A tutaj - dla wątkowego kontekstu :)
  • A zaś w międzyczasie rozmówiłem się z jednem mojem znajomkiem, jak to jest z płacą realną u lekarzyków, ażeby móc się odnieść mentalnie do własnego postulatu wątkotwórczego i taką hypotezę postawiłem hypnotyczną, że zbyt ona niska i wykształceni, zamożni lekarze masowo opuszczają Tenkraj, poszukując szczęścia w lepszych strefach Wujni.

    I cóż mie rzekł, on dany kolega?

    Ovaj:

    1) Ostatni raz kiedy się zdarzyło, żeby lekarzyk z Polski wyjechał, to za nocy pełoskiej, gdyż bycie lekarzem za pełowitów byo przesranem

    2) Jako mi podał przykład, iż w trakcie pełoskiej nocy jego osobiste pobory zmalały NOMINALNIE o bez kozery 30%, a przecie trzebaż jeszcze dodać influencję

    3) A zaś za dnia pisoskiego pobory mu magicznie wzrosły o 80%

    4) Zgodnie z hypnotezami niektórych PT Kolegów, lekarzykowie nie kojarzą tych faktów i żyją w przekonaniu, że Thusku Europejczyk, a Kaczorowi, tfu, śmierdzi z gemby i nas tymi srebrnikami nie przekupi, o nie!
  • Jest tak a inaczej nie jest.
  • Dzisiaj u Mazurka rano był ratownik medyczny.
    Na pytanie: A ile Wam płacą za tę ciężką pracę?
    Ratownik odpowiedział: pomiędzy 10 a 12 tysięcy złotych.
  • No więc właśnie, nie chcę wyjść na sknerę, ale to jest chyba godna płaca za godną pracę.
  • Uważam, że płaca jest godna, ale wolałbym, żeby ratownicy nie mieli dwudziestoczterogodzinnych dyżurów, tylko 12 godzinne a już najlepiej 8 godzin.
  • rozum.von.keikobad napisal(a):
    No więc właśnie, nie chcę wyjść na sknerę, ale to jest chyba godna płaca za godną pracę.
    Zainspirowany Kolegowym esejem zapytałem o to googlownicę:

    Minimalne pensje zasadnicze to 9920 zł brutto w sądzie rejonowym, a maksymalne to 15 630 zł brutto w sądzie apelacyjnym. ... Serwis podaje, że medianą wynagrodzeń wśród sędziów jest kwota 8200 zł netto, czyli 11 600 zł brutto. Do wynagrodzenia zasadniczego sędziów dochodzą dodatki za staż pracy.
    https://www.pulshr.pl/wynagrodzenia/ile-zarabiaja-sedziowie,70956.html
    Czyli ratownicy medyczni zarabiają z grubsza tyle co sędziowie. Może nie ci z sądu apelacyjnego, ale tacy średni.

    Nadal nie są to staweczki doktora Jana, ale wyżyć się z tego da.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.