Zostałem socjalistą, zachęcam!

Piotr Ikonowicz, polski ober-socjalista, PPS-Rewolucja Demokratyczna. Oczywiście, kolo jest aborcjonistą, co go w zasadzie dyskwalifikuje, tym niemniej w pozostałych kwestiach mówi zaskakująco przytomnie:

https://publicystyka.ngo.pl/piotr-ikonowicz-i-agata-nosal-ikonowicz-zawsze-znajdzie-sie-palka-oceny-na-biednego-wywiad
Przyjdzie kiedyś moment, gdy powiesz sobie: „już dość zrobiłem”?
P.I.: – Nie. Bo cały czas mam lepiej. Kazik śpiewał: „starszy człowiek w barze mlecznym je kartofle z ogórkami, całe życie tyrał w hucie, a do huty dokładali”. Do dzisiaj tak jest. Zabrano im wszystko – łącznie z mieszkaniami zakładowymi – i nazwano nierobami i roszczeniowcami. Wciąż wolę być po ich stronie, po stronie ludu, po stronie tych, którzy – ponieważ nie przyznawali racji jedynie słusznej linii Leszka Balcerowicza – byli uznawani za niewykształconych, źle ubranych, pewnie niedbających o higienę…
Za homo sovieticus.
P.I.: – Gorszy sort! Na tym polega geniusz Jarosława Kaczyńskiego, który powiedział: „nie, to oni są gorszym sortem. Kto się przezywa, sam się tak nazywa!”. Jak na podwórku. Ale zadziałało, bo przywróciło ludziom godność.
A.N.-I.: – Godność zranioną nie tylko tą narracją, ale też warunkami pracy, brakiem stabilizacji, niepewnością: czy będę dalej pracował, czy będę miał pensję, czy mogę coś zaplanować w życiu. Nie wolno ludzi tak traktować.
Jak sprawić, by nie trzeba było walczyć na klatkach?
A.N.-I.: – Na przykład uchwalając ustawę o ochronie ostatniej koszuli, zabraniającą licytowania jedynego posiadanego mieszkania do określonej wartości.

Ale kiedy to proponowaliśmy, usłyszeliśmy, że zamarłby cały obrót gospodarczy.

P.I.: – Problem polega na tym, że po 2004 roku w statystykach odnotowano gwałtowny wzrost zamożności Polaków. Skąd się to wzięło? Ze wzrostu cen nieruchomości po wejściu do Unii. A jedyne, co polscy obywatele posiadają, to domy czy mieszkania. Kiedy one zdrożały, to się ludzie raptem zrobili bogatsi. Tyle tylko, że od tego bardziej nie mieszkają, a sprzedać nie mogą, bo gdzieś mieszkać muszą, więc to jest takie mieć i nie mieć.
To pułapka?
P.I.: – Tak, bo jeżeli ktoś wpada w zadłużenie, to znajdą się tacy, którzy wyczują okazję, żeby się wzbogacić, zabierając mu mieszkanie albo dom. Odbywa się wielka gra w Monopoly.
A.N.-I.: – Okazało się, że przekazywanie mieszkań, a więc uwłaszczenie, stworzyło grunt pod wywłaszczenie, bo człowiek, który dostał mieszkanie za złotówkę, mógł je stracić, gdy nie spłacił rat za odkurzacz.
P.I.: – A najmu nikomu zlicytować nie można – wystarczy płacić nieduży czynsz komunalny, żeby mieć dach nad głową.
A.N.-I.: – Pomagamy teraz ludziom, którzy wpadli w spiralę długów, ale próbowali jeszcze się ratować kolejną pożyczką przed licytacją mieszkania.
Czyli się pogrążali…
A.N.-I.: – Tak. To już był amok, niby wiadomo, że kolejna pożyczka tylko pogorszy sytuację, ale człowiek w to brnie. Banki im odmówiły, poszli do firmy pożyczkowej, jeszcze o tyle oficjalnej, że mającej oddziały i tak dalej. Tam również nie otrzymali pożyczki. Ale przed firmą stał facet, który poluje na takich jak oni. Czy nie wie, że są zdesperowani? Czy to nie oczywiste, że chce wykorzystać cudze trudne położenie?
P.I.: – Niektóre historie były tak jednoznaczne, że nawet komornicy nas prosili o pomoc.
Komornicy?
P.I.: – Kiedyś jeden z nich poinformował nas, że nazajutrz ma do wykonania trzy eksmisje rodzin z dziećmi, a on nie chce tego zrobić. Napisał: „panie Piotrze, niech pan coś zrobi”.
A.N.-I.: – Pojechaliśmy pod te adresy i zostawiliśmy kartki, na których było napisane, że dowiedzieliśmy o eksmisji, chcemy pomóc, należy się zgłosić w tym i tym miejscu, podpisano: Piotr Ikonowicz. Potem była afera, jakim cudem dowiedzieliśmy się o tych eksmisjach.

A po prostu czasem jest tak, że komornik ma dosyć tego, co robi, gdy widzi, że jego praca służy niesprawiedliwości i krzywdzie.
P.I.: – Różnica w średniej długości życia mężczyzn na Wilanowie i Pradze Północ wynosi 16 lat. A to przecież dwie dzielnice stolicy kraju w Unii Europejskiej.
A.N.-I.: – Pod pewnymi względami czas w Polsce dzieli się na przed objęciem rządów przez PiS i po nim. 500+ to przełom w polskiej polityce socjalnej. Ludzie poczuli, że mają więcej bezpieczeństwa, bo gdy nie zastanawiają się nad tym, co dać dzieciom jeść, to mają spokojniejszą głowę.

P.I.: – „Kiedy pełną kieszeń znowu mam, znowu mogę myśleć trochę jakby ściślej”…
Mówiliście, że lichwa wciąż kwitnie.
P.I.: – To prawda i trzeba to zmienić, ale jednak w jej sidła wpada mniej osób. Kiedy weszło 500+, niektórzy pytali: gdzie jest impuls popytowy, dlaczego ludzie nie wydają pieniędzy na rynku?

Wystarczyło poczekać pół roku, kiedy ludzie spłacili wreszcie chwilówki. To jest współczesna ludowa historia Polski, której się nie transmituje w głównych mediach, a która była do zauważenia, jeśli się jest z ludźmi, których ona dotyczy.
Często trudno jest zachowywać spokój. Pamiętam, jak orzekano eksmisję bez lokalu socjalnego kobiecie, a pewien burmistrz pytał mnie, dlaczego nie płaciła czynszu. Gdy odpowiedziałem, że leżała z rozległym zawałem na OIOM-ie i ponosiła koszty leczenia, usłyszałem: „To na leczenie miała, a na czynsz nie?”.

Komentarz

  • edytowano March 23
    16 lat dłużej trwa trud tych z Wilanowa? Rili?
  • Ech, ta wiara w słowa...
  • Z wywiadu wynika, że - wg Ikonowicza - największym, czyli szefem szefów socjalistów, jest PJK. Za wdrożenie programu 500+. A to trzeba liczyć razem z programem 13+ emerytur, corocznym dużum skokiem płacy minimalnej, zwolnieniem z podataku 26-.
    O, nawet za "gorszy sort" go pochwalił!

    Czekaj, czekaj. Czy on nie chce sobie przypisać sukcesów Dobrej Zmiany, bo wdraża ta Zmiana jego socjalistyczny program?


    Ale w sumie, to chyba ostatni "sprawiedliwy komuch"?

    Ciekawe, jak z siostrą celebrytko-bizneswomenką żyje...?


  • trep napisal(a):
    16 lat dłużej trwa trud tych z Wilanowa? Rili?
    No, 10, plus minus ;) https://zdrowie.pap.pl/byc-zdrowym/raport-o-stanie-zdrowia-warszawiakow-10-lat-roznicy-miedzy-dzielnicami
  • Ale w sumie, to chyba ostatni "sprawiedliwy komuch"?
    Ten wątek to chyba dla beki... Gościu zajmował się m.in. histerycznymi rozróbami czynionymi właścicielom wynajmowanych mieszkań gdy ci usiłowali od wielu miesięcy pozbyć się niepłacących lokatorów.
  • Zadaję sobie pytanie, dlaczego mu nie wierzę. Może mowa ciała, może pokazowy nadmierny zapał...
  • Przemko napisal(a):
    trep napisal(a):
    16 lat dłużej trwa trud tych z Wilanowa? Rili?
    No, 10, plus minus ;) https://zdrowie.pap.pl/byc-zdrowym/raport-o-stanie-zdrowia-warszawiakow-10-lat-roznicy-miedzy-dzielnicami
    W mordę! Jakbym mieszkał w Wilanowie i się o tym dowiedział, natychmiast bym się wyprowadził.
  • Berek napisal(a):
    Ale w sumie, to chyba ostatni "sprawiedliwy komuch"?
    Ten wątek to chyba dla beki... Gościu zajmował się m.in. histerycznymi rozróbami czynionymi właścicielom wynajmowanych mieszkań gdy ci usiłowali od wielu miesięcy pozbyć się niepłacących lokatorów.
    +1

    Ikona gębą niby to docenia osiągnięcia PiSu i robi wszystko, by im zaszkodzić. Jak w wieku dorosłym można jeszcze wierzyć w to, co ludzie gadają?
  • Wiesz Ignatz, tylko że, jak usiłowali wprowadzać tego socjalizma, to im zawsze Hitler albo Stalin wychodził.
    Ja bardzo cenię obrońców ubogich, których wiedza praktyczna odnośnie cygar wszelakich, powoduje moje fascynyacyjne zawstydzenie.
  • edytowano March 24
    ms.wygnaniec napisal(a):
    Wiesz Ignatz, tylko że, jak usiłowali wprowadzać tego socjalizma, to im zawsze Hitler albo Stalin wychodził.
    Ja bardzo cenię obrońców ubogich, których wiedza praktyczna odnośnie cygar wszelakich, powoduje moje fascynyacyjne zawstydzenie.
    Kotański, Engels, a chyba nawet Marks by się załapali.

    wspominana katolicka nauka społeczna, rodząca się w okolicach Kulturkampfu też miała wśród twórców znawców cygar i win białych i czerwonych.

    pytanie jak reaguja owi znawcy w innych zakresach.
    czy jak Iko na filmiku ww
    czy jednak czasem trzeba ostrzej wyrazić frazę "proszę stąd odejść starszy biedny człowieku"
  • Tu
    https://excathedra.pl/index.php?p=/discussion/9392/pis-rozpieprza-polska-gospodarke#latest

    dał Ignatz fajny artykuł
    https://nowyobywatel.pl/2019/03/16/pozegnanie-grzegorza-ilki-zwiazki-dobre-i-zle-rozmowa-z-roku-2007/

    strasznie było za Platformy
    podivejte

    Praca związkowa bywa bardzo pozytywistyczna, bardzo mało, że tak powiem, rewolucyjna. Związki działają przede wszystkim w trosce o firmę, bo nie może być tak, że np. dzisiaj sobie wywalczymy 100% podwyżki, a jutro firma przestanie działać. Bardzo często działacze związkowi czują większą odpowiedzialność za losy przedsiębiorstwa niż niektórzy członkowie zarządu, bo członek zarządu, zwłaszcza spółek Skarbu Państwa, raz „przylatuje”, raz „wylatuje”, np. gdy zmienia się układ polityczny – a pracownik pracuje i chce dalej pracować.
  • Ale w takiej Hameryce określenia "działacz związkowy" i "gangster" są synonimami.
  • los napisal(a):
    Ale w takiej Hameryce określenia "działacz związkowy" i "gangster" są synonimami.
    Nu wot, a u nasz synonimem gangstera są bizniesmieny i milioniery. Cokrajto obyczaj,
  • edytowano March 24
    los napisal(a):
    Ale w takiej Hameryce określenia "działacz związkowy" i "gangster" są synonimami.
    pierwsze legalne biznesy kolegów na I
    italian, Irlandów i Inuitów (Polacy występowali incydentalnie) to były związki zawodowe , śmieci i ochrona przed bandziorami
  • ms.wygnaniec napisal(a):
    Ja bardzo cenię obrońców ubogich, których wiedza praktyczna odnośnie cygar wszelakich, powoduje moje fascynyacyjne zawstydzenie.
    Kiedy takie słowa czytam czy słyszam, zawsze stają mi przed oczyma... szefowie związków zawodowych górników na Górnym Śląsku!

  • romeck napisal(a):
    ms.wygnaniec napisal(a):
    Ja bardzo cenię obrońców ubogich, których wiedza praktyczna odnośnie cygar wszelakich, powoduje moje fascynyacyjne zawstydzenie.
    Kiedy takie słowa czytam czy słyszam, zawsze stają mi przed oczyma... szefowie związków zawodowych górników na Górnym Śląsku!

    a mnie szefa pzpn
    i złośliwy artykuł o apartamencie dla p. Dudy w Kołobrzegu, który jednak tam sprawował nadzór właścicielski
  • romeck napisal(a):
    ms.wygnaniec napisal(a):
    Ja bardzo cenię obrońców ubogich, których wiedza praktyczna odnośnie cygar wszelakich, powoduje moje fascynyacyjne zawstydzenie.
    Kiedy takie słowa czytam czy słyszam, zawsze stają mi przed oczyma... szefowie związków zawodowych górników na Górnym Śląsku!
    Aby nie było, ja nie wymagam ascezy od 'obrońców ubogich', mnie jedynie zastanawia przepych i luksus, które to są definicyjnie marnotrawstwem.
    Co do cygar, to jako że nie palę ich więc się nie wypowiem czy Gurkha są lepsze niż Cohiba i czy są warte swojej ceny.
  • przepych & luksus u wierchuszki ZZ górników, sami gónicy (z dołów) mówią o nich per "mafia"
  • Trochę racji i trochę nie. I to jest najgorsze w sumie, jak ktoś jedzie nieprawdą z góry na dół, to nabierze mniej ludzi niż ktoś, kto nieprawdę przemyca wśród prawdy.

    Ale i tak najbardziej zastanawiające jest, kiedy i od czego tym biednym od Ikonowicza się poprawiło. Jak było jeszcze więcej happeningów z przykuwaniem do kaloryfera, czy jak zły PiS rozdał zwykłym ludziom kasę?
  • No przecie podaje Ikono, że jak PiS rozdał 500+. To jest explicite.
  • A co dla tych biednych zrobił sam Ikona, jak był u władzy?

    Jak w ogóle człowiek dorosły może zwracać uwagę na gadanie?
  • edytowano March 24
    los napisal(a):
    A co dla tych biednych zrobił sam Ikona, jak był u władzy?

    Jak w ogóle człowiek dorosły może zwracać uwagę na gadanie?
    W podlinkowanym tekście twierdzi, że coś tam robił;
    "Zbierałam kiedyś podpisy w sprawie minimalnego dochodu gwarantowanego…"
    (...)
    I kiedy trafiłem do parlamentu, to zorientowałem się, że mam dobrą pensję, ale ludzie, z których się wywodzę i którym chcę służyć, nic z tego nie mają. Nie umiałem im spojrzeć w oczy. Pierwszą okazją, by to zmienić, były blokady eksmisji.
    Uznałem, że skoro parlament w tamtym kształcie nie tylko nie pomaga, ale wręcz szkodzi zwykłym ludziom, to przynajmniej niech mój immunitet się do czegoś przyda.
    Po latach, po wyroku Trybunału Konstytucyjnego zakazującego eksmisji na bruk, my – uznawani wcześniej za chuliganów – okazaliśmy się obrońcami konstytucji. "
    Wspomina też o pomocy prawnej dla osób zagrożonych eksmisją -czasem skutecznie czasem nie.

    Czyli jednak coś tam robił i robi. Tak całkiem "u władzy" to on zdaje się nigdy nie był, bo ze swoimi poglądami zawsze szwendał się po marginesie establishmentu. Oczywiście jako marksista jest niebezpieczny, ale i tak jakoś mniej brzydzi niż kawiorowa lewica z szajbą na punkcie seksu i aborcji.
  • Sa też nominalni "prawdziwi katolicy" z szajbą na punkcie "świętego" prawa własności nieważne jak zdobytej.
  • Mam dziwne wrażenie, że najskromniejszy anonimowy chrześcijański wolontariusz np. w hospicjum zrobił sto razy więcej niż najbardziej nadęty socjalista.
    Paul Johnson napisal(a):
    As for the charge that Russell, like his friend Williams-Ellis, was both a rich man and a socialist - why didn't either of them give their money away? - Russell had a stock answer: 'I'm afraid you've got it wrong. Clough Williams-Ellis and I are socialists. We don't pretend to be Christians.
  • edytowano March 25
    @allium,
    Był posłem i to większości rządzącej. Mogę potem sprawdzić, ale słynne "eksmisje na bruk" (Nb dość złożona i nieoczywista sprawa) były właśnie wtedy.

    A to ikonowicz szajby aborcyjnej nie ma? Polecam wygoglac tekst "Chazan wcielenie diabła", potem wrzucę, bo teraz piszę z tabletu i nie potrafię. U niego jest taka sama szajba, a do tego jest jak to dba o biednych.
  • allium napisal(a):

    W podlinkowanym tekście twierdzi, że coś tam robił;
    "I kiedy trafiłem do parlamentu, to zorientowałem się, że mam dobrą pensję, ale ludzie, z których się wywodzę i którym chcę służyć, nic z tego nie mają."
    Pytanie za 100 pkt, kim byli ci ubodzy rodzice?

  • Sa też nominalni "prawdziwi katolicy" z szajbą na punkcie "świętego" prawa własności nieważne jak zdobytej.
    Prawda jest taka, że ten gościu ma, owszem, szajbę na punkcie KAŻDEJ własności. I zdarzało się że pomagał ludkom którzy całkiem po prostu planowali sobie długie i fajne, bo bezkosztowe, zajmowanie cudzego mieszkania - bo wynajęli i natychmiast przestawali płacić, nie chodzi tylko o opłatę za wynajęte mieszkanie, ale wszelkie opłaty eksploatacyjne oraz czynsz.
    Cedowali to na właściciela mieszkania wiedząc dobrze iż ten boi się że narosną takie długi że straci to mieszkanie w końcu, więc będzie płacił, usiłując oczywiście się ich pozbyć, no ale zasadniczo niczego mu nie było wolno, poza oddaniem sprawy do sądu - a wiadomo, ile trwają takie sprawy w sądach.

    Ikona robił w takich przypadkach dużo wrzasku i zamieszania, z góry sytuując właściciela mieszkania na pozycji drania, łobuza, obszarnika i kapitalisty. Każdy kto ma mieszkanie ten podejrzany, no a jeśli ktoś ośmiela się je wynajmować, to na 100% łajdak, nieprawdaż.

    Zasadniczo w jego oczach taki właściciel powinien łożyć bez gadania na rozkosznych nierobów (bo sorry, ale ludzie uczciwi, choćby im się coś w życiu rypnęło, nie postępują w ten sposób, co owi wynajmujący) najlepiej przez wiele lat, a jeśli próbuje protestować, to oberwie.

    Zresztą dość powszechna postawa wielu tzw. aktywistów.
  • Cedowali to na właściciela mieszkania wiedząc dobrze iż ten boi się że narosną takie długi że straci to mieszkanie w końcu, więc będzie płacił, usiłując oczywiście się ich pozbyć, no ale zasadniczo niczego mu nie było wolno, poza oddaniem sprawy do sądu - a wiadomo, ile trwają takie sprawy w sądach.
    _____________________

    Akurat eksmisję na etapie sądowym w większości sądów w Polsce można dostać w 3-4 miesiące. Problem był (i jest) z jej wykonaniem - i tu właśnie wkraczał Ikonowicz przykuwając się do kaloryferów itd.

    I obiecany tekst o Chazanie:
    http://www.humanizm.net.pl/chazan.html
  • Nawet jeśli Ikonowicz to menda, to i tak socjalizm działa. Gdyby były lokale socjalne, to takich lokatorskich cwaniaków mogłoby się ich tam bez problemu eksmitować a kapituluch mógłby opróżniony lokal wynająć innym najemcą.
  • Są miejsca, gdzie są lokale socjalne. Z oczywistych względów zresztą nie są to miasta, w których najem jest tak intratny jak gdzie indziej.

    Ale tu też wchodzimy np. w ciekawą kwestię, przytłumioną oczywiście przez pandemię, usług typu air bnb itp. Jeśli ustawodawstwo (i praktyka) chroniące lokatora są zbyt rozbudowane, że właściciel to w sumie nic nie może, to pokusa udostępnienia mieszkania pod takie usługi jest o wiele większa. Ryzyko, że turysta nocujący przez kilka dni zasiedli je na stałe jest znikoma w porównaniu z ryzykiem namolnego lokatora stałego. To z kolei powoduje, że w atrakcyjnych turystycznie miastach podaż mieszkań pod stały wynajem spada, a w dalszej konsekwencje - rośnie ich cena, rosną koszty życia i uderza to w ... najbiedniejszych.
    Trzeba zachować jakąś równowagę, ona jest w polskich warunkach już chyba daleko przesunięta na stronę lokatorów. Ale to i tak dzięki polityce państwa, a nie burdom Ikonowicza.
  • Trzeba zachować jakąś równowagę, ona jest w polskich warunkach już chyba daleko przesunięta na stronę lokatorów. Ale to i tak dzięki polityce państwa, a nie burdom Ikonowicza.
    A, no co do zasady to jasne że tak. Natomiast chodziło mi o to, że czasem robienie z siebie obrońcy uciśnionych jest łatwiejsze przez histerię rozpętaną przeciwko jakimś ot, ludkom co np. myśleli że mogą wymienić zamki we własnym mieszkaniu, zajmowanym od miesięcy przez innych ludków pokazujących im faka, niż REALNĄ walkę ot, choćby z rzeczywistą mafią reprywatyzacyjną.

    Może to niesprawiedliwość, bo ja naprawdę nie śledzę szczegółowo poczynań pana I., ale te różne awantury to głównie pamiętam ze spraw typu "państwo X wynajęli komuś mieszkanie po ciotce i ośmielali się czepiać bo ten nie płacił przez osiem miesięcy". Z potoku okrzyków wydawanych (niewyraźnie, przez braki w uzębieniu) przez pana I. wynikało że to godne potępienia, bo powinni siedzieć cicho i płacić za rozwydrzonych (tak, bo wcale nie biedniusich i poszkodowanych przez los) cwaniaków choćby za to, że sam fakt wynajmu mieszkania przyszedł im do głowy. A przecież "mieszkanie prawem, nie towarem!".
    Pamiętam taką sprawę gdy lokatorzy-hieny byli cudzoziemcami to właścicielom jeszcze przyczepiano gębę nacjonalistów i innych takich.

    Może to nie cała prawda, może gość walczył jak święty Jerzy ze smokiem z mafiami reprywatyzacyjnymi, jeśli tak, to czapki z głów, ale jakoś mi ta jego filozofia że każdy kto ma cokolwiek - tu: mieszkanie, lokal... i chciałby na nim zarobić - jest podejrzany i w ogóle NIGDY nie ma racji - wybitnie nie odpowiada.
  • rozum.von.keikobad napisal(a):
    Trzeba zachować jakąś równowagę, ona jest w polskich warunkach już chyba daleko przesunięta na stronę lokatorów. Ale to i tak dzięki polityce państwa, a nie burdom Ikonowicza.
    Pierdololo...
    Moich rodziców dopadli czyściciele kamienic nie tak dawno temu. Już wtedy był wielki problem z mieszkaniami.

    Kwestia jest inna - rozdrobnienie rynku najmu. Pojedynczy właściciele wynajmują pojedynczym wynajmującym. Jak ten drugi przestaje płacić, to ten pierwszy ma gigantyczny problem i nawet łatwo go zrozumieć, że nie chce rodziny z dzieckiem. Ale w skali globalnej to argumentem za srednimi i dużymi graczami. Moi rodzice np. trafili ostatecznie do kamienicznika (znaczy właściciela całej kamienicy), gdzie po pierwsze bierze od nich duuużo mniejsze pieniądze, a po drugie, nawet parę miesięcy zwłoki jakiegoś lokatora nie robi mu pewnie za dużej różnicy.
    To tak jak z wielkością firm. Wszyscy gardłują, że małe firmy to esencja polskiej gospodarki. Ale nieważne jakie byłyby ulgi ze strony państwa, to młoda dziewczyna, która zajdzie w ciążę jest większym problemem dla firmy 10-osobowej, niż 1000-osobowej.
  • edytowano March 26
    Moi rodzice np. trafili ostatecznie do kamienicznika (znaczy właściciela całej kamienicy), gdzie po pierwsze bierze od nich duuużo mniejsze pieniądze, a po drugie, nawet parę miesięcy zwłoki jakiegoś lokatora nie robi mu pewnie za dużej różnicy.
    Mniejsze od czego? Jeśli od kwot, za pomocą których usiłowali ich wysiudać z poprzedniego mieszkania jacyś gangsterzy - rozumiem to zdanie, natomiast jeśli by to miało oznaczać, że "kamienicznik" bierze od nich np. połowę mniej, niż wynosi średni czynsz za wynajem w tamtej okolicy, to szacun.

    Trochę natomiast mnie zdezorientowały słowa o nie robieniu różnicy w "paru miesiącach zwłoki z zapłatą czynszu". Rodzice to wypróbowali osobiście? W sensie - nie płacili np. przez pięć, sześć miesięcy? I właściciel ot tak, przeszedł nad tym do porządku?

  • Nie do końca rozumiem, co Kolega rozumie przez "czyścicieli kamienic". Otóż ja rozumiem osoby, które sposobami na pograniczu legalności albo wprost nielegalnymi, typu różne złośliwości, odcinanie wody, dokwaterowywanie meneli, groźby aż po pobicie zajmują się "wykurzaniem" (etymologia nieprzypadkowa) niechcianych lokatorów.
    Działanie takie i tak jest najczęściej kompletnie nielegalne, a w sumie co skłania do niego? Ano to, że legalnymi sposobami nie są w stanie uzyskać faktycznej eksmisji takiego lokatora, nawet jeśli nie płaci. Więc jakaś ich część ucieknie się do metod nielegalnych. A ta bardziej uczciwa przeniesie swoje oferty do innej, bezproblemowej grupy podmiotów (turystów). To z kolei na rynku mieszkań na stały wynajem obniża podaż, co bez zmniejszenia popytu prowadzi do wzrostu cen.
  • Ja widzę winę po obu stronach. Otóż mieszkałem ja z KM w komunalnym mieszkaniu. Połowę udziałów kamienicy miało miasto, 1/6 właściciel punktu handlowego na parterze a 1/3 potomkowie właściciela. I ci potomkowie sprzedali swoje udziały Inuicie. Ten w sądzie wywalczył prawo do administrowania pobudynkiem i na następny dzień podniósł nam czynsz o 150%. My, nie chcąc napychać mu kabzy, wyprowadziliśmy się jeszcze w trakcie okresu wypedzenia, ale część lokatorów została. Przestał ten Inuita (nb największy posiadacz nieruchomości w naszym mieście, brat adwokata mafii) dbać o dobytek, zamiatać podwyrko, wywozić śmieci, konserwować bramę i dźwi do klatek schodowych. W ten sposób chciał wykurzyć normalnych, regularnie płacących lokatorów, którzy nie chcieli się wynieść.
    Czyli kamienicznik zły.

    Ale jednym z lokatorów jest koleś, który od lat nie płaci. I jego też się wykurzyć nie udaje.
    Czyli lokator zły.

    Nie ma więc zasady, że zawsze kamienicznik zły a lokator dobry.
    cbdo
  • edytowano March 28
    rozum.von.keikobad napisal(a):
    Nie do końca rozumiem, co Kolega rozumie przez "czyścicieli kamienic". Otóż ja rozumiem osoby, które sposobami na pograniczu legalności albo wprost nielegalnymi, typu różne złośliwości, odcinanie wody, dokwaterowywanie meneli, groźby aż po pobicie zajmują się "wykurzaniem" (etymologia nieprzypadkowa) niechcianych lokatorów.
    Działanie takie i tak jest najczęściej kompletnie nielegalne, a w sumie co skłania do niego? Ano to, że legalnymi sposobami nie są w stanie uzyskać faktycznej eksmisji takiego lokatora, nawet jeśli nie płaci. Więc jakaś ich część ucieknie się do metod nielegalnych. A ta bardziej uczciwa przeniesie swoje oferty do innej, bezproblemowej grupy podmiotów (turystów). To z kolei na rynku mieszkań na stały wynajem obniża podaż, co bez zmniejszenia popytu prowadzi do wzrostu cen.
    Pozwolę sobie tylko wtrącić że jednym z tych działań i to chyba nie najmniej istotnym jest drastyczna podwyżka czynszu która w najbardziej jaskrawych przypadkach może sięgać kilkuset procent. Takie działanie chyba jest w pełni legalne (stan prawny mógł się zmieniać w czasie, nie chciałem wnikać w szczegóły). Było to szczególnie dotkliwe i zapewne skureczne w przypadku mieszkańców, którzy nie mieli dochodów poza emeryturą. Podstawowy środek w arsenale czyściciela kamienic pozwalajacy szybko i bezboleśnie usunąć robale z atrakcyjniej położonej nieruchomości. Zresztą mam wrażenie, że trochę niesłusznie sprowadzamy dyskusję do konfliktu najemca - właściciel. Z reguły chodzi o znacznie większe podmioty. Z jednej strony władze lokalne (problem wcale nie musi dotyczyć wielkich miast), z drugiej firmy walczące o dobrą lokalizację. Mam wrażenie, że właścicielem w takich przypadkach nie musi być osoba, ale powiązana z jednymi i drugimi spółka krzak. Z gruba tak to wyglądało w "reprywatyzacji" warszawskiej.
  • @Berek
    Rodzice płacą tyle samo, co jeden z braci, który się wyprowadził niedawno od nich za połowę mniejsze mieszkanie. Ale jak pisałem - oni płacą kamieniczników, brat właścicielowi jednego, czy dwóch mieszkań.
    Te parę miesięcy zwłoki nierobiące różnicy, to moja spekulacja, bo oczywiście nikt tego nie sprawdzał. Ale przecież to chyba jasne? Masz jedno mieszkanie na wynajem, to gdy najemca przestaje płacić, masz spadek przychodów o 100%, a koszty stałe cały czas są. Masz całą kamienicę, powiedzmy 30 mieszkań, to jak jeden kolator nie płaci, tracisz 3% przychodów.

    @rozum
    Niechciani lokatorzy, ładny eufemizm...
    Rodzice płacili i to nie mało, ale przez różne dziwne machinacje miejska kamienica (znaczy mieszkanie komunalne) stała się prywatną i dostali propozycję nie odrzucenia. Przecinanie kabli, zastraszanie. Gdyby to działo się w Warszawie pewnie zakumplowalbym się z Jankiem Śpiewakiem.
  • edytowano March 28
    Te parę miesięcy zwłoki nierobiące różnicy, to moja spekulacja, bo oczywiście nikt tego nie sprawdzał. Ale przecież to chyba jasne? Masz jedno mieszkanie na wynajem, to gdy najemca przestaje płacić, masz spadek przychodów o 100%, a koszty stałe cały czas są. Masz całą kamienicę, powiedzmy 30 mieszkań, to jak jeden kolator nie płaci, tracisz 3% przychodów.
    Jakoś nie bardzo chce mi się wierzyć w radosne "nicziewo!" gościa od dużego biznesu (w odróżnieniu od takiego małego, co sobie po prostu dorabia, wynajmując mieszkanie po ciotce albo coś w tym stylu). Oczywiście nie namawiam do eksperymentów. Osobiście wątpię, by się okazało że podmiot wynajmujący nie zacznie wykonywać dość szybko pewnych ruchów mających przypomnieć lokatorom że zalegają z czynszem.
    To jest biznes. On na tym zarabia i na pewno nie będzie się bawił w myślenie "oj tam oj tam, większość płaci więc w sumie nie szkodzi że ktoś nie uiszcza, w ogólnym rozrachunku". To tak nie działa.
    Rodzice płacą tyle samo, co jeden z braci, który się wyprowadził niedawno od nich za połowę mniejsze mieszkanie. Ale jak pisałem - oni płacą kamieniczników, brat właścicielowi jednego, czy dwóch mieszkań.
    Identyczna lokalizacja? Dostęp do infrastruktury? Podobne otoczenie, w sensie: podobna zabudowa, udogodnienia, braki itd.?

    A tak w ogóle ja naprawdę rozumiem jak to było z tzw. czyścicielami - moich znajomych też to dotknęło, i za ich przyczyną chyba nie było wierniejszego słuchacza transmisji z komisji d/s dzikiej reprywatyzacji...

    Ale Mr Ikonę - że tak powrócę do głównego wątku - pamiętam też z akcji p.t. "skopiemy właściciela mieszkania bo z założenia to drań" w sytuacjach bardzo wyraźnych, gdy lokatorzy przestawali płacić umówioną (umówioną! nie zawyżoną, nie nagle zmienioną!) kwotę oraz rachunki i intensywnie pokazywali właścicielowi faka bo po prostu - mogli.

    A propos, gdzieś była taka historyjka o panu I. jak to przyjął pod swój dach jakąś nieszczęsną rodzinę co się tułała, no wręcz ewangeliczne to było - tylko ciąg dalszy, pamiętam, był taki trochę uwierający, bo zdaje się rodzina ta się rozsiadła u niego na bardzo długi czas i ani myślała o zmianie stylu życia...

    Moim zdaniem jak zawsze kluczowy jest fakt, żeby pomagać z głową, po prostu, co nie bardzo się udaje ludziom z zacięciem skrajnie aktywistycznym. Zawsze w pewnym momencie przeholowują.

    :D
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.