Pszyjaciółko pomusz i podaj pszepis

Wątek by nie trzeba było szukać po wielu innych.

Co do adremu:
Michał5 i inni,
jak robicie młodą kapustę?
Interesuje mnie jakiś bardzo prosty przepis, bo tak pamiętam (z bardzo grubsza) robioną tę jarzynę przez moją śp. Mamę. Rodzina pożerała całe michy, prosząc o dokładki, a ja głupia nie zapisałam w porę przepisu.

Z internetowych przepisów wyszły mi jakieś breje.
Mama nie dodawała żadnych szczypiorów itp.
«1

Komentarz


  • Kapustka pyszniunia


    500 g pokrojonej kapusty
    200 g cebuli w plastrach
    200 g posiekanych pomidorów
    100 ml śmietany - im tłuściej tym lepiej
    50 g posiekanego zielonego młodego koperku
    100 ml bulionu warzywnego (eko vege 'kostka rosolowa' daje radę)
    Sól, pieprz, masło, olej

    Zeszklić cebulę na maśle i łyżce oleju dodać kapustę i wymieszać zalać bulionem i gotować od 7min - młoda do 15 minut - stara pod przykryciem, następnie dodać posiekane pomidory i smietanę, gotować dalsze 5 minut na koniec dodać koperek sól i pieprz do smaku.

    Smacznego
  • edytowano June 2021
    Tez pamietam młoda kapustę jedzoną u mojej babci, która smakowała jak nic na swiecie.
    Na pewno dodawał te zielone liście, które nadawały wytrawności i jedrności, na pewno podsmazona białą cebule i siekany koper, czasem najprostrze wedliny typu śląska czy serdelki pokrojone w kostkę.
    Kwaskowy smak pochodził nie od cytryny, nie od octu ale od rabarbaru , zasmażka- plaska łyzka mąki i kopiasta łyżka smalcu, a lżej, masła.
    Sól, cukier opcjonalnie, jak sie teraz mowi. Moja babka lubila ziele angielskie i wszystkie jej potrawy pachniały tą przyprawą.
    Rzeczywiscie Mario, kapustę mozna przeciagnąć i rozgotować na breje. A ona powinna być jędrna. Teraz najlepsza, bo póżniej jest po prostu twarda.
    25 minut gotowania to pewnie max.
  • edytowano June 2021
    Jest multum sposobów na młodą kapustę. Ale ostatnio zrobiłam ją na sposób Strzelczyka i była tak pyszna, że spałaszowałam sama całą patelnię.
    Polecam, bo jest al dente i smak ma boski.
    W ogóle Tomasz Strzelczyk jest moim fanem, ale co będę pisać... Patrzajta i słuchajta.


    Poza tym kocham surówkę, którą dodają nad morzem do ryb:
    Cienko poszatkować kapustę
    Zetrzeć młodą marchewkę
    Posilić
    Dodać ciut cukru i ciut octu
    Dodać koperek
    Wymieszać i odstawić na jakiś czas, żeby to zmiękło
    Doda ciut oliwki z pestek winogron
    Wymieszać i gotowe.
  • edytowano June 2021
    Cóż...Strzelczyk robi kapustę tak, jak moja babka, tyle, że zamiast octem, babcia zakwaszała rabarbarem.
    Ja też uzywam winnego octu, i dodaje młodą białą cebulkę, przysmazoną.
    Czas przygotowania, podobny.
    Mario, masz inspirację , a smaki wydobedziesz po dodaniu większej, czy miejszej ilosci przypraw.
  • Podziękowawszy :-*
  • Garnek, w nim podsmażam na maśle (może być dodatek oliwy) na złoto pociętą cebulkę, najlepiej tę białą. Kapustę szatkuję i wrzucam pierwszą partię na cebulę, mieszam dokładnie, posypuję lekko "Jarzynką" ewen. solą i podlewam nieco wody. Wkładam kolejne garście kapusty, mieszam i czekam aż zmięknie, ale nie żeby się rozlatywała. Mam być nadal lekko chrupka. Potem w garnuszku rozkłócam łyżkę mąki z wodą, dodaję łyżkę kwaśnej śmietany. Wlewam to do kapuchy, mieszam, popykam, jak trzeba dosalam, lekko oprószam pieprzem - i gotowe.
    Uwaga: tego zagęstnika z mąki, wody i śmietany nie za dużo, to wszystko zależy od wielkości kapuchy. Nie może być zrobiona na sztywno, ale lekko płynnie, co by soczkiem polać kartofelki.
    Szkoda paprać kapustę octem - to zbyteczne. To młoda kapusta, więc powinna mieć swój smaczek, inny niż ta już starsza, też robiona "na gęsto", do której octu lekko dodać nie zawadzi. Ja dodaję np. pocięte jabłko.
  • Zrobiłem tę w panierce.
    Da się zjeść. Proste przygotowanie. Same plusy.
  • A ja zainspirowana fotą rocznicową, dorsza zapiekanego ze szparagami i pieczone młode ziemniaczki z rozmarynem.
    Zpaiekłam też avokado i ten zielony smak fajnie dopełnił wrażenia .Eh, to wiosenne, zielone żarcie
    :x
  • Zapiekane, za dużo roboty. Ja tylko na patelnię albo do gara.

    Ale zrobiłem ostatnio dla gości pierszy raz w życiu potrawę i była smaczna i prosta w przygotowaniu.
    Kalafiora rozdzielić na mniejsze różyczki, podgotować dosłownie parę minut.
    Przygotować sos - jakiś z torebki, wszystko jedno jaki, dodać siekanych krewetek, doprawić, dodać śmietany, wymieszać.

    Uprażyć płatki migdałowe na patelni.

    Zetrzeć ser żółty. Wymieszać z bułką tartą i migdałami.

    W naczyniu ułożyć różyczki, zalać sosem, zasypać zasypką i do piekarnika. Mało roboty a dobre wychodzi.
  • edytowano June 2021

    Robię podobnie jak na filmie, ale mniej roboty. Kapustę kroję na ćwiartki i gotuję w osolonej wodzie (albo zamiast soli daję kostkę rosołową). Kiedy jest miękka, wyciągam na durszlak, żeby obciekła z wody. W międzyczasie na oleju smażę bułkę tartą. Kapustę wyciągam na talerz i polewam rumianą bułką. Pychota. Mąż zjada ćwiartkę, a ja resztę. Zimna też jest pyszna.

  • smaki dzieciństwa .... ;-)
    dziś dla mnie za dużo węglowodanów.
    tak też znam kalafior i nawet szparagi, ale to szkoda szparagów
  • Wiecie, że w życiu nie jadłam szparagów. Dziwne...
  • Zazu napisal(a):
    Wiecie, że w życiu nie jadłam szparagów. Dziwne...
    Raz jadłam i więcej nie chcę. Mają dziwny smak. Moja córka się nimi zajada, mówi, ze pyszne. :)
  • Ja jadłem tylko fasolkę szparagową ;)
  • Cyrylica napisal(a):
    Zazu napisal(a):
    Wiecie, że w życiu nie jadłam szparagów. Dziwne...
    Raz jadłam i więcej nie chcę. Mają dziwny smak. Moja córka się nimi zajada, mówi, ze pyszne. :)
    Szparagi nie są złe. Nie należy się tylko niepokoić przy sikaniu po ich spożyciu, gdyż mocz ma niezwykle oryginalny aromat.

    Dziś zrobiłem ten pierwszy przepis z filmu, tylko za waszymi radami najpierw zeszkliłem białą cebulę i trochę czosnku. Potem tak, jak na filmie. Było pyszne. Dałem talerz sąsiadu - słomianemu wdowcu - i był zachwycony. Mówi, że jeszcze takej dobrej nie jad.
    Trochę dużo pieprzu misie sypło. No i faktycznie clou tkwi w nie rozgotowaniu. Musi być mocno chrupiąca.
  • Całe życie robiłam kapustę z cebulą, ale sposób Strzelczyka bez cebuli - bardziej mi się podoba.
    A to dlatego, że smak młodej kapustki, sam w sobie, jest tak delikatny iż nie należy go psować cebulą.

    Co innego zimą; do zimowej kapuchy pasuje i jabłko i śmietana i cebula i kminek i mąka. To kresowy sposób.
  • Sałatka na teraz:
    20 dkg sera feta (niestety, aż 530 kcal)
    1/4 dojrzałego arbuza (ale nie giganta, takiego średniego)
    garść świeżych liści mięty.

    arbuz kroimy ma kostkę o krawędzi ok. 1 cm,
    fetę tyż w kostkę, ale mniejszą (ok 1/2 cm),
    miętę siekamy.

    Wszystko do salaterki i dokładnie mieszamy (żadnych dodatków, nie solimy), feta trochę się rozdyźda i oblepi miętą i o to chodzi.
    Całość do natychmiastowego spożycia (ew. można schłodzić).

    Bardzo orzeźwiające.
    Po mojemu - pyszota.
  • szkoda, że tak późno, ale jutro będzie!
    arbuz, nie melon?
    czerwone, nie żółte?
  • Zdecydowanie arbuz. Czerwoniutki :)
  • Nie znoszę: piwa! arbuzów, kakao i bananów oraz czekolady! Fuj. A ludzie to jedzą. Fuj
  • Dla tych, którzy lubią banany podaję przepis na zielony koktajl.
    Teraz co prawda nareszcie sezon na nasze owoce się rozpoczął, ale podam, bo mnie Zazula zainspirowała ;)


    Porcja dla 1-2 osób.
    1 banan
    1 pomarańcza
    plasterek imbiru
    garść szpinaku (ja biorę dwie bryłki zamrożonych liści Hortexu)

    To do blendera, podlać wodą (ok. 3/4 szklanki - od jej ilości zależy gęstość napoju) i bardzo porządnie zmiksować.

    Ps. Ci, co nie znoszą imbiru, nie muszą go oczywiście dodawać. A już na pewno nie muszą o tym pisać. :D

    Zazu - dzięki za wspaniałą książkę o pierogach, to tak przy okazji.
  • O, ktoś ją jeszcze pamięta! "Pogaduchy przy misce pierogów". To bardziej opowiastki humorystyczne o przygodach różnych ludzi mające związek z - nazwijmy ją - sytuacją pierogową. Ale przy okazji sprawdzone przepisy na pierogi.
    Dzięki Maria za dobre słowo - cieplutko zrobiło mi się koło serca.
  • A o ogryzaniu pierogów z mięsem jest tam co?
  • Wazeliniarstwo Igora Janke zemdliło nawet Mateusza Morawieckiego.
  • christoph napisal(a):
    A o ogryzaniu pierogów z mięsem jest tam co?
    Nie. Jest tam za to o pierogach bryzganych. To b. ciekawe potrawa. Otóż kładziesz do michy pierogi, w gębę nabierasz śmietany, pochylasz się i fru...obryzgujesz tą śmietaną pierogi. A potem podajesz gościom. Autentyk. Mój Tato coś takiego przeżył u którejś z ciotek. Fee...
  • Ciekawem jest, że każda nacja uważa pierogi za swoje i najswojsze, a to dość popularna forma podawania węglowodanów i farszu
  • ale podawanie w piątek pierogów z mięsem w Polsce jako jedynego dania jest grubiaństwem.

    Ostatnio chcieliśmy coś w piąteczek zjeść rodzinnie - problem, można było znaleźć danie wegetariańskie, nie można było piątkowego, albo postnego, a tak szacując ostrożnie ze 20% ludzi w Polsce w piątek bezmięsi. Pizza - bezmięsna tylko wegetarian i margerita. Coś tam sami komponowaliśmy i było dobrze, ale czuliśmy się jak obcy w obcym kraju.
  • Vege ok
    Kiedyś nawet jajka i ryby i sery były prohibit w poście
  • edytowano June 2021
    KazioToJa napisal(a):
    ale podawanie w piątek pierogów z mięsem w Polsce jako jedynego dania jest grubiaństwem.

    Ostatnio chcieliśmy coś w piąteczek zjeść rodzinnie - problem, można było znaleźć danie wegetariańskie, nie można było piątkowego, albo postnego, a tak szacując ostrożnie ze 20% ludzi w Polsce w piątek bezmięsi. Pizza - bezmięsna tylko wegetarian i margerita. Coś tam sami komponowaliśmy i było dobrze, ale czuliśmy się jak obcy w obcym kraju.
    Nagły brak potraw jarskich w menu (również w czyimś domu podczas posiłku) akurat w piątek, to zwykle absolutnie nie jest przypadek.
  • Nie jest a najlepiej świadczy o tym przedszkolna anekdota Szturmowca.
  • trep napisal(a):
    Nie jest a najlepiej świadczy o tym przedszkolna anekdota Szturmowca.
    prosiemy!
    powtórz pliz
  • Słaby jestem w wyszukiwaniu a jego opowieść opowiadana przeze mnie straciłaby większoś swojej wartości.
  • Podziękowali
  • KazioToJa napisal(a):
    Pizza - bezmięsna tylko wegetarian i margerita.
    Cztery sery! Klasyka z Lazio.

  • potrafimy pomykać w warunkach przemocy ideowej - całe życie to robimy. Gdyby nie było wegetariany czy możliwości skomponowania własnej, poszlibyśmy zjeść coś innego.

    Chodzi mi o coś innego - widzę, jak muzułmanie pomykają w Polsce - w drodze podstawą jest sałatka grecka, bo ona z pewnością jest halal. I nie jest to dziwne, oni też się nie dziwią - wiadomo, że są w obcym kulturowo kraju.

    Ale my na ziemi mamy tylko ten jeden kawałek. I na nim w prywatnych przedsiębiorstwach, nie respektuje się naszego katolickiego obyczaju. W barach jest najczęściej ok, ale pizzerie? Co im szkodzi wprowadzić w masie różnych kombinacji ciasta i paru dodatków wprowadzić np. "venerdi pizza" (wg translatora "pizza piątkowa"). Albo "pizza veloce" (postna)? Szkodzi lokalny obyczaj lekceważenia katolików, obyczaj tak silny, że ulegają mu sami katolicy. A to wszystko w atmosferze połajanek o sojuszu tronu i ołtarza.
  • lubię zjeść dużo i dobrze
    ale za frappe'ovauo mnie to, co by miało być na ovai pizzy postnej i piątkowej?
    hard core z Rzymu - pizza bianca - ciasto posmarowane oliwą ?
    pizza margherita?
  • Mój przyjaciel ksionc, mawia, nie sciemniaj mituu, że podajesz postny obiad. Post to o chlebie i wodzie ,wzespół z modlitwą i wyrzeczeniem się na określony czas przyjemności. Seksu, internetu, obglądania telawizji, co tam kto lubi najbardziej.
    A reszta to powstrzymanie sie od miensa.

    picca z oliwą jak i chlebek z oliwa pycha, nuale tez w tem duchu sabarytyzm ;)
  • edytowano June 2021
    Jest post i jest np. wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych. Dziś akurat słuchałem na ten temat audycji.
  • no o tem mówię
  • uwielbiam taką kazuistykę - zaraz ktoś powie - co to za post z chlebem (czyste węglowodany), tylko post Daniela jest prawdziwy.

    Albo - co to za post o chlebie i wodzie, w sytuacji, gdy jest tyle przesmacznych rodzajów chleba.

    Albo - jeden posiłek do syta? Obżerać się chcesz i nazywasz to postem?

    Albo - w obozach dostawali tylko chleb i nie nazywali tego postem.

    Post to intencjonalne ograniczenie spożycia. Ważna jest intencja, motywacja.

    Ale ok, w piątki wezwani jesteśmy do wstrzemięźliwości, więc nazwijmy to wstrzemięźliwością.

    pizza astenersi dal mangiare carne il venerdì

    o

    i odpowiadając Krzysiowi - obojętnie co, ale niech będzie. Nie będzie bo zauważalna część społeczeństwa coś takiego praktykuje, brak takiej pozycji w menu wyklucza ich - cancel culture, daje im wyraźny sygnał - mamy was w ..
  • Kiedyś na wczasach, poprosiliśmy kelnera, żeby w piatek nie przynosił nam wedlin i mięsa, bo w piatki pościmy.
    Przyszedł kucharz, z marsowym obliczem zapytał o co biega,.Grzecznie wytłumaczyłam, że wystarczaąpo prostu jarzyny na obiad i jakis twarozek, ze nie chcemy sprawiać problemu.
    Pokiwał głową, i na drugi dzień dostaliśmy taki wypas, że trudno to opisać.
    Deska serów, jajka w koszulkach, pieczony pstrąg na obiad, wedzone ryby na kolacje. Przy innych stolikach oburzenie i zaczepianie kelnera, dlaczego my jemy takie rzeczy, a oni nie.
    To nie byl post.
    To była demonstracja.
    I wcale nie czuliśmy sie dobrze.

    Teraz prawie w 100 procentach jemy w piatki w domu. Coś , co sama ugotuję, proste jedzenie.
    A jeśli jadamy gdzieś, po prostu jemy wszystko poza mięsem. Bez tłumaczenia.

  • no i chwała

    właśnie tak pomykamy i tak być powinno

    miejsca urządzane przez niskoopłacane starsze panie zawsze mają w piąteczek menu bezmięsne. Widziałam nawet zaproszenie do kebaba(!) na postne dania na Środę Popielcową. Ale umiłowane lemingi nie są dla nas tak łaskawe.

    A piąteczek będziemy, jeśli tak wypadnie, jadać na mieście. Co chcę osiągnąć - mapę, taką mapę swoich miejsc, prowadzoną przez swojaków, albo chociaż przez ludzi respektujących styl życia dużej części społeczeństwa. Ja wiem, że na ziemi nie jesteśmy u siebie, że mamy ojczyznę w Niebie, ale są na tym łez padole miejsca, które są bardziej nasze i niefajnie jest, gdy nas z nich się wypycha szturchańcami.

  • W jakimś dziwnym świecie żyjecie. We wszystkich stołówkach, na których się żywiłem, w kraju i za granicą, w piątek były dania postne.
  • Byłem kedyś na imprze firmowej w jakimś stekhałzie. W piątek. I tam były takie mini burgery serowe.

    Zamawiam je.

    Kelner: ale muszę pana uprzedzić, bo niektórzy klienci są zdziwieni, że te burgery są bez mięsa.

    Ja: To się świetnie składa, bo dziś piątek.

    Kelner: :-/
  • trep napisal(a):
    Byłem kedyś na imprze firmowej w jakimś stekhałzie. W piątek. I tam były takie mini burgery serowe.

    Zamawiam je.

    Kelner: ale muszę pana uprzedzić, bo niektórzy klienci są zdziwieni, że te burgery są bez mięsa.

    Ja: To się świetnie składa, bo dziś piątek.

    Kelner: :-/
    no właśnie to jest przykre - lud już nie wie. Tak długo opowiadaliśmy, że nakaz bezmiesności nie jest bezwględny, że kolejne pokolenia już nie wiedzą.
  • Lud wie, na Orlenie zdarzają się dialogi:
    - może hotdoga?
    - no wie pan, w piątek?
    - przepraszam, muszę
  • I oto pan Tomasz w Palermo; smakuje krowie wargi, kanapki ze śledzioną, owoce morza i zachwyca się bogactwem owoców i warzyw. Nie smakują mu jednak grilowane jelita. Włosi uważają, że włoska kuchnia jest najlepsza na świecie, ale jeśli chodzi o flaki - to nasze - po polsku - są z pewnością smaczniejsze od grilowanych.
  • trep napisal(a):
    A na bazarze, to tak, mam ulubione stoisko, matka z córko tam przedają, miłe obie i u nich na ceny nie patrze ino kupywam, bo w odróżnieniu od sąsiadów one ponoć własne produkta przedają, co może i jakoś widać. Ale nie dlatego, że produkta są zdrowe czy smaczne, jeno dlatego, że przedawczynie są miłe.
    Zatrzymałem się kiedyś przy stoisku z jabłkami i wdałem się w rozmowę o mym ulubionym owocu. Dziewczyna podchwyciła i zaczęła opowiadać o swoich sadach. Mają m.in. stary sad z malinówkami, antonówkami i kosztelami, właściwie powinni go wyciąć, bo się nie opłaca ale jakże wyciąć takie drzewa? Długo potem kupowałem owoce tylko u niej.

Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.