Zwycięstwo (na marginesie piłki kopanej)

13

Komentarz

  • Praca nie jest karą. To znój jest karą.
  • A co do studiów i zatrudniania w latach dziewięćdziesiątych i początkach tego tysiąclecia, to brano ogarniętych ludzi po adekwatnej filologii, bo zakładano, że ich się odpowiednio przeszkoli biznesowo.
    U wyższej kadry zarządzającej jakiś mało praktyczny kierunek studiów (filozofia, teologia, socjologia) był dużym plusem do kariery.
  • historia mogła być przepustką do praktyki w Deutsche Bank
  • ms.wygnaniec napisal(a):
    Maria napisal(a):
    A po drugie - czy problem dotyczy ostatniego półwiecza, czy "od Połtawy"?
    Odwoływanie się do etosu przedwojennego, jest równie zasadne jak odwoływanie się przez współczesnych Włochów do Rzymian.
    Pisać możemy o ostatnich sześćdziesięciu latach.

    Ekhm,...
    bezedura, Szanowny Kolego.
    Nie odwoływałam się do nawet do Kazia Wielkiego, co zastał Polskę drewnianą.
    A początek owych ostatnich lat sześćdziesięciu tworzyło jeszcze pokolenie przedwojenne i tuż powojenne.
    Inna mentalność, inna kultura, inna hierarchia wartości.
    Dlatego mógł do niego trafić i trafił przekaz Kardynała Wyszyńskiego.

    Zaprotestowałam, bo zdanie
    los napisal(a):
    Polacy nie zdają sobie sprawy, że zanim nastąpi sukces trzeba 10 lat zapierdalać w dzień i w nocy bez nadziei jakiejkolwiek nagrody.
    jest na tyle ogólne, że nie wiadomo jakiego okresu i jakiej dziedziny życia dotyczy.
    los napisal(a):
    Najgorzej jest ze współdziałaniem.
    Międzywojnie, odbudowa kraju po wojnie, a potem wszelkie przerwy na wolność dobitnie temu przeczą.
    Nawet obserwacje ostatnich lat temu przeczą.
    Chyba, że ograniczymy się do sukcesów w nauce na miarę Nobla - tu faktycznie nie możemy się pochwalić.
    I trudno się dziwić. Napisałam o tym w poprzednim poście, nie mam zamiaru się powtarzać.

  • Maria napisal(a):
    Zaprotestowałam, bo zdanie
    los napisal(a):
    Polacy nie zdają sobie sprawy, że zanim nastąpi sukces trzeba 10 lat zapierdalać w dzień i w nocy bez nadziei jakiejkolwiek nagrody.
    jest na tyle ogólne, że nie wiadomo jakiego okresu i jakiej dziedziny życia dotyczy.
    Absolutnie każdego okresu i każdej dziedziny. Może tylko z tymi 10 latami przesadziłem, jest to raczej lat 15 lub 20 ale nie chciałem zniechęcać.
  • los napisal(a):
    No bo informatyka nie jest działalnością teoretyczną a profesorowie niestety lubią poteoretyzować. Studia informatyczne powinny być krótkie i polegać wyłącznie na nauce języków programowania.
    @-)

    Aaa, ratunku… I po takich studiach nie umieć policzyć złożoności obliczeniowej algorytmu? Nie znać algebry i matematyki dyskretnej, przez co nie rozumiejąc kompletnie współczesnej kryptografii sadzić takie dziury, żeby każdy hakier mógł wchodzić na oślep? Nie mieć podstaw algebry liniowej, bez której nie da się zrobić czegokolwiek w grafice komputerowej? Mogę tak do jutra wymieniać…
  • los napisal(a):
    Maria napisal(a):
    Wg mnie porównywanie osiągnięć indywidualnych z grupowymi jest nie bardzo uprawnione.
    Nie ma osiągnięć indywidualnych, nawet te które się takimi wydają są grupowe. Na nagrodę Nobla latami pracuje cały uniwersytet i państwo (i dlatego Polacy jej nie dostaną, choć zadziwiająco wielu się należy jak psu zupa).

    No i owszem.
    Wcale mnie to nie dziwi. Lata całe walczyłam z postępującą degrengoladą edukacji i obserwowałam jeszcze większą degrengoladę polskich uczelni.
    A od wielu już lat, niestety, obserwuję skutki.

    "Mnie uczyli jeszcze przedwojenni nauczyciele" - zdanie, którego już się prawie nie słyszy to synonim określenia - miałam szczęście trafić w dobre ręce. Mnie akurat uczyli :)
    Obecnie na ogół uczeń ma szczęście, jeśli trafi na dwa-trzy rodzynki w zakalcowatym cieście kadry nauczycielskiej.
    Zatem skąd niby miałyby być te sukcesy w nauce.
    Tylko że to nie świadczy o tym, że "Polacy ... itd."

    A nt. zdemoralizowania środowiska naukowego można długie eseje pisać. Szkoda czasu.
    Na koniec zwrócę ponownie uwagę, z może zadam pytanie - od ilu to lat Polska jest krajem niepodległym i w pełni suwerennym?
  • polmisiek napisal(a):
    Nie znać algebry i matematyki dyskretnej [...]? Nie mieć podstaw algebry liniowej, bez której nie da się zrobić czegokolwiek w grafice komputerowej?
    Moja edukacja w zakresie algebry trwała rok w wymiarze 2h wykładu i 2h ćwiczeń tygodniowo, matematyki dyskretnej był tylko semestr. Algebrą liniową posługuję się nieustannie (w odróżnieniu od jakiś 100% społeczeństwa) i nie odczuwam luk edukacyjnych.
    polmisiek napisal(a):
    I po takich studiach nie umieć policzyć złożoności obliczeniowej algorytmu?
    A ktoś kiedyś liczył (teoretyczną) złożoność obliczeniową algorytmu? To raczej tak jest, że jak chodzi szybko, to wszyscy się cieszą, nie?

  • edytowano June 2021
    ms.wygnaniec napisal(a):Część teoretyczna w informatyce istnieje, ale w Polsce jest kompletnie wtórna (tak było 10 lat temu, może obecnie się coś zmieniło)
    Pan ode mnie z wydziału wymyślił poniższe ok.10 lat temu, użyte zostało m.in. w AV1, ale zasadniczo wszystko się na to przenosi.

    https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Asymmetric_Numeral_Systems

    Ja bym raczej powiedział, informatyka teoretyczna w Polsce od lat jest silna, UW + UWr + UJ przez ostatnie 20 lat naprodukował masę informatykow-teoretyków najwyższej klasy. Problem sprawić, żeby nie uciekli do USA, ale i tak część zostaje albo wraca.
  • edytowano June 2021
    los napisal(a):
    Moja edukacja w zakresie algebry trwała rok w wymiarze 2h wykładu i 2h ćwiczeń tygodniowo, matematyki dyskretnej był tylko semestr. Algebrą liniową posługuję się nieustannie (w odróżnieniu od jakiś 100% społeczeństwa) i nie odczuwam luk edukacyjnych.
    Tyle wg mnie powinno wystarczyć. A algebra liniowa to ogólnie wszędzie w informatyce wyłazi, od grafiki po ten cały maszyn lerning.

    Są też dziwne teoretyczne przedmioty o których mało kto słyszał wśród nie-informatyków a są bardzo przydatne w praktyce, jak teoria systemów rozproszonych albo teoria języków formalnych.
    A ktoś kiedyś liczył (teoretyczną) złożoność obliczeniową algorytmu? To raczej tak jest, że jak chodzi szybko, to wszyscy się cieszą, nie?
    Oczywiście, że tak. Dla małego zestawu danych może być szybkie, a jak później dostanie coś większego, to się zatka. A jak już się zatka, a autor nie wie, co to ta złożoność, to daremnie spędzi pół roku na jakichś mikrooptymalizacjach.

    Można tez od razu rozpoznać znany problem NP-zupełny i wiedzieć, żeby od razu iść w heurystykę (chyba, że wiadomo, że N to co najwyżej 5).

    I tak dalej. To są codzienne problemy programistów. Bez opanowania tego ciężko programować większe systemy. Jak zajrzysz do biblioteki standardowej dowolnego języka programowania to każdy algorytm albo struktura danych będzie miała podane złożoności. Dzięki temu można sobie policzyć, ile będzie miał nasz algorytm (ja zawsze w głowie z grubsza rachuję i wiem, kiedy coś muszę zmienić - tak, żeby trzeba było aż sięgać po kartkę to rzadko się zdarza).

    A nawet nie tylko programistów. Z działki MSa, czyli baz danych: jak wiem, że indeks w bazie używa tablicy haszujacej, to wyszukiwanie pojedynczego elementu będzie szybkie (średnio czas stały), ale już zakresu (np. przez operator WHERE z nierównością) to będzie liniowo. A jak użyję indeksu z B-drzewem (lub jakiejś odmiany), to dla pojedynczego elementu będzie wolniej, bo logarytmiczne, ale dla zakresu będzie szybciej.
  • Głęboki OFF, ale tu jest odrobina braku precyzji, moje uwagi dotyczą MS SQL Server:
    polmisiek napisal(a):
    Z działki MSa, czyli baz danych: jak wiem, że indeks w bazie używa tablicy haszujacej, to wyszukiwanie pojedynczego elementu będzie szybkie (średnio czas stały),
    Dlaczego średnio? funkcja haszująca zwraca jednoznaczne (oczywiście, że prawie, bo dla takiej samej wartości klucza zwraca mapowanie pierwszego elementu listy) mapowanie do adresu przechowywania tego elementu (Dotyczy In Memory Objects, które mogą być materializowane na dysku również)
    polmisiek napisal(a): A jak użyję indeksu z B-drzewem (lub jakiejś odmiany), to dla pojedynczego elementu będzie wolniej, bo logarytmiczne, ale dla zakresu będzie szybciej.
    W przypadku MS SQL Server, koszt jest liczony dla ilości koniecznych odczytów mierzonych w stronach (8 kb), więc determinantą jest głębokość drzewa, która wynika z rozmiaru klucza. Wynika to z 2 powodów:
    - nazwa B-tree jest kompletnym oszustwem, bo to jest balanced search trees, a tak na prawdę to elementy każdego poziomu wskazują na swojego następnika i poprzednika (a nie tylko relacja rodzic-dziecko), czyli jest to graf! Elementy na 8 kb stronie są ułożone przypadkowo (kłamię, ale w dość subtelny sposób, więc przybliżenie jest wystarczające), a ich kolejność determinuje pomocniczy obiekt zlokalizowany na końcu strony.
    - operacje I/O (nawet wykonywane na pamięci) są dużo bardziej kosztowne niż operacje CPU dlatego dla szacowania kosztów wykorzystuje się odczyty, a złożoność algorytmu w mniejszym stopniu (to co napisałem, dla programistów, to jakieś herezje)
    Na koniec: SQL, w dowolnej implementacji, to algebra zbiorów i macierzy.

    Co do informatyki teoretycznej sprzed 10 lat, to muszę uzupełnić wiedzę, bo może faktycznie błądzę (co by było miłe).

  • TecumSeh napisal(a):
    Dlaczego studia prawnicze cofają w rozwoju?
    Bo żeby zaliczyć niektóre przedmioty musisz opanować bardzo duży materiał pamięciowo. A skoro musisz go opanować pamięciowo, to poświęcasz na to czas, a jak poświęcasz czas, to zakładając jakąś minimalną rezerwę na życie osobiste czy rozrywkę, nie masz czasu na ogólny rozwój.

    A czy samo opanowanie tych przedmiotów nie rozwija? Nie rozwija, bo często po prostu musisz opanować na dużym stopniu szczegółowości jakieś przepisy, które do czasu aż zaczniesz samodzielnie zajmować się prawem to minie kilka dobrych lat i nawet jak nie zapomnisz, to wejdą jakieś nowelizacje.

    "Cofają", tu Ignac wspomniał, że zależy z czego się startuje. Porównuję to właśnie z liceum, po pierwsze masz bardzo szeroki zakres przedmiotów, po drugie na opanowanie minimum programowego nie potrzebujesz aż tyle czasu, więc masz czas na samodzielne rozwijanie zainteresowań.
    Dam to na konkretnym przykładzie - w liceum czytałem 2-3 książki miesięcznie, na studiach max. kilkanaście rocznie (czyli średnio 1-1,5 / mies.), a i tak głównie w wakacje.
  • ms.wygnaniec napisal(a):
    1.Ile % społeczeństwa powinno mieć wyższe wykształcenie?
    2. Studia to :
    a) zaawansowane przygotowanie do bardziej wymagających zawodów
    b) miejsce formowania przyszłych elit
    c) podaj własną definicję
    ( punkty a i b są rozłączne)
    c) wymóg formalny do niewymagających zawodów

    W okolicach 2010 r. wprowadzono wymóg, by sekretarki i protokolantki w sądach miały studia. Jest to praca, w której wymaga się jakiego-takiego ogarnięcia biurowego, pisania na komputerze, obsługi raczej prostych wewn. systemów informatycznych i tyle. W księgach wieczystych trzeba obsługiwać nieco bardziej zaawansowany system, oczywiście na żadnych studiach i ta tego nie nauczą.
  • Maria napisal(a):
    ms.wygnaniec napisal(a):
    Maria napisal(a):
    A po drugie - czy problem dotyczy ostatniego półwiecza, czy "od Połtawy"?
    Odwoływanie się do etosu przedwojennego, jest równie zasadne jak odwoływanie się przez współczesnych Włochów do Rzymian.
    Pisać możemy o ostatnich sześćdziesięciu latach.

    Ekhm,...
    bezedura, Szanowny Kolego.
    Nie odwoływałam się do nawet do Kazia Wielkiego, co zastał Polskę drewnianą.
    A początek owych ostatnich lat sześćdziesięciu tworzyło jeszcze pokolenie przedwojenne i tuż powojenne.
    Inna mentalność, inna kultura, inna hierarchia wartości.
    Dlatego mógł do niego trafić i trafił przekaz Kardynała Wyszyńskiego
    Dlatego zadałem pytanie, bo wpływ ludzi ukształtowanych w przedwojennym etosie zanika w funkcji czasu (biologia plus dostosowywanie się do systemu).
    Ja, milcząco i może błędnie, założyłem, że los pisze o 'czasie współczesnym' .

  • edytowano June 2021
    Ad MS:

    Dla tablic haszujacych czas jest stały jedynie srednio bo jak będziesz miał same konflikty i wszystko wpadnie do jednego kubełka, to się zrobi liniowo. Żeby tak się stało oczywiście musiałbyś mieć albo pecha, albo ktoś złośliwy musiałby produkować dane (przed tym zabezpiecza się dodając randomizowany parametr do samej funkcji haszujacej).

    Co do drzew: to, że elementy wskazują na następnika to tylko optymalizacja bez wpływu na zlozonosc. Bez takiego wskaźnika i tak łatwo przeiterowac po kluczach rosnąco, zwykle przeglądanie drzew in-order to robi. Wysokość drzewa zbalansowanego jest logarytmiczna, w bazach danych tylko podstawa logarytmu jest spora (dla złożoności znowu bez znaczenia) bo z dysku wypada czytać w blokach.
  • polmisiek napisal(a):
    A ktoś kiedyś liczył (teoretyczną) złożoność obliczeniową algorytmu? To raczej tak jest, że jak chodzi szybko, to wszyscy się cieszą, nie?
    Oczywiście, że tak. Dla małego zestawu danych może być szybkie, a jak później dostanie coś większego, to się zatka. A jak już się zatka, a autor nie wie, co to ta złożoność, to daremnie spędzi pół roku na jakichś mikrooptymalizacjach.
    Akurat. Nikt nie liczy tylko bardziej światli zdają sobie sprawę z istnienia pojęcia i starają się używać algorytmów, których złożoność obliczeniowa wydaje im się mniejsza. Policzyć złożoność obliczeniową algorytmu to tak na oko tysiąc razy więcej pracy niż napisanie go. Żadna komercyjna firma na taką głupotę się nie zdecyduje.
  • edytowano June 2021
    @los Jak ktoś programuje bazy danych, systemy operacyjne, kodeki video to sensowne Big-Oh jest w stanie podać dla każdego napisanego fragmentu. Ale Big-Theta już nie trzeba.

    A jak się robi stronki internetowe to zazwyczaj faktycznie, nie trzeba nic wiedzieć o złożoności. U nas w firmie sam się taki podział zrobił, ze na frontendzie są doszkoleni absolwenci różnych kierunków po kursie JavaScripta, a na backendzie 100% to ludzie po infie (ale widziałem w życiu wyjątki od tej reguły oczywiście).
  • edytowano June 2021
    polmisiek napisal(a):
    Ad MS:

    Dla tablic haszujacych czas jest stały jedynie srednio bo jak będziesz miał same konflikty i wszystko wpadnie do jednego kubełka, to się zrobi liniowo. Żeby tak się stało oczywiście musiałbyś mieć albo pecha, albo ktoś złośliwy musiałby produkować dane (przed tym zabezpiecza się dodając randomizowany parametr do samej funkcji haszujacej).
    1. No nie, jak wszystko wpada do jednego kubełka, to on staje się listą, więc jeżeli selektor wskazuje na indeks, to wszystkie elementy kubełka spełniają warunek, więc się kwalifikują, co zwiększa jedynie ilość odczytów, a nie koszt wyszukania, bo on pozostaje stały.
    polmisiek napisal(a):Co do drzew: to, że elementy wskazują na następnika to tylko optymalizacja bez wpływu na zlozonosc.
    Z olbrzymim wpływem, bo nierówności są zastępowane (warunek dotyczy wiodącej kolumny w indeksie) obszarowym skanem (np. like 'A%' jest zamieniane na >='A' AND < 'B') czyli znacząco redukujemy ilość odczytów, bo przechodzimy przez kolejne strony z poziomu liścia. Aby nie było, złożoność pozostaje taka sama, natomiast realny czas wykonania jest drastycznie inny.(pamietaj, że ja piszę o konkretnej implementacji SQL)
    polmisiek napisal(a): Wysokość drzewa zbalansowanego jest logarytmiczna, w bazach danych tylko podstawa logarytmu jest spora (dla złożoności znowu bez znaczenia) bo z dysku wypada czytać w blokach.
    No nie, sposób implementacji (bloki 8kb, bo węzły też są trzymane w taki sposób) powoduje, że to nie jest logarytmiczne (a dodatkowo trzeba uwzględniać narzut metadanych na każdy rekord, co dla 'krótkich' kluczy ma znaczenie, a dla 'długich' już mniejsze). Kolejne zaburzenie, to możliwość występowania kluczy na polach o zmiennej długości. Reasumując, teoretyczne wyliczenie nie ma kompletnie realnego znaczenia i raczej zaciemnia obraz niż go porządkuje.
    Co do twierdzenia losa, to nie tak, estymuje się kosztowność elementów (w bazach danych raczej nie złożonością) i na tej podstawie dokonuje się optymalizacji.

  • loslos
    edytowano June 2021
    polmisiek napisal(a):
    @los Jak ktoś programuje bazy danych, systemy operacyjne, kodeki video to sensowne Big-Oh jest w stanie podać dla każdego napisanego fragmentu.
    Ale na zasadzie "wydaje-mi-się" a nie licząc w sposób formalny złożoność obliczeniową. Sam jakiś czas temu sporo liczyłem numerycznie i zawsze wolałem algorytm rzędu N od N^2 a jak coś było e^N, to starałem się problem obejść. Niemniej w formalne dowody się nie bawiłem z obawy przez zwolnieniem z pracy i zostaniem uznanym za niepoczytalnego.
  • edytowano June 2021
    los napisal(a):
    polmisiek napisal(a):
    @los Jak ktoś programuje bazy danych, systemy operacyjne, kodeki video to sensowne Big-Oh jest w stanie podać dla każdego napisanego fragmentu.
    Ale na zasadzie "wydaje-mi-się" a nie licząc w sposób formalny złożoność obliczeniową. Sam jakiś czas temu sporo liczyłem numerycznie i zawsze wolałem algorytm rzędu N od N^2 a jak coś było e^N, to starałem się problem obejść. Niemniej w formalne dowody się nie bawiłem z obawy przez zwolnieniem z pracy i zostania uznanym za niepoczytalnego.
    No to się zgadzam, ale żeby takie rozumowanie przeprowadzić to przedłużony kurs języka programowania nie wystarczy
  • Bo generalnie odrobina ucywilizowania to człowiekowi służy.
  • edytowano June 2021
    ms.wygnaniec napisal(a):
    polmisiek napisal(a):
    Ad MS:

    Dla tablic haszujacych czas jest stały jedynie srednio bo jak będziesz miał same konflikty i wszystko wpadnie do jednego kubełka, to się zrobi liniowo. Żeby tak się stało oczywiście musiałbyś mieć albo pecha, albo ktoś złośliwy musiałby produkować dane (przed tym zabezpiecza się dodając randomizowany parametr do samej funkcji haszujacej).
    1. No nie, jak wszystko wpada do jednego kubełka, to on staje się listą, więc jeżeli selektor wskazuje na indeks, to wszystkie elementy kubełka spełniają warunek, więc się kwalifikują, co zwiększa jedynie ilość odczytów, a nie koszt wyszukania, bo on pozostaje stały.


    No to chiba coś innego rozumiemy przez szukanie (są jacyś Czesi w tym wątku?). Dla mnie wyszukanie A oznacza wyszukanie A, a nie wszystkich X takich, dla których jakaś funkcja haszująca zwraca tą samą wartość, co dla A. Liniowe przeglądanie elementów w kubełku to jeden z etapów wyszukiwania.

    Z olbrzymim wpływem, bo nierówności są zastępowane (warunek dotyczy wiodącej kolumny w indeksie) obszarowym skanem (np. like 'A%' jest zamieniane na >='A' AND < 'B') czyli znacząco redukujemy ilość odczytów, bo przechodzimy przez kolejne strony z poziomu liścia. Aby nie było, złożoność pozostaje taka sama, natomiast realny czas wykonania jest drastycznie inny.(pamietaj, że ja piszę o konkretnej implementacji SQL)
    Ale przecież nie napisałem, że to optymalizacja bez znaczenia, bo znaczenie w praktyce ma olbrzymie. Ale na złożoność nie wpływa. Faktycznie, o złożoności użytkownicy (nie autorzy) baz danych pewnie zbyt wiele nie myślą, ale podałem przykład, kiedy muszą (wybór drzewa vs hasz mapy).
    No nie, sposób implementacji (bloki 8kb, bo węzły też są trzymane w taki sposób) powoduje, że to nie jest logarytmiczne (a dodatkowo trzeba uwzględniać narzut metadanych na każdy rekord, co dla 'krótkich' kluczy ma znaczenie, a dla 'długich' już mniejsze). Kolejne zaburzenie, to możliwość występowania kluczy na polach o zmiennej długości. Reasumując, teoretyczne wyliczenie nie ma kompletnie realnego znaczenia i raczej zaciemnia obraz niż go porządkuje.
    Co do twierdzenia losa, to nie tak, estymuje się kosztowność elementów (w bazach danych raczej nie złożonością) i na tej podstawie dokonuje się optymalizacji.
    Jeśli nie logarytmiczne, to jakie? W zwykłym drzewie binarnym w pamięci operacyjnej masz dwa wskażniki "w dół", w bazach danych I/O trzeba robić w blokach, więc zamiast dwóch wskaźników jest ich X, ale idea ta sama. Zamiast logarytmu o podstawie 2 jest X, ale to jest ta sama złożoność (różnią się o stałą, bo log[2, N]/log[X, N]=log[2, X]). Zapisywanie wskaźnika do następnika upodabnia drzewo do skip-listy i przyspiesza przeglądanie zakresów, ale nie zmienia sedna tej struktury. Dzięki temu sednu drzewa można użyć do przeglądania zakresu kluczy, a hasz mapy nie można.

    Zgadzam się z tym, że takie dywagacje zajmują jakiś 1% czasu użytkowników baz danych, bo to są już z grubsza rozwiązane problemy.
  • 1. Tabela (czyli indeks), to zbiór, wyszukanie elementu/elementów to znalezienie tych elementów, dla których wartość atrybutu (przyjmijmy wyszukanie po jednym atrybucie) spełnia kryteria boolowskie zawarte w selektorze. Czyli cała lista elementów kwalifikuje się do dalszego przetwarzania na etapie selekcji. Tu nie ma żadnego dalszego kroku.
    2. W teorii możesz sobie obliczyć wartość teoretyczną wartość głębokości drzewa, ale to ma zastosowanie w bardzo specyficznych sytuacjach i tego się nie praktykuje w świecie realnym prawie nigdy, po prostu odczytujesz głębokość istniejącego fizycznie obiektu. Napisze ponownie, główna optymalizacja to redukcja ilości odczytów oraz eliminacja atrybutów wyliczalnych poprzez ich wcześniejszą materializację.
    3. Przez 'twórców baz danych' rozumiesz twórców silników bazodanowych czy twórców baz danych, które działają na tych silnikach?
    4. Redukcja złożoności obliczeniowej występuje jedynie rozwiązaniach typu MainFrame, gdzie płacisz za utylizację procesora (np. DB2 IBM dla odpowiednio dużych AS'ów), ale i tam raczej dotyczy to ofert firm trzecich.
  • edytowano June 2021
    ms.wygnaniec napisal(a):
    1. Tabela (czyli indeks), to zbiór, wyszukanie elementu/elementów to znalezienie tych elementów, dla których wartość atrybutu (przyjmijmy wyszukanie po jednym atrybucie) spełnia kryteria boolowskie zawarte w selektorze. Czyli cała lista elementów kwalifikuje się do dalszego przetwarzania na etapie selekcji. Tu nie ma żadnego dalszego kroku.
    A jeśli funkcja haszująca zwróci tą samą wartość dla innych kryteriów boolowskich, to będzie kolizja i oba rekordy wpadną do tego samego kubełka. Silnik bazodanowy będzie musiał wtedy odsiać takie przypadki. W skrajnie pesymistycznym przypadku wszystko wpadnie do jednego kubełka.
    2. W teorii możesz sobie obliczyć wartość teoretyczną wartość głębokości drzewa, ale to ma zastosowanie w bardzo specyficznych sytuacjach i tego się nie praktykuje w świecie realnym prawie nigdy, po prostu odczytujesz głębokość istniejącego fizycznie obiektu. Napisze ponownie, główna optymalizacja to redukcja ilości odczytów oraz eliminacja atrybutów wyliczalnych poprzez ich wcześniejszą materializację.
    Ale ta złożoność właśnie bezpośrednio wpływa na ilość odczytów. Logarytmiczna złożoność obliczeniowa wyszukiwań w B-drzewie oznacza, że liczba odczytów będzie logarytmiczna względem rozmiaru indeksu. Bez indeksu będzie liniowa względem rozmiaru indeksu, bo trzeba wszystko przejrzeć od deski do deski. "Złożoność obliczeniowa" to tylko teoretyczne pojęcie, w praktyce może mieć odniesienie do instrukcji CPU, a może i do operacji I/O.
    3. Przez 'twórców baz danych' rozumiesz twórców silników bazodanowych czy twórców baz danych, które działają na tych silnikach?
    Twórców silników, sorki
  • Chłopaki zejdźcie na ziemię.
  • yusek napisal(a):
    Chłopaki zejdźcie na ziemię.
    My jesteśmy na ziemi.
    1. Dla wartości atrybutu (a ja piszę o Hash Index bazującym na wartości konkretnego atrybutu) funkcja jest jednoznaczna, więc ta klasa problemów nie istnieje (w praktyce, bo nie pamiętam dokumentacji w tym zakresie)
    2. Optymalizator (3 faza wykonania zapytania) nie liczy teorii, tylko sprawdza statystyki, więc zna 'w miarę' dobre dane, a nie teoretyczne wartości wynikające z więzów.
    3. Dla mnie (być może błędnie) 'złożoność obliczeniowa' to koszt operacji CPU, natomiast po uwzględnieniu dodatkowy miar mamy do czynienia z 'kosztem zapytania' (Query cost).
  • edytowano June 2021
    ms.wygnaniec napisal(a):
    yusek napisal(a):
    Chłopaki zejdźcie na ziemię.
    My jesteśmy na ziemi.
    1. Dla wartości atrybutu (a ja piszę o Hash Index bazującym na wartości konkretnego atrybutu) funkcja jest jednoznaczna, więc ta klasa problemów nie istnieje (w praktyce, bo nie pamiętam dokumentacji w tym zakresie)
    1 - Zgadzam się - w praktyce faktycznie nie istnieje, poza przypadkami gdzie dane od użytkownika są bezpośrednio wrzucane do hasz mapy, a ten użytkownik może być złośliwy. A taki jednoznaczny indeks jest możliwy tylko w szczególnych przypadkach, bo zazwyczaj przestrzeń możliwych wartości atrybutu jest większa niż pojemność hasz mapy.

    2 - OK, ale bez indeksu albo cache'a (wliczając zmaterializowane dane jako rodzaj cache'a) tych danych nie wyczaruje

  • E tam. Na ziemi to ptaszki śpiewają, kwiaty kwitną, słońce świeci, ludzie się szczepio albo nie i w ogóle -widać słychać i czuć
  • IPN zainaugurował portal o polskich naukowcach.

    Wydanie zawiera ponad 1400 biogramów osób, które miały znaczący wpływ na rozwój polskiej nauki, w tym Jana Czochralskiego, Ignacego Mościckiego, Mieczysława Bekkera, czy Mieczysława Wolfke. Wśród ich dokonań wymienia się: stworzenie fundamentów współczesnej elektroniki, podstaw hologramu, wykrywacza min używanego przez wszystkie armie świata oraz konstrukcję pierwszego pojazdu księżycowego.

    Jak mówił prezes Instytutu Pamięci Narodowej Jarosław Szarek, wiedza na ten temat praktycznie nie funkcjonuje, dlatego to ważne, by dotrzeć z nią do jak najszerszego grona, również poza krajem. Stąd współpraca z Ministerstwem Spraw Zagranicznych, w ramach której wiedza poprzez placówki dyplomatyczne ma docierać do instytucji polskich oraz środowisk polonijnych.
    (...)
    Podczas konferencji prasowej organizatorzy zaprezentowali też propozycję podręcznika tematycznego pod tytułem „Swego nie znacie” dla szkół i materiały edukacyjne oraz założenia projektu na temat wielkich osiągnięć wybitnych polskich naukowców.
    https://tvrepublika.pl/IPN-zainaugurowal-portal-o-polskich-naukowcach-Szarek-Wiedza-na-ten-temat-praktycznie-nie-funkcjonuje,121309.html

    Szczególnie polecam:
    https://gigancinauki.pl/gn/biogramy


    Biogramy pochodzą ze słownika Polski wkład w przyrodoznawstwo i technikę. Słownik polskich i związanych z Polską odkrywców, wynalazców oraz pionierów nauk matematyczno-przyrodniczych i techniki, wydanego pod redakcją naukową prof. Bolesława Orłowskiego. Baza będzie uzupełniana sukcesywnie o kolejne pozycje.
  • loslos
    edytowano June 2021
    Maria napisal(a):
    IPN zainaugurował portal o polskich naukowcach.

    Wydanie zawiera ponad 1400 biogramów osób, które miały znaczący wpływ na rozwój polskiej nauki, w tym Jana Czochralskiego, Ignacego Mościckiego, Mieczysława Bekkera, czy Mieczysława Wolfke.
    Co łączy tych wszystkich białych mężczyzn?

    Edit. Nie ma Zdzisława Pawlaka https://pl.wikipedia.org/wiki/Zdzisław_Pawlak
    Edit 1. Tarskiego nie ma.
    Edit 2. Nie ma Steinhausa ani Banacha.

    Na papier toaletowy te biogramy.

  • los napisal(a):
    Maria napisal(a):
    IPN zainaugurował portal o polskich naukowcach.

    Wydanie zawiera ponad 1400 biogramów osób, które miały znaczący wpływ na rozwój polskiej nauki, w tym Jana Czochralskiego, Ignacego Mościckiego, Mieczysława Bekkera, czy Mieczysława Wolfke.
    Co łączy tych wszystkich białych mężczyzn?

    Edit. Nie ma Zdzisława Pawlaka https://pl.wikipedia.org/wiki/Zdzisław_Pawlak
    Edit 1. Tarskiego nie ma.
    Edit 2. Nie ma Steinhausa ani Banacha.

    Na papier toaletowy te biogramy.

    Łatwo Ci przychodzi wrzucanie czyjejś pracy do kosza.
    Mnie akurat bardzo ucieszyła inicjatywa IPN. Zamiast marudzenia wreszcie jakaś konkretna robota na dziewiczym polu.
    Nareszcie!

    I polecam uwadze zdanie
    "Baza będzie uzupełniana sukcesywnie o kolejne pozycje."
    Jak widać lista nie ogranicza się do owych ponad 1400 osób, skoro sam dorzuciłeś kolejnych polskich gigantów nauki. :D
  • edytowano June 2021
    Na liście brakuje jeszcze wielu nazwisk. Z pobieżnego przeglądu - wydaje mi się, że suma nazwisk ujętych w spisie jest dużo mniejsza niż owe "ponad 1400".
    Zatem być może nawet nie wszystkie ujęte w Słowniku nazwiska zostały już wpisane na listę ujawnioną w sieci.

    Nie wiem, jakim kluczem posługiwali się twórcy Słownika polskich i związanych z Polską odkrywców, wynalazców oraz pionierów nauk matematyczno-przyrodniczych i techniki, wydanego pod redakcją naukową prof. Bolesława Orłowskiego.
    Nie widziałam tego słownika.
    Sama biografia Tarskiego czy Banacha to materiał na dużo większą objętość niż, mimo wszystko, łamy papierowego Słownika.
    Ale już sam fakt, że pozycja liczy pięć tomów przeczy tezie postawionej na początku wątku.
    image
    Np. tom IV: Format B5, objętość 544 strony, oprawa twarda, 2015
    ISBN 978-83-7545-572-4

    http://www.aspra.pl/katalog-wydawniczy/book/611
  • Inicjatywa IPN to świeża sprawa.
    4 lutego 2021 r. w Centrum Edukacyjnym IPN im. Janusza Kurtyki „Przystanek Historia” w Warszawie odbyła się konferencja prasowa, podczas której zaprezentowano główne założenia kampanii edukacyjnej – „Giganci nauki PL”. O projekcie mówili: prezes IPN dr Jarosław Szarek, prof. Bolesław Orłowski z IHN PAN, redaktor 5-tomowego słownika polskich naukowców oraz Alina Czerniakowska, reżyser cyklu filmów dokumentalnych „Wielcy polscy wynalazcy II Rzeczpospolitej”.
    https://gigancinauki.pl/gn/o-projekcie/82388,Giganci-nauki-PL-IPN-o-wkladzie-polskich-uczonych-w-rozwoj-cywilizacji-konferenc.html
  • I film Aliny Czerniakowskiej z serii, o której wyżej:
  • Następny:
  • edytowano June 2021
    Kolejny:


    Do następnych filmów odsyłam do jutuba. Co najmniej 10 odcinków świetnych dokumentów.
  • loslos
    edytowano June 2021
    Maria napisal(a):
    Łatwo Ci przychodzi wrzucanie czyjejś pracy do kosza.
    Jeśli ta praca ma złe owoce, kosz jest dla niej najlepszym miejscem.

    A wiesz jaka jest wymowa tych biogramów? Wszyscy polscy uczeni dawno temu poumierali.

    Coś zadziwiającego jest w kraju, który czci nieżywych przyczynkarzy, a jeśli kto ma nieszczęście jeszcze żyć, traktuje go z wyrafinowanym okrucieństwem i pogardą.
  • edytowano June 2021
    Słowo "pamięć" w nazwie Instytutu Pamięci Narodowej wykłada się tak, że Instytut statutowo zajmuje się historią, a więc przeważnie tymi którzy "dawno poumierali"
  • Do samego instytutu pretensji więc mieć nie należy. Do państwa polskiego - i owszem.
  • los napisal(a):
    Do samego instytutu pretensji więc mieć nie należy. Do państwa polskiego - i owszem.
    Czyli jednak praca IPN nie do kosza, zwłaszcza, że lista będzie uzupełniana.
    A do państwa polskiego to można mieć pretensje o tyle rzeczy, że się niestety przyzwyczailiśmy.

    Polska jest jak Kościół Katolicki - kochać trzeba i należy, mimo że robi wiele by do siebie zniechęcić.
  • potrzebna ikonka "uściski/przytulanie"
  • TecumSeh napisal(a):
    Polska jest jak Kościół Katolicki - kochać trzeba i należy, mimo że robi wiele by do siebie zniechęcić.
    Właśnie.
  • Right or wrong - my country. Tak sobie mówił Anglik patrząc na ludobójstwo w Irlandii. Polak miał dotąd przywilej, że nie musiał tak mówić.

    Choć to co wyczyniają WSZYSTKIE BEZ JEDNEGO WYJĄTKU rządy Polski po roku 1989 w sferze polityki naukowej może jeszcze ludobójstwem nie jest ale jest zbrodnią i to gardłową. Zabawnie, że polityka naukowa komunistów (z wyłączeniem zupaka Jaruzela) była dość racjonalna i nawet przyzwoita.
  • los napisal(a):
    to co wyczyniają WSZYSTKIE BEZ JEDNEGO WYJĄTKU rządy Polski po roku 1989 w sferze polityki naukowej może jeszcze ludobójstwem nie jest ale jest zbrodnią i to gardłową.
    To bardzo smutna wiadomość. Stanowczo potępiam postępowanie tych rządów w danej sprawie.
  • Ja też potępiam. Chętnie bym zrobił coś więcej ale jak wiesz Ignac, inkryminowane rządy cofały się z przerażeniem na każdy choć najmniejszy opór.
  • No ba, wiem z praktyki.

    Przy czym teraz podobnież Rząd chce z przerażeniem zrobić jakowyś Instytut Kopernika czy innego nieżyjącego od dawna naukowca i od zera robić w nim nałkę. Ale podobno chce to robić za darmo, a nie za dziesięć dużych baniek rocznie. Pożyjemy, zobaczymy.
  • Już to widzę... Te palanty rozporka nie są w stanie samodzielnie zapiąć.
  • edytowano June 2021
    Znam takich Francuzów co mają do Polski sympatię. Zamaist biadolenia wolę inicjatywy takie jak Tygodnik Solidarność dla Francuzów: https://tysol.fr/ .
  • loslos
    edytowano June 2021
    Ja znam Francuzów przypadkowych czyli tych, którzy dzielą ze mną zawód, który jest neutralny narodowo, no może z letkim przechyleniem anglosaskim. I mam wśród przyjaciół i współpracowników Angoli, Niemców, Holendrów, Włochów, Hiszpanów i Skandynawów a nie mam Francuzów. Francuzem, który mnie regularnie do Paryża zapraszał, był Pers. Mam też francuskiego znajomego, z którym ciekawie zawsze rozmawiamy, póki nie zjawi się jego żabie towarzystwo, wtedy przyłącza się zwykłego żabiego klangoru na Polaków.

    Na szczęście Angole Żaby traktują podobnie. Do firmy przyszedł stos cv kandydatów do pracy, Anglik spojrzał i zaczął się śmiać. Łocap? - spytałem. Pokazał mi nagłówek oferty. Nationality: French. Oczywiście - nie zaprosiliśmy nawet na interwiu.
  • btw
    to panowanie nad Arabami (poza protektoratem w Libanie i kościołem św Anny w Jerozolimie) i Murzynami nic nie dało im gospodarczo
    Imperjum stworzył Korsykańczyk dojeżdżany w szkole za dziwny akcent i mikry wzrost.
    skąd ta siła i poważanie Francji w świecie? od króra Luja nr....jakiś tam?

    nie piszę o średniowieczu i Karolu z niemieckiego szczepu Franków
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.