Ku czemu Polska idzie?

Dumam ja se, że Państwo Polskie nie bardzo kedy miało okazać luckości, że jest jej do czegokolwiek przydatnem. Rozpatrzmy sine ira et studio:

* Ostatnie 15 lat? Przyszły Niemce a zrobiły porzundek.
* 1990-2005 -- Gigantyczna kradzież majątku narodowo-radykalnego, turboleberalis "radźsesam", państwo złośliwe a drapieżne
* 1945-1989 -- Przyszły Moskale a zrobiły porzundek.
* 1918-1939 -- Nu, glorya Niepodległości a Sanacji, ale koniec taki, że przyszły Niemce a zrobiły porzundek.
* 1795-1914 -- Przyszły Niemce i Moskale a zrobiły porzundek.
* 1700-1795 -- Czasy saskie.
* 1600-1700 -- Czasy wojny. 80 lat z tego stulecia to była wojna.
* 1320-1600 -- Wiek złoty a platynowy, stanowczo bierzemy co swoje, rozstawiamy klocki w swojej części Ełropy a stajemy się moczarstwem na miarę naszych aspiracji.

Takse to rozpisałem, i wyszło mi, że ostatni raz Państwo Polskie było z realną korzyścią dla tut. ludności bez kozery pińcet lat temu, z pieredyszką na czasy stanisławowskie a dyktaturą Bandyty spod Bezdan.

I kurde, myśl moja znów się zapętla, że kedyśmy z królem Jagiełką budowali lokalne moczarstwo, to sto lat działało to jak należy, było świetnie a sprawczo. ALE! Wszyscy nasi plugawi sąsiedzi stworzyli żelazną obręcz wokół Tenkraju. Z nikim nie dało się po ludzku żyć. Co prawda, w wieku XVI byliśmy tak turbo, że w zasadzie nikt podskoczyć nam nie mógł, a szczytem tego były oczywiście świetne wypadki roku 1610.

Zaraz zaś potem zaliczyliśmy staliwny wiek wojen, wiek XVII, kiedy to z każdym stoczyliśmy mniejszą lub większą wojnę, kiedy to Prusak wyrwał się podstępnie spod naszego łagodnego buta, i który zniszczył nas tak, że pozostało nam jedzenie, picie, popuszczanie pasa pod nadzorem radzieckiego embajadora.

Jak widzicie, szukam ja optymizma -- i jedyny jakim wynalazł, to tenże, że musimy dogadać się z tayszami Ukraińskimi, do garniru dobrać Boćwinę i przywrócić demokrację na Białorusi.

Tym niemniej naciski ze strony sąsiadów pozostają te same. Zachód jako niesamowity poziom cywilizacji, techniki, procedury i kapitału, jako nieprawdopodobna pompa ssąca, która bez przerwy pokazuje swoją wyszszość nad naszą niszszością. I nie jest to wynalazek świeży ani nowy -- kedy Panowie Bracia debatowali nad wyborem krura Zegmonta nr 3, to jeden wyrwał się z uwagą, ażeby wybrać Maxa de domo Habsburg, bo w Niemczech każde miasteczko ma na wieży zegar i pięknie kuranty wybija, to jak rządzić będzie w Tenkraju Niemiec, to też nam one zegary zaprowadzi.

A z drugiej strony Wschód -- niby dziki a sprosny, ale w jądrze swem twardy mający rdzeń, zahartowany opryczniną, CzeKą a setkami lat wzrastania a rozwoju makiny rządzącej. Makiny, którą buduje wąska, w sumie kilkutysięczna (!), elita. I to makiny, wobec której każden ruski rab przyjmuje odruchy ruskiego raba, a nie -- jak w Tenkraju -- szlachcica na zagrodzie, którego maseczka uwiera w buzię.

I jeszcze taki szpas, popaczcież no Siostry y Bracia ma mapę albo i globus. I popaczcie, jakoż tam Polska nasza umęczona spoczywa. Na zachód twardo, nie podbijemy Niemiec czy Francji, ba nawet okupowanego NRD nie odbijemy czy choćby Zaolzia. A na wschód? Niby ziemia szeroka a żyzna, niby jak kania dżdżu wyczekuje naszego hasła "Wolni z wolnymi, równi z równymi!", ale czai się tam Moskal. Moskal, który w wieku XV i XVI rozwalił nie tylko Nowogród, ale też wszystko dalej na wschód i południe, wszystkie te organizmy państwowe czy społeczne, które nie były w stanie moskiewskiemu walcowi oprzeć się. Różne tam zdegenerowane Ordy, Kałmucy, Bułgarzy nadwołżańscy. Jak przeszli to, to cóż -- sami tylko Ewenkowie, Jakuci, Buriaci i Czukcze, aż można stawiać porty rybackie nad Pacyfikiem.

I takie są nasze uwarunkowania, i znów okazuje się, że rację miał jak zawsze Bandyta spod Bezdan, mówiąc koledze z pracy:
Wy tej Polski nie utrzymacie. Ta burza, która nadciąga, jest zbyt wielka. Obecna Polska zdolna jest do życia tylko w jakimś wyjątkowym, złotym okresie dziejów (…) ja przegrałem swoje życie. Nie udało mi się powołać do życia dużego związku federacyjnego, z którym świat musiałby się liczyć.
No, nie wyszło, z czego potem tłomaczył się przed frontem ukraińskich oficerów, wystrychniętych na dudka przez Historię:
Ja was przepraszam, panowie. Ja was bardzo przepraszam, tak nie miało być.
I jedyna nadzieja to patrzeć na świat bez złudzeń, bez oszukiwania własnego organizmu:
Panowie, ja widzę rzeczywistość taką, jaka ona jest. Wśród was kogoś takiego nie ma. Jeśli taki ktoś nie znajdzie się, Polski za 10 lat może nie być.
W czasie tej bandyckiej kwerendy znalazłem jeszcze ważne wskazówki, jak myśleć o naszem członkostwie w wiadomej Wujni:
Bezsensownym jest wdawanie się Polski zbyt skwapliwe w stosunki zagraniczne zachodnie dlatego, ponieważ tam nic innego nie może nas czekać, jak tylko włażenie Zachodowi w dupę... i bycie w tej dupie obsrywanym.
Oraz jak zachować spokój w obliczu kartek papieru, na których jest napisane, że mamy święty obowiązek czołgać się:
Z traktatami, moi panowie, jest tak samo jak z kwiatami i dziewictwem. To trwa tyle, ile trwa.


Komentarz

  • Polska ma wokół siebie tyle zagrożeń, że na zdrowy rozum powinna już, albo wkrótce, przestać istnieć:
    1. Demografia leży i kwiczy - nawet 500+ wygląda jak odroczenie wyroku i nic ponadto
    2. Pedalstwo się szerzy i analfabet
    3. Wiara upada, młodzież się od Kościoła odwraca
    4. Kościół... no, ekhm, też niespecjalnie zachęca by przy nim trwać.
    5. Nie ma Wyszyńskiego, Wojtyły, Hlonda
    6. Młodzież jest skutecznie cwelona od późnej podstawówki wręcz, szczególnie w tzw dużych miastach
    7. Mamy opozycję totalną, albo cuchnącą onucą. Wszelka zmiana rządu to będzie dramat.


    No a co mamy
    - powrót PiSu do władzy wbrew rozumowi.
    - Zakaz aborcji wskutek wyroku TK, i w zasadzie wbrew wszystkim, rządowi też
    - Wzmożenie patriotyczne na skutek ruchawek na granicy
    - WOTowcy nie wiedzą gdzie zapisywać nowych chętnych
    - Różańce do granic, i nowenny do św Andrzeja Boboli - gromadzą ciągle dziesiątki albo i setki tysięcy ludzi
    - Wujnia nas obsztorcowuje, na nas to robi coraz mniejsze, albo żadne wrażenie.
    - gospodarka nie padła mimo covida, 500+, "rozbuchanego socjalu" maści wszelakiej, drogiej energii, inflacji, itp.
    - Ludzie mieli stąd wyjechać i nie wrócić - no więc wrócili, jeszcze na dodatek inksze nacje się tu rozgaszczają.

    A więc zatem. Polskę ktoś na Górze chyba lubi. Może dlatego że inni są jeszcze gorsi - no ale.
  • TecumSeh napisal(a):
    (...) A więc zatem. Polskę ktoś na Górze chyba lubi. Może dlatego że inni są jeszcze gorsi - no ale.
    De facto. Dmowski w "MNP" taką zionął odrazą do polaczków, że aż czuć przez karty tej broszury, że wolałby ich w Anglików poprzerabiać. Ale mimoto czuł się z jakiegoś powodu obowiązany właśnie w Tenkraju działać, dla jegoż właśnie potęgi poświęcić swe życie.
  • Ja w każdym razie nadzieję biorę z Góry. Albowiem gdyby patrzeć od dołu, to wiele rzeczy które się już udały - nie powinno się udać. Więc patrzenie od dołu zawodnym jest.
  • Przykłady, potwierdzające, przynajmniej w pewnej
    mierze słuszność powyższego, same się oczom naszym
    nasuwają. Jeżeli np. naród angielski stoi dziś niewątpliwie
    wyżej pod względem moralnym od francuskiego, jeżeli
    charakter przeciętnego Anglika współczesnego jest bez
    porównania tęższy, niż przeciętnego Francuza, jeżeli całe
    życie duchowe angielskie przedstawia najzdrowszy bodaj
    typ w Europie, gdy francuskie obok świetnych przejawów
    wytwarza miazmaty, zakażające świat cały, to
    najgłówniejszą bodaj przyczyna tego jest fakt, że naród
    angielski, postępując cywilizacyjnie i rozszerzając zasób
    swych sił duchowych, jednocześnie szybko rozszerzał sobie
    pole do czynu, dzięki rozpostarciu panowania angielskiego
    na olbrzymie obszary zamorskie, dzięki niesłychanej
    ekspansji brytańskiej rasy i objęciu wszystkich części
    świata sferą interesów angielskich, podczas gdy energja
    imponującej zdolnościami swemi rasy francuskiej w coraz
    ciaśniejszym obraca się kole.
    Ekspansja brytańska otwiera dla najwyższych zdolności
    pole działania w zakresie zadań narodowych i
    państwowych. Jeżeli pomyślimy, ile najlepszych sił naród
    ten musiał zużytkować dla podołania zadaniom
    niezbędnego opanowania dróg morskich i otwarcia rynków
    swemu handlowi, administracji Indyj Wschodnich,
    utrwalenia rządów w Kanadzie, zdobycia przewagi nad
    żywiołem holenderskim w Afryce Południowej,
    wytworzenia stosunku metropolji do kolonij australijskich,
    opanowania Egiptu i uspokojenia Sudanu, ochrony
    interesów angielskich w Chinach i t. d.; jeżeli weźmiemy
    pod uwagę, ile jednocześnie pierwszorzędnych zdolności
    zużytkowało odpowiadające olbrzymim zadaniom
    zewnętrznym przekształcenie wewnętrznych stosunków
    politycznych; jeżeli wreszcie zobaczymy, ile dziś
    najlepszych umysłów Anglji pracuje nad teoretycznem i
    praktycznem rozwiązaniem zadań organizacji brytańskiego
    imperjum to zrozumiemy, że naród ten nie ma nic ze swych
    większych zdolności, ze swych lepszych sił do
    zmarnowania, że nie ma on czasu ani usposobienia do
    niezdrowych orgij, że ruch i czynność musi pochłaniać
    wszystko, co, pozostawione w przymusowym spokoju
    zewnętrznym, poszłoby w kierunku rozkładającym ducha
    narodowego i niszczącym podstawy narodowej siły.
    Śmiesznością byłoby mówić, że w tej Anglji niema
    ostatniego upadku moralnego, że niema skrajnych objawów
    duchowego rozkładu, ogarniającego mniej lub więcej liczne
    sfery, ale sfery te, że tak powiemy, gniją po kątach, gdzie
    bierność i zastój panuje, podczas gdy pełne wody
    narodowego życia utrzymywane są w nieustannym ruchu,
    zapewniającym im odpowiedni stopień czystości. Można
    się spierać o to, jak wielką część społeczeństwa ogarnia
    demoralizacja i rozkład duchowy, ale trzeba się zgodzić, że
    dominujący ton życia jest zdrowy i moralny.

    https://pl.wikisource.org/wiki/Myśli_nowoczesnego_Polaka
  • TecumSeh napisal(a):
    Ja w każdym razie nadzieję biorę z Góry. Albowiem gdyby patrzeć od dołu, to wiele rzeczy które się już udały - nie powinno się udać. Więc patrzenie od dołu zawodnym jest.
    Miszcz Szmalec zasię z wielką prawił godnością:
    Atak jest skomasowany
    Oddolnie przemyślany
    Jak mocna musi być wieczność
    Skoro tak słabe jutro
  • edytowano November 25
    Z innej beczki, wybaczcie ordynarnego offtopa, mają może kolegi mp3ki Szmalca? Jakieś sto lat temu nawet je wszystkie zakupiłem przez schmaletz.com, lecz je straciłem a schmaletz.com znikło.

  • Jak widzicie, szukam ja optymizma -- i jedyny jakim wynalazł, to tenże, że musimy dogadać się z tayszami Ukraińskimi, do garniru dobrać Boćwinę i przywrócić demokrację na Białorusi.
    Bartosiako mówi, że Szwecję, Ukrainę i Rumunię. To razem z Losem Rumunia ma już dwa głosy.
  • Czy wypowiedź kolegi to nie jest nieco pease and cabbage, jeśli użyć ulubionego języka wspomnianego tu Romana?
  • polmisiek napisal(a):
    Z innej beczki, wybaczcie ordynarnego offtopa, mają może kolegi mp3ki Szmalca? Jakieś sto lat temu nawet je wszystkie zakupiłem przez schmaletz.com, lecz je straciłem a schmaletz.com znikło.
    Same here, same here... 8-(
  • edytowano November 25
    Mam dwie piosenk Szmalca. Zamniast do siebie odsyłam do chomika. Wpisać Schmaletz i coś wyskoczy.
  • KM robi teraz pyszny schmaletz. Z cebulą i jabłkiem.
  • Nu, na Chamiku sporo Szmaleców. Jakby co, mogiem pościągać i wrzucić hurtem na jakiś innny serwer.
  • A poza tym - ekstrapolowanie kresek jest działalnością magiczną i z metodologicznego punktu widzenie kompromituje ale to zupełnie. Że coś było w jakimś stanie AD 1200, w jakimś AD 1500, w jakimś 1800, nie daje nam żadnej ale to zupełnie żadnej wskazówki, jak to będzie AD 2100.
  • Trzy razy podchodziłem do wpisu w tym wątku, bo fajny, ale kurdens, za każdym razem nie wiedziałem jak się odnieść do tych historycznych porównań. Bo niby co ? - taka myśl mi w głowie kiełkowała. Co to ma do rzeczy ?

    Cały czas, od wieków, jest jakaś Rosja z prawej, jakieś Niemcy z lewej i cały świat dookoła. Zgadza się. Ale to tylko tyle, koniec podobieństw i stałych punktów. Trzeba się przyjrzeć czym ta dzisiejsza Rosja, czym te dzisiejsze Niemcy i świat są. Bardzo możliwie, że w prawie w niczym nie przypominają samych siebie z przeszłości. Więc wszystko co było jest pomijalne. Dobrze by było też przyjrzeć się nam.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Oraz jak zachować spokój w obliczu kartek papieru, na których jest napisane, że mamy święty obowiązek czołgać się:
    Z traktatami, moi panowie, jest tak samo jak z kwiatami i dziewictwem. To trwa tyle, ile trwa.

    Bardzo podobie mnie się zapodany wisecrack Dziadka.
    I tego musimy się trzymać.

    los napisal(a):
    Czy wypowiedź kolegi to nie jest nieco pease and cabbage, jeśli użyć ulubionego języka wspomnianego tu Romana?
    "Peas and cabbage" to ulubione powiedzonko Onufrego herbu Wczele.
    Roman prawie na pewno powiedziałby "mishmash".
  • JORGE napisal(a):
    Trzy razy podchodziłem do wpisu w tym wątku, bo fajny, ale kurdens, za każdym razem nie wiedziałem jak się odnieść do tych historycznych porównań. Bo niby co ? - taka myśl mi w głowie kiełkowała. Co to ma do rzeczy ?

    Cały czas, od wieków, jest jakaś Rosja z prawej, jakieś Niemcy z lewej i cały świat dookoła. Zgadza się. Ale to tylko tyle, koniec podobieństw i stałych punktów. Trzeba się przyjrzeć czym ta dzisiejsza Rosja, czym te dzisiejsze Niemcy i świat są. Bardzo możliwie, że w prawie w niczym nie przypominają samych siebie z przeszłości. Więc wszystko co było jest pomijalne. Dobrze by było też przyjrzeć się nam.
    czy my tacy sami?
    i jacy "my" z kiedyś do porównań?

    był taki wątek - pochwała Stalina.
    choć dla dla ówczesnych - horrorystyczne stwierdzenie
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.