Dlaczego Niderlandy przetrwały?

Nijak nie mogę tego zrozumieć.

Komentarz

  • Ale co przetrwały? :) Rewolucję francuską? Wojny napoleońskie? Zjednoczenie Niemiec?

    No i w sumie kto... Niderlandami, nieprzypadkowo w liczbie mnogiej, zwano w zasadzie cały czy prawie cały obecny Beneluks, dziś nazwę trochę zawłaszczyło Królestwo Niderlandów, u nas wciąż raczej powszechnie (i dobrze!) zwane Holandią.
  • Bo mieli piniondze.
  • Nie mieli.
  • loslos
    edytowano May 11
    Europejskie państwa dzieliły się na dwie grupy: państwa dynastyczne i państwa oligarchiczne. Pierwsza grupa to Francja, Aragonia, Burgundia, Kastylia, Moskwa, Szwecja, Dania, Sabaudia, Nawarra, Szkocja, Moskowia, Neapol, Sycylia, Chanat Krymski... W większości przetrwały one wichry dziejów, czasem bardziej lub mniej dobrowolnie łącząc się z innymi. Druga grupa to Wenecja, Anglia, Rzeczpospolita, Hamburg, Frankfurt, Brema, Genua, Florencja, Wielki Nowogród, Psków, Raguza, Hanza, Niderlandy... Wszystkie z wyjątkiem trzech zaginęły w pomroce dziejów. Anglia element dynastyczny utrzymała cały czas, Polska przestała istnieć ale chwilkę (historyczną) później się odrodziła właśnie dzięki elementowi dynastycznemu ale Niderlandy? Też przestały istnieć mniej więcej w tym samym czasie co Rzeczpospolita i Wenecja ale chwilkę później znowu są na scenie. Dlaczego?
  • Aha, takie rozumowanie.
    Więc najwyraźniej - skoro zamiast szczegółowej, empirycznej analizy historii ma być ogólna teoria historiozoficzna, to najwyraźniej taka, że historiozofia jako taka się nie sprawdza.
  • edytowano May 11
    rozum.von.keikobad napisal(a):
    Aha, takie rozumowanie.
    Więc najwyraźniej - skoro zamiast szczegółowej, empirycznej analizy historii ma być ogólna teoria historiozoficzna, to najwyraźniej taka, że historiozofia jako taka się nie sprawdza.
    Feliks Koneczny twiedził inaczej, a szczegółową empiryczna analiżę* to ponoć Zychowicz zrobil.

    * taki argument usłyszałem podczas dyskusji w realu na uwagę, że Z. nie jest historykim, a ponadto tzw. historia alternatywna nie jest nauką: No nie jest historykiem, ale dokonał wszechstronnej analizy.
  • Znamy Rozuma. O co innego idzie we wpisie. Jest taki pogląd: Rozbiory Polski były czymś absolutnie wyjątkowym w historii. Wiadomo skąd on się wziął: Jestem absolutnie wyjątkowy i jestem Polakiem, więc wszystko, co dotyczy Polski i Polaków jest absolutnie wyjątkowe. Przecież Francja, Rosja, Szwecja nie upadły a Polska upadła. Chrystus narodów itp.

    I tak sobie pomyślałem, że ze złymi państwami Rzplita jest porównywana, powinna stać raczej obok Wenecji i Genui a nie Szwecji i Francji. I paczpan, obie republiki spotkał ten sam los co Rzplitą nawet z grubsza w tym samym czasie. Spotkało to też Republikę Zjednoczonych Prowincji (też w tym samym czasie!) ale inaczej niż w przypadku Rzplitej Kongres Wiedeński natychmiast przywrócił do życia Królestwo Niderlandów. Wyjątek od reguły.
  • MarianoX napisal(a):
    rozum.von.keikobad napisal(a):
    Aha, takie rozumowanie.
    Więc najwyraźniej - skoro zamiast szczegółowej, empirycznej analizy historii ma być ogólna teoria historiozoficzna, to najwyraźniej taka, że historiozofia jako taka się nie sprawdza.
    Feliks Koneczny twiedził inaczej, a szczegółową empiryczna analiżę* to ponoć Zychowicz zrobil.

    * taki argument usłyszałem podczas dyskusji w realu na uwagę, że Z. nie jest historykim, a ponadto tzw. historia alternatywna nie jest nauką: No nie jest historykiem, ale dokonał wszechstronnej analizy.
    Zdaniem Konecznego Rosjanie i Ukraińcy to ta sama cywilizacja, na pewno?
  • Przemko napisal(a):
    MarianoX napisal(a):
    rozum.von.keikobad napisal(a):
    Aha, takie rozumowanie.
    Więc najwyraźniej - skoro zamiast szczegółowej, empirycznej analizy historii ma być ogólna teoria historiozoficzna, to najwyraźniej taka, że historiozofia jako taka się nie sprawdza.
    Feliks Koneczny twiedził inaczej, a szczegółową empiryczna analiżę* to ponoć Zychowicz zrobil.

    * taki argument usłyszałem podczas dyskusji w realu na uwagę, że Z. nie jest historykim, a ponadto tzw. historia alternatywna nie jest nauką: No nie jest historykiem, ale dokonał wszechstronnej analizy.
    Zdaniem Konecznego Rosjanie i Ukraińcy to ta sama cywilizacja, na pewno?
    cywilizacja może, ale zmienia się socjalizacja ;-)
  • Język? Kultura?
  • W czasach Konecznego znaczna część obecnej Ukrainy byla w granicach II RP, pozatem wielu uważa że naród ukraiński wówczas się dopiero kształtował
  • edytowano May 11
    MarianoX napisal(a):
    rozum.von.keikobad napisal(a):
    Aha, takie rozumowanie.
    Więc najwyraźniej - skoro zamiast szczegółowej, empirycznej analizy historii ma być ogólna teoria historiozoficzna, to najwyraźniej taka, że historiozofia jako taka się nie sprawdza.
    Feliks Koneczny twiedził inaczej, a szczegółową empiryczna analiżę* to ponoć Zychowicz zrobil.

    * taki argument usłyszałem podczas dyskusji w realu na uwagę, że Z. nie jest historykim, a ponadto tzw. historia alternatywna nie jest nauką: No nie jest historykiem, ale dokonał wszechstronnej analizy.
    Zychowicz (i jego poprzednik Łojek - bo gość wymyślił tylko prowokacyjny sposób przedstawienia tez, a nie same tezy) w ogóle nie jest empiryczny. Na czym polega empiryzm? Na doświadczeniu, na tym co było. Tymczasem Zychowicz wymyśla coś, czego nie było.
    Konieczny też nie jest empirystą, bo dla niego znowu teoria jest ważniejsza niż doświadczenie. Że są jakieś rzekome "niezmienne prawa historii", podług których wszystko się dzieje. A jak coś nie pasuje, to tym gorzej dla faktów.

    M. zd. rzeczywistość społeczna, polityczna ma zbyt dużo zmiennych, żeby nakreślać jakiekolwiek "trve prawa historii".
    Zresztą omawiany przełom XVIII / XIX wieku ciekawie to pokazuje. Mamy kilka republik, z których niektóre zajmuje Napoleon i już Kongres nie przywraca, ale jedną przywraca jako królestwo (wspomnianą Holandię), a inną jako republikę (Szwajcaria skrzętnie pominięta, bo nie pasuje to tezy - choć wymieniane są kraje zupełnie ciekawostkowe). Są też dwa formalnie królestwa, faktycznie republiki (Rzplita i Wielka Brytania), z których jedna upada, a druga wchodzi w swój najlepszy okres. Masowo zaczynają też powstawać republiki w Nowym Świecie.
    Próbka jest minimalna*, a mimo to ciężko nawet o jakąś wyraźną korelację statystyczną, a tym bardziej "niezmienne prawo historii".

    Interesuje nas, czemu nie upadła Holandia? Nauczmy się holenderskiego, sięgnijmy do źródeł, dokumentacja Kongresu Wiedeńskiego jest zresztą dostępna i nawet holenderskiego nie trzeba znać.

    * proponuję porównać pandemię, gdzie mieliśmy tysiące, miliony danych, tu mamy kilka, jak liczyć z Amerykami kilkanaście państw
  • los napisal(a):
    I tak sobie pomyślałem, że ze złymi państwami Rzplita jest porównywana, powinna stać raczej obok Wenecji i Genui a nie Szwecji i Francji. I paczpan, obie republiki spotkał ten sam los co Rzplitą nawet z grubsza w tym samym czasie. Spotkało to też Republikę Zjednoczonych Prowincji (też w tym samym czasie!) ale inaczej niż w przypadku Rzplitej Kongres Wiedeński natychmiast przywrócił do życia Królestwo Niderlandów. Wyjątek od reguły.
    Po pierwsze, Gałandia była opukowana przez plugawych Francuzów, a w Kongresie Wiedeńskim chodziło o zresetowanie tego, co narozrabiał zbrodniczy Napolion.

    Po drugie, Kongres onże plugawy przywrócił do życia Królestwo Polskie. Nawet dał mu nazwę Królestwo Polskie, a nie jak za plugawca-uzurpatora jakieś tam "Hrabstwo Warsiaskie". A po trzecie tak się przykro złożyło, że naszymi opukantami była akurat zwycięska kołalicja. Więc w jakiż to sposób uczestnicy wiadomego Kongresu mieli karać sami siebie?

    Noji, po trzecie -- w odróżnieniu od wymnienionych przez Kolegę lepubrik kupieckich, Polska miała swój naród, przepracowała temat jako Chrystus Narodów i ogłosiła, że jeszcze Polska nie zginęła póki my żyjemy, co było w owych czasach zupełnym przełomem w bulwie. Noji, na koniec ni z tego ni z owego mamy Polskę od pierwszego.

    Po czwarte wreście, Holendrzy włożyli tyle hajsiwa, krwi i łez w rebranding z bycia "morskimi Niemcami", że bycie Niemcami podziś dzień im nie leży.

    A z Wenecją i Genują niech Kolega porównuje Gdańsk. Może mniej będzie śmiałego paradoxu, ale przynajmniej jakiś w tym sens.
  • edytowano May 11
    Skoro zaś o Raguzie mowa, to nie tylko przetrwała, ale sama se państwo całe zbudowała, które egzystuje na Bałkanie Zachodnim po dziśdzień. Prawda że po rebrandingu, ale nawet Wielga Lechia miała w herstorii rebranding.
  • MarianoX napisal(a):
    W czasach Konecznego znaczna część obecnej Ukrainy byla w granicach II RP, pozatem wielu uważa że naród ukraiński wówczas się dopiero kształtował
    Znaczna?
    Mało precyzyjne określenie, a dobrze wiedzieć, o czym mówimy, więc mapka, to żółte to II RP. Tylko to żółte.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Historia_Ukrainy#/media/Plik:Ukraine-growth.png
  • rozum.von.keikobad napisal(a):
    MarianoX napisal(a):
    W czasach Konecznego znaczna część obecnej Ukrainy byla w granicach II RP, pozatem wielu uważa że naród ukraiński wówczas się dopiero kształtował
    Znaczna?
    Mało precyzyjne określenie, a dobrze wiedzieć, o czym mówimy, więc mapka, to żółte to II RP. Tylko to żółte.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Historia_Ukrainy#/media/Plik:Ukraine-growth.png
    Ciekawe, że "Ukrainian republic of Kiev" miała w swoim zasięgu staroukraińskie Naddniestrze.
  • rozum.von.keikobad napisal(a):

    Zychowicz (i jego poprzednik Łojek - bo gość wymyślił tylko prowokacyjny sposób przedstawienia tez, a nie same tezy) w ogóle nie jest empiryczny. Na czym polega empiryzm? Na doświadczeniu, na tym co było.
    Tu zuchwale bluźni Kolega Łojkowi. Choćby dlatego, że w "Genezie i obalanku Konstytucji 3 maja" Łojek chełpi się, że czytał po archiwach korespondencję dyplomatyczną, której przez 200 lat nikt, ale to nikt nie czytał.

    Z tej przyczyny Łojka opis krótkiej zwycięskiej wojenki UK+NL+Prusy+PL p-ko Rosji jest doniosły i istotny. A że tej wojny nie było? Równie doniosłe i istotne jest opisanie przez Łojka, jak to klepnęli wojnę w londyńskim sejmasie i senatusie, a dopiero stanowcza (z załącznikami) interwencja radzieckiego embajadora w rządzie JKM spowodowała, że od zamiaru odstąpiono.
  • No nie, Gdańsk to tylko jedno przedsiębiorstwo holdingu Rzeczpospolita a Wenecja i Genuja były autonomiczne i miały całkiem spore własne posiadłości. Zresztą - jeśli się przyjrzeć dokładniej, co spotkało firmę Zjednoczone Prowincje, to idzie na to, że los spotkał ich dokładnie taki sam jak firmę Rzeczpospolita: rozbiory. Niby Holandię zajęła plugawa Franca, więc po sprawiedliwości należałoby jej wszystko oddać, ale nie oddano, większość kolonii przejęła Anglia, Holendrom dostało się tylko kadłubowe państewko o nazwie Królestwo Holenderskie, toczka w toczkę to samo co Polakom. Jedno co wytargowali, to car nie został ich królem.

    Przełom wieków XVIII i XIX nie był dobry dla republik.
  • los napisal(a):
    Niby Holandię zajęła plugawa Franca, więc po sprawiedliwości należałoby jej wszystko oddać, ale nie oddano, większość kolonii przejęła Anglia
    W końcu jakieś odszkodowanie za walkę z Uzurpatorem się Angoli należało.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    rozum.von.keikobad napisal(a):

    Zychowicz (i jego poprzednik Łojek - bo gość wymyślił tylko prowokacyjny sposób przedstawienia tez, a nie same tezy) w ogóle nie jest empiryczny. Na czym polega empiryzm? Na doświadczeniu, na tym co było.
    Tu zuchwale bluźni Kolega Łojkowi. Choćby dlatego, że w "Genezie i obalanku Konstytucji 3 maja" Łojek chełpi się, że czytał po archiwach korespondencję dyplomatyczną, której przez 200 lat nikt, ale to nikt nie czytał.

    Z tej przyczyny Łojka opis krótkiej zwycięskiej wojenki UK+NL+Prusy+PL p-ko Rosji jest doniosły i istotny. A że tej wojny nie było? Równie doniosłe i istotne jest opisanie przez Łojka, jak to klepnęli wojnę w londyńskim sejmasie i senatusie, a dopiero stanowcza (z załącznikami) interwencja radzieckiego embajadora w rządzie JKM spowodowała, że od zamiaru odstąpiono.
    Kolega sobie jeszcze przeczyta "Agresję 17 września 1939 roku", gdzie Łojek z Hitlerem zajmują Moskwę w 1939 r.... brzmi znajomo? I biorąc pod uwagę, kiedy to pisał i wydał (w drugim obiegu za komuny), bardzo wątpię, by przeczytał mozolnie dyplomatyczną korespondencję Becka i Ribbentropa.
  • loslos
    edytowano May 12
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Skoro zaś o Raguzie mowa, to nie tylko przetrwała, ale sama se państwo całe zbudowała.
    Ze stuletnią przerwą. Coś to przypomina, nie? A jeszcze po drodze były Prowincje Ilirijskie.

    A teraz doczytałem, że Królestwo Ilirii (z Raguzą) to nie była Wielga Kroacja tylko Wielga Słowenia. A Trójjedyne Królestwo Kroacji, Slawonii i Dalmacji też było. Bez Dalmacji, bo Dalmacja była osobnym królestwem. Czego nie rozumiecie?
  • edytowano May 11
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    los napisal(a):
    Niby Holandię zajęła plugawa Franca, więc po sprawiedliwości należałoby jej wszystko oddać, ale nie oddano, większość kolonii przejęła Anglia
    W końcu jakieś odszkodowanie za walkę z Uzurpatorem się Angoli należało.
    Złośliwe wiewiórki jakobickie szczekają pod drzwiami Windsoru, że na stolcu angielskim od lat zasiadywają jacyś sascy uzurpatorowie.
  • edytowano May 11
    Nie znam odpowiedzi na pytanie, ale dorzucę do dyskusji taką oto informację. Poniżej lista 25 państw o największej nierówności majątkowej w 2019, w kolejności malejącej (im wyżej na liście, tym większa nierówność). Bagniarze na pierwszym miejscu, przed Rosją. Co ciekawe, gdy popatrzyć na "income" a nie "wealth", to nie odbiegają od normy. Może oligarchia powyżej pewnego poziomu jest nieodróżnialna od monarchii? Nie wiem.

    1 Netherlands
    2 Russia
    3 Sweden
    4 United States
    5 Brazil
    6 Ukraine
    7 Thailand
    8 Denmark
    9 Philippines
    10 Saudi Arabia
    11 Indonesia
    12 India
    13 Suriname
    14 Bahamas
    15 Grenada
    16 Antigua and Barbuda
    17 Dominica
    18 Lebanon
    19 Saint Vincent and the Grenadines
    20 Germany
    21 Nigeria
    22 South Africa
    23 Lesotho
    24 Belize
    25 Cyprus

    źródlo: https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_wealth_inequality
  • edytowano May 11
    Znajomy mieszkający we Szwecji blisko 30 lat twierdzi, że tym krajem trzęsie kilka rodów oligarchicznych.

    A na zewnątrz na pokaz udają oczywiście egalitaryzm i transparentność.
  • @Polmisiek, nieprzypadkowo dużo rajów podatkowych, a Holandia... to też raj podatkowy, tylko ludzi mają więcej.
  • MarianoX napisal(a):
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    los napisal(a):
    Niby Holandię zajęła plugawa Franca, więc po sprawiedliwości należałoby jej wszystko oddać, ale nie oddano, większość kolonii przejęła Anglia
    W końcu jakieś odszkodowanie za walkę z Uzurpatorem się Angoli należało.
    Złośliwe wiewiórki jakobickie szczekają pod drzwiami Windsoru, że na stolcu angielskim od lat zasiadywają jacyś sascy uzurpatorowie.
    Nie mówi się złożliwe wywiórki, tylko psoferoru Bartyzlu. I nie szczeka, tylko z godnością zaznacza.
  • Nobo jak jest egalitaryzm i transparentność, to kilku rodom oligarchicznym nic nie grozi. Zwłaszcza wysokie podatki są korzystne, nawet jak kto więcej zarobi, to mu zabiorą i już nie podskoczy.
  • polmisiek napisal(a):
    Nie znam odpowiedzi na pytanie, ale dorzucę do dyskusji taką oto informację. Poniżej lista 25 państw o największej nierówności majątkowej w 2019, w kolejności malejącej (im wyżej na liście, tym większa nierówność). Bagniarze na pierwszym miejscu, przed Rosją. Co ciekawe, gdy popatrzyć na "income" a nie "wealth", to nie odbiegają od normy. Może oligarchia powyżej pewnego poziomu jest nieodróżnialna od monarchii? Nie wiem.

    1 Netherlands
    Tjaaa... Ktoś mi kedyś opowiadał, że w Nizozemsku to jest tak, że bogacze to są bogaci już jakieś pińcet lat i to się heneralnie nie zmienia.

    Taki naprzykład Heineken. Miał genialny pomysł, żeby zamiast jakichści odgazowanych i niesmacznych napojów woltażowych zwarzyć smaczne i modne piwo. Udał się więc do cioci i w tenże śpiew: "Cioteczko kochana, zawszem ci na urodziny przynosił laurkę, więc wypadałoby mi teraz dostać bez kozery milijon." "Ależ oczywiście kochanie, czekaj no zaraz każę karbowemu odliczyć ci z podręcznej kasy, nie zapomnij podsyłac czasem kega, pa!" Dalszą część tej herstorii znamy, a nawet se w Żapce możemy kupić.
  • edytowano May 11
    Dodajmy wszelako, że szacunek budzi awans Pays-Basu w ostatnim dziesięcioleciu z miejsca 119 na pierwsze, nawet wyżej Namibii.

    Tu się kryją jakieś tajemnice, a mniemam że może to być wzrost mniemany, oparty głównie o to, że taki tam mają klimat, że pół Ełropy zakłada tam zakłada swoje NV. No jestto główny raj podatkowy Wujni.
  • W temże samem zestawieniu Tenkraj spadł 2008-2019 z miejsca 110 na 133, więc sam już nie wiem, radować się czy smucić.
  • Dziwi przytem, że Belgia jeszcze niżej znajduje się, bo na lokacie 169. A to przecie taki sam kraj jak Gałandia, tyle że połowa po francusku nawija.
  • MarianoX napisal(a):
    Znajomy mieszkający we Szwecji blisko 30 lat twierdzi, że tym krajem trzęsie kilka rodów oligarchicznych.

    A na zewnątrz na pokaz udają oczywiście egalitaryzm i transparentność.
    Znajomy wysługuje się Szfedom od lat i powiada, że poziom nepotyzmu w dobieraniu rad nadzorczych początkowo go szokował, ale teraz to już się przyzwyczaił.
  • edytowano May 11
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Dodajmy wszelako, że szacunek budzi awans Pays-Basu z miejsca 119 na pierwsze, nawet wyżej Namibii.

    Tu się kryją jakieś tajemnice, a mniemam że może to być wzrost mniemany, oparty głównie o to, że taki tam mają klimat, że pół Ełropy zakłada tam zakłada swoje NV. No jestto główny raj podatkowy Wujni.
    I ta ponura kraina dumpingu podatkowego ma czelność szczekać na Polskę na szwabskiej smyczy...

    Btw - o uzurpacji Saksonów Gotha-Coburg ksywa "Windsor" pisał też znany i lubiany Czester Gilbert w "Kula i krzyż"
  • edytowano May 11
    rozum.von.keikobad napisal(a):
    @Polmisiek, nieprzypadkowo dużo rajów podatkowych, a Holandia... to też raj podatkowy, tylko ludzi mają więcej.
    Nie wnikałem jak dokładnie jest ten Gini liczony, ale zgaduję, że to, czy w jakimś kraju są zarejestrowane spółki będące głównie zagraniczną własnością, ma małe znacznie. Bo inaczej Irlandia by była gdzieś u góry.
    A podatki dla osób fizycznych są w Holandii wysokie, najwyższy próg dla dochodowego to ponad 50%. Ichniejszy Belki to 25% i do tego podatek od majątku ~1%:
    https://en.wikipedia.org/wiki/Income_tax_in_the_Netherlands
  • Akurat wysokość podatków dochodowych nie jest aż taka istotna w tym kontekście, bycie rajem odbywa się na bardziej subtelnym poziomie.
    Natomiast zapewne nie jest obojętne, jak to jest liczone, a w tym może się kryć wiele ciekawych1 informacji. Np. czy do tego bogactwa są (i jak?) liczone ogromne tony towarów, które tamtędy przechodzą? Rotterdam jest największym portem Unii, choć druga jest Antwerpia, a jak słusznie zauważono, Belgia w rankingu jest bardzo nisko.
  • Apple jest w Irlandii zarejestrowane, na przykład.
  • edytowano May 12
    los napisal(a):
    Znamy Rozuma. O co innego idzie we wpisie. Jest taki pogląd: Rozbiory Polski były czymś absolutnie wyjątkowym w historii.
    No, historyk Emanuel Rostworowski ciekawie pisał na ten temat, dowodząc, że rozbiory były jednak czymś wyjątkowym, mało tego - widomą oznaką końca Starego Ładu. Taka uwaga na marginesie - to rewolucjoniści czy masońskie spiski podminowały go, tylko arystokraci i monarchowie, czego rozbiory są świadectwem. Ciekawe to Rostworowski wyjaśniał, porównując z innymi rzekomo podobnymi sytuacjami.

    Kolega Los na potrzeby efekciarskiej tezy pomija fakt, że w Holandii jednak była dynastia Orańczyków. No niby nie byli królami czy nawet książętami, a t. zw. stathouderami, ale jednak była to dynastia, bo przecie bycie stathouderem było dziedziczne w przeciwieństwie do bycia dożą.

    No, a na pytanie w tytule da się łatwo odpowiedzieć - nie było zainteresowanego likwidacją. Wenecję połknęła Austria, Genuę - Piemont, Holandii nie miał kto. Francję przecie pokonano, a Prusy były za daleko i były zbyt osłabione po wojnach napoleońskich.

    No, a tak trochę dygresyjnie powiem o tym, co dziś mi się przydarzyło na zakupach, bo może to być interesujący przyczynek do rozważań o różnicach między teorią a empirią, które pojawiły się w tym wątku. ;)
    Otóż chciałem w sklepie kupić mieszankę lubelską - taką mrożonkę. Gdy podałem sprzedawczyni, nagle powiedziała: "Brak towaru". Nie zrozumiałem, o co jej chodzi. Ona tymczasem stwierdziła, że... w ich systemie tej mieszanki nie ma i nie może odczytać kodu. Zaproponowała, bym... wziął co innego. Nie miałem najmniejszego zamiaru tego robić. No, jak nie ma mrożonki, jak jest?? Trzymam ją w ręku, a w zamrażarce jest jeszcze kilka, jeśli nie kilkanaście kolejnych opakowań. Wobec tego wezwała koleżankę. Po kilku, może nawet kilkunastu minutach jakoś udało im się uporać z problemami w systemie i nabili mi tę mrożonkę. Empiryzm wygrał. ;)
  • Rzchanym napisal(a):
    No niby nie byli królami czy nawet książętami, a t. zw. stathouderami, ale jednak była to dynastia, bo przecie bycie stathouderem było dziedziczne w przeciwieństwie do bycia dożą.
    Było jeszcze gorzej niż z królem Polski czy weneckim dożą - każda prowincja musiała osobno wybrać stathoudera. W Polsce też była niby-dynastia Wazów a wenecjanie mieli dynastie dożów: Contarini, Donato, Dandolo, Partecipazio, Candiano...
  • los napisal(a):
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Skoro zaś o Raguzie mowa, to nie tylko przetrwała, ale sama se państwo całe zbudowała.
    Ze stuletnią przerwą. Coś to przypomina, nie? A jeszcze po drodze były Prowincje Ilirijskie.

    A teraz doczytałem, że Królestwo Ilirii (z Raguzą) to nie była Wielga Kroacja tylko Wielga Słowenia. A Trójjedyne Królestwo Kroacji, Slawonii i Dalmacji też było. Bez Dalmacji, bo Dalmacja była osobnym królestwem. Czego nie rozumiecie?
    Pamiętajmy że dalmatyńczycy mówili swoim językiem zbliżonym do języka weneckiego, sama Raguza powstała na ufortyfikowanym półwyspie w odcięciu od słowiańskiego Dubrownika. Nie dziwi mnie że nie zawsze z naszymi braćmi Chorwatami było im po drodze.
  • loslos
    edytowano May 16
    Rzchanym napisal(a):
    No, historyk Emanuel Rostworowski ciekawie pisał na ten temat, dowodząc, że rozbiory były jednak czymś wyjątkowym, mało tego - widomą oznaką końca Starego Ładu.
    Każde zdarzenie w historii jest wyjątkowe i niepowtarzalne. Niemniej jednak - żadne zdarzenie w historii nie jest izolowane. Jeżeli w przeciągu dwu lat (sic!) upadają cztery największe europejskie republiki a jedenaście lat później piąta (z czego trzy ostatecznie), należy patrzeć na to jako na szerszy proces a nie na każde ze zdarzeń oddzielnie. A ktoś analizował rozbiory Rzplitej w kontekście upadku Wenecji? Przypuszczam, że wątpię. Wolimy patrzeć wąsko niż szeroko.
  • bo zawsze moje cierpienie jest bardziej mojsze
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.