Co definiuje narody?

Na początek mój wpis z pewnego upadłego forum:
Piramida to solidna konstrukcja z kamienia, przetrwa tysiace lat. Jej ksztal jest wyrazisty i nie do pomylenia z czymkolwiek. Siec z kolei jest miekka, delikatna i potrafi sie splatac tak, ze nie wiadomo ktora nitka prowadzi do ktorego wezla.
Piramida dobrze przedstawia spoleczenstwo tradycyjne: jest krol, ktoremu sluzy czterech baronow, kazdy baron ma na uslugi czterech rycerzy a kazdy rycerz zawiaduje czterema kmieciami. Oczywiscie wasal mojego wasala nie jest moim wasalem. Piramida ma rozne wady i jedna zasadnicza zalete - jest doskonale przejrzysta i stabilna. Kazdy od razu zna swe miejsce i miejsce innych.
Siec jest modelem spoleczenstwa dzisiejszego. Siec jest splatana i nie bardzo wiadomo, kto z kim ma jaka relacje. Relacje sa dynamiczne i ulegaja zmianom.
______
Jak chcecie zrozumieć społeczeństwo, musicie zrozumieć napięcia, które nim kierują, linie konfliktów, które je dzielą. Dość rzadko są one opisywane w gazetach i książkach, najczęściej są ukryte.
W Anglii ciągle trwa wojna religijna między protestantami a katolikami podobnie jak w Niemczech. Niemcy są bardzo ciekawym narodem, bo tymi ukrytymi konfliktami aż pulsują - Franowie walczą ze Szwabami, Ossis z Wessis a wszyscy Niemcy z Prusakami.
We Francji ciągle trwa Wielka Rewolucja (anty)Francuska. Kto tego nie wie, nie zrozumie słynnego marszu, którego intencje wydawały się sprzeczne - z jednej strony był w obronie prawa do obrażania muzułmanów ale niby nie przeciw samym muzułmanom. Gdzie sens, gdzie logika? Jest sens, jeśli uświadomimy sobie, że marsz nie był przeciw terrorystom tylko przeciw tradycyjnej Francji - która na osadnictwo muzułmańskie się nie zgadza ale nie nie zgadza się też na obrazę wiary ludzi, także tych wyznających islam.
A w Polsce? Polska jest jednolita religijnie i etnicznie, walka Ślązaków z Polakami to wymysł marketingowy pewnego upadłego pisarza. Spór jest między Polakami i nie-Polakami: dziwnym tworem, który zna tylko Polskę ale jej nienawidzi. Podział Polski na dwie partie pozostaje aktualny.
I jednak jakoś pokazuje polską niedojrzałość - bo Francuzi się spierają o kształt Francji ale żadna ze stron nie walczy z Francją jako taką. A nie-Polacy chcą Polskę zniszczyć nie zdając sobie sprawy z tego, że bez Polski są nikim.
The author has edited this post (w 03.02.2015)

Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
«1

Komentarz

  • No więc skoro nikt nie odpowiedział to ja się zdecydowalem był by wątek podbić...
    Pierwszy wpis jest o świecie przednowoczesnym, feudalizmu gdzie nie było narodów w nowoczesnym sensie (porewolucyjnym) kiedy to wiezi stanowe cz religijne zastąpione zostały wiezią narodową a lud uzyskał statut suwerena.
    No i ten naród tj jest wspólnota wyobrażona , która się siebie wyobraża (no bo każdego członka nie zna sie oosobiście), naród definiuje zatem
    idea narodowa i misja
    (tak przynaymniey w romantyzmie)
    Można dodać do tego yeszcze
    wolę i interes
    Ale ta idea jest inna dla różnych grup i zmienia się w czasie -
    A zatem naród to ruch ideologów narodowych (elit i nieelit) , tzn. definiowany jest przez ideologów, którzy dążą do tego by narzucić własne wyobrażenie...
    Coś takowego w książkach ja przeczytał.
  • Czasem mam wrażenie, że najprostszym testem na odróżnienie Polaka od nie-Polaka jest zadanie pytania, czy do szczęścia potrzebne mu jest własne państwo. Polak odpowie bez wahania.
  • Narody definiuje ich stan niepamięci.

    “It is not necessary to understand things in order to argue about them.”

    “I quickly laugh at everything for fear of having to cry.”
  • Raczej nieświadomości. Lubię słuchać Niemca jak mówi Lutrem, Anglika jak nawija Henrykiem VIII czy Francuza cytującego Robespierre'a bez świadomości tego faktu. Bugodrzanie tak wysoko nie celują, w większości są to dzieci Szeli.

    Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
  • Tylko jeden z aspektów; organizowanie się wokół języka, hermetyczność języka polskiego, język polski a kultura polska, dalej, skazani na izolację z powodu "nieprzekładalności" - kontra świat, świadomość Polaka ukształtowana językiem, niemożność niebycia Polakiem, wrzucam tak pod dyskusję
    The author has edited this post (w 01.02.2015)
  • A co takiego niemożliwego jest w byciu Polakiem?

    Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
  • Bendem kontynuował, pojęcie narodu jest dla mnie związane z kwestią kto rządzi, dla władcy najistotniejszy jest kanał komunikacji - prawo, tym kanałem jest język, idąc dalej - nie można wykreować narodu nie mówiąc jego językiem, albo lepiej, nie komunikując się w jego języku, stąd pojęcie polskojęzyczności współczesnych mediów na tem terenie, Można zaprzeczyć temu i powiedzieć, że suwerenem jest naród, albo, że bez współpracy narodu dany władca nie może rządzić, czy jednak w ogóle jesteśmy w stanie wyobrazić sobie naród bez władcy? Na moje nie, aby rządzić tedy władca w oparciu o parametry zewnętrzne i wewnętrzne państwa modeluje dany naród w celu jak najdłuższego utrzymania się przy władzy, modelowanie może nawet doprowadzić do likwidacji pojęcia narodu, nie jest jednak możliwą zmiana języka komunikacji, stąd paradox polski: mówią po polsku ale czy to jeszcze Polacy?
    The author has edited this post (w 01.02.2015)
  • los
    A co takiego niemożliwego jest w byciu Polakiem?
    Napisałem, że Polak nie może przestać być Polakiem. Dlaczego? Bo nigdy nie przeniknie do żadnej innej kultury z racji bariery językowej. Przyjmuję, że jeżeli czyjaś jednostkowa świadomość (świat) została ukształtowana w wyniku 20 letniego procesu przekladania poczucia indywidualnego JA na meandryczne struktury języka polskiego nie ma taka osoba odwrotu.
  • I jeszcze jedno zagadnienie, czy daną wpólnotę językową rozumiemy jako wspólnotę obywateli, czy wspólnotę rodzin. Jeśli chodzi o to drugie, sytuację, w której rodzina jest najważniejsza, to w efekcie mamy rządy mafii, albo rządy obcych rękami mafii. Hierarchia klanowa. Nie bez przyczyny mafię nazywa się rodziną. W przypadku zaś wspólnoty obywateli nadrzędnym interesem jest wspólnota obywateli - nie rodzina. Tu pojęcie narodu jest klarowniejsze, żeby jednak doszło do powstania wspólnoty obywateli rodziny muszą mieć stuprocentową świadomość, że innego wyjścia nie ma. Musi to także leżeć w interesie władcy, który woli rządzić wspólnotą obywateli a nie rodzin.

    W Polsce, na moje, mamy wspólnotę rodzin, które wszystkie ze sobą walczą. Chodzi o byt, przetrwanie materialne. Nie ma żadnego innego interesu. Każdy jest wrogiem. Jednak na końcu jest to jednak wspólnota ponieważ jest ona skazana tylko na jeden kanał komunikacji - język. Naród ten zginie w momencie gdy pokojowo zmieni język na inny. Stąd taka inwazja zdrajców w Polsce, bo żeby Herr Jelonek mógł rządzić musi mieć swojego polaka od polskiej gadki. Sam gdyby przemawiał do narodu, brzmiało by to jak owo: obhrońce poczte polskiej, poddajcie się, wasz dalsza ophór jest bezcelowa!
  • los
    Raczej nieświadomości. Lubię słuchać Niemca jak mówi Lutrem, Anglika jak nawija Henrykiem VIII czy Francuza cytującego Robespierre'a bez świadomości tego faktu. Bugodrzanie tak wysoko nie celują, w większości są to dzieci Szeli.
    Jak zwał tak zwał. Oba zbiory mają wiele wspólnego.

    “It is not necessary to understand things in order to argue about them.”

    “I quickly laugh at everything for fear of having to cry.”
  • To samo, co definiuje rodzinę: więź z przodkami.

    Żaden człowiek rozumujący tylko według logiki ludzkiej nie czynił cudów. Lecz na sposób Boski działa ten, kto zawierza Bogu.
  • tom.vinci
    los
    :
    A co takiego niemożliwego jest w byciu Polakiem?
    Napisałem, że Polak nie może przestać być Polakiem. Dlaczego? Bo nigdy nie przeniknie do żadnej innej kultury z racji bariery językowej. Przyjmuję, że jeżeli czyjaś jednostkowa świadomość (świat) została ukształtowana w wyniku 20 letniego procesu przekladania poczucia indywidualnego JA na meandryczne struktury języka polskiego nie ma taka osoba odwrotu.
    W takim razie proszę się zdecydować - czy niemożliwe jest być Polakiem czy przestać nim być. Niektórzy tutaj są trochę przywiązani do logiki.

    Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
  • Ja mam tylko takie pytanie do Kolegi Losa. Czy definiuje siebie jeszcze jako Polaka czy już jako bugocośtam?
    The author has edited this post (w 01.02.2015)

    W jedności siła!

    "by logika i trzeźwość sądu nie stawała się pożywką dla rozpaczy udającej realizm" - Wróg Ludu
  • @tom.vinci
    Ya nie wiem czy to tak yest yak chciał Herder, że w języku duch narodu się znayduye. On się tam znayduye ale nie tylko tam y czasami sobie bez niego poradzi. Nie można tego chiba absolutyzować. No bo takie przykłady mnie najszły: te Irlandczyzy po angielskiemu mówią a są Irlandczykami. Litewskie elity mówiły po rusińskiemu yak zawierały unię z Polską a potemu po łacińskiemu y polskiemu. Póżniey się obudzili do litewskiego elity bo chłopi mówili po litewsku ale nie wiedzieli, że są Litwinami. Polskojęzyczni chłopi w Polsce w XIX wieku nie chcieli być Polakami, bo polskość kojarzyła im się z szlachtą i pańszczyzną. Język polski im ducha polskości uświadomionego nie zapewniał.  No i Żydzi mówili po hebrajsku potem po aramejsku potem w jidiuszu i znów po hebrajsku 2.0 ...
    The author has edited this post (w 01.02.2015)
  • starybelf
    Ja mam tylko takie pytanie do Kolegi Losa. Czy definiuje siebie jeszcze jako Polaka czy już jako bugocośtam?
    Jako Polaka. A co?

    Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
  • los
    tom.vinci
    :
    los
    :
    A co takiego niemożliwego jest w byciu Polakiem?
    Napisałem, że Polak nie może przestać być Polakiem. Dlaczego? Bo nigdy nie przeniknie do żadnej innej kultury z racji bariery językowej. Przyjmuję, że jeżeli czyjaś jednostkowa świadomość (świat) została ukształtowana w wyniku 20 letniego procesu przekladania poczucia indywidualnego JA na meandryczne struktury języka polskiego nie ma taka osoba odwrotu.
    W takim razie proszę się zdecydować - czy niemożliwe jest być Polakiem czy przestać nim być. Niektórzy tutaj są trochę przywiązani do logiki.
    Ach, dzięki koledze Losowi czuję się znowu jak w ławie szkolnej,
    :)
    niemożliwym jest przestać nim być, jw.
  • Gerwazy
    @tom.vinci
    Ya nie wiem czy to tak yest yak chciał Herder, że w języku duch narodu się znayduye. On się tam znayduye ale nie tylko tam y czasami sobie bez niego poradzi. Nie można tego chiba absolutyzować. No bo takie przykłady mnie najszły: te Irlandczyzy po angielskiemu mówią a są Irlandczykami. Litewskie elity mówiły po rusińskiemu yak zawierały unię z Polską a potemu po łacińskiemu y polskiemu. Póżniey się obudzili do litewskiego elity bo chłopi mówili po litewsku ale nie wiedzieli, że są Litwinami. Polskojęzyczni chłopi w Polsce w XIX wieku nie chcieli być Polakami, bo polskość kojarzyła im się z szlachtą i pańszczyzną. Język polski im ducha polskości uświadomionego nie zapewniał.  No i Żydzi mówili po hebrajsku potem po aramejsku potem w jidiuszu i znów po hebrajsku 2.0 ...
    Naród narodowi nierówny, polski to podobnież najtrudniejsza język na świecie, Mesjasz
  • tom.vinci
    los
    :
    tom.vinci
    :
    los
    :
    A co takiego niemożliwego jest w byciu Polakiem?
    Napisałem, że Polak nie może przestać być Polakiem. Dlaczego? Bo nigdy nie przeniknie do żadnej innej kultury z racji bariery językowej. Przyjmuję, że jeżeli czyjaś jednostkowa świadomość (świat) została ukształtowana w wyniku 20 letniego procesu przekladania poczucia indywidualnego JA na meandryczne struktury języka polskiego nie ma taka osoba odwrotu.
    W takim razie proszę się zdecydować - czy niemożliwe jest być Polakiem czy przestać nim być. Niektórzy tutaj są trochę przywiązani do logiki.
    Ach, dzięki koledze Losowi czuję się znowu jak w ławie szkolnej,
    :)
    niemożliwym jest przestać nim być, jw.
    Znam dziesiątki osób, które z sukcesem przestały być Polakami. Tak na pierwszy rzut oka to jest to naród, od którego ludzie bardzo chętnie uciekają.

    Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
  • @Los
    a wszystkie koty w nocy są...
  • Zezwala się na otworzenie wątku o kotach. Zniechęca się do śmiecenia.

    Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
  • los
    starybelf
    :
    Ja mam tylko takie pytanie do Kolegi Losa. Czy definiuje siebie jeszcze jako Polaka czy już jako bugocośtam?
    Jako Polaka. A co?
    Bo jak czytuję Kolegę, to wydaje mi się, że Kolega baaaaaaaaaaaaaaaaardzo chciałby podążyć szlakiem niejakiego Jermołowa.
    https://books.google.pl/books?id=8VIAAAAAcAAJ&pg=PA254&lpg=PA254&dq=zr%C3%B3b+mnie+niemcem&source=bl&ots=I6fCbZ5RmW&sig=uP18hG4EaXRDh82Cb3mQLGZ5Bkc&hl=pl&sa=X&ei=tbLCVOOIHczaOJ_8gKAL&ved=0CC0Q6AEwAg#v=onepage&q=zr%C3%B3b%20mnie%20niemcem&f=false

    W jedności siła!

    "by logika i trzeźwość sądu nie stawała się pożywką dla rozpaczy udającej realizm" - Wróg Ludu
  • @starybelf: a ja, jak czytuję Kolegę, to mam już serdecznie dosyć tych antylosowych przysrywek na jedną antyniemiecką nutę - to już podpada pod jakąś fobię i baaaaaaaaaaardzo mnie znudziło. Proponuję zaprzestać.
  • Stalking? Na to jest paragraf w regulaminie.

    Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
  • wspomniany tam
    los
    Raczej nieświadomości. Lubię słuchać Niemca jak mówi Lutrem, Anglika jak nawija Henrykiem VIII czy Francuza cytującego Robespierre'a bez świadomości tego faktu. Bugodrzanie tak wysoko nie celują, w większości są to dzieci Szeli.
    W losie cenię sobie umiejętność syntetycznych diagnoz. Na bratnim foumie akurat taki wątek nasz miły kązumer założył.
    Kązumer wyszperał bowiem taką perełkę, w której bugodrzaństwo leci otwarym textem
    http://pismejker.yuku.com/topic/4628/Kino-to-najwaniejsza-ze-sztuk
    wspomniany tam pą wójcik na innej stronie  opowiada o swoich intelektualnych ejakulatach
  • Gerwazy
    Ya nie wiem czy to tak yest yak chciał Herder, że w języku duch narodu się znayduye. On się tam znayduye ale nie tylko tam y czasami sobie bez niego poradzi.
    !
    Duch Narodu Szkockiego znajduje się lenguydżu.
    :)
  • I w temacie, próbka publicystyki mojej Córci:
    Niedowartościowanie, czyli jak określić Polaków jednym słowem
    Właściwie od zawsze słyszymy niepochlebne, a wręcz rażąco negatywne opinie o naszych rodakach. Na domiar złego nie mówią ich cudzoziemcy, ale oczywiście Polacy. Podczas gdy, szukałam materiałów do mojego felietonu, wyniki moich starań były zatrważające. Na domiar złego wpisałam konkretne hasło pt.: Charakter Polaków, co w domyśle miało znaczyć wady i zalety. Nie do końca byłam pewna tego, czy to autorzy artykułów nie skończyli swoich prac, czy jakimś cudem nagle zostaliśmy pozbawieni pozytywnych stron naszej natury. Niestety, nic z tych rzeczy.
    W internecie, prasie, telewizji, możemy dowiedzieć się, wielu błędnych rzeczy, np. o tym że, jesteśmy nieuprzejmi, aroganccy, egoistyczni(!), kłótliwi, pyszni, leniwi, bierni, gotowi do poświęceń (doczekałam się), tylko w czasie wojny, typu: i tak wszyscy umrzemy, albo kto zginie ten bohater, więc można to połączyć z postawą skrajnego nacjonalizmu, co wiążę się z antysemityzmem, albo ogólną niechęcią do osób innych narodowości (czekam dalej), plus jeszcze więcej innych druzgocących cech, na które zabrakłoby mi kartki. Postaram się obalić niektóre nawet dziwne, a wręcz głupie i naiwne stereotypy dotyczące Polaków, które mówią jednak sami rodacy.
    Kilka tygodni temu kiedy akurat zastanawiałam się co napiszę w tym felietonie, chociaż miałam już pewien koncept, spotkała mnie przemiła sytuacja idealnie nadająca się do opisania. Wracałam do domu, byłam przed blokiem kiedy przyjechała winda. No trudno, myślę i tak najczęściej chodzę schodami. Wchodzę na klatkę, drzwi do windy przytrzymuje mi może dwunastoletnia dziewczyna, jak miło! Witam się i dziękuję. Przyjeżdżam na swoje piętro, żegnam się, nastolatka odpowiada: „Do widzenia! Miłego dnia!”. Zawsze ktoś może powiedzieć że to tylko odosobniony przypadek, bo przecież łatwo nam osądzać innych i wymyślać stereotypy zaczynając od wad a nie od zalet, ale był to naprawdę pozytywny gest.
    Dlaczego myślę, że Polacy są niedowartościowani? Oprócz negatywnych cech naszych rodaków, od których aż szumi w internecie, opowiem drugą historię. Na portalu internetowym spotykam obcokrajowca, o ile pamiętam z Grecji. Pyta się skąd jestem, odpowiadam z Polski. Bardzo się z tego cieszy i opowiada, że ma dużo przyjaciół z naszej ojczyzny mieszkających w jego kraju. Zaczyna mówić mi o tym, że większość moich rodaków, cytuję w polskim tłumaczeniu, to: złodzieje i nieroby. Pytam się czemu tak myśli, oczywiście dlatego że Polacy mu tak powiedzieli. Odpowiedź smutna, choć nie zaskakująca. Na domiar złego pyta się, czy widziałam dużo Polaków noszących skarpetki do klapek lub sandałów. O ile mnie pamięć nie myli, to albo nie zwracam uwagi na takie aspekty, albo po prostu nie miałam okazji zobaczyć tej, o zgrozo niezwykłej sytuacji. Odpowiadam negatywnie, chociaż złość we mnie aż kipi. Ciekawa jestem czy kiedykolwiek ludzie, którzy mówią te plotki o swoich rodakach jako o pewnej grupie, powiedzieliby to samo o sobie, bo przecież de facto tak jest.
    Z czego wynika niedowartościowanie Polaków? Z historii oczywiście. Lata zaborów, dwie wojny światowe i komunizm robią swoje. Zostaliśmy zmieszani z błotem i cały czas w nim siedzimy przez niską samoocenę i niewiarę w siebie. Zdaje mi się, że zmiany w Polsce potrwają jeszcze długo, dopóki nie zmieni się proces myślowy naszych rodaków, a na to jak widać przyjdzie nam poczekać.

    W jedności siła!

    "by logika i trzeźwość sądu nie stawała się pożywką dla rozpaczy udającej realizm" - Wróg Ludu
  • los
    Stalking? Na to jest paragraf w regulaminie.
    Raczej demencyjne zgorzknienie.
    Napiszę kolejny raz: Nie mamy dookreślonych cech kostytutywnych, więc Polacy to zbiór pusty, a słowo Polacy to dźwięk pusty.
    Chyba że uznamy biologiczny imperatyw Polskości, co może by i było proste ale przy okazji dość mocno sprzeczne z ideą Polskości od jej zarania.
    W Polsce nie dzieje się nic wyjątkowego dla kraju postkolonialnego, włada Orda, brak woli samokształcenia i ćwiczeń fizycznych, gnuśność i tchórzostwo prezentowane jako cnoty, nieudacznictwo jako bohaterskie cierpienia, to jest opisane jak i sposoby wyjścia z sytuacji.
    Co do pytania wątkotwórczego, to nie wiem co definiuje narody inne, mogę po amatorsku napisać co definiuje Polaków.
  • @starybelfer
    "...
    Zaczyna mówić mi o tym, że większość moich rodaków, cytuję w polskim tłumaczeniu, to:
    złodzieje i nieroby.
    Pytam się czemu tak myśli, oczywiście dlatego że
    Polacy mu tak powiedzieli."
    !!!
    The author has edited this post (w 04.02.2015)
  • A wracając do tomatu - na konflikty w innych krajach patrzymy własnymi oczami, w wyniku czego patrzymy a nie widzimy.
    Pedalstwo i feminizm wydają się nam oznakami rozpadu (bo tak jest w Polsce) a Zachód aż kipi emocjami i żywotnością.

    Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
  • los
    A wracając do tomatu - na konflikty w innych krajach patrzymy własnymi oczami, w wyniku czego patrzymy a nie widzimy.
    Pedalstwo i feminizm wydają się nam oznakami rozpadu (bo tak jest w Polsce) a Zachód aż kipi emocjami i żywotnością.
    Gdzie? We Francji? W Niemczech? Holandii, Szwecji,...? I w czym się ta żywotność przejawia? Konrety poproszę, bo z całą pewnością za mało wiem. Na dodatek to, co wiem jest bardzo mało optymistyczne.
  • mmaria
    los
    :
    Pedalstwo i feminizm wydają się nam oznakami rozpadu (bo tak jest w Polsce) a Zachód aż kipi emocjami i żywotnością.
    Gdzie? We Francji? W Niemczech? Holandii, Szwecji,...? I w czym się ta żywotność przejawia? Konrety poproszę, bo z całą pewnością za mało wiem.
    Jeśli wiesz głównie ze źródeł pisanych, to z całą pewnością wiesz za mało, właściwie to nie wiesz nic, bo pismo służy przede wszystkim do tego, by łatwiej kłamać.
    Zachód jest pełen pasji i namiętności. Nie zawsze są to oczywiście namiętności dobre. Popatrzmy na innowacje technologiczne, twórczość artystyczną, cokolwiek, co jest miarą owych pasji. Ot, patenty - w większości krajów europejskich jest ich kilka razy więcej na głowę niż w Polsce. Hiszpanie, Włosi, Francuzi potrafią zgromadzić milionowe demonstracje na ulicach, największa polska demonstracja to było dwieście tysięcy. Zachodniaków poruszają mecze piłkarskie, parady karnawałowe, techno lub pedalskie, gonitwy z bykami i wybory parlamentarne.
    Sam feminizm zresztą owych namiętności jest dowodem. My feminizmowi ustępujemy, bo ustępujemy każdej przemocy z zewnątrz. Ale im feminizm nie został z zewnątrz narzucony! Sami sobie to wymyślili. Mądre lub głupie, dobre lub złe namiętności doprowadziły do całkowitego przeobrażenia życia społecznego. Czy jest to do wyobrażenia w Polsce?
    Nauczyliśmy się myśleć o Polakach jako o młodym narodzie a przecież wszystkie nasze przypadłości, to są przypadłości kogoś na granicy śmierci - bardzo starego lub ciężko chorego: gnuśność, zgorzknienie, bierność... Nawet polski nihilizm jest zrezygnowanym nihilizmem starca a nie radosnym nihilizmem człowieka młodego.
    The author has edited this post (w 14.02.2015)

    Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
  • Jak człowiek stoi sobie na środku drogi a najeżdża na niego ciężarówka - to ruch ma zdecydowaną przewagę nad spoczynkiem.
    Gnuśność nie zawsze była cechą Polaków, dopadła ich dopiero jakieś ćwierć wieku temu. Czyżby kolega twierdził, że żyjemy teraz w złotym wieku? To tak jak prezydent Komorowski, choć on argumentuje nieco mniej przewrotnie.

    Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
  • celnik.mateusz
    2. Czy ruch
    zawsze
    musi być lepszy niż brak ruchu? Czy spoczynek to brak ruchu, czy odwrotnie - ruch to brak spoczynku?
    Ruch, gdy przeradza się w bezmyślne miotanie się od Sasa do Lasa jest niszczący. Lecz jeszcze gorszym od bezmyślnego miotania, jest bezruch który przerodził się w bezwładność.
    A właśnie bezwładność charakteryzuje społeczeństwo w bugoodrzu. Bezruch, dla nas, byłby wprost błogosławieństwem. Stać twardo i z kamiennym spokojem znosić każdy cios. Ani kroku w tył. Nie poddawać kultury, tradycji, wiary i ducha. Przeczekamy zło i być może odbudujemy co zniszczono.
    Lecz nie! Bugoodrze za swój cel wybrało bycie bezwładnym popychadłem świata.
    To już nie Chrystus narodów wytrwale cierpiący rany. To ochoczo poddający się każdemu gównianemu wirowi konglomerat jednostek które jeszcze mają paszport z białym orłem.

    “It is not necessary to understand things in order to argue about them.”

    “I quickly laugh at everything for fear of having to cry.”
  • Marzeniem Polaka jest położyć się w miejscu, gdzie nikt nie będzie go potrącać. To marzenie konającego zwierzęcia, pszepaństwa.
    I jest to tekst optymistyczny. Polska jest chora, jest bardzo ciężko chora ale choroba nie trwa. Chory albo umiera albo zdrowieje.

    Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
  • celnik.mateusz
    Czemu Kolega jest bardziej wyrozumiały wobec zagraniczniaków?
    Jakoś tak mniej mnie obchodzi fliziarz, który spieprzył glazurę u sąsiada, niż ten, co spieprzył glazurę u mnie. Wiem, że to egoizm, i przepraszam.

    Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
  • Sądzę, że pan prezydĘnt ze WSI albo czyta nasze forum, i bierze nasze opiniie na temat "jakośći" bugoodrzan do serca, albo robia to za niego jego doradcy i specjalnie dostosowują merdialny przekaz pana prezydĘnta ze WSI. Cóż innego można POmyśleć gdy pan prezydĘnt ze WSI wyciska z siebie taką złotą myśl:
    Robię to, co jest konieczne i czego potrzebują Polacy.
    A wiemy dobrze że pan prezydĘnt ze WSI nie robi nic, i jest w tym naprawdę dobry.

    “It is not necessary to understand things in order to argue about them.”

    “I quickly laugh at everything for fear of having to cry.”
  • W Warszawie pachnie wojną.
    Tako o Oyczyźnie naszey piszo Mieńcy.
    A najważniejsze zdanie jest tu:
    Podczas, gdy niemiecki rząd swoimi stoickimi próbami porozumienia z Moskwą chciałby uniknąć drugiego 1914 roku, w Warszawie felietoniści, ale też członkowie rządu czują się jak w 1938, kiedy świat bezczynnie patrzył na zajęcie Czechosłowacji przez Hitlera.
    Zrozumieliście czy patrzycie nie widząc?
    To bzdura, że światem rządzą wieloletnie plany i spiski. To bzdura nawet, że ludzie w sprawach społecznych postępują w sposób racjonalny. Ludzie kierują się mitami, resentymentami i marzeniami, planować mogą najwyżej w sprawach osobistych. A pan dziennikarz był uprzejmy, by ujawnić kształt niemieckiego marzenia, ich Złotego Wieku. To czas przed rokiem 1914.
    Porozkoszujmy się obrazkiem - Francja leży na łopatkach po laniu, jakie sprawili jej Prusacy mszcząc wieki niemieckich upokorzeń. Po potędze hiszpańskiej i szwedzkiej zostało wspomnienie. Z Austrii został walc i torcik Sachera. Anglicy rozsądnie wycofali się za morza, by tam panować. Stara dziwka Europa jest do dyspozycji jej nowych panów - Niemiec i Rosji. Ten raj kończy w jednej chwili, kiedy Prusak i Moskal przez chwile nie potrafią dojść do porozumienia - który ma od przodu a który od tyłu.
    Niemcy zrobią wszystko, by tego błędu nie powtórzyć, będą Moskalom ustępować we wszystkim, bo mają zakodowane - tandem Rosja-Niemcy rządzi Europą a spór rosyjsko-niemiecki to dla nich Niemców śmierć.
    Acha, jeszcze drobiażdżek - w niemieckim śnie nie ma miejsca dla Polaków. Mają wyginąć zupełnie a do tego czasu mogą być dopuszczeni najwyżej do roli niemieckich sług.
    Naród polski popełnił samobójstwo AD 2007 głosując w wyborach na gdańskiego Niemca. Co nastąpiło dalej to nie kryzys a rezultat.
    The author has edited this post (w 19.02.2015)

    Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
  • Nic dodać, nic ująć. Może tylko, że głupia Niemra nie docenia tym razem zapędów Putina. Bo mi się wydaje, że ten pan ma wizję połknięcia całej Europy. Nic to zresztą nowego.
  • Moskale pewnie mają inny mit Złotego Wieku ale o to należy pytać kogoś, kto ich zna lepiej.

    Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
  • "w Warszawie felietoniści, ale też członkowie rządu czują się jak w 1938"
    Ten fragment również jest ciekawy, bo pokazuje jak Niemcy widzą nasze jelity. A może nawet zachęcają do uszczknięcia z Ukrainy czegoś dla siebie, jak w 38' Zaolzia?
  • "w Warszawie felietoniści, ale też członkowie rządu czują się jak w 1938"
    Ten fragment również jest ciekawy, bo pokazuje jak Niemcy widzą nasze jelity. A może nawet zachęcają do uszczknięcia z Ukrainy czegoś dla siebie, jak w 38' Zaolzia?
  • los
    Moskale pewnie mają inny mit Złotego Wieku ale o to należy pytać kogoś, kto ich zna lepiej.
    Moskale uważają, że obecnie żyją w złotym wieku, bo mają co pić, jeść, a niektórzy mogą nawet kupić pralkę bez łapówki.

    W jedności siła!

    "by logika i trzeźwość sądu nie stawała się pożywką dla rozpaczy udającej realizm" - Wróg Ludu
  • Aleksiej Arestowicz
    „tu nie działają zasady i logika nie tylko czasu pokoju, ale nawet wojen zabawkowych, do których przywykliśmy przez ostatnie trzy dziesięciolecia, gdy armia walczy z partyzantami, albo armia piątego pokolenia z armią pokolenia trzeciego. Walczą mniej więcej równe sobie machiny wojenne, mniej więcej jednakowo uzbrojone, wyszkolone w jednej i tej samej szkole. To najcięższy rodzaj wojny, a rozmach teatru działań wojennych ciężar ten tylko zwiększa.
    (...)
    Przypomnijmy więc – ile trwało w drugiej wojnie światowej nauczanie dowódców, gotowych walczyć z agresorem. Dotyczy to i Stalina, i Roosevelta, i Churchilla.
    Ile kotłów i klęsk było ich udziałem.
    Wojna to bardzo złożony, ogólnokulturowy proces.
    Jeżeli chore jest społeczeństwo, to oczekiwanie, że armia będzie mistrzem jest naiwne.
    Przyznajmy, że nasze nieprzyjemności – to zapłata za naszą przecież manierę życia i głosowania.
    Zmienimy manierę, zmieni się i społeczeństwo, i armia.
    Sytuacja w roku 1941 dla koalicji antyhitlerowskiej wyglądała praktycznie beznadziejnie.
    Ale zacisnęła ona zęby, uparła się i walczyła

    .
    źródło:
    http://www.defence24.pl/analiza_brudna-wojna-putina-rosyjskie-operacje-psychologiczne
  • Polskość jest najdoskonalszą formą istnienia człowieka na Ziemi.
    Taką tezę wypowiadam i potrafię ją udowodnić.
    Otóż - istotą narodu jest konflikt, spór powoduje, że naród żyje i pulsuje. We Francji jest to spór o Rewolucję (anty)Francuską, w Anglii są dwie dwie zasadnicze linie konfliktu: protestanci przeciw katolikom i klasa wyższa przeciw klasie niższej, Niemcy tych linii sporu dzieli wiele: protestanci przeciw katolikom, Niemcy przeciw Prusakom i masa innych.
    A jaka linia sporu dzieli Polskę? Są drobne konflikty: wieś przeciw miastu, prowincja przeciw stolicy, spory między prowincjami ale wszystkie są płytkie i nie bardzo poważne. Poważny jest tylko spór opisany przez x. Czartoryskiego: patrioci przeciw zdrajcom a by powiedzieć wyraziściej: Polacy przeciw anty-Polakom.
    A teraz przyjrzyjmy się stronom licznych sporów w różnych krajach - nie możemy żadnej z nich całkowicie odmówić racji. Pewną rację mają niemieccy protestanci ale też katolicy, pewne uzasadnienie ma Rewolucja (anty)Francuska ale dobre racje mają też jej wrogowie. Cnoty nie są pewnie rozłożone równo ale można je znaleźć po obu stronach każdego konfliktu.
    W Polsce jest inaczej - anty-Polacy są najgorszą swołoczą, jaką Ziemia w swej historii nosiła, nie potrafimy znaleźć u nich żadnych racji i cnót. Żadnych. A skoro zaprzeczenie polskości jest tym najgorszym, to polskość musi być tym najlepszym.
    Quod erat demonstrandum
    The author has edited this post (w 03.03.2015)

    Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
  • Nie inaczej, Losie. Nic dodać, nic ująć. Zawsze tak myślałam.

    Żaden człowiek rozumujący tylko według logiki ludzkiej nie czynił cudów. Lecz na sposób Boski działa ten, kto zawierza Bogu.
  • Czy zbiór "najgorszych" jest jednogatunkowy? Anty-Polacy w rzeczy samej kupa gnoju ale nie jedyna jednak co ten świat nawiedziła. Cóż powiedzieć o bolszewikach? Co o maoistach i czerwonych khmerach?

    “It is not necessary to understand things in order to argue about them.”

    “I quickly laugh at everything for fear of having to cry.”
  • Los - bardzo piękny dowód.
  • los
    Polskość jest najdoskonalszą formą istnienia człowieka na Ziemi.
    (..)
    Quod erat demonstrandum
    Piękne, choć całkowicie nie do wykorzystania.
    Zadam pytanie o 3 powody bycia dumnym z Polskości?
    Lub inaczej: Czego należy wymagać od siebie aby uważać się za Polaka?
  • ms.wygnaniec
    Czego należy wymagać od siebie aby uważać się za Polaka?
    Z grubsza wszystkiego.

    Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
  • los
    ms.wygnaniec
    :
    Czego należy wymagać od siebie aby uważać się za Polaka?
    Z grubsza wszystkiego.
    A  3 najważniejsze? (nie musi być enumeratywnie)
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.