Aktualności, newsy, krótkie wiadomości teksowe

16768707273225

Komentarz

  • A w Genui już w lutym mieli analizę, że naciągi są przerdzewiałe!

    https://www.nzz.ch/international/pruefbericht-stellte-im-februar-rost-in-den-brueckenseilen-fest-die-experten-schlugen-nicht-alarm-ld.1412810?mktcid=nled&mktcval=107&kid=_2018-8-19

    Zaś mój brat donosi, że sam projektant już w 1979 przed tym ostrzegał i konkretnie pisał, co trzeba poprawić.
  • Znam. Z kryzysem 2008 też tak było.
  • W Niemczech pono panika - ponad 30 mostów i wiaduktów w błyskawicznym tempie mają naprawiać.
    Ciekawe123, czy u nas jakieś kontrole...
  • Jaki tam kryzys? Na Zachodzie to już są kilka etapów dalej. Pierwszy był taki że nie dostrzegano nadciągającego kryzysu i wyśmiewano ostrzegających. Kolejny to udawanie że kryzysu nie ma chociaż jest. W przypadku kryzysu finansowego czy imigracyjnego daje się przy pomocy mediów, fałszowania statystyk, cenzury i przymusu administracyjnego. Jakaś bomba na dworcu to się szybko wyciszy, zrobi z tego nieszczęśliwy wypadek, a jak już się okaże że jednak Arab owinięty dynamitem to że to choroba psychiczna, prywatne porachunki no i nie Arab tylko Niemiec z orientalnej diaspory. Zawalony most trudniej ukryć bo są zdjęcia, nie da się jeździć i potrwa zanim uprzątną.Dalszy etap to nazywanie kryzysu sukcesem np tolerancji, polityki społecznej, modernizacji itp, a jeszcze następny to karanie za opowieści o kryzysie. Jest dobrze. A w Genui to pewnie za wiele przeładowanych ciężarówek z Polski i za wielu turystów stamtąd przejeżdżało przez ten most. Powinni wystąpić o odszkodowania do TS UE.
  • Maria napisal(a):
    W Niemczech pono panika - ponad 30 mostów i wiaduktów w błyskawicznym tempie mają naprawiać.
    Ciekawe123, czy u nas jakieś kontrole...
    U nas nie ma nawet 30 mostów więc luz
  • Jest 30 - tysięcy.
  • edytowano August 2018
    .
  • No ale chyba nie w tej technologii co ten genueński.
  • Żelazo jest żelazo - rdzewieć musi.

    Kedyś na Florydzie widziałem most, który miejscowe władze zerwały, bo im się nie chciało utrzymywać. Utrzymanie kosztuje.
  • https://wpolityce.pl/polityka/408628-gabriel-janowski-rzad-musi-uratowac-rolnictwo-przed-kasacja
    Gabriel Janowski wraca ratować rolnictwo. Biada nam!

    Ja zwykle u niego pomieszanie z poplątaniem, celne spostrzeżenia i pomysły z kompletnymi bredniami i szkodnictwem.
    Jako zawodowiec zajmujący się otoczeniem rolnictwa od ponad 20 lat nie mogę tego gościa słuchać i czytać. Myślałem że po walkach o cukier już zamilknie na zawsze ale nie. Walczył jak lew o najbardziej chyba skorumpowaną i przeregulowaną w sposób wyjątkowo nieefektywny i szkodliwy branżę rolną.
    Teraz chce walczyć w Ukrainą bo tam oligarchowie inwestują i mają za dobrze. Znaczy rozumiem że mamy z budżetu dopłacać do wyrównania szans aby zboże na kieleckich piaskach w gospodarstwach po 5 ha mogło konkurować ze zbożem na czarnoziemie pod Humaniem w gospodarstwach o powierzchni 2.000 ha +. Jest oczywiste że lepiej sprowadzać tanie zboże spod Humania a na kieleckich piaskach posadzić las lub uprawiać zioła sucholubne.
    Drugi pomysł to więcej pomocy przy klęskach. Jak ona będzie wyglądać w związku z tegoroczną suszą to już wiem. Im więcej czasu upływa od tej rzeczywistej ale niewielkiej suszy tym bardziej katastrofalna się ona staje w dokumentacji. Urzędy gminne taśmowo wydają rolnikom fałszywe zaświadczenia o klęsce która ich dotknęła. Te zaświadczenia są dla nich pretekstem do zrywania umów kontraktacyjnych bez odszkodowania. Zapewne są też podstawą występowania o odszkodowania. Ziemiopłody zaś sprzedają na wolnym rynku za wyższą cenę. Oczywiście nie wszyscy bo susza dotknęła ich bardzo nierówno no i pozostaje pewna część uczciwych frajerów, ale tymi władze się nie zajmują. Tak jednak postępuje znaczna część, w tym i ci którzy mają plony wyższe niż w zeszłym roku. Zbieram dokumentację fotograficzną, ale wątpię czy uda mi się wyegzekwować w sądach realizację umów. Przecież sąsiedzi zeznają że te zdjęcia to nie z tych pól, albo że te płody to tam były obce i chwilowo składowane no i że naruszyłem przepisy RODO fotografując własność prywatną bez zgody właściciela. To już dwadzieścia lat a wciąż nie mogę się przyzwyczaić i ścierpieć tego bezczelnego chamstwa, oszustw i agresywnych roszczeń znacznej części naszych żywicieli.
  • @Rafał
    Dokumentacja foto z geotagowaniem likwiduje problem oskarżeń o sfałszowanie zdjęć.
  • edytowano August 2018
    Czy się kuledze podoba czy nie, Gabriel Janowski np. wśród plantatorów buraka cukrowego cieszy się niekwestinowaną estymą i szacunkiem, od lewa do prawa. A na komisjach sejmowych jak on mówi to wszyscy mają mordy w kuble.
  • allium napisal(a):
    @Rafał
    Dokumentacja foto z geotagowaniem likwiduje problem oskarżeń o sfałszowanie zdjęć.
    Nie inaczej
  • vigilate napisal(a):
    Czy się kuledze podoba czy nie, Gabriel Janowski np. wśród plantatorów buraka cukrowego cieszy się niekwestinowaną estymą i szacunkiem, od lewa do prawa. A na komisjach sejmowych jak on mówi to wszyscy mają mordy w kuble.
    No oczywiście że plantatorzy go kochają bo walczy o to aby jak najwięcej kasy szło do nich. Czy to ma sens i jest korzystne dla Polski to zupełnie inna sprawa. Pracowałem w cukrownictwie czy wokół niego przez ładnych kilka lat więc wiem co nieco. Otóż produkcja cukru z buraka to jest de facto przemysł chemiczny. Sami cukrownicy śmiali się że ich największym sukcesem jest przekonanie społeczeństwa że cukier jest naturalnym produktem rolniczym. O walorach zdrowotnych cukru wiemy wszyscy - jest szkodliwy w ilościach które spożywamy. Uprawa buraka cukrowego jest wyjątkowo wredna dla środowiska naturalnego. Burak zawiera w polskich warunkach około 16% cukru i aby odgonić od niego insekty, grzyby i inne szkodliwe drobnoustroje trzeba pola traktować masywnie środkami ochrony roślin. Sama cukrownia to wielka fabryka z wielką ilością ścieków, które może już są oczyszczane, dzięki koncentracji w dużych zakładach i zamknięciu mniejszych przez wstrętne zagraniczne koncerny, z którymi Pan Gabriel walczy dzielnie, choć z marnymi rezultatami, od blisko 30 lat. Cukier z trzciny cukrowej jest znacznie tańszy i stanowi często podstawowe źródło utrzymania setek tysięcy ludzi w Trzecim Świecie gdzie trzcina się udaje znakomicie. Łatwiej też ten cukier z trzciny wydobyć niż z buraka. No ale Poland first i plantatorzy tak samo.
    Mordy w kubeł trzymają wszyscy bo politycy to oportuniści. Chcą być postrzegani jako przyjaciele ludu i lubią łatwe i nośne hasła - firma rodzinna, gospodarstwo rodzinne, polska ziemia itp. Pan Gabriel wspaniale się nadaje na chłopskie wici, a i na przywódcę delegacji z petycją do dworu też - te siwe włosy, te senatorskie rysy, te dramatyczne gesty!
  • Kolega opisuje sprawę jak technokrata całkowicie oderwany od aspektu ludzkiego.

    A przecież rozwałka cukrownictwa w 2005 roku polegała na likwidacji konkurencji dla niemieckich molochów i otwarciu rynku zbytu. Zrobiono to wielowątkowo, przez decyzje polityczne dot. kwot produkcji oraz ekononmicznie przez wykup i odłożoną w czasie likwidację cukrowni. Sam widziałem takie zakłady na Dolnym Śląsku, które tuz po odkupieniu niemiecki właściciel "modernizował" pomalowanym złomem przywiezionym z Reichu, żeby po dwóch latach wszystko zamknąć i dosłownie zaorać. "Modernizacja" była kosztem wkalkulowanym w długofalowe plany inwestycyjne, w których polskie miało zostać tylko najbardziej nowoczesne, reszta do dyskretnego zaorania, a rynek do zalania produktem z Heimatu.

    Janowski to nastojaszczy pieniacz i niemądry człowiek (ma wypisane w oczach - żadnego senatorstwa) ale tu akurat stał po właściwej stronie i mówił prawdę. Dlatego musiał wypić nieświadomie herbatkę rozweselającą, bo mimo silnych cech gupola-naturszczyka, stała za nim prawda i słuszność.

    Skutki decyzji sprzed dekady są takie, że muszę specjalnie perygrynować po cukier na giełdę towarową, bo wszystkie sklepy w promieniu 10 km mają tylko hitleroskie kryształki w kształcie hakenkrojca. Czasami przez nieuwagę progenitury trafia toto do domu i parę razy miałem wrażenie że szwabskie jest mniej słodkie niż z Kruszwicy. Gdyby kto z forumkowiczów mógł wykonać podobny test, bo nie wiem czy należy wierzyć bezkrytycznie zmysłom własnym i domowników.
  • edytowano August 2018
    Kolega trochę myli ale generalnie podaje fakty. Trochę uporządkuję technokratycznie z silną
    domieszką patriotyzmu.
    Otóż cukrownictwo polskie po komunie było zacofane i skorumpowane. Cukrowni było chyba około 80 i były w większości zdezelowane. Niektóre miały urządzenia pamiętające założycieli z początków XIX wieku. Zakłady miały moce produkcyjne tak od niespełna 20.000 ton na rok do nieco ponad 60.000 ton. Już wtedy nowoczesna i opłacalna cukrownia w europejskich warunkach powinna mieć zdolności rzędu 150-200.000 ton cukru na rok. Oczywiście powinna mieć oczyszczalnię ścieków, scentralizowany skup buraka z pomiarem zawartości cukru w czasie przyjęcia, magazynami cukru w silosach, efektywne rozwiązania energetyczne itp.Stare były przestarzałe, zdekapitalizowane, drogie w eksploatacji i szkodliwe dla środowiska naturalnego. Trzeba było to zmodernizować ale to był problem finansowy i społeczny. Oba w jednym bo to wymagało likwidacji 3/4 lub więcej cukrowni i rekonstrukcję pozostałych - de facto budowę nowych na tym samym miejscu. A cukrownia to 250-300 pracowników, z rodzinami z 1.000 w środku pola i nic dookoła.Ta stara bo nowa i większa to mniej ludzi. Pracownicy od pokoleń nie przystosowani do robienia czegokolwiek innego jak w PGR. Do tego niesamowite złodziejstwo i łapówkarstwo przy skupie i klasyfikacji buraka, oraz magazynowaniu i sprzedaży cukru.
    Problem rozwiązano poprzez wyprzedaż cukrowni zachodnim koncernom, w większości będącym własnością spółdzielni plantatorskich z Niemiec, Wielkiej Brytanii i Francji. One pozamykały stare cukrownie, zbudowały nowe i opanowały polski rynek w międzyczasie lobbując za zmniejszeniem kwot cukrowych w Polsce bo przecież potrzebowały ich dla swoich plantatorów w krajach macierzystych. Bezrobotnymi z zamkniętych cukrowni zajęły się Urzędy Pracy i MOPsy. Plantatorzy ucierpieli najmniej jeśli nie wcale bo zachowanie rejonów skupu było jednym z warunków sprzedaży. Być może to załatwił Pan Gabriel Janowski.
    Z pewnością można to było zrobić w sposób mniej brutalny dla osiedli cukrowniczych i lepiej zadbać o kwoty cukrowe. Były to czasy Balcerowicza, UD, KLD, SLD i potem PO już tylko domykała z PSL masę upadłościową. No tak - został Polski Cukier czyli jedyny polski holding w branży - państwowy de facto. Pozostałe zostały w międzyczasie wykupione przez Niemców - Anglicy, Francuzi i Duńczycy im się sprzedali. W ostatnich latach zlikwidowano czy też mocno ograniczono w UE, od prawie 10 lat nie śledzę tego, kuriozalny system kwot cukrowych i dopłat do cukru finansowanych przez jego zawyżone ceny dla konsumentów. No szkoda że nie zbudowaliśmy, znaczy nie zmodernizowaliśmy, cukrownictwa sami. To nie jest high tech i można to było zrobić.
  • edytowano August 2018
    Ależ oczywiście, że obecny cukier ma daleko mniej niż 100% cukru w cukrze! Najlepiey to widać podczas pieczenia lub robienia przetworów - wszystko robione wg starych przepisów trzeba dosładzać i to niewąsko. Jeśli chce się mieć ten pamiętny ze starych lat smak na podniebieniu, rzecz jasna.
    I nie piszę tu o ulepkach, bynajmniej, a o takich np. gruszkach w occie.

    W ogóle to nie używając niemal wcale cukru w domowej kuchni, mam wrażenie, że do posłodzenia czegoś muszę tej piekielnej białej śmierci użyć obecnie tonę.
    A innego w sklepach nie widziałam :-L
  • był taki film o badaniach cukru w cukrze
    mój ulubiony Czechowicz grau
  • Maria napisal(a):
    Ależ oczywiście, że obecny cukier ma daleko mniej niż 100% cukru w cukrze!....
    ??????
    Serio?


  • ciało nasze wzrostu bodźców pragnie,
    to , co było jest już level 0, to, co przychodzi musi być z małym plusem
  • romeck napisal(a):
    Maria napisal(a):
    Ależ oczywiście, że obecny cukier ma daleko mniej niż 100% cukru w cukrze!....
    ??????
    Serio?


    Serio. Nie wiem, czym się liczy "słodkość" cukru. Cukru z buraka potrzeba dużo mniej do posłodzenia czegokolwiek, przypuszczam, że nawet herbaty (ja akurat nie słodzę) niż cukru z trzciny.
  • Eee tam. Cukier to prosty związek. Nie wiem czy badają zawartość sacharozy w cukrze. Nie bardzo wiem co by tam mogło być i to mieszane tak dokładnie ze nie widać i o także po rozpuszczeniu. Cukier jest tani więc to by musiało być jeszcze tańsze.

    Wrażenie mniejszej słodkości może wynikać z tego że cukier trzcinowy sprzedaje się prawie zawsze brązowy czyli nie rafinowany z domieszkami. No to może być mniej słodki niż biały.
  • To jest kwestia tła. Dzisiej dodają cukru nawet do śledzia i do musztardy, logiczne więc, żeby ciastulko czymś się od musztardy różniło, trzeba jeszcze szklankę białej śmierci dosypać.
  • Dobrze choć że dodają cukier do musztardy i śledzia, a nie odwrotnie.

    A jeśli chodzi o śledzia to bardzo dobry jest mathias z miodem i musztardą.
  • Coś pan, matjasa to za ogon z beczki i prosto do paszczy. Smakowe to mogą być zwykłe śledzie, matjasa szkoda.
  • Cukier dodają też do piwa, i do tego jeszcze witaminkę C. Ot choćby taki czeski browar Rohozec (którego sporo pijam w letnie upały, bo tani, dobry i jeszcze zdrowy - witaminy), skład: woda, słód jęczmienny, cukier, chmiel, ekstrakt chmielowy i kwas askorbinowy.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    To jest kwestia tła. Dzisiej dodają cukru nawet do śledzia i do musztardy, logiczne więc, żeby ciastulko czymś się od musztardy różniło, trzeba jeszcze szklankę białej śmierci dosypać.
    co uczona głowa to i przyznać trzeba Waści
    lepiej, obrazowo\iej i tak jakoś piękniej niż te moje wypociny na vide supra
    dzięki!
  • Nie będę się z Wami sprzeczać, bo nie wykluczam, że mi się kubki smakowe zestarzały. Tyle, że ja naprawdę niemal niczego nie słodzę, a przepisy na różne różności mam od miliona lat te same. Noji co może mieć tło do biszkoptu (jajka + mąka + cukier), to nie kumam. Tagwięc ;)

    Za mojej młodości był jeszcze cuker rafinowany (bodajże), najdroższy, niemal przezroczysty i ten to już na pewno miał 100% zawartości cukru w cukrze. :D
    Zatem może również od procesu oczyszczania coś zależy? Nie znam się na tym kompletnie.
  • @Maria
    No ale podnoszony przez kolegów problem polega na tym, że nawet nie sładząc spożywamy ogromne ilości cukru.
    Ewentualnych "domieszek" jest ułamek procenta, ale smak to skomplimowany zmysł
    http://www.pomorska.pl/artykuly-archiwalne/art/7004021,ile-cukru-w-cukrze,id,t.html
  • Rafał napisal(a):
    https://wpolityce.pl/polityka/408628-gabriel-janowski-rzad-musi-uratowac-rolnictwo-przed-kasacja
    Gabriel Janowski wraca ratować rolnictwo. Biada nam!

    Ja zwykle u niego pomieszanie z poplątaniem, celne spostrzeżenia i pomysły z kompletnymi bredniami i szkodnictwem.
    Jako zawodowiec zajmujący się otoczeniem rolnictwa od ponad 20 lat nie mogę tego gościa słuchać i czytać. Myślałem że po walkach o cukier już zamilknie na zawsze ale nie. Walczył jak lew o najbardziej chyba skorumpowaną i przeregulowaną w sposób wyjątkowo nieefektywny i szkodliwy branżę rolną.
    Teraz chce walczyć w Ukrainą bo tam oligarchowie inwestują i mają za dobrze. Znaczy rozumiem że mamy z budżetu dopłacać do wyrównania szans aby zboże na kieleckich piaskach w gospodarstwach po 5 ha mogło konkurować ze zbożem na czarnoziemie pod Humaniem w gospodarstwach o powierzchni 2.000 ha +. Jest oczywiste że lepiej sprowadzać tanie zboże spod Humania a na kieleckich piaskach posadzić las lub uprawiać zioła sucholubne.
    Drugi pomysł to więcej pomocy przy klęskach. Jak ona będzie wyglądać w związku z tegoroczną suszą to już wiem. Im więcej czasu upływa od tej rzeczywistej ale niewielkiej suszy tym bardziej katastrofalna się ona staje w dokumentacji. Urzędy gminne taśmowo wydają rolnikom fałszywe zaświadczenia o klęsce która ich dotknęła. Te zaświadczenia są dla nich pretekstem do zrywania umów kontraktacyjnych bez odszkodowania. Zapewne są też podstawą występowania o odszkodowania. Ziemiopłody zaś sprzedają na wolnym rynku za wyższą cenę. Oczywiście nie wszyscy bo susza dotknęła ich bardzo nierówno no i pozostaje pewna część uczciwych frajerów, ale tymi władze się nie zajmują. Tak jednak postępuje znaczna część, w tym i ci którzy mają plony wyższe niż w zeszłym roku. Zbieram dokumentację fotograficzną, ale wątpię czy uda mi się wyegzekwować w sądach realizację umów. Przecież sąsiedzi zeznają że te zdjęcia to nie z tych pól, albo że te płody to tam były obce i chwilowo składowane no i że naruszyłem przepisy RODO fotografując własność prywatną bez zgody właściciela. To już dwadzieścia lat a wciąż nie mogę się przyzwyczaić i ścierpieć tego bezczelnego chamstwa, oszustw i agresywnych roszczeń znacznej części naszych żywicieli.
    Jaki konkretny produkt rolny? Co jest przyczyną takiego powszechnego zachowania? Rolnicy w takiej Francji są inni czy to nasza lokalna specyfika( zabory plus komuna).
  • edytowano August 2018
    allium napisal(a):
    @Maria
    No ale podnoszony przez kolegów problem polega na tym, że nawet nie sładząc spożywamy ogromne ilości cukru.
    Ewentualnych "domieszek" jest ułamek procenta, ale smak to skomplimowany zmysł
    http://www.pomorska.pl/artykuly-archiwalne/art/7004021,ile-cukru-w-cukrze,id,t.html
    To prawda, chociaż w mojej diecie akurat minimalna (sera, jajek czy warzyw chyba jednak nie dosładzają). A proces oczyszczania ważny. Z cytowanego przez Ciebie artykułu zamieszczę inne kawałki:

    Co jest w cukrze
    Zgodnie z normą sacharozy powinno być w cukrze nie mniej niż 99,8 proc. (w cukrze przemysłowym nie mniej niż 99,55 proc.). Inne składniki mają charakter śladowy.
    Może nas uczulić
    - Do Unii Europejskiej wjeżdża cały światowy chłam, więc inspektorzy powinni częściej badać także cukier spoza Polski - twierdzi dr Zbigniew Hałat, epidemiolog, prezes Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów. - Poza tym na opakowaniach warto zamieszczać informacje o wszystkich substancjach, które mogą się znaleźć w cukrze drugiej kategorii lub cukrze pudrze, takich jak: skrobia kukurydziana, glukoza krystaliczna, krzemiany. Te środki, które zapobiegają między innymi zbrylaniu, mogą wywoływać uczulenie lub inne choroby.
    ...
    Nie stwierdziliśmy takich nadużyć, choć muszę przyznać, że kontrolujemy tylko cukier w magazynach polskich producentów. Tego, który wjeżdża do Polski z innych państw unijnych, nie sprawdzamy, chyba że otrzymamy sygnał o niewłaściwej jego jakości.
  • edytowano August 2018
    christoph napisal(a):
    był taki film o badaniach cukru w cukrze
    mój ulubiony Czechowicz grau
    uO to! to!

    dzięki losu!
  • edytowano August 2018
    SigmundvonBurak napisal(a):
    Rafał napisal(a):
    https://wpolityce.pl/polityka/408628-gabriel-janowski-rzad-musi-uratowac-rolnictwo-przed-kasacja
    Gabriel Janowski wraca ratować rolnictwo. Biada nam!

    Ja zwykle u niego pomieszanie z poplątaniem, celne spostrzeżenia i pomysły z kompletnymi bredniami i szkodnictwem.
    Jako zawodowiec zajmujący się otoczeniem rolnictwa od ponad 20 lat nie mogę tego gościa słuchać i czytać. Myślałem że po walkach o cukier już zamilknie na zawsze ale nie. Walczył jak lew o najbardziej chyba skorumpowaną i przeregulowaną w sposób wyjątkowo nieefektywny i szkodliwy branżę rolną.
    Teraz chce walczyć w Ukrainą bo tam oligarchowie inwestują i mają za dobrze. Znaczy rozumiem że mamy z budżetu dopłacać do wyrównania szans aby zboże na kieleckich piaskach w gospodarstwach po 5 ha mogło konkurować ze zbożem na czarnoziemie pod Humaniem w gospodarstwach o powierzchni 2.000 ha +. Jest oczywiste że lepiej sprowadzać tanie zboże spod Humania a na kieleckich piaskach posadzić las lub uprawiać zioła sucholubne.
    Drugi pomysł to więcej pomocy przy klęskach. Jak ona będzie wyglądać w związku z tegoroczną suszą to już wiem. Im więcej czasu upływa od tej rzeczywistej ale niewielkiej suszy tym bardziej katastrofalna się ona staje w dokumentacji. Urzędy gminne taśmowo wydają rolnikom fałszywe zaświadczenia o klęsce która ich dotknęła. Te zaświadczenia są dla nich pretekstem do zrywania umów kontraktacyjnych bez odszkodowania. Zapewne są też podstawą występowania o odszkodowania. Ziemiopłody zaś sprzedają na wolnym rynku za wyższą cenę. Oczywiście nie wszyscy bo susza dotknęła ich bardzo nierówno no i pozostaje pewna część uczciwych frajerów, ale tymi władze się nie zajmują. Tak jednak postępuje znaczna część, w tym i ci którzy mają plony wyższe niż w zeszłym roku. Zbieram dokumentację fotograficzną, ale wątpię czy uda mi się wyegzekwować w sądach realizację umów. Przecież sąsiedzi zeznają że te zdjęcia to nie z tych pól, albo że te płody to tam były obce i chwilowo składowane no i że naruszyłem przepisy RODO fotografując własność prywatną bez zgody właściciela. To już dwadzieścia lat a wciąż nie mogę się przyzwyczaić i ścierpieć tego bezczelnego chamstwa, oszustw i agresywnych roszczeń znacznej części naszych żywicieli.
    Jaki konkretny produkt rolny? Co jest przyczyną takiego powszechnego zachowania? Rolnicy w takiej Francji są inni czy to nasza lokalna specyfika( zabory plus komuna).
    Produktem który ja (firma) kupuje jest słoma. Zawieramy kontrakty najpóźniej przed żniwami na 70-80 % rocznego zapotrzebowania.
    Wiele lat temu inna moja firma skupowała zboże. Zachowania były takie same. Kontraktami z rolnikami można sobie d..ę podetrzeć. Działają tylko w jedną stronę. Wyegzekwować coś od rolnika to męka dla prywatnej firmy. Bankowi nieco łatwiej (było jak był bankowy tytuł egzekucyjny teraz nie wiem) ale i to wątpliwe. Sądy często stają po stronie rolnika, z definicji zawsze pokrzywdzonego, biednego i ginącego. Zeznania sąsiadów, kontrahentów, władz gminnych i kogo tam jeszcze w okolicy prawie zawsze są na korzyść rolnika i nikt nie sprawdza ich prawdziwości. Jak się jednak uda zdobyć tytuł egzekucyjny to egzekucja wlecze się latami i bezskutecznie. Nie ma jakoś dziwnie chętnych nawet na dobre nieruchomości no bo kto by chciał być zakałą okolicy, bać się wyjść na drogę po zmierzchu albo być podpalonym. Zanim jednak taki odważny się znajdzie ( zwykle jest to w trzecim terminie za maksimum 1/3 ceny ktoś podstawiony przez dłużnika) i sprzedaż z licytacji nastąpi uaktywniają się czynniki społeczne i polityczne. Raz jako CFO dużej firmy dopadłem po 8 latach złodzieja co nie płacił miastowym krawaciarzom z zasady i ku uciesze środowiska i doprowadzał kolejne swoje firmy do upadłości z naruszeniem prawa. Dopadłem bo miałem tytuł egzekucyjny na niego prywatnie, bo nieopatrznie poręczył majątkiem prywatnym długi firmy, a potem się ukrył ale pilnowałem i doczekałem się ujawnienia gada z nową działalnością i majątkiem. Wydzwaniali do mnie szefowie dwóch dużych organizacji ogólnopolskich - jednej profesjonalnej z otoczenia rolnictwa i jednego dużego zrzeszenia umocowanego mocno politycznie - ten przewodniczący był nawet znanym posłem. A jakże nawet spotkał się ze mną na jednym z warszawskich placów. Obaj przyszli z prośbą i groźbą oczywiście. Zarząd oczywiście pękł i gad zapłacił w końcu w ratach nominal sprzed 8 lat (inflacja wtedy bywała po 5-8 % rocznie) plus chyba z połowę kosztów sądowych. No ja wiem że za rolnikiem pieciohektarowym by się tak nie ujmowali, ten akurat był dzierżawcą na chyba 2.000 ha. No ale przy tym 5-cio czy nawet 50-cio hektarowym koszty postępowania do skutku, przy powyższych utrudnieniach, zwykle przekraczają znacznie wartość przedmiotu sporu.
    Na marginesie; wobec powyższego naprawdę trudno się dziwić ubezpieczalniom ze nie chcą ubezpieczać rolników. Nasza wieś jest efektywna inaczej i trochę jej jednak do cywilizowanych stosunków gospodarczych brakuje. A gdzie indziej, we Francji? Nie wiem dokładnie. Z tego co widzę hucpa też jest uprawiana powszechnie tyle że w nieco innych formach bo rolnictwo bardziej skoncentrowane i mniej rolników. Rajdy traktorami z burakami po centrach metropolii i przed siedziby rządów i PE są na porządku dziennym.
  • allium napisal(a):
    @Rafał
    Dokumentacja foto z geotagowaniem likwiduje problem oskarżeń o sfałszowanie zdjęć.
    Dziękuję za radę. Spróbuję wykorzystać. Oczywiście nie masowo ale chcę dać na rynek sygnał że najbardziej ordynarne przekręty nie będą tolerowane przez moją firmę i mnie osobiście. Oczywiście będę musiał natychmiast wzmóc ochronę przeciwpożarową magazynów słomy. U sąsiada i konkurenta niedaleko palą co rok. U mnie tylko jedną stertę - około 300 ton w tym roku, ale to nie zemsta była tylko psychopata piroman.
  • Maria napisal(a):
    Nie będę się z Wami sprzeczać, bo nie wykluczam, że mi się kubki smakowe zestarzały.
    Zjawisko znane nauce, więc istotnie nie ma się o co spierać! 8-D
  • Dusery
    Ekhm
    Desery
  • Rafał napisal(a):
    Wydzwaniali do mnie szefowie dwóch dużych organizacji ogólnopolskich - jednej profesjonalnej z otoczenia rolnictwa i jednego dużego zrzeszenia umocowanego mocno politycznie - ten przewodniczący był nawet znanym posłem.
    Maliszewski? Przez chwilę chyba siedział, a przynajmniej miał zarzuty... Posadzenie go wydaje mi się ważniejsze nawet od Burego dla rozwałki organizacji przestępczej arbuzów.

  • Tego oczywiście nie napiszę. Podobnie jak nie podam innych danych identyfikacyjnych. Z oczywistych względów.
  • Mariusz Muszyński wycofał swoją kandydaturę do SN
    Sędzia Trybunału Konstytucyjnego, zastępca prezes TK Julii Przyłębskiej, był jednym z kandydatów na sędziego Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Niespodziewanie wycofał jednak swoją kandydaturę.
  • Zawsze był słabym ogniwem.
  • Michał Szpądrowski wykluczony ze sztabu Patryka Jakiego. Pisał o strzelaniu do Żydów
    O wykluczeniu Michała Szpądrowskiego ze sztabu wyborczego kandydata PiS poinformował jego szef Oliwer Kubicki. Powodem decyzji był wpis członka sztabu sprzed ośmiu lat.

    coś za ostro
  • Żyd kryptonitem PiSu.

    Mam przynajmniej nadzieję, że Qń sfajdał się właśnie w galoty.
  • Rafał napisal(a):
    allium napisal(a):
    @Rafał
    Dokumentacja foto z geotagowaniem likwiduje problem oskarżeń o sfałszowanie zdjęć.
    Dziękuję za radę. Spróbuję wykorzystać.
    To jeszcze drobna porada techniczna. Poprawność lokalizacji pojedynczego zdjęcia, można próbować podważać, argumentując, że zrobiono je w czasie gdy odbiornik jeszcze się "namierzał". Dotyczy zwłaszcza zdjęć robionym telefonem, tabletem czy aparatami nie zapisującymi w mefafile zdjęć wartości PDOP. Dlatego do celów sporów najlepiej mieć serię kilku zdjęć tego samego obiektu zrobionych 1-3 minutowych odstępach.
  • Saudyjski prokurator domaga się kary śmierci dla działaczki na rzecz praw człowieka. Szyicka aktywistka Israa al-Ghomgham jest oskarżona o działania antyrządowe i podżeganie opinii publicznej. Al-Ghomgham może być pierwszą kobietą skazaną w Arabii na śmierć.
    Israa al-Ghomgham jest działaczka na rzecz praw człowieka, jedną z pięciorga działaczy i jedyną wśród nich kobietą, którzy są oskarżani o podżeganie do protestów saudyjskich szyitów, które przetoczyły się przez saudyjską Prowincję Wschodnią.

    Zarzuca się im działalność antyrządową, podżeganie do protestów, działanie na szkodę bezpieczeństwa narodowego. Wśród zarzutów jest też filmowanie protestów i umieszczanie nagrań na portalach społecznościowych. A także: udzielanie moralnego wsparcia uczestnikom zamieszek.

    Według saudyjskiej prokuratury są to działania kwalifikowane jako terroryzm.

    Szyici zarzucają saudyjskiej władzy dyskryminację i od wielu lat przeciwko niej protestują.

    Israa al-Ghomgham uczestniczyła w szyickich protestach od 2011 roku. Wraz z mężem została aresztowana w 2015 roku i od tej chwili przebywa w więzieniu.

    Prokuratura domaga się dla pięciorga oskarżonych kary śmierci.Chcem by zastosowano w tym przypadku islamską zasadę "tzair", która sędziemu pozostawia swobodę decyzji co do rodzaju przestępstwa i kary.

    Każda egzekucja jest przerażająca, ale wyrok kary śmierci dla działaczy takich jak Israa al-Ghomgham, którzy nie są nawet oskarżani o agresywne zachowanie, jest czymś potworny - powiedziała Sarah Leah Whitson, dyrektor Human Rights Watch ds. Bliskiego Wschodu. - - Każdego dnia niepohamowany despotyzm monarchii saudyjskiej utrudnia głosicielom reform przekonanie światowej opinii publicznej co do rzekomych zmian zaprowadzanych w królestwie.

    Gdyby Israa al-Ghomgham została skazana na śmierć, byłaby pierwszą kobietą w Arabii Saudyjskiej, na którą zostałby wydany najwyższy wymiar kary.
  • "Każda egzekucja jest przerażająca, ale wyrok kary śmierci dla działaczy takich jak Israa al-Ghomgham, którzy nie są nawet oskarżani o agresywne zachowanie, jest czymś potworny - powiedziała Sarah Leah Whitson, dyrektor Human Rights Watch ds. Bliskiego Wschodu. - - Każdego dnia niepohamowany despotyzm monarchii saudyjskiej utrudnia głosicielom reform przekonanie światowej opinii publicznej co do rzekomych zmian zaprowadzanych w królestwie."
    I to zdanie najlepiej świadczy o arogancji, nieuctwie i tępocie tej pani oraz elit które reprezentuje. Rozłóżmy na kilka czynników:
    - W społeczeństwie saudyjskim, takim jakie jest, tylko niepohamowany despotyzm jest w stanie zapewnić kruchy pokój i porządek. Bez tego będą się mordować jeszcze bardzie niż w Syrii czy Iraku. Tam zresztą społeczeństwa są, a przynajmniej były, znacznie lepiej wykształcone, tolerancyjne, pracowite i pokojowe. To między innymi dzięki pieniądzom i tajnym służbom Saudów udało się te kraje rozwalić, doprowadzić do upadku, anarchii i nędzy.
    - Ta oskarżona i zagrożona śmiercią aktywistka jest, jak rozumiem, szyitką i wrogiem saudyjskiego reżimu. Dąży do obalenia lub osłabienia monarchii saudyjskiej i autonomii lub oderwania szyickiej części od tego kraju. Też bym tak robił i może jest godna podziwu, ale to przecież nie jest żadna reformatorka. To secesjonistka.
    - O jakich głosicielach reform ta kobieta mówi? O zmianach to przekonuje saudyjski monarcha po to aby mieć spokój od takich natrętów jak własnie HRW. Przekonują zaś lewacy, zdrajcy i ruscy szpiedzy aby mu ułatwić eksport wahabityzmu i assasinów na Zachód w celu jego osłabienia i opanowania.
    - Jest ta kobieta idiotką czego dowodzi używając słowa "utrudnia głosicielom ..". Tym samym przyznaje że należy do tej bandy i ma kłopot bo teraz będzie trudniej robić szpagat i twierdzić że islam to pokojowa religia, a saudyjska monarchia jest jego nowoczesnym, pokojowym i postępowym reprezentantem.
  • edytowano August 2018


    Monika Bilska podał/a dalej Radio Maryja

    Dyrektor Zespołu Szkół Muzycznych w Radomiu Robert Pluta został odwołany ze stanowiska po tym, jak w jego szkole odbył się koncert dla Rodziny Radia Maryja w wykonaniu Reprezentacyjnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego. Decyzję podjął prezydent Radomia Radosław Witkowski.
  • Mania napisal(a):


    Monika Bilska podał/a dalej Radio Maryja

    Dyrektor Zespołu Szkół Muzycznych w Radomiu Robert Pluta został odwołany ze stanowiska po tym, jak w jego szkole odbył się koncert dla Rodziny Radia Maryja w wykonaniu Reprezentacyjnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego. Decyzję podjął prezydent Radomia Radosław Witkowski.
    Zero zdziwien.
    Z ramienia Platformy Obywatelskiej w 2005 bez powodzenia kandydował do Sejmu, a w 2006 został wybrany na radnego radomskiej rady miejskiej, otrzymując 529 głosów[1].

    W wyborach parlamentarnych w 2007 uzyskał mandat poselski z listy PO. Kandydując w okręgu radomskim, otrzymał 8229 głosów. W wyborach w 2011 z powodzeniem ubiegał się o reelekcję, dostał 7285 głosów[2]. W Sejmie zasiadał w Komisjach Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej, Finansów Publicznych oraz Komisji do Spraw Unii Europejskiej.

    W 2014 wystartował na urząd prezydenta Radomia z ramienia PO. W drugiej turze głosowania pokonał ubiegającego się o reelekcję Andrzeja Kosztowniaka z PiS, otrzymując 52% głosów[3].
  • No jak się oddało władzę to po co takie zdziwko?
  • Noale
    Kiedy był koncert i kiedy zwolnili?
    W wakacje?
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.