Elekcja Stefana Batorego a opcja niemiecka + Zamoy

Kurde, no, posucha intlektłalna na tut. Forum, nikt nawet nie dzieli się refluksjami z lektury ostatniego zwycięzcy Mackiewicza, a mianowicie Cichockiego ze zbiorem esejów "Północ i Południe", wcale nieło wojnie między USA a CSA, tylko o Polszcze.

https://ksiegarnia.teologiapolityczna.pl/zycie-codzienne-idei/255-przedsprzedaz-marek-a-cichocki-polnoc-i-poludnie.html

image

Pemwam, nu, heneralnie godnie staje Cichocki i w zasadzie antyhyclerosko. Zasadniczo broni Miszczunia Wincentego Kadłubera, z którego cytuje ciekawy cytat, a mianowicie taki, że "Gówno wiemy, co tam się w dawnych wiekach działo, więc będę tak tam z grubsza zmyślał. Chodzi bowiem o ideę, a nie fakty, tak?" XIX-wieczne frajerstwo jakby wogle tej cycaty nie załważyło i dalejże naśmiewać się z Kadbłuberowych problemach z faktografią. Na to Cichocki z godnosio odpowiada, że to przecie jest przede wszystkiem traktat o idei polityki, tak? I jako taki jezdo utwór krzepiący a wartościowy.

Tołsty essay poświęcony jest zasię Zamoyowi. Iako że w Padwie studiował on, to załważa Cichocki, że Wenecję założyli Wenetowie, potomkowie Eneasza, i że to bałdzo ruszało naszych przodków, uważających, że Wenetowie to generalnie Wendowie, a Wenecja to Wineta. Tylko że - zapytuje Cichocki - nu jak tu pasuje tenże Eneasz, co przecie z Troi przybył, a nie z PRL? Eh, frajerszczak, nie wie, że Eneasz razem z Odysem pływał, a Odys pływał po Bałtyku.

Nu. Ale nie o Kadłubku chciałem i nie o Eneaszu, a o Stefanie Bathorym, a dokładnie o elekcji jego, a ściśle o polemice, która się w ramach elekcji odbyła. O samej elekcji poczytajcież se na Łajce, to wam resztki włosów pod pachami zdębieją: https://pl.wikipedia.org/wiki/Elekcja_1575

Jezdam poruszone, że dany Zamoy poruszał, że trzebaż krura Piasta, i mówiący "Piast" znacząco se wąsa podkręcał. Niestety wyśmiali go, i wybrali znaną Piastkę Annę Jagiellonkę, której dobrali Bathorego, nu, henralmą powtórzenie manewru z Jadwigą, tyle że ona była stara, a on młodo zmarł.

Ale zasię fajosko poruszał prymas Uchański, że trzeba nam Niemca wybrać na tron krajowy, że dzięki temu zwiększą się obroty handlowe, że wogle wejdziemy w system nowoczesny i ełropejski i będziemy ełropejscy, a tylko dzieci i chłopstwo podolskie nie lubi Niemca, kulturalni ludzie lubią.

Po prymasie zabrał głos jakiś kolo z PO i poruszał, że w Niemczech jest zegar wieżowy w każdej wiosce (serio, dosłownie o zegarach poruszał!) i że są ałtostrady i porzundek i że takiż porzundek zaprowadzi Niemiec w Polszcze, nadto sfinansuje nam zbrojenia.

Kłerde, PO wietrznie żywa, ale nie wiedziałem iże jej korzonki ideowe sięgają aż po wiek XVI.

Komentarz

  • Jak z tego Chichockiego taka Sarmata jak armata, to co on u Kluzikowej robił, a?
  • A on coś robił czy tylko jego małżonka?
  • Wiewiórki szemrzą a Karnole pisemnie powtarzają, że ten cały PJN to była robota trzech muszkieterów z Teologii Politycznej. Tak nowa lepsza ojropejska prawica, wicie. Ci z PiSu za rzadko zmieniają skarpetki, by ich w Ojropie na salonach przyjmować.
  • Ile razy czytam wytwory intelektu 'Czech Muszkieterów' (erudycyjnie wybornie kunsztowne i to żadna szydera), tyle razy przypomina mi się praaaastary dowcip, jak Sztyrlic karmił niemieckie dzieci ukradkiem, a one od tego ukradka za rogiem umierały.
    Przy takiej erudycji zawsze obawiam się, że już na drzewie ktoś mi oliwki trucizną posmaruje.
  • Patrzałki potrzebuję, bo przeczytałem "Erekcja Stefana Batorego a opcja niemiecka".
    Nu ale dlaczegóż by nie? W tej całej historyi jest tyż ciekawy off-top damsko-męsko-łóżkowy.
    Bo, ponieważ Anna Jagielonka nie tylko była stara ale tak brzydka, że gimbaza na dworze królewskiem w Krakowie mówiła o niej "takiego paszteta jeszcze tutej nie mieliśmy". Stefek tyż, światło w komnacie gasił ale i to nie pomogło. Poświęcił jej aż trzy noce poślubne. Później nie zaglądał do jej sypialni, ale pozwolił jej przychodzić, kiedy tylko zechce. Pewnej nocy Anna zapragnęła odwiedzić Stefka, ale ten wziął i uciekł. Wiele osób było świadkiem tego wydarzenia, królowa dostała gorączki i trzeba było jej krew upuszczać. Ogólnie uznawano ją za osobę nie umiejącą wzbudzić zainteresowania, zarówno wskutek jej negatywnych cech charakteru (w opinii współczesnych była nudną i pełną dewocji starą panną) jak i tyż felernej urody.
    Wkrótce Anna widząc, że Stefka bardziej kręci wojna niż jej seksapil zadzwoniła po taryfę i wróciła do Warszawy.
    Zaraz tyż Zamoyski po cichu załatwił z biskupem Karnkowskiem żeby rozwód młodym dać. Jak to zwęszył prymus Uchański zaczął kumbinować jaką by tu Stefciowi Niemrę podstawić coby Stefka do zgryzoty doprowadzić i Rzeczpospolitą podstępnie zagarnąć.
    Ale Batory nie w ciemię bity, jak się dowiedział o knowaniach to co do rozwodu stanowcze liberum veto postawił a Uchańskiego do kantorka za salę tronowe wziął i takie mowę zakłada: "O żesz ty, Ekselencjo w ząbek czesana, psia Wasza nędza, to Wy mię tutej chcecie jakąś hyclerowską księżniczkie raić, protestancka jej mać! A poszedł ty taka Wasza w te i nazad bo jak z nerw wyjdę to gnaty tak przemięszam, że do tromny przez lejek Wasz będą wlewać!"
    Tak było.
  • Mordechlaj_Mashke napisal(a):
    Patrzałki potrzebuję, bo przeczytałem "Erekcja Stefana Batorego a opcja niemiecka".
    Nu ale dlaczegóż by nie? W tej całej historyi jest tyż ciekawy off-top damsko-męsko-łóżkowy.
    Bo, ponieważ Anna Jagielonka nie tylko była stara ale tak brzydka, że gimbaza na dworze królewskiem w Krakowie mówiła o niej "takiego paszteta jeszcze tutej nie mieliśmy". Stefek tyż, światło w komnacie gasił ale i to nie pomogło. Poświęcił jej aż trzy noce poślubne. Później nie zaglądał do jej sypialni, ale pozwolił jej przychodzić, kiedy tylko zechce. Pewnej nocy Anna zapragnęła odwiedzić Stefka, ale ten wziął i uciekł. Wiele osób było świadkiem tego wydarzenia, królowa dostała gorączki i trzeba było jej krew upuszczać. Ogólnie uznawano ją za osobę nie umiejącą wzbudzić zainteresowania, zarówno wskutek jej negatywnych cech charakteru (w opinii współczesnych była nudną i pełną dewocji starą panną) jak i tyż felernej urody.
    Wkrótce Anna widząc, że Stefka bardziej kręci wojna niż jej seksapil zadzwoniła po taryfę i wróciła do Warszawy.
    Zaraz tyż Zamoyski po cichu załatwił z biskupem Karnkowskiem żeby rozwód młodym dać. Jak to zwęszył prymus Uchański zaczął kumbinować jaką by tu Stefciowi Niemrę podstawić coby Stefka do zgryzoty doprowadzić i Rzeczpospolitą podstępnie zagarnąć.
    Ale Batory nie w ciemię bity, jak się dowiedział o knowaniach to co do rozwodu stanowcze liberum veto postawił a Uchańskiego do kantorka za salę tronowe wziął i takie mowę zakłada: "O żesz ty, Ekselencjo w ząbek czesana, psia Wasza nędza, to Wy mię tutej chcecie jakąś hyclerowską księżniczkie raić, protestancka jej mać! A poszedł ty taka Wasza w te i nazad bo jak z nerw wyjdę to gnaty tak przemięszam, że do tromny przez lejek Wasz będą wlewać!"
    Tak było.
    Ament
  • Ród Bathorych zacne protestanty byli.
    Coś mnie tu hagiografiją wpis ww zalatywa
  • Wracając do Mistrza Wincentego, chciałem podzielić się fotogramem, okazującym że taysze radzieccy umieją się znaleźć w każdej sytuacji!

    image
  • Polacy wtedy też umieli się znaleźć w każdej sytuacji. AD 1920, nie czekali ani roku, wiedzieli co ważne.
  • edytowano September 8
    Kilka moich refleksji po lekturze.

    Myślę, że to jedna z przełomowych książek w ogóle w naszej historii. Bardzo porządkuje wiedzę na temat źródeł i istoty polskości w szerokim kontekście. Choć esej porusza tak wiele zagadnień to jednak wszystko składa się na złożoną całość ukazującą w jakim miejscu obecnie jesteśmy w 2020 i dokąd powinniśmy zmierzać dalej. Podział na Wschód Zachód jest dość sztuczny. Właściwszy jest Północ Południe, a Polska powinna stale czerpać z południowych źródeł - będzie łacińska/romańska albo jej nie będzie wcale.

    Ciekawe są spostrzeżenia na temat barbarzyńców
    - zarówno w połowie I tysiąclecia - gdy potrafili zmierzać we właściwym kierunku - jak i od mniej więcej połowy II tysiąclecia odkąd z ogromną determinacją walczą o powrót do pierwotnego stanu - znowu wojny i mordy na o wiele większą skalę. To co obserwujemy obecnie m.in w Europie to jedno z ostatnich stadiów powrotu do barbarzyństwa - czyli walki z chrześcijaństwem, które barbarzyńców tak pięknie zmieniało.

    Kolejna kwestia to wyraziste pokazanie różnic między nami a Niemcami i Rosjanami.
    To są kompletnie inne światy, inne sposoby myślenia.
    Polskość miała i wciąż ma dużą moc przyciągania.
    W świetle lektury eseju mniej dziwi jak wielu obcych - także Niemców i Ruskich dobrowolnie polonizowało się i to nawet pod zaborami.
    Podczas gdy w Berlinie jeszcze w początkach XIX wieku mieszkańcy owacyjnie witali Napoleona - tak bardzo "kochali" swoje państwo pruskie.
    W uproszczeniu wydaje się, że niemieckość czy rosyjskość to po prostu różne stany niewoli.
    Znamienna jest słynna polnische debata frankfurcka, po której biedny Julian Klaczko nie mógł się otrząsnąć.
    Nawet niby światli liberałowie niemieccy
    - jedna z nadziei ludzkości -
    to tak naprawdę inna odmiana barbarzyństwa, dla których Polacy i Polskość to mniej więcej bydło, nie tylko bez żadnych osiągnięć kulturalnych, ale nawet niezdolnych do kultury. Ich jedynym celem powinna być jak najszybsza dobrowolna germanizacja.
    Nawet naszemu wielkiemu Romanowi coś takiego do głowy nie przyszło. Niemcy dla niego to wielki rywal, ale na swój sposób ich szanował.
    Dla Ubermenschów Polacy już w XIX wieku to byli Untermensche. Zapewne nie wszyscy Niemcy tak myśleli.
    Feliks pisał, że tam trwa nieustanna wojna Bizancjum z Łaciną - przedstawiciele cywilizacji łacińskiej to m.in. Cesarz Otton III
    (w świetle tego co pisze Marek Cichocki postać jawi się nieco inaczej niż z wyobrażeń z lekcji historii - 1 pasterz 1 owczarnia, a Sclavinia to tylko jeden z 4 zarządzających, a nie samodzielny byt - w imieniu Cesarza),
    Bruno z Querfurtu,
    z czasów nam bliższych np. Ludwig Windthorst

    Czego Polakom brakło - stałego czerpania z południowych źródeł, m.in. z weneckiej równowagi władzy i wolności. Mimo wszystko wciąż istniejemy i - nawet patrząc na niemal powszechny upadek
    (prof. Cichocki zapewne określiłby to mianem - powrotu do barbarzyństwa)
    większości krajów, także wielu spośród naszych rodaków
    - mamy naprawdę szansę zagrać w I lidze i niekoniecznie chodzi tylko o gospodarkę)
    Czy jednak nieustannie będziemy zwracać się na Południe?

    Jeśli chodzi o zarys programu dla Polski na przyszłość - to wydaje się on w zasadzie taki jak zawsze.
    Celem polityki jest przede wszystkim,
    - w perspektywie wiecznej - zbawienie duszy najpierw własnej/narodu i życzliwa chęć pomocy innym.
    - w perspektywie doczesnej - by życie tu na ziemi było mniej złe, sprawiedliwsze

    Powinniśmy działać przede wszystkim samodzielnie
    (jak to mówił ś.p. Janusz Kurtyka - zachowujcie się jak ludzie wolni)
    - stąd pochwała m.in. postawy Henryka Sandomierskiego, który miał szanse zostać władcą Polski, ale nie chciał nim być z niemieckiego nadania.

    Niemiecki uniwersalizm, jawi się w perspektywie wieków jako swego rodzaju totalitaryzm
    (jeden pasterz, jedna owczarnia w XX wieku już brzmiało to o wiele groźniej),
    a kolejne narzędzia
    (nieszczere w wydaniu niemieckim chrześcijaństwo, później oświecenie, czy obecnie modernizacja)
    to fasada, za którą wyłania przekonanie o własnej wyższości, chęć dominacji i Gleichschalten.

    To co nas najbardziej odróżnia to m.in. cel ostateczny
    - dla nich tu i teraz - modernizacja jako samozbawienie
    - dla nas zbawienie duszy w życiu przyszłym, a modernizacja i wszystko inne to tylko środki do celu, a nie cel sam w sobie.

    Ps. Ciekawe czy gdzieś jeszcze produkowane jest wino tuskulańskie Krescensjuszy?
    I co z tymi obrazami Dolabelli?
  • Jest tylko jeden problem - czy my istniejemy?
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.