co polecacie poza aerobikiem do poprawy rozciągnięcia i samopoczucia?

zakłądam nowy wont ek

nigdy bymsię nie spodziewał, że zapytam o fitnes albo inne aktywności fizyczne

no topsz
co polecacie poza aerobikiem do poprawy rozciągnięcia i samopoczucia?
walka na kije i mjecze odpada

Komentarz

  • Pilka nozna. Zgadujemy sie ze znajomymi i gramy co tydzien.
  • bo joga pono niedobra, z tej okazji pytam

    a football jest wążny patriotycznie, (Fado, Fatima, football)
    jednak nie wyrabiam , coś spokojniejszego, taka joga tajczi dla chrześcijan
  • Pilates. Zdaje się nie otwiera czakramów i innych diabłów. Tyle że zajęcia z instruktorami są chyba mocno sfeminizowane, więc nie wiem czy normalnemu chłopu wypada.
  • Pompki, jeszcze nic lepszego nie wymyślono. Same zalety.



    https://www.healthline.com/health/fitness-exercise/pushups-everyday

  • Gawel napisal(a):
    Pompki, jeszcze nic lepszego nie wymyślono. Same zalety.



    https://www.healthline.com/health/fitness-exercise/pushups-everyday

    nadgarstki mnie bolą
  • christoph napisal(a):
    Gawel napisal(a):
    Pompki, jeszcze nic lepszego nie wymyślono. Same zalety.



    https://www.healthline.com/health/fitness-exercise/pushups-everyday

    nadgarstki mnie bolą
    No to już nie ma nadziei
  • edytowano September 2018
    natenczas napisal(a):
    Tyle że zajęcia z instruktorami są chyba mocno sfeminizowane, więc nie wiem czy normalnemu chłopu wypada.
    Dlaczego nie
    image
  • christoph napisal(a):
    Gawel napisal(a):
    Pompki, jeszcze nic lepszego nie wymyślono. Same zalety.



    https://www.healthline.com/health/fitness-exercise/pushups-everyday

    nadgarstki mnie bolą
    Zakupić uchwyty i po problemie, tylko nie schodzić niżej niż by się schodziło normalnie
  • Judo.
    Bardzo ok. Dla młodych zwłaszcza.
    Karate nie ok (po mojemu).
  • Pilates ok.

    Calanetiks bardzo ok i można ćwiczyć w domu.
  • A ci, co nie nie wiedzą, dlaczego joga (oraz wszelkie medytacyjne, wschodnio-religijne tai-chi -je itp.) są bardzo złe, nawet jeśli wmawiamy sobie, że ćwiczymy wyłącznie gimnastycznie, bez wchodzenia nawet czubkiem małego palca w ich religie, niech koniecznie posłuchają super ciekawego świadectwa o. Verlinde.
    Owszem, długie. Ale bardzo warto. Zwłaszcza rodzicom napalonych nastolatków polecam.
    https://gloria.tv/video/VgTS3zSds82k6J7ijQgusbf4C
  • pływanie
  • callaneticks i slow Jogging - to dwie rzeczy, ktore mozna uprawiac w przedziale 2-102 lat i mega skuteczne.
  • Maria napisal(a):
    A ci, co nie nie wiedzą, dlaczego joga (oraz wszelkie medytacyjne, wschodnio-religijne tai-chi -je itp.) są bardzo złe, nawet jeśli wmawiamy sobie, że ćwiczymy wyłącznie gimnastycznie, bez wchodzenia nawet czubkiem małego palca w ich religie, niech koniecznie posłuchają super ciekawego świadectwa o. Verlinde.
    Owszem, długie. Ale bardzo warto. Zwłaszcza rodzicom napalonych nastolatków polecam.
    https://gloria.tv/video/VgTS3zSds82k6J7ijQgusbf4C
    o. Verlinde jest moim absolutnym fanem. kazdemu polecam...
  • bieganie, siłka, jakieś sporty walki.

    TaiChi to w sumie strata czasu. Ćwiczyłem dawno temu jakiś czas nawet do dzisiaj niemal potrafię pierwszą część zrobić. Nic specjalnego lepiej rozciągać się wg książki poniżej.

    Do rozciągania polecam w sieci znaleźć rozciąganie dla siatkarza czy coś takiego. Bardzo wiele fajnych ćwiczeń. Można znaleźć na chomiku tytuł to: trening-gibkości. Są dwie części I i II.

    Zawsze bardzo lubiłem rozciąganie bo to można robić zmawiając różaniec.
    W zasadzie wystarczy kupić karimatę i jest Kolega gotowy.

    ---------------

    Bieganie jest po prostu genialne. Jak już się człowiek wkręci to będzie chętnie wracał. Bieganie zimą w deszcz i kijową pogodę całkiem nieźle zahartowało mi organizm.

    _________

    Siłkę można zrobić w domu za jakieś niewielkie pieniądze. W zasadzie potrzeba tylko gryf, sztangielki i kupuje kolega bitumiczne obciążniki (jedyna wada, że są większe od metalowych i można teoretycznie rozpieprzyć i nabrudzić, czyli zero wad ). Jeszcze dobrze zorganizować sobie drążek.

    Nawet takie głupie ćwiczenia jak podciąganie, pompki, przysiady i brzuszki są skuteczne i warto je wykonywać i doceniać

    Na dodatek w necie jest sporo informacji. Jak wykonywać poprawnie ćwiczenia i jakie robić.

    --------------------

    Co do sportów walki imho wydaje mi się, że warto spróbować. Ja chodzę jakiś czas na tkz. arme - fechtunek mieczem i mam z tego dużo zabawy.

    Przy czym w większości tego typu sportów trzeba już wydać trochę pieniędzy. Natomiast bieganie, siłka w domu + rozciąganie to są zerowe koszta. I warto od tego zacząć.

    Pzdr.
  • Trochę offtop ale może zmotywuje do z jakiejkolwiek aktywności fizycznej. Co tam wiek ,co tam bóle nadgarstków ,trzeba sie ruszac!

    „wszystko jest w głowie”.

    http://www.magazynbieganie.pl/dlaczego-wraz-z-wiekiem-w-bieganiu-spada-szybkosc-rosnie-wytrzymalosc/

    I



  • edytowano September 2018
    "Bieganie jest po prostu genialne. Jak już się człowiek wkręci to będzie chętnie wracał. Bieganie zimą w deszcz i kijową pogodę całkiem nieźle zahartowało mi organizm"

    Zgadzam sie. Bieganie jest rewelacyjne (ale nie chodzi o to po bieżni na siłowni przed lustrem tylko w pieknych okolicznosciach przyrody). Prosty sport, tylko trzeba co jakis czas inwestowac w buty.
    Ale zeby w bieganie sie zaangazowac intensywnie radze najpierw zrobic przeglad swego układu kostnego. bo jesli ma sie juz podniszczone np. stawy biodrowe, to bieganie moze te zmiany przyspieszyc
  • No i totalnie bez sensu jest bieganie po asfalcie czy jakiejś innej sztucznej, twardej nawierzchni. Żadne buty nie zabezpieczają stawów kolanowych - nie dajcie się nabrać reklamom.
    Tylko naturalne ścieżki.
  • edytowano September 2018
    Maria napisal(a):
    No i totalnie bez sensu jest bieganie po asfalcie czy jakiejś innej sztucznej, twardej nawierzchni. Żadne buty nie zabezpieczają stawów kolanowych - nie dajcie się nabrać reklamom.
    Tylko naturalne ścieżki.
    Buty nie, ale technika tak. Czeba lądować na śródstopiu, nie na pięcie, tak jak w Afryce ci, co butów nigdy nie widzieli. Tu ładnie widać: http://barefootrunning.fas.harvard.edu/4BiomechanicsofFootStrike.html
  • polmisiek napisal(a):
    Maria napisal(a):
    No i totalnie bez sensu jest bieganie po asfalcie czy jakiejś innej sztucznej, twardej nawierzchni. Żadne buty nie zabezpieczają stawów kolanowych - nie dajcie się nabrać reklamom.
    Tylko naturalne ścieżki.
    Buty nie, ale technika tak. Czeba lądować na śródstopiu, nie na pięcie, tak jak w Afryce ci, co butów nigdy nie widzieli. Tu ładnie widać: http://barefootrunning.fas.harvard.edu/4BiomechanicsofFootStrike.html

    ^ + dkdnie.
  • posix napisal(a):
    polmisiek napisal(a):
    Maria napisal(a):
    No i totalnie bez sensu jest bieganie po asfalcie czy jakiejś innej sztucznej, twardej nawierzchni. Żadne buty nie zabezpieczają stawów kolanowych - nie dajcie się nabrać reklamom.
    Tylko naturalne ścieżki.
    Buty nie, ale technika tak. Czeba lądować na śródstopiu, nie na pięcie, tak jak w Afryce ci, co butów nigdy nie widzieli. Tu ładnie widać: http://barefootrunning.fas.harvard.edu/4BiomechanicsofFootStrike.html
    ^ + dkdnie.


    i wtedy bieganie po asfalcie OK!

    dodam coś o butach zasłyszane od profesjonalisty: kupuje co pół roku tanie, bo lepsze nowe nawet tanie, niż hajendtop rozmemłane...

  • pilates wery okey
    to wymyślił lekarz dla pacjentów w szpitalu!
  • Maria napisal(a):
    No i totalnie bez sensu jest bieganie po asfalcie czy jakiejś innej sztucznej, twardej nawierzchni. Żadne buty nie zabezpieczają stawów kolanowych - nie dajcie się nabrać reklamom.
    Tylko naturalne ścieżki.
    Tak.Tak. Zwłaszcza zimą jak nie widać co pod śniegiem. Zwłaszcza jesienią jak nie widać co pod liśćmi. U mnie kilka prób powrotu do biegania( ppo lesie) kończyło się kontuzjami.Kretowisko ,kamyk,korzeń drzewa.Chyba ,że przez naturalną ścieżkę rozumiemy ,płaską jak stół alejke w parku.

  • edytowano September 2018
    No bez przesady... Lesne i polne sciezki b. ok.
    Ale oczywiscie nie takie pozarastane i niechodzone, tam mozna rzeczywiscie zaliczyc kontuzje. I się zamęczyć.

    Bieganie w terenie, gdzie jt troche nierowno pod stopą angazuje partie miesni, ktorych nie uruchomi bieganie po plaskim "stole"- tak twierdza fachowcy. Poza tym wznesienia i spafki terenu sa dodatkowym plusem

    3 lata biegam (ok.30km/tyg) tylko po lesie i polach i to w kazdych warunkach pogod. i zadnej gleby nie zaliczylam. Nic nie przebije zapachu wilgotnego lasu.
  • Gawel napisal(a):
    christoph napisal(a):
    Gawel napisal(a):
    Pompki, jeszcze nic lepszego nie wymyślono. Same zalety.



    https://www.healthline.com/health/fitness-exercise/pushups-everyday

    nadgarstki mnie bolą
    No to już nie ma nadziei

    OPASKI NA NADGARSTEK - ARTYKUŁY MEDYCZNE I REHABILITACYJNE
    https://m.ceneo.pl/Artykuly_medyczne_i_rehabilitacyjne;szukaj-opaski+na+nadgarstek
  • Właściwie to nie bardzo rozumiem, dlaczego się tu wymądrzam, skoro lata aktywności (dużej) fizycznej mam za sobą i obecnie praktykuję niemal wyłącznie siad krzywy przed komputerem. Człowiek jest zagadką. Nawet sam dla siebie ;)
    Miłego dnia i oby nie z jogą.
  • Jeśli ma się ogród albo działkę - aerobiki niepotrzebne, bo wysiłek fizyczny gwarantowany :-) Bo w tym wszystkim chodzi otto by się raz dziennie spocić.
  • Maaaniu, tak jakbym słyszała panie ktora mowią: ja tyle po kuchni sie krzątam, mnie inna gimnastyka niepotrzebna. :-D
  • Nie, no idzie otto, by rozruszać możliwie najwięcej mięśni (pływanie= optimum). Stanie przy garach niekuniecznie to umożliwia, ogród i działka - już tak.
  • edytowano September 2018
    Ja też mogę polecić coś fajnego.
    Niby zalecają tę metodę w ramach rehabilitacji przede wszystkim przy schorzeniach kręgosłupa, ale kto ich obecnie nie ma? Nie wymaga nadzwyczajnego sprzętu ani miejsca.
    Daję radę:
    metoda McKenziego
    https://www.poradnikzdrowie.pl/regeneracja/rehabilitacja/metoda-mckenziego-na-bol-kregoslupa-na-czym-polega-metoda-mckenziego-aa-42UD-9vkP-21Xr.html
  • Podrzuciłem temat (bez informowania dlaczego mnie zainteresował) zajmującej się mną pani rehabilitantce/fizjoterapeutce i referuję czego się dowiedziałem:

    Związek samopoczucia i aktywności fizycznej jest bardzo złożony i - w największym uproszczeniu - trzeba brać pod uwagę kilka podstawowych, przenikających się, aspektów:

    1) związek samopoczucia ze świadomością możliwości lub ograniczeń związanych z poziomem "wysportowania": np. świadomość, że na drugie piętro nie wyjdzie się bez zadyszki a wyjście po zakupy to niemal wyprawa długofalowo działa bardzo deprymująco. Z kolei papowa wydolności na skutek podjętych ćwiczeń "sama z siebie" wpływa na poprawę samopoczucia.

    2) poprawa systemu natlenienia organizmu. Regularny wysiłek fizyczny poprawia skuteczność systemu oddechowego, układu krążenia, podnosi także poziom mioglobiny w mięśniach i w ogóle sprawia, że organizm jest lepiej dotleniony. A to wpływa na efektywność pracy praktycznie wszystkich organów - od mózgu po wątrobę żołądek, gruczoły dokrewne, a nawet nerki. A sprawniej funkcjonujący organizm generuje mniej "sygnałów o kłopotach" co odbija się na samopoczuciu..

    3) wydzielanie endorfin, serotoniny i dopaminy. Powyższe hormony to neuroprzekaźniki o szerokim spektrum działania (serotonina i dopamina), których niedobór może powodować m. in zaburzenia "układu nagrody" (dopamina) czy "stany depresyjne" (serotonina). Endorfiny z kolei to "hormony szczęścia" powodujące nawet stany euforyczne i naturalne "pain killery". Wszystkie te hormony są intensywnie wydzielane przy wysiłku fizycznym.
    4) ćwiczenia mogą spowodować ustanie, lub zmniejszenie dolegliwości (np. bólów układu kostno stawowego) co też wiąże się z samopoczuciem.

    Zatem podstawowe pytanie, jakie trzeba sobie postawić dotyczy tego, który mechanizm w danym przypadku jest najważniejszy i aktywność fizyczną dobrać do niego i własnego poziomu sprawności. Najbardziej uniwersalne są kwestie 2 i 3. I w nich najlepiej sprawdzają się wszelkiego rodzaju "ćwiczenia aerobowe" czy "kardio" - a więc biegi, marszobiegi czy nawet marsze albo nordic-walking, jazda na rowerze itp. (ważne żeby tętno podnieść do ponad 50% maksymalnego - w intrnecie są wzory na obliczanie, ale podobno lepiej to skonsultować z jakimś fachowcem). Efekty długoterminowe zaczną się podobno pojawiać już po kilku tygodniach. Podobno specyficzną pułapką na ćwiczących są wyrzuty endorfin - jako "znieczulacze" są uwalniane, gdy organizm jest "wyżyłowany" i często dają natychmiastowego euforycznego "kopa", który potem się chce powtarzać. Jednak z punktu widzenie długoterminowej regulacji neuroprzekaźników efekt takich działań jest słaby, a w pewnych warunkach wręcz przeciwskuteczny.
    Zatem lepszy dłuższy umiarkowany wysiłek niż "pójście na wyczyn".

    Zagadnąłem też o jogę i usłyszałem coś co mnie kompletnie zaskoczyło. Otóż wg pani rehabilitantki joga to w naszych warunkach wcale nie jest "samo zdrowie" - od pewnego poziomu bowiem pozycje powodują (czysto mechaniczne) przyblokowanie dopływu krwi do niektórych organów co negatywnie wpływa na ich pracę. Do tego typowym problemem adeptek jogi mają być wadliwe krzywizny kręgosłupa - głównie w lordozie lędźwiowej. Ta szkodliwość wynikać ma z dwu powodów: Po pierwsze instruktorzy nie bardzo znają się na funkcjonowaniu ciała i nie potrafią odpowiednio dobrać ćwiczeń i ich sekwencji (a to podobno też ważne). Druga kwestia jest bardziej "systemowa" - joga została stworzona i rozwijana dla ludzi prowadzących zupełnie inny tryb aktywności niż my teraz. I "Co było dobre dla hindusa pracującego cały dzień na roli , czy w inny sposób fizycznie, niekoniecznie posłuży człowiekowi pracującemu przy biurku". Wygląda zatem na to, że joga to kiepski pomysł nie tylko z powodu zagrożeń duchowych....
  • "najlepiej sprawdzają się wszelkiego rodzaju "ćwiczenia aerobowe" czy "kardio" - a więc biegi, marszobiegi czy nawet marsze albo nordic-walking, jazda na rowerze itp. "

    i pływanie.

    Naprawde warto pamietac o tym sporcie, bo nie obciąza stawów, a angażuje wszystkie miesnie. Chcesz cwiczen abs, prosze bardzo: delfin (tak, wiem ze nieliczni potrafią delfinem, niemniej podczas wynoszenia w tym stylu brzuch pracuje mocno, dlatego wspominam),kraul, plywanie z deską. Nogi trenujesz z deską i płetwami, miesnie grzbietu- delfin, pływanie na brzuchu z deską, ręce wzmacniasz plywając z "łapkami", itd, itp. różne wariacje.
    No i last but not least: zwiekszenie pojemności pluc, wydolnosci tlenowej.
    Wszystko w ramach tak modnego dziś "zrównoważonego rozwoju" ;)

    Koszty stałe to, wiadomo, koszty wejsciowek na basen. W wiekszych miastach czasami ocierające sie o zdzierstwo. Przy regularnym plywaniu mogą byc znaczne. To jedyny minus-minusik.
  • uhrr napisal(a):
    Koszty stałe to, wiadomo, koszty wejsciowek na basen. W wiekszych miastach czasami ocierające sie o zdzierstwo. Przy regularnym plywaniu mogą byc znaczne. To jedyny minus-minusik.
    Przy regularnym pływaniu to trzeba się po prostu dobrze rozejrzeć. W Warszawie z kartą dużej rodziny można na niektórych basenach w weekendy pływać za 5 zł/godz, w tygodniu za 9 zł/godz.
    A na SGGW z karnetem (trzeba z góry wyłożyć) 12 zł/godz. Plus bonusy za większe doładowanie karnetu.
    Oczywiście są i takie po 26 zł/godz.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.