co polecacie poza aerobikiem do poprawy rozciągnięcia i samopoczucia?

zakłądam nowy wont ek

nigdy bymsię nie spodziewał, że zapytam o fitnes albo inne aktywności fizyczne

no topsz
co polecacie poza aerobikiem do poprawy rozciągnięcia i samopoczucia?
walka na kije i mjecze odpada
«1

Komentarz

  • Pilka nozna. Zgadujemy sie ze znajomymi i gramy co tydzien.
  • bo joga pono niedobra, z tej okazji pytam

    a football jest wążny patriotycznie, (Fado, Fatima, football)
    jednak nie wyrabiam , coś spokojniejszego, taka joga tajczi dla chrześcijan
  • Pilates. Zdaje się nie otwiera czakramów i innych diabłów. Tyle że zajęcia z instruktorami są chyba mocno sfeminizowane, więc nie wiem czy normalnemu chłopu wypada.
  • Pompki, jeszcze nic lepszego nie wymyślono. Same zalety.



    https://www.healthline.com/health/fitness-exercise/pushups-everyday

  • Gawel napisal(a):
    Pompki, jeszcze nic lepszego nie wymyślono. Same zalety.



    https://www.healthline.com/health/fitness-exercise/pushups-everyday

    nadgarstki mnie bolą
  • christoph napisal(a):
    Gawel napisal(a):
    Pompki, jeszcze nic lepszego nie wymyślono. Same zalety.



    https://www.healthline.com/health/fitness-exercise/pushups-everyday

    nadgarstki mnie bolą
    No to już nie ma nadziei
  • edytowano September 2018
    natenczas napisal(a):
    Tyle że zajęcia z instruktorami są chyba mocno sfeminizowane, więc nie wiem czy normalnemu chłopu wypada.
    Dlaczego nie
    image
  • christoph napisal(a):
    Gawel napisal(a):
    Pompki, jeszcze nic lepszego nie wymyślono. Same zalety.



    https://www.healthline.com/health/fitness-exercise/pushups-everyday

    nadgarstki mnie bolą
    Zakupić uchwyty i po problemie, tylko nie schodzić niżej niż by się schodziło normalnie
  • Judo.
    Bardzo ok. Dla młodych zwłaszcza.
    Karate nie ok (po mojemu).
  • Pilates ok.

    Calanetiks bardzo ok i można ćwiczyć w domu.
  • A ci, co nie nie wiedzą, dlaczego joga (oraz wszelkie medytacyjne, wschodnio-religijne tai-chi -je itp.) są bardzo złe, nawet jeśli wmawiamy sobie, że ćwiczymy wyłącznie gimnastycznie, bez wchodzenia nawet czubkiem małego palca w ich religie, niech koniecznie posłuchają super ciekawego świadectwa o. Verlinde.
    Owszem, długie. Ale bardzo warto. Zwłaszcza rodzicom napalonych nastolatków polecam.
    https://gloria.tv/video/VgTS3zSds82k6J7ijQgusbf4C
  • pływanie
  • callaneticks i slow Jogging - to dwie rzeczy, ktore mozna uprawiac w przedziale 2-102 lat i mega skuteczne.
  • Maria napisal(a):
    A ci, co nie nie wiedzą, dlaczego joga (oraz wszelkie medytacyjne, wschodnio-religijne tai-chi -je itp.) są bardzo złe, nawet jeśli wmawiamy sobie, że ćwiczymy wyłącznie gimnastycznie, bez wchodzenia nawet czubkiem małego palca w ich religie, niech koniecznie posłuchają super ciekawego świadectwa o. Verlinde.
    Owszem, długie. Ale bardzo warto. Zwłaszcza rodzicom napalonych nastolatków polecam.
    https://gloria.tv/video/VgTS3zSds82k6J7ijQgusbf4C
    o. Verlinde jest moim absolutnym fanem. kazdemu polecam...
  • bieganie, siłka, jakieś sporty walki.

    TaiChi to w sumie strata czasu. Ćwiczyłem dawno temu jakiś czas nawet do dzisiaj niemal potrafię pierwszą część zrobić. Nic specjalnego lepiej rozciągać się wg książki poniżej.

    Do rozciągania polecam w sieci znaleźć rozciąganie dla siatkarza czy coś takiego. Bardzo wiele fajnych ćwiczeń. Można znaleźć na chomiku tytuł to: trening-gibkości. Są dwie części I i II.

    Zawsze bardzo lubiłem rozciąganie bo to można robić zmawiając różaniec.
    W zasadzie wystarczy kupić karimatę i jest Kolega gotowy.

    ---------------

    Bieganie jest po prostu genialne. Jak już się człowiek wkręci to będzie chętnie wracał. Bieganie zimą w deszcz i kijową pogodę całkiem nieźle zahartowało mi organizm.

    _________

    Siłkę można zrobić w domu za jakieś niewielkie pieniądze. W zasadzie potrzeba tylko gryf, sztangielki i kupuje kolega bitumiczne obciążniki (jedyna wada, że są większe od metalowych i można teoretycznie rozpieprzyć i nabrudzić, czyli zero wad ). Jeszcze dobrze zorganizować sobie drążek.

    Nawet takie głupie ćwiczenia jak podciąganie, pompki, przysiady i brzuszki są skuteczne i warto je wykonywać i doceniać

    Na dodatek w necie jest sporo informacji. Jak wykonywać poprawnie ćwiczenia i jakie robić.

    --------------------

    Co do sportów walki imho wydaje mi się, że warto spróbować. Ja chodzę jakiś czas na tkz. arme - fechtunek mieczem i mam z tego dużo zabawy.

    Przy czym w większości tego typu sportów trzeba już wydać trochę pieniędzy. Natomiast bieganie, siłka w domu + rozciąganie to są zerowe koszta. I warto od tego zacząć.

    Pzdr.
  • Trochę offtop ale może zmotywuje do z jakiejkolwiek aktywności fizycznej. Co tam wiek ,co tam bóle nadgarstków ,trzeba sie ruszac!

    „wszystko jest w głowie”.

    http://www.magazynbieganie.pl/dlaczego-wraz-z-wiekiem-w-bieganiu-spada-szybkosc-rosnie-wytrzymalosc/

    I



  • edytowano September 2018
    "Bieganie jest po prostu genialne. Jak już się człowiek wkręci to będzie chętnie wracał. Bieganie zimą w deszcz i kijową pogodę całkiem nieźle zahartowało mi organizm"

    Zgadzam sie. Bieganie jest rewelacyjne (ale nie chodzi o to po bieżni na siłowni przed lustrem tylko w pieknych okolicznosciach przyrody). Prosty sport, tylko trzeba co jakis czas inwestowac w buty.
    Ale zeby w bieganie sie zaangazowac intensywnie radze najpierw zrobic przeglad swego układu kostnego. bo jesli ma sie juz podniszczone np. stawy biodrowe, to bieganie moze te zmiany przyspieszyc
  • No i totalnie bez sensu jest bieganie po asfalcie czy jakiejś innej sztucznej, twardej nawierzchni. Żadne buty nie zabezpieczają stawów kolanowych - nie dajcie się nabrać reklamom.
    Tylko naturalne ścieżki.
  • edytowano September 2018
    Maria napisal(a):
    No i totalnie bez sensu jest bieganie po asfalcie czy jakiejś innej sztucznej, twardej nawierzchni. Żadne buty nie zabezpieczają stawów kolanowych - nie dajcie się nabrać reklamom.
    Tylko naturalne ścieżki.
    Buty nie, ale technika tak. Czeba lądować na śródstopiu, nie na pięcie, tak jak w Afryce ci, co butów nigdy nie widzieli. Tu ładnie widać: http://barefootrunning.fas.harvard.edu/4BiomechanicsofFootStrike.html
  • polmisiek napisal(a):
    Maria napisal(a):
    No i totalnie bez sensu jest bieganie po asfalcie czy jakiejś innej sztucznej, twardej nawierzchni. Żadne buty nie zabezpieczają stawów kolanowych - nie dajcie się nabrać reklamom.
    Tylko naturalne ścieżki.
    Buty nie, ale technika tak. Czeba lądować na śródstopiu, nie na pięcie, tak jak w Afryce ci, co butów nigdy nie widzieli. Tu ładnie widać: http://barefootrunning.fas.harvard.edu/4BiomechanicsofFootStrike.html

    ^ + dkdnie.
  • posix napisal(a):
    polmisiek napisal(a):
    Maria napisal(a):
    No i totalnie bez sensu jest bieganie po asfalcie czy jakiejś innej sztucznej, twardej nawierzchni. Żadne buty nie zabezpieczają stawów kolanowych - nie dajcie się nabrać reklamom.
    Tylko naturalne ścieżki.
    Buty nie, ale technika tak. Czeba lądować na śródstopiu, nie na pięcie, tak jak w Afryce ci, co butów nigdy nie widzieli. Tu ładnie widać: http://barefootrunning.fas.harvard.edu/4BiomechanicsofFootStrike.html
    ^ + dkdnie.


    i wtedy bieganie po asfalcie OK!

    dodam coś o butach zasłyszane od profesjonalisty: kupuje co pół roku tanie, bo lepsze nowe nawet tanie, niż hajendtop rozmemłane...

  • pilates wery okey
    to wymyślił lekarz dla pacjentów w szpitalu!
  • Maria napisal(a):
    No i totalnie bez sensu jest bieganie po asfalcie czy jakiejś innej sztucznej, twardej nawierzchni. Żadne buty nie zabezpieczają stawów kolanowych - nie dajcie się nabrać reklamom.
    Tylko naturalne ścieżki.
    Tak.Tak. Zwłaszcza zimą jak nie widać co pod śniegiem. Zwłaszcza jesienią jak nie widać co pod liśćmi. U mnie kilka prób powrotu do biegania( ppo lesie) kończyło się kontuzjami.Kretowisko ,kamyk,korzeń drzewa.Chyba ,że przez naturalną ścieżkę rozumiemy ,płaską jak stół alejke w parku.

  • edytowano September 2018
    No bez przesady... Lesne i polne sciezki b. ok.
    Ale oczywiscie nie takie pozarastane i niechodzone, tam mozna rzeczywiscie zaliczyc kontuzje. I się zamęczyć.

    Bieganie w terenie, gdzie jt troche nierowno pod stopą angazuje partie miesni, ktorych nie uruchomi bieganie po plaskim "stole"- tak twierdza fachowcy. Poza tym wznesienia i spafki terenu sa dodatkowym plusem

    3 lata biegam (ok.30km/tyg) tylko po lesie i polach i to w kazdych warunkach pogod. i zadnej gleby nie zaliczylam. Nic nie przebije zapachu wilgotnego lasu.
  • Gawel napisal(a):
    christoph napisal(a):
    Gawel napisal(a):
    Pompki, jeszcze nic lepszego nie wymyślono. Same zalety.



    https://www.healthline.com/health/fitness-exercise/pushups-everyday

    nadgarstki mnie bolą
    No to już nie ma nadziei

    OPASKI NA NADGARSTEK - ARTYKUŁY MEDYCZNE I REHABILITACYJNE
    https://m.ceneo.pl/Artykuly_medyczne_i_rehabilitacyjne;szukaj-opaski+na+nadgarstek
  • Właściwie to nie bardzo rozumiem, dlaczego się tu wymądrzam, skoro lata aktywności (dużej) fizycznej mam za sobą i obecnie praktykuję niemal wyłącznie siad krzywy przed komputerem. Człowiek jest zagadką. Nawet sam dla siebie ;)
    Miłego dnia i oby nie z jogą.
  • Jeśli ma się ogród albo działkę - aerobiki niepotrzebne, bo wysiłek fizyczny gwarantowany :-) Bo w tym wszystkim chodzi otto by się raz dziennie spocić.
  • Maaaniu, tak jakbym słyszała panie ktora mowią: ja tyle po kuchni sie krzątam, mnie inna gimnastyka niepotrzebna. :-D
  • Nie, no idzie otto, by rozruszać możliwie najwięcej mięśni (pływanie= optimum). Stanie przy garach niekuniecznie to umożliwia, ogród i działka - już tak.
  • edytowano September 2018
    Ja też mogę polecić coś fajnego.
    Niby zalecają tę metodę w ramach rehabilitacji przede wszystkim przy schorzeniach kręgosłupa, ale kto ich obecnie nie ma? Nie wymaga nadzwyczajnego sprzętu ani miejsca.
    Daję radę:
    metoda McKenziego
    https://www.poradnikzdrowie.pl/regeneracja/rehabilitacja/metoda-mckenziego-na-bol-kregoslupa-na-czym-polega-metoda-mckenziego-aa-42UD-9vkP-21Xr.html
  • Podrzuciłem temat (bez informowania dlaczego mnie zainteresował) zajmującej się mną pani rehabilitantce/fizjoterapeutce i referuję czego się dowiedziałem:

    Związek samopoczucia i aktywności fizycznej jest bardzo złożony i - w największym uproszczeniu - trzeba brać pod uwagę kilka podstawowych, przenikających się, aspektów:

    1) związek samopoczucia ze świadomością możliwości lub ograniczeń związanych z poziomem "wysportowania": np. świadomość, że na drugie piętro nie wyjdzie się bez zadyszki a wyjście po zakupy to niemal wyprawa długofalowo działa bardzo deprymująco. Z kolei papowa wydolności na skutek podjętych ćwiczeń "sama z siebie" wpływa na poprawę samopoczucia.

    2) poprawa systemu natlenienia organizmu. Regularny wysiłek fizyczny poprawia skuteczność systemu oddechowego, układu krążenia, podnosi także poziom mioglobiny w mięśniach i w ogóle sprawia, że organizm jest lepiej dotleniony. A to wpływa na efektywność pracy praktycznie wszystkich organów - od mózgu po wątrobę żołądek, gruczoły dokrewne, a nawet nerki. A sprawniej funkcjonujący organizm generuje mniej "sygnałów o kłopotach" co odbija się na samopoczuciu..

    3) wydzielanie endorfin, serotoniny i dopaminy. Powyższe hormony to neuroprzekaźniki o szerokim spektrum działania (serotonina i dopamina), których niedobór może powodować m. in zaburzenia "układu nagrody" (dopamina) czy "stany depresyjne" (serotonina). Endorfiny z kolei to "hormony szczęścia" powodujące nawet stany euforyczne i naturalne "pain killery". Wszystkie te hormony są intensywnie wydzielane przy wysiłku fizycznym.
    4) ćwiczenia mogą spowodować ustanie, lub zmniejszenie dolegliwości (np. bólów układu kostno stawowego) co też wiąże się z samopoczuciem.

    Zatem podstawowe pytanie, jakie trzeba sobie postawić dotyczy tego, który mechanizm w danym przypadku jest najważniejszy i aktywność fizyczną dobrać do niego i własnego poziomu sprawności. Najbardziej uniwersalne są kwestie 2 i 3. I w nich najlepiej sprawdzają się wszelkiego rodzaju "ćwiczenia aerobowe" czy "kardio" - a więc biegi, marszobiegi czy nawet marsze albo nordic-walking, jazda na rowerze itp. (ważne żeby tętno podnieść do ponad 50% maksymalnego - w intrnecie są wzory na obliczanie, ale podobno lepiej to skonsultować z jakimś fachowcem). Efekty długoterminowe zaczną się podobno pojawiać już po kilku tygodniach. Podobno specyficzną pułapką na ćwiczących są wyrzuty endorfin - jako "znieczulacze" są uwalniane, gdy organizm jest "wyżyłowany" i często dają natychmiastowego euforycznego "kopa", który potem się chce powtarzać. Jednak z punktu widzenie długoterminowej regulacji neuroprzekaźników efekt takich działań jest słaby, a w pewnych warunkach wręcz przeciwskuteczny.
    Zatem lepszy dłuższy umiarkowany wysiłek niż "pójście na wyczyn".

    Zagadnąłem też o jogę i usłyszałem coś co mnie kompletnie zaskoczyło. Otóż wg pani rehabilitantki joga to w naszych warunkach wcale nie jest "samo zdrowie" - od pewnego poziomu bowiem pozycje powodują (czysto mechaniczne) przyblokowanie dopływu krwi do niektórych organów co negatywnie wpływa na ich pracę. Do tego typowym problemem adeptek jogi mają być wadliwe krzywizny kręgosłupa - głównie w lordozie lędźwiowej. Ta szkodliwość wynikać ma z dwu powodów: Po pierwsze instruktorzy nie bardzo znają się na funkcjonowaniu ciała i nie potrafią odpowiednio dobrać ćwiczeń i ich sekwencji (a to podobno też ważne). Druga kwestia jest bardziej "systemowa" - joga została stworzona i rozwijana dla ludzi prowadzących zupełnie inny tryb aktywności niż my teraz. I "Co było dobre dla hindusa pracującego cały dzień na roli , czy w inny sposób fizycznie, niekoniecznie posłuży człowiekowi pracującemu przy biurku". Wygląda zatem na to, że joga to kiepski pomysł nie tylko z powodu zagrożeń duchowych....
  • "najlepiej sprawdzają się wszelkiego rodzaju "ćwiczenia aerobowe" czy "kardio" - a więc biegi, marszobiegi czy nawet marsze albo nordic-walking, jazda na rowerze itp. "

    i pływanie.

    Naprawde warto pamietac o tym sporcie, bo nie obciąza stawów, a angażuje wszystkie miesnie. Chcesz cwiczen abs, prosze bardzo: delfin (tak, wiem ze nieliczni potrafią delfinem, niemniej podczas wynoszenia w tym stylu brzuch pracuje mocno, dlatego wspominam),kraul, plywanie z deską. Nogi trenujesz z deską i płetwami, miesnie grzbietu- delfin, pływanie na brzuchu z deską, ręce wzmacniasz plywając z "łapkami", itd, itp. różne wariacje.
    No i last but not least: zwiekszenie pojemności pluc, wydolnosci tlenowej.
    Wszystko w ramach tak modnego dziś "zrównoważonego rozwoju" ;)

    Koszty stałe to, wiadomo, koszty wejsciowek na basen. W wiekszych miastach czasami ocierające sie o zdzierstwo. Przy regularnym plywaniu mogą byc znaczne. To jedyny minus-minusik.
  • uhrr napisal(a):
    Koszty stałe to, wiadomo, koszty wejsciowek na basen. W wiekszych miastach czasami ocierające sie o zdzierstwo. Przy regularnym plywaniu mogą byc znaczne. To jedyny minus-minusik.
    Przy regularnym pływaniu to trzeba się po prostu dobrze rozejrzeć. W Warszawie z kartą dużej rodziny można na niektórych basenach w weekendy pływać za 5 zł/godz, w tygodniu za 9 zł/godz.
    A na SGGW z karnetem (trzeba z góry wyłożyć) 12 zł/godz. Plus bonusy za większe doładowanie karnetu.
    Oczywiście są i takie po 26 zł/godz.
  • natenczas napisal(a):
    Pilates. Zdaje się nie otwiera czakramów i innych diabłów. Tyle że zajęcia z instruktorami są chyba mocno sfeminizowane, więc nie wiem czy normalnemu chłopu wypada.
    Katarzyna - posiłkując się m.in. kapłanami - twierdzi inaczej https://wydawnictwowam.pl/prod.dotyk-milosci.12421.htm?sku=79196
  • Skrzypek napisal(a):
    natenczas napisal(a):
    Pilates. Zdaje się nie otwiera czakramów i innych diabłów. Tyle że zajęcia z instruktorami są chyba mocno sfeminizowane, więc nie wiem czy normalnemu chłopu wypada.
    Katarzyna - posiłkując się m.in. kapłanami - twierdzi inaczej https://wydawnictwowam.pl/prod.dotyk-milosci.12421.htm?sku=79196
    e, pilates NIE MA NIC wspólnego wogóle ze Wschodem
    wymyślił to lekarz fizjoterapeuta dla połamanych pacjentów
    męska rzecz jak najbardziej, bo chodziko o to, by nie schodząc ze szpitalnego łóżka ćwiczyć siłę (czyli również zdrowieć)

    co nie wyklycza przejęcia pilates przez róžne jogonistyczne trenerki...

    co prawda Józef Pilates (1888 - 1966) w młodości studiował yogę, ale jako gimnastyk pod względem fizyki/ ćwiczeń fizycznych, które potem wykorzystywał w rechabilitacji żołnierzy podczas IWŚ,

    swoje ćwiczenia nazwał "Contrology", a nazwę "Pilates" nadała dopiero jego kontynuatorka i opatentowała w 1988 roku dopiero pani Krzyżanowska (od nazwiska) ponieważ wielu uczniów Józefa Pilatesa kontynuowało jego system ćwiczeń, a ta tancerka "miała nosa" do interesów....



    W każdym razie mała żonka przez rok intensywnie ćwiczyła kiedyś i od trzech lat chce wrócić, a jej ojciec, górnik przestał się z tych 'babskich' ćwiczeń śmiać, kiedy nie potrafił ich wykonać (siłowo)

  • Najsampierw spacer, może być z psem, z psem nawet sąsiada. Pies zawsze wymaga spaceru sprawia, że spacer nabiera większego sensu bo bydlę się cieszy.
  • nieobiektywny (ale sama końcówka tylko) filmik o historii pilatesa i Pilatesa

  • Psa nie mam, ale przez poprzednie 5 dni mieszkałem z Małżonką na działce, a że trzeba tam palić w piecu, więc parę razy dziennie rąbałem drewno. Czuję się odprężony i prężny :-)
  • O! i to jest kierunek słuszny.

    Domniemuję, że w czasie rąbania drwa czasu na rozważania nad demonologią jogi i pilatesa nie było.
  • edytowano January 3
    Jeśli joga powoduje zwiększone zainteresowanie adepta hinduizmem to oczywiście należy bardzo uważać, podobnie jak aikido, tai chi - shintoizmem, lamaizmem czy też jakimiś ich demonicznymi (jeszcze bardziej) mutacjami.

    Ale trudno przypuszczać by same, czyste i "odideologizowane" intensywne ćwiczenia rozciągające prowadziły do jakiś uwikłań, bo wówczas np. trenujący gimnastykę artystyczną, sportową lub nawet pewne formy tańca i jazdy figurowej na lodzie doświadczaliby niejako "z automatu" duchowych opresji.
  • Nie każda aktywność fizyczna była tworzona w celu duchowym, jak joga. Rebe Tekieli mówi że taichi to taniec na cześć demona. Jak przypuszczam to że joga nie niesie jakichś wielkich spustoszeń zawdzięczamy głównie niekompetencjii nauczycieli, znaczy nikt poza prawdziwymi joginami nie kuma tego po prostu.
  • edytowano January 3
    Trochę śmieszą mnie te dywagacje to tak jakby ostrzegać przed bieganiem bo można doświadczyć "runners high" A to stan ekstatyczny mający pozory duchowego przeżycia i uzależnia i sprawia, że kolana się niszczo.

    Ja na przykład lubię sobie przyćpać zjazd w kierunku Targowiska na DK 94 na rowerze szosowym i jest to jedna z najprzyjemniejszych rzeczy jakie robiłam w życiu. Ryzyko jest owszem, jazda powyżej 50kmh jest ryzykowna po prostu, no ale....wszyscy wiedzą, że fascynacja prędkością to opętanie demoniczne!!!
  • Toż każda jazda jest niebezpieczna.
    Było wykazane na fR.
    Co prawda w sprawie tańców damsko-męskich, ale exra polować można.

    Jak powiedział pewien rabin
    wszystko jest dozwolone poza staniem na stojąco, bo możecie zacząć tańczyć!
  • Przemko napisal(a):
    Nie każda aktywność fizyczna była tworzona w celu duchowym, jak joga. Rebe Tekieli mówi że taichi to taniec na cześć demona. Jak przypuszczam to że joga nie niesie jakichś wielkich spustoszeń zawdzięczamy głównie niekompetencjii nauczycieli, znaczy nikt poza prawdziwymi joginami nie kuma tego po prostu.
    Tajiczi powstało w celu duchowym na cześć demona? Pierwsze słyszę.
    Inna rzecz, że naukowcy słabo się zajmują mniemanym efektami duchowymi czy wyglądających nienaturalnie zdolności. Cała otoczka "duchowa" jaka powstała wokoło tego raczej szkodzi podejmowaniu tematu przez nuki ścisłe.
  • Pani_Łyżeczka napisal(a):
    O! i to jest kierunek słuszny.

    Domniemuję, że w czasie rąbania drwa czasu na rozważania nad demonologią jogi i pilatesa nie było.
    Mieszkańcy blokowisk protestujo i zapożądywają czegoś dla siebie też ;)
  • wojtek napisal(a):
    Przemko napisal(a):
    Nie każda aktywność fizyczna była tworzona w celu duchowym, jak joga. Rebe Tekieli mówi że taichi to taniec na cześć demona. Jak przypuszczam to że joga nie niesie jakichś wielkich spustoszeń zawdzięczamy głównie niekompetencjii nauczycieli, znaczy nikt poza prawdziwymi joginami nie kuma tego po prostu.
    Tajiczi powstało w celu duchowym na cześć demona? Pierwsze słyszę.
    I co, wywarła na koledze ta wiedza jakieś wrażenie? Pogoglał trochę czy spłynęło?
  • Taniec, tzn lekcje tańca.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.