Drażni mnie niemożebnie to traktowanie ludzi jak niereformowalnych debili!

2»

Komentarz

  • Kuba_ napisal(a):
    Finansowany polcoinami.
    =))
    Popieram!!!
  • loslos
    edytowano August 2021
    Kij za zły koniec, to świadczy tylko o tym, że ludzie generalnie nie mają najmniejszego ale to najmniejszego pojęcia, czym nauka jest i jakie mogą być jej problemy.

    Problemem nauki jest feudalizm, tak? No weźmy sobie feudalizm z najbardziej jadowitej karykatury. Jest dzielny Robin z Locksley prześladowany przez paskudnego szeryfa z Nottingham. Wasal generalnie jest lepszy od seniora, im kto niżej tym lepszy, im kto wyżej tym gorszy, choć sam król Ryszard może być poczciwy ale zajęty czym innym. Źli panowie gnębią dobrych chłopów, księża im pomagają, choć braciszek Tuck akurat się buntuje, a szeryf to jest zło aż karykaturalne. Dobrze pamiętam?

    W tym karykaturalnym świecie da się żyć a uprawianie ziemi i nauki też jest łatwe i skuteczne a to dlatego, że jego struktura jest stała i jawna. Jak kto się nauczy dobrze żyć z szeryfem, np. kosztem regularnych prezentów, da sobie radę a nawet w trudnych chwilach szeryf będzie go bronić - bo coś od swego wasala dostaje i nie chce przestać. Szeryf jest widoczny, dostępny i dobrze zdefiniowany, nie ma wątpliwości, kto Nottingham rządzi. I nie ma drugiego szeryfa z Nottingham.

    A w polskiej nauce? Kto płaci ten rządzi. A kto płaci? Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Narodowe Centrum Nauki, Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, Fundacja Nauki Polskiej, Polsko-Niemiecka Fundacja na rzecz Nauki, całe ministerstwo elektromobilnej Jadwigi, kilka setek zagranicznych fundacji, teraz dojdzie Fundusz Polskiej Nauki. Co to oznacza praktycznie? Kto zna ścieżki w tym gąszczu, będzie żyć jak król (i niektórzy żyją), kto chce tylko wykopywać nieżywych faraonów albo dowodzić twierdzenia z topologii algebraicznej, uschnie z głodu. Przez brak feudalizmu.
  • Nu nu, brzmi to jak dynamiczno- płaska struktura dogłębnie usieciowiona wg nauk Cioci Jadzi!

    A w Hameryce nie masz-ci pierdyliona fundacji, finansującej to, śmo a owo?
  • Feudalizm współcześnie jest szkodliwy wszędzie. W nauce też. Feudalizm którego istotą jest przytłaczająca dominacja feudała i bezwarunkowe podporządkowanie wasala oraz całkowite uzależnienie poddanych od obu pod względem prawnym i ekonomicznym oraz praktyczny brak możliwości zmiany swego stanu, a nawet wyboru feudała. To była, jak teraz lepiej rozumiem, istotna przyczyna mojej decyzji opuszczenia nauki przed ponad 30-tu laty. Rozumiem że nadal jest tam tak jak było wtedy. Rozumiem nie tylko z tej dyskusji ale też pewnych pozostałych kontaktów w moim dawnym naukowym środowisku. Mimo wszystko system korporacyjny jest sprawniejszy, bardziej ludzki i sprawiedliwy. Mam przynajmniej alternatywę po odejściu od feudała - innego feudała, zostanie wolnym strzelcem, dołączenie do licznych i legalnych ruchów sprzeciwu itd. W nauce po 20-30 latach służby pod niesprawnym, chciwym i odpychającym feudałem nie ma innej alternatywy niż nędza i marginalizacja. Ohyda.
  • loslos
    edytowano March 2019
    W Hameryce masz pierdylion fundacji, w tym jedną państwową finansującą naukę - NSF. Poza tym w Hameryce masz Hamerykę, w szczególności mówią tam po angielsku i znają znaczenie słowa grant: przydział, więc z natury rzeczy każdy kto poprosi i spełnia kryteria jakiegoś granta dostanie. A w Polsce? Grant z definicji musi być dobrem rzadkim, 1% ma się nurzać w pieniądzach, 9% dostać granta raz na jakiś czas, by mieli co wspominać, a 90% niech przymiera głodem. Ustaw ciecia na bramce, każ mu wpuszczać wszystkich i obserwuj - nie ma cudów, co jakiś czas kogoś zatrzyma, choćby po to, by pokazać swoje istnienie. Polak tak ma.

    Może zasada opisana w innym wątku, którego nie mogę znaleźć, też się stosuje, w końcu czas to pieniądz. Amerykański prezes obdzieli swym czasem wszystkich co poproszą proporcjonalnie do rangi osoby, polski prezes każe fatygantom stać pod drzwiami a sam będzie godzinami biesiadować z nielicznymi rozprowadzonymi. Hamerykańska i polska fundacja analogicznie potraktują pieniądze.
  • los napisal(a):
    "Schować do kieszeni" w tym przypadku nie oznacza zamożności tylko osiągnięcia. Sam znam kilkadziesiąt osób, które podając but Gówinowi do zawiązania uczyniłyby mu niezasłużony zaszczyt.
    Ale osiągnięcia w czym - w nauce? No bardzo możliwe, nic nikomu nie ujmując, dorobek Gowina jako naukowca jest praktycznie żaden, nawet ciężko powiedzieć w czym się specjalizuje, magisterkę ma z filozofii, a doktorat z bieżącej historii Kościoła.
    Gowin był praktycznie całe życie zarządcą, a potem politykiem - a to rednaczem, a to rektorem prywatnej uczelni, a to senatorem, posłem, ministrem i przywódcą partii. Osiągnięcia w polityce - rozumianej nie jako świetne działania dla kraju, ale zdobycie i utrzymanie władzy - ma duże. A tak się składa, że do władzy trzeba wyników w polityce, a nie nauce. Inny Jarosław też nie ma żadnych poważnych osiągnięć w nauce, a sukcesy w zdobywaniu i utrzymywaniu władzy ogromne. Tak było, jest i będzie.
  • PS. a majątek Gowina też nie powala, zwłaszcza przy takich dochodach.
  • rdrrdr
    edytowano March 2019
    los napisal(a):
    Pawlak, Trautman, Schinzel, Pokorski, Mróz, Woronowicz, Misiurewicz, Zabczyk, Iwaniec, Mostowski, Horodecki, Kwapień, Lasiecka, Musiela, Woyczyński....

    Mógłbym tak z pamięci godzinami a to tylko ten wycinek nauki, o którym kolega ma szansę coś wiedzieć. Obelżywy dla nich (i dla nas o samym koledze nie mówiąc) jest kolegowy nihilizm.
    Jest mi glupio i wstyd. Ale wiekszosc tych osob laczy pewna cecha. Jaka?

    Pobyt za granica to uczucie braku szklanego sufitu, w kazdym razie znacznego jego podwyzszenia. Czasem kredyt zaufania, ktorego brak na miejscu. I przerazliwa latwosc w organizowaniu rzeczy, ktore powinny byc latwe.

    Korporacje rzeczywiscie wydaja sie byc lepiej zorganizowane ale sa zwykle nastawione na szybki zysk. Uniwersytet, starajac sie je nasladowac, prawdopodobnie nie majac bezposredniego doswiaczenia, przejmuje ich najgorsze cechy. Uczenie (przekazywanie innym mozolnie zdobytego know-how) nie jest dochodowe, z egoistycznego punktu widzenia jest karygodnym glupstwem.

    Musi byc jakis powod tego, ze ktos po pracy, na darmowym blogu dostarcza lepszej jakosci materialy niz zawodowy naukowiec-dydaktyk.
  • trep napisal(a):
    Przepytywałem kedyś kandydatkę do roboty z jej kariery zawodowej. Ostatnimi czasy była ona uczestniczką programu unijnego. Jej zadaniem było łączenie świata nauki ze światem biznesu. Żeby ułatwić przepływy technologii do przemysłu. Za to bez rok z okładem brała unijne piniondze.
    - Jico? Udało się pani połączyć tę nałkę z biznesem?
    - Nnnoo, tak, dwa razy.
    - Może pani opowiedzieć, jeźli to nie tajemnica?
    - Ten jeden raz, to była moja znajoma. Ona sprzedawała jakeś rozwiązanie jakejś habryce, ale tym razem to przeszło przeze mnie. A druga sprawa to jeszcze nie doszła do skutku.
    Dwa razy w ciągu roku? Dużo.

Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.