Czy czujecie się lepiej w IV RP ?

Uważam, że w Polsce jest znakomicie. Ludziom zaczęło się żyć naprawdę dobrze. Jest bezpiecznie, są perspektywy rozwojowe, dużo się dobrego dzieje. Sporo zawdzięczamy samym sobie, bardzo doceniam też PiS za 4 lata rządów. A zanosi się na kolejne. Mam jednak nieodparte wrażenie, że coś jako naród straciliśmy, nie przez ostatni okres, ogólnie. Gdzieś coś z tyłu głowy mi przeszkadza, nie wiem tylko co. W dzisiejszej Polsce czuje się trochę źle.

Mam nieodparte wrażenie, że cena jaką płacimy za dobrobyt jest zbyt duża. Czuje się jakbyśmy tracili tożsamość, resztki wspólnotowości, atomizacja się pogłębia. A może to tylko etap przejściowy ?
«1

Komentarz

  • edytowano October 1
    Z grubsza podobnie odczuwam. Rozwinę krótko w wieczorną godzinę:
    - Jest nie tyle znakomicie co coraz lepiej. To że się poprawia i jest perspektywa dalszej poprawy jest znacznie ważniejsze od samego poziomu. Równie ważne jest to że nam się poprawia szybciej niż innym narodom, którym zawsze zazdrościliśmy. To też równie ważne, a może ważniejsze niż sama różnica poziomów. To jednak dotyczy w zasadzie wyłącznie dobrobytu materialnego.
    - Bezpiecznie nie jest, przynajmniej w moim odczuciu. Może jednak ja jestem przewrażliwiony z uwagi na długie lata życia w komunie, potem postkomunie, unikalne doświadczenia osobiste i rodzinne oraz pracę w stresie dla różnych kapitalistów przez dziesiątki lat. Zagrożenia dla państwa, narodu, mojej rodziny i przyjaciół widzę dobrze i widzę że są poważne i realne.
    - Cieszę się z tego co jest i że się poprawia, ale dziękuje za to Bogu. Co do ludzi to niestety nie mam zaufania. To jest stopniowalne, ale niestety w zasadzie nie mam zaufania do nikogo. Nawet do siebie, a co tu dopiero PiS. Tak więc ja mam to z tyłu głowy i z przodu też.
    - Cena za dobrobyt jest i była duża zawsze i wszędzie. Z przypowieściami trzeba ostrożnie, czego dowodzi wątek o frankowiczach, ale ostrożnie przypomnę tę o bogatym młodzieńcu co przyszedł do Jezusa po radę i powiedzenie o uchu igielnym. To nie jest więc jakaś wyjątkowa cecha czasu i miejsca. Im więcej dobrobytu tym więcej pokus, a dobrobyt rośnie jak wyżej zauważamy.
    - Co do rozmywania tożsamości, atomizacji czy zagrożeń wspólnotowości to prawda i tu upatruję specyficznych zagrożeń miejsca i czasu. Należy je łączyć też z dobrobytem, ale to nie jest główne źródło tych zagrożeń. Jeśli to okrężna drogą przez osłabienie wiary aż do jej utraty z pychy wynikającej z dobrobytu.W tych dziedzinach mamy jednak do czynienia z bezpośrednim atakiem zła o charakterze zmasowanym i narastającym. Jak zawsze poprzez ludzi tym złem najbardziej zarażonych aż do służenia mu świadomie.
    - Czy to etap przejściowy? W sensie ogólnym tak bo wszystko na tym świecie jest przejściowe. Z pewnością jutro, a szczególnie pojutrze i potem będzie inaczej. Czy lepiej z punktu widzenia tożsamości, wspólnoty i dobrobytu? Nie mam pojęcia. Mam nadzieję bardziej opartą bardziej na wierze niż na jakichś racjonalnych przesłankach.
  • Czwartej RP jeszcze wciąż nie ma!
    Jest III i pół.
    Musi wymrzeć pokolenie "magdalenkowe" i zobaczymy co się ostało (czym się państwo stało), a to będzie wtedy IV RP i odpowiem jak sam będę na emeryturze...

  • Że co, pokozakujemy sobie, a na koniec i tak przyjdą pedały i nas zją?
  • Mnie bardzo brakuje zajebania skurwysynów.
  • jakbyśmy tracili tożsamość, resztki wspólnotowości, atomizacja się pogłębia.

    W małych osiedlach, wybudowanych 50 lat temu, na wsi .tego jeszcze nie ma, ale w mieście TAK.
    Coraz trudniej o zyczliwą wymianę spojrzeń, uśmiech porozumiewawczy.
    NIe jestem specjalnie zgrzybiała ani zamknieta na świat, ale brwi mi coraz to idą do góry na widok ubiorów, tatuaży na wszystkim, zachowania.
    Rozdżwięk między ludzikami idącymi na różaniec a tymi, którzy tego nie czynią, jest jak czarna dziura.
    Media epatujące WSZELKIMI bzdetami zabijają wrażliwość, ludzie potrafią się ekscytować głupotami, a realne własne sprawy rodzinne , wychowawcze spychają w zupełnie zapomniany kąt.
    Dzieci w szkole przebodźcowane , rozchisteryzowane, niekarne, są zupełnie innym surowcem, niż przewiduje pedagogika. Metody wychowawcze mało skuteczne, treści szkolne wydają sie nudne, oderwane od ich dzieciaków zainteresowań.
    słucham zawsze tej modlitwy:
    Boże, Rządco i Panie narodów,
    z ręki i karności Twojej racz nas nie wypuszczać,
    a za przyczyną Najświętszej Panny, Królowej naszej,
    błogosław Ojczyźnie naszej, by Tobie zawsze wierna,
    chwałę przynosiła Imieniowi Twemu
    a syny swe wiodła ku szczęśliwości.

    Wszechmogący wieczny Boże,
    spuść nam szeroką i głęboką miłość ku braciom
    i najmilszej Matce, Ojczyźnie naszej,
    byśmy jej i ludowi Twemu,
    swoich pożytków zapomniawszy,
    mogli służyć uczciwie.

    Ześlij Ducha Świętego na sługi Twoje,
    rządy kraju naszego sprawujące,
    by wedle woli Twojej ludem sobie powierzonym
    mądrze i sprawiedliwie zdołali kierować.

    Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen


    i wiem, że tak sie trzeba modlić, ale jak to przystaje do umysłu młodych ludzi, dzisiaj.
    A dobrobyt- rzeczywiście widać gołym okiem.
  • Tak, czuję się lepiej. Lepiej się ma moja rodzina, bliższa i dalsza, znajomi. Również duchowo. Może żyję w jakiejś bańce, w końcu często otaczamy się ludźmi podobnymi do nas - Domowy Kościów, skauting chrześcijański.

    "Młodzi nie chodzą do kościoła" - ja też nie chodziłem 20 lat temu. Zaryzykuję stwierdzenie, że głęboko wierzących wcale nie jest mniej. Jest za to dużo większe przyzwolenie na okazywanie niewiary "i nikomu nic do tego". Właściwie okazywać/pokazywać/odsłaniać można wszystko - vide dziary, dziury i inne dziwne rzeczy w ciele.

    Materialnie skok jakości życia jest bardzo duży, o 500+ w kontekście wyciągania z biedy i nieraz niedożywienia wszyscy wiemy.
  • edytowano October 2
    los napisal(a):
    Mnie bardzo brakuje zajebania skurwysynów.
    +1
    Na dodatek państwo nadal nagradza bezmyślność i kurestwo i karze za uczciwość i dalekowzroczność.
    Jorge napisal(a):
    jakbyśmy tracili tożsamość, resztki wspólnotowości, atomizacja się pogłębia.
    +1
    A bez tego będziemy prędzej czy później jak obecny zachód Europy - na równi pochyłej.
    Mnie brakuje też organizacji społecznych promujących wiarę, rodzinę, patriotyzm.
    Tzn takie są, ale są małe, specyficzne, i mają różne odchyły.
    Kuba_ napisal(a):
    "Młodzi nie chodzą do kościoła" - ja też nie chodziłem 20 lat temu. Zaryzykuję stwierdzenie, że głęboko wierzących wcale nie jest mniej. Jest za to dużo większe przyzwolenie na okazywanie niewiary "i nikomu nic do tego".
    Zapewne masz rację i to jest nadzieja. Że głeboko wierzący nadal są, jest to jakieś 10%, ale wystarczy. Że oni głównie mają dzieci, i nawet jeśli ogólna liczba Polaków będzie spadać, to jakość będzie rosła.

    Rafał napisal(a):
    Bezpiecznie nie jest, przynajmniej w moim odczuciu.
    Nie tylko w Twoim. Żyjemy w cholernie niestabilnym świecie i wszystko może runąć jak domek z kart.
    Chodzi o bezpieczeństwo militarne, gospodarcze, demograficzne i każde inne.

    Jak zwykle - w Bogu nadzieja.
  • Jeśli rozhodzi się o to, czemu ja się nie czuję specjalnie lepiej, to głównie Pan Bóg mie podpadł w tej branży. Jakby w ogóle nie zajmował się interesem, na dodatek zamianował nam takego biskupa Rzymu, żeby okazać, że nie zawsze będziemy mieli kerowników na miarę Papieża albo Ratza.
  • Trza mieć ufność w Bogu. Dyć to kwintesencja chrześcijaństwa.
  • Próbowałem - nie pomaga!
  • Jakieś to wszystko rozgrzebane, niepoukładane.
    Chyba i drugiej kadencji za mało.
  • edytowano October 2
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Jeśli rozhodzi się o to, czemu ja się nie czuję specjalnie lepiej, to głównie Pan Bóg mie podpadł w tej branży. Jakby w ogóle nie zajmował się interesem, na dodatek zamianował nam takego biskupa Rzymu, żeby okazać, że nie zawsze będziemy mieli kerowników na miarę Papieża albo Ratza.
    Ma ludzkie ręce do roboty, a ludzie nieraz partaczą. Dał nam interes w depozyt i obserwujeobserwuje, co z nią robimy. Raczej nie proś Waść o interwencję z Góry.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Próbowałem - nie pomaga!
    Eh.
    Hrabia Dzieduszycki miał pointy!
  • AnnaE napisal(a):
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Jeśli rozhodzi się o to, czemu ja się nie czuję specjalnie lepiej, to głównie Pan Bóg mie podpadł w tej branży. Jakby w ogóle nie zajmował się interesem, na dodatek zamianował nam takego biskupa Rzymu, żeby okazać, że nie zawsze będziemy mieli kerowników na miarę Papieża albo Ratza.
    Ma ludzkie ręce do roboty, a ludzie nieraz partaczą. Dał nam interes w depozyt i obserwujeobserwuje, co z nią robimy. Raczej nie proś Waść o interwencję z Góry.
    Imho - odwrotnie.
    Długo się nad tym zastanawiałem i wyszło mnie, że kiedyś byli pasterze, i były owce. Obecnie sprawy się nieco skomplikowały, pasterze się zdegenerowali i to mocno. Z drugiej strony owce dojrzały i to mocno - a przynajmniej te które wykazały się ochotą i inicjatywą w tym zakresie.
    Teraz zdegenerowani pasterze to test dla owiec - aliście dojrzałe? A może pora byście własnym przykładem sprowadzili na dobrą drogę pasterzy?

    Kościół miał już w swej historii degrengolady rozmaite - większe od obecnych nawet. Ale wiara nie upadła, miała natomiast swoje okresy rozkwitu i zaniku.
    My żyjemy w okresie zaniku, stąd pesymizmy nas się trzymają. Ale bramy piekielne Kościoła nie przemogą stąd trzeba mieć nadzieję i robić swoje.
  • TecumSeh
    ja tylko zacytowałam Jorge
    więc plus Jemu
  • TecumSeh napisal(a):
    AnnaE napisal(a):
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Jeśli rozhodzi się o to, czemu ja się nie czuję specjalnie lepiej, to głównie Pan Bóg mie podpadł w tej branży. Jakby w ogóle nie zajmował się interesem, na dodatek zamianował nam takego biskupa Rzymu, żeby okazać, że nie zawsze będziemy mieli kerowników na miarę Papieża albo Ratza.
    Ma ludzkie ręce do roboty, a ludzie nieraz partaczą. Dał nam interes w depozyt i obserwujeobserwuje, co z nią robimy. Raczej nie proś Waść o interwencję z Góry.
    Imho - odwrotnie.
    Długo się nad tym zastanawiałem i wyszło mnie, że kiedyś byli pasterze, i były owce. Obecnie sprawy się nieco skomplikowały, pasterze się zdegenerowali i to mocno. Z drugiej strony owce dojrzały i to mocno - a przynajmniej te które wykazały się ochotą i inicjatywą w tym zakresie.
    Teraz zdegenerowani pasterze to test dla owiec - aliście dojrzałe? A może pora byście własnym przykładem sprowadzili na dobrą drogę pasterzy?

    Kościół miał już w swej historii degrengolady rozmaite - większe od obecnych nawet. Ale wiara nie upadła, miała natomiast swoje okresy rozkwitu i zaniku.
    My żyjemy w okresie zaniku, stąd pesymizmy nas się trzymają. Ale bramy piekielne Kościoła nie przemogą stąd trzeba mieć nadzieję i robić swoje.
    W Europie zanika, w Afryce kwitnie i tak to się toczy przez tysiąclecia. Nie jesteśmy lepsi od tych ze Starego Testamentu. Zostaliśmy odkupieni, ale ulepszyć musimy się sami.

  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Jeśli rozhodzi się o to, czemu ja się nie czuję specjalnie lepiej, to głównie Pan Bóg mie podpadł w tej branży. Jakby w ogóle nie zajmował się interesem, na dodatek zamianował nam takego biskupa Rzymu, żeby okazać, że nie zawsze będziemy mieli kerowników na miarę Papieża albo Ratza.
    Nic nie szkodzi wadzić się z Panem Bogiem. Rzecz w tym by o Nim pamietać.
    I mówić Mu o swoich żalach i pretensjach ...może niekoniecznie via Internet :)
    Bo to trochę pomniejsza tych, którzy mieli nieporównanie gorzej niż my, a zachowali uność i wiarę i zostawili świadectwo, bez osobistych rachunków z rozliczaniem Stwórcy.
  • Michał5 napisal(a):
    TecumSeh
    ja tylko zacytowałam Jorge
    więc plus Jemu
    Poprawiłem, dzieki:)
    AnnaE napisal(a):
    W Europie zanika, w Afryce kwitnie i tak to się toczy przez tysiąclecia. Nie jesteśmy lepsi od tych ze Starego Testamentu. Zostaliśmy odkupieni, ale ulepszyć musimy się sami.

    Dokładnie. Kto powiedział że jesteśmy lepsi od nich.
    Mało tego - przychodzą czasy że to oni będą lepsi od nas.
  • Wszystkich przewidujących przyszłość sprawdzam na numerach Lotto.
  • edytowano October 2
    Dobra jest też pogoda za miesiąc, bo wygląda całkiem niewinnie.
  • Dostrzeganie trendów to trochę co innego niż wróżenie z fusów.
  • Jeden z ostatnich wojewodów schyłkowego PRL'u, zrobił wielką fetę z okazji setnych urodzin, krzepkiej jeszcze babci (nie mojej). Ordery, kwiaty, jakaś kasa, prasa i telewizja. Pyta babcię, w świetle jupiterów, kiedy w jej długim, skromnym i pracowitym życiu było jej najlepiej ?
    - Za Franciszka Józefa
    - ?!
    - Bo ja miała 20 lat.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Że co, pokozakujemy sobie, a na koniec i tak przyjdą pedały i nas zją?
    na koniec to będzie sie recytować: Czekamy ciebie, czarna zarazo, byś wybawiła nas od czerwonej śmierci....
  • JORGE napisal(a):
    Uważam, że w Polsce jest znakomicie. Ludziom zaczęło się żyć naprawdę dobrze. Jest bezpiecznie, są perspektywy rozwojowe, dużo się dobrego dzieje. Sporo zawdzięczamy samym sobie, bardzo doceniam też PiS za 4 lata rządów. A zanosi się na kolejne. Mam jednak nieodparte wrażenie, że coś jako naród straciliśmy, nie przez ostatni okres, ogólnie. Gdzieś coś z tyłu głowy mi przeszkadza, nie wiem tylko co. W dzisiejszej Polsce czuje się trochę źle.

    Mam nieodparte wrażenie, że cena jaką płacimy za dobrobyt jest zbyt duża. Czuje się jakbyśmy tracili tożsamość, resztki wspólnotowości, atomizacja się pogłębia. A może to tylko etap przejściowy ?
    - materialnie - jest lepiej.Pierwsze to sprawy zawodowe, które idą swoim rytmem, a związek sytuacji z władzą nie jest łatwy do uchwycenia. Drugie to transfery socjalne, które dają pole manewru przy układaniu życia zawodowo-rodzinnego.
    - funkcjonowanie instytucji i organizacji pod wpływem państwa - bez porównania lepiej.
    - funkcjonowanie organizacji pozornie od państwa niezależnych, typu biznes prywatny - jakby mniej bardaku i chamskich przewałów.
    W takim otoczeniu na codzień jest lżej funkcjonować.

    Po ludzku natomiast:
    - dookoła, w zasięgu wzroku więzi międzyludzkie mniej trwałe. Łatwiejsze fochy i dąsy, mniej wysiłku i pracy nad relacjami,
    - wszechobecny emocjonalizm, 'przeżywanie' zastępujące treść i prawdę, od kościoła, przez otoczenie sąsiedzkie po biura. Wyspy normalności kurczą się, coraz więcej poczucia samotności w rosnącym tłumie. Pytanie na ile to skutek IV-rpizmu, a na ile przemian technologicznych i wzrostu zamożności, z którymi sporo ludzi jakby nie nadąża mentalnie.
    - no i w tym wszystkim coraz mniej miejsca dla Boga. Ale to osobny, duży temat o przyczynach i skutkach.
  • edytowano October 3
    Ja się czuję dobrze.

    Sporo spraw mi się nie podoba ale...

    Najgrosze lata z bliższego okresu to były rządy platformy obywatelskiej po 2010, finansowo bida, królowanie zła i kur*wa. Teraz to jest po prostu bardzo przyjemnie pomimo wielu wad.

    Czego mi brakuje? Agresji i okrucieństwa. Względem kogo to chyba jasne.
  • posix napisal(a):
    Czego mi brakuje? Agresji i okrucieństwa
    Cusz, szyskie okrutne siedzo na fejcbuku i ćwiteże i drenczo luckoś hacztagamy.

    W relalu zostali się ino umiarkowane i koncycliacyjne.

  • Właściwie to wszystkie wpisy krążą wokół podobnych wniosków, obserwacji, odczuć. Ciekawe czy są jakieś różnice pokoleniowe ? Bo np. moje pokolenie bez okresu buntu (pisaliśmy kiedyś o tym), które przebalowało całą swoją młodość i żyło w sumie stadnie, nagle pochowało się w domach. Pierdut i pozrywały się więzi, pozamykali się ludzie w sobie i w swoich sprawach. Co jest o tyle dziwne, że kryzysy wieku średniego raczej cechuje się odpałami w odwrotną stronę. A tu nie ma, poznikali wszyscy jak w bajkach Disneya. A może to nie moje pokolenie tak ma, a cecha tych czasów ?
  • Dużo lepiej. Przeszkadza mi tylko nachalność i zuchwałość różnych ku*ew najgorszego sortu, ale to nic nowego, oni zawsze byli, tylko nie mieliśmy internetu i nie znaliśmy ich tak dobrze. Z drugiej strony mamy wspaniałą przeciwwagę w postaci Dokowicza, Bodasińskiego, x. Glasa i armii ludzi im podobnych. Mój prowincjonalny kościół ma się świetnie. Życzę sobie kolejnych kadencji dla PiS i Trumpa. I jeszcze jedno marzenie, ale nie dotyczy ono IV RP, lecz Rzymu, więc na tym zakończę i podziękuję za uwagę.
  • JORGE napisal(a):
    A może to nie moje pokolenie tak ma, a cecha tych czasów ?
    No jak tu płynąć jakimkolwiek nurtem w bok , jak wszędzie są kanały , w które wpadasz?
    Jak być orginalnym jak wszysko było?
    Nuda i tęsknota za starymi dobrym czyli intensywnymi wiezami.
    One są na poziomie małych wspónot, ale na szerokiej ulicy ni ma. Jest fenomen o Rydzyka i na uroczystościach RM to się czuje- byłam na Jasnej Górze dwa razy i to naprawdę jest niesamowite- zero oszołomstwa , jakim chcą zametkować ludzi z kół , klimat jak na pielgrzymkach św. Jana Pawła II.
    Teraz naprawdę Net ma zastąpić kontakty , a że do końca tego nie czyni, to wymyślili demonstrację w sprawie klimatu, czarne protesty i obronę pederastów.
    O Rydzyk dobrze to czuje i wymyślił poparcie Radia na platformie - rozumie to , choć inaczej :) JK i są spotkania w terenie . Na takim mitingu z Beatą Szydło w Zakopanem było całe miasto i kupa turystów.
    Rodzina. To jest miejsce do którego trzeba zstąpić. Życzliwość, czynienie jak największego dobra swoim krewnym jak najczęstsze kontakty - to droga , którą pokazywał Prymas Wyszyński, mój absolutny mistrz na te czasy.
    Czas zbioru owoców Jana Pawła dopiero przyjdzie, teraz mamy spożyć małe cierpkawe i pozornie nieefektowne owoce Prymasa:)

  • Czy ja wiem czy pochowali się w domach, chyba raczej odpłynęli w wirtuala, który daje iluzję wspólnoty. Moje ostatnie obserwacje postwakacyjne, po co spotykać się na ogladanie zdjęć z wakacji skoro postuje się je w zaraz po zrobieniu. Wspólne posiłki - strata czasu wszak mozna wtymienić się zdjęciami.
    To zabija jakąkowiek wspolnotę. Ja jako stara Xsica zapraszam ludzi na plotki z poczęstunkiem lub "ogladanie zdjęć" popijane przywiezionym winem niby błachosta, igraszka, generowanie miłych chwil ale wszyscy sobie cenią. I mam nieoczywiste przeczucie, że dla pychicznej równowagi i swoistej "higieny" to jest niezbędne.
  • Nie sądzę aby ludzie, w tym młode pokolenie żyło na pejsbuku i głownie w wirtualu. My tu, niech będzie ja, też spędzamy masę czasu czyli w wirtualu. Excathedra jest jakąś formą wspólnoty, ale przecież nie zastępuje, przynajmniej mnie, wspólnot realnych w sensie bezpośredniego obcowania.- rodziny, przyjaciół, kolegów i zespołu w firmie, parafii, ruchu Światło Życie itd. Wręcz przeciwnie wydaje mi się że poprzez uczestnictwo w tym forum mogę uczestniczyć tam pełniej i zaoferować więcej. Moje córki, szczególnie młodsza spędzają sporo czasu na kompie i smartfonie z wykorzystaniem różnych komunikatorów, ale nawet bez moich pouczeń i napomnień, są aktywne i uczestniczą we wspólnotach realnych; też rodzinie, kręgu przyjaciół, klasie, szkole, uczelni, firmie (no urlop macierzyński więc z daleka), parafii, ruchu oazowym (młodsza). Może to zbyt optymistyczny pogląd, ale zdaje się że te komunikatory i wirtual jest w te ich wspólnoty wbudowany i nie zastępuje ich tylko je wspomaga. Być może kolejne pokolenia radzą sobie z tym lepiej niż starsze. Oswajają te techniki i panują nad nimi lepiej niż ja.
  • qiz napisal(a):
    Kurwens.
    Wiadomo,
    komuchy, folksdojcze, sowiety z zapitym pieśniarzo-aktorem ze służb...

    wszyscy lepsi od Onuc. Ja rozumiem Januszek, to wiadomo. Ale sorry- Winniczek, Bosak? To już bardziej Sasin, Duda (i ćwierć jego kancelarii) są onucami.
    Ostatnio obejrzałem sporo filmików pyta.pl, coś mnie naszło. Robią świetną robotę, bo pokazują jak wykuć w sobie okrutnie skuteczny oręż w walce z odpałami, łącząc to ze stylem uwielbianym przez młodych ludzi (zawsze, niezależnie od kolejnych pokoleń). Ale jest też jeszcze coś innego, wchodząc w te manifestacje pokazują ludzi z drugiej strony, z różnej perspektywy, bo głównie pyta.pl prowokuje, ale czasami to są całkiem poważne dyskusje. W każdym razie zobaczyłem obraz świata, którego kompletnie już nie znam i oceniam wyłącznie na podstawie moich wyobrażeń.

    Właśnie chyba wykuwa się ogólna teoria wszystkiego jeżeli chodzi o dwie Polski. Różnego rodzaju eksperci i analitycy idą w jednym kierunki. A piszę to, bo kontakt z totalnymi oczami pyty.pl to potwierdza. Ogólnie rzecz biorąc mamy podział ideologiczny wynikający ze swojej wizji siebie, organizacji życia, praw i wolności - indywidualistycznej i wspólnotowej. I to tyle, jeżeli zaczniemy rozkminiać to naprawdę zacznie się wszystko układać.

    Do czego takie założenie zmierza w kontekście wpisu quiza ? To nie chodzi o onuce. Różnego rodzaju prawicowym wolnościowcom, wolnorynkowcom zdecydowanie bliżej jest do środowisk totalnej opozycji niż do PiSu. Oczywiście, narodowcy stoją okrakiem, co jest w sumie obrzydliwością, ale droga Giertycha wcale nie wynika z jego upadku, a konsekwencji.
  • No fakt, jakby kto się zgłosił do Gazety wyborczej i przedstawił jako Giertych, to by go wyśmiali. Ale jeśli wcześniej dokonał zdrady, to jest inna rozmowa. Szatan zdradę bardzo sobie ceni.
  • los napisal(a):
    No fakt, jakby kto się zgłosił do Gazety wyborczej i przedstawił jako Giertych, to by go wyśmiali. Ale jeśli wcześniej dokonał zdrady, to jest inna rozmowa. Szatan zdradę bardzo sobie ceni.
    No właśnie nie. Jakbyśmy odrzucili wszystkie manipulacje, propagandę, upadki i byśmy dali ludziom myśleć i zachowywać się tak jak mają w naturze to podział Polski by był z grubsza taki sam ! Spór by był dużo bardziej cywilizowany, argumenty sensowne, ale różnice by były dalej ogromne. Tylko bez przysłon.

    Bo to nie jest tak, że gdyby elektorat totalny nie był przedmiotem manipulacji i zobaczył świat taki jaki jest to by Kaczyńskiego czy Kościół pokochał. Nie, cały czas by panicznie się bali i sprzeciwiali. A razem z nimi 90% obecnej prawicy wolnościowej.
  • edytowano October 12
    Na tych manifestacjach (od PO po marsze Antify) zobaczyłem wrażliwych, zagubionych, całkiem przyzwoitych ludzi. W większości, bo jakaś część to degeneraci. I piszę tu o zwykłych ludziach, nie o organizatorach czy liderach, bo to raczej dno. Zobaczyłem ludzi bojących się, nawet największy zakapior Anttify, niejaki Tiger Bonzo to jest trzęsący portkami wafelek (sama ksywka wiele mówi). Bardzo chętnie dyskutują, bardzo chętnie wpadają w stany filozowania. widać że dużo myślą o wszystkim, no cóż, z różnym skutkiem. I straszliwie, straszliwie boją się, że ktoś im nie pozwoli "iść na Południe" (to z jednej akcji pod Sejmem), a tak naprawdę wystarczyło przejść parę kroków w lewo i droga na Południe by była otwarta.. Ale chodzi o zasady - zabrania się zabraniać. To jest ich główne motto chyba.
  • JORGE napisal(a):
    qiz napisal(a):
    Kurwens.
    Wiadomo,
    komuchy, folksdojcze, sowiety z zapitym pieśniarzo-aktorem ze służb...

    wszyscy lepsi od Onuc. Ja rozumiem Januszek, to wiadomo. Ale sorry- Winniczek, Bosak? To już bardziej Sasin, Duda (i ćwierć jego kancelarii) są onucami.
    Ostatnio obejrzałem sporo filmików pyta.pl, coś mnie naszło. Robią świetną robotę, bo pokazują jak wykuć w sobie okrutnie skuteczny oręż w walce z odpałami, łącząc to ze stylem uwielbianym przez młodych ludzi (zawsze, niezależnie od kolejnych pokoleń). Ale jest też jeszcze coś innego, wchodząc w te manifestacje pokazują ludzi z drugiej strony, z różnej perspektywy, bo głównie pyta.pl prowokuje, ale czasami to są całkiem poważne dyskusje. W każdym razie zobaczyłem obraz świata, którego kompletnie już nie znam i oceniam wyłącznie na podstawie moich wyobrażeń.

    Właśnie chyba wykuwa się ogólna teoria wszystkiego jeżeli chodzi o dwie Polski. Różnego rodzaju eksperci i analitycy idą w jednym kierunki. A piszę to, bo kontakt z totalnymi oczami pyty.pl to potwierdza. Ogólnie rzecz biorąc mamy podział ideologiczny wynikający ze swojej wizji siebie, organizacji życia, praw i wolności - indywidualistycznej i wspólnotowej. I to tyle, jeżeli zaczniemy rozkminiać to naprawdę zacznie się wszystko układać.

    Do czego takie założenie zmierza w kontekście wpisu quiza ? To nie chodzi o onuce. Różnego rodzaju prawicowym wolnościowcom, wolnorynkowcom zdecydowanie bliżej jest do środowisk totalnej opozycji niż do PiSu. Oczywiście, narodowcy stoją okrakiem, co jest w sumie obrzydliwością, ale droga Giertycha wcale nie wynika z jego upadku, a konsekwencji.
    Tak, ja się zgadzam, mógłbym uzupełnić o więcej informacji, ale nie mam teraz tyle czasu.

    Co do Giertycha, narodowców itd., endecja jak najbardziej byłaby opcją wspólnotową. Wielu ludzi dawnego LPR - zarówno wyborców jak i działaczy nawet krajowego szczebla (Macierewicz też tam był) jest teraz w PiS. Giertych gdyby inaczej wybrał, to też by był dzisiaj pewnie wice PiSu.
  • JORGE napisal(a):
    narodowcy stoją okrakiem, co jest w sumie obrzydliwością
    Podobniesz czeba takosz stojać iszby sie nie czomś pszed kamero.

    image

    Beło jusz otę na ekskatedże

  • JORGE napisal(a):

    Do czego takie założenie zmierza w kontekście wpisu quiza ? To nie chodzi o onuce. Różnego rodzaju prawicowym wolnościowcom, wolnorynkowcom zdecydowanie bliżej jest do środowisk totalnej opozycji niż do PiSu.
    Pamiętam, że gdy Palikot był na fali, badania wykazywały przepływy elektoratu między korwinistami i palikociarzami. Jedni i drudzy miłowali wolność. Co prawda Palikot akcentował raczej wolność do seksu i marihuany, a Korwin wolność "gospodarczą", ale elektoratowi się to zlewało.

  • Co Mikke akcentował to akcentował a co robił to robił.
  • edytowano October 12
    rozum.von.keikobad napisal(a):

    Co do Giertycha, narodowców itd., endecja jak najbardziej byłaby opcją wspólnotową. Wielu ludzi dawnego LPR - zarówno wyborców jak i działaczy nawet krajowego szczebla (Macierewicz też tam był) jest teraz w PiS. Giertych gdyby inaczej wybrał, to też by był dzisiaj pewnie wice PiSu.
    A wg mnie ludzie dzisiejszej neoendecji są wspólnotowi tylko ze względu na pierwowzór. A w duszy im gra coś innego, bardziej właśnie indywidualistycznego, wolnościowego. Co elektorat czuje, dlatego są marginesem, brak w nich spójności. Giertych poszedł logiczną drogą, zgodnie ze swoją naturą podążył do liberałów.

    Ale moi drodzy nic nie jest przesądzone. Uważnie przyglądam się ostatnio Ziemkiewiczowi, z dnia na dzień coraz bardziej jest po jasnej stronie mocy. Zobaczymy dokąd dojdzie.


  • Czemusz tukej wspulnotowoś pszecictawia sie wolnościowoci?

    Ktuś kupywa dziwno narancje. Aj sapołs manipulejszę ala korwę.

    Zażondywem opświecenia!
  • JORGE napisal(a):Uważnie przyglądam się ostatnio Ziemkiewiczowi, z dnia na dzień coraz bardziej jest po jasnej stronie mocy. Zobaczymy dokąd dojdzie.
    Do kasy. Zaplątany jest w procesy z onymi. Musi mieć ojca chrzestnego za plecami.

  • Gnębą napisal(a):
    Czemusz tukej wspulnotowoś pszecictawia sie wolnościowoci?
    Bo ci nazywający siebie "wolnościowcami" naprawdę wyznają atomizm społeczny. Na lekturę Ayn Rand się zezwala.

  • Postanowiłam tę anegdotę tu wstawić, bo to po pierwsze autentyk, a po drugie nie bardzo wiem, czy gdzie indziej w ogóle pasuje. A tu jakoś chyba tak.

    Otóż Zośka, przyjaciółka mojej córki, została wezwana w trybie pilnym przed oblicze wychowawczyni synka, ucznia pierwszej klasy szkoły podstawowej. To na ogół nie jest zapowiedź czegoś miłego, więc z duszą na ramieniu najszybciej jak mogła zgłosiła się do PANI. Co usłyszała?
    - Krzyś wskoczył na ławkę i śpiewał piosenkę weselną!
    - ?! (Zośka zbaraniała - na żadnym weselu nie byli, Krzyś w zasadzie nie miał możliwości poznania jakowychś przyśpiewek weselnych...)
    - No tak, proszę pani, ..., o bimbrze, ...
    - ?!!!! O bimbrze?! Proszę pani, może pani coś zapamiętała z tej piosenki, jakiś fragment, żebym mogła...
    - A jak najbardziej - "Siekiera, motyka, bimbru szklanka..."


    ----------------------------------------------------------------
    Ja nie czuję się w IVRP, czy też może mam huśtawkę emocjonalną z tą obecną RP. Bo jestem już w tym wieku, że bardziej myślę o przyszłości moich wnuków. Zatem jeśli nadal aktualne jest hasło "Takie będą Rzeczypospolite, jakie jej młodzieży chowanie", to przede wszystkim nie wiem, kto tę obecną młodzież wychowuje.
    Gdy widzę w kościele piękne rodziny wielodzietne, to serce mi rośnie.
    Gdy słyszę o dzieciach wychowywanych przez internety + debilne nauczycielki, to tracę nadzieję.
    Tak, że tak.
  • Do wczoraj byłam w euforii, bo mi się żyje całkiem nieźle, ale mi boleśnie przeszło. Coś prawdy w tym paragonie na lek mogło być, choć sama krytykowałam zachowanie tego pana. Mam wnuczka alergika. Chory poważnie, bo nawet kiedy był u nas, jak był młodszy, jeździliśmy z nim na pogotowie, bo się dziecko dusiło. Jeżdżą z nim od dwóch lat na odczulanie , zostały jeszcze trzy. Do niedawna płacili za leki 3.90 zł, od jakiegoś czasu 750 zł, bo nie ma refundacji. Człowiek nie wie, co to znaczy, dopóki go bezpośrednio nie dotknie.
  • Sam jestem alergikiem i kupuję zestaw leków za bilon. Trzeba sprawdzić, czy może są jakieś refundowane odpowiedniki?
  • trep napisal(a):
    Sam jestem alergikiem i kupuję zestaw leków za bilon. Trzeba sprawdzić, czy może są jakieś refundowane odpowiedniki?
    Nie znam się na tym. Takie mam informacje od dzieci. Lekarka, która go prowadzi, chyba wie, co robi. To jest zestaw jakichś 3 leków, z których najważniejszy jest trzeci. Są pozytywne efekty leczenia. Nie rozumiem, dlaczego tak się stało, że jakiś człowiek zadecydował o zlikwidowaniu refundacji. Siedzi tam jakaś bezduszna maszyna i podejmuje decyzje, że za ten lek płacimy, a za ten nie.
  • Cyrylica napisal(a):
    trep napisal(a):
    Sam jestem alergikiem i kupuję zestaw leków za bilon. Trzeba sprawdzić, czy może są jakieś refundowane odpowiedniki?
    Nie znam się na tym. Takie mam informacje od dzieci. Lekarka, która go prowadzi, chyba wie, co robi. To jest zestaw jakichś 3 leków, z których najważniejszy jest trzeci. Są pozytywne efekty leczenia. Nie rozumiem, dlaczego tak się stało, że jakiś człowiek zadecydował o zlikwidowaniu refundacji. Siedzi tam jakaś bezduszna maszyna i podejmuje decyzje, że za ten lek płacimy, a za ten nie.
    Podobnie mieliśmy z receptą teściowej, ale nie daliśmy się. Niestety, trzeba lekarzy pilnować i sprawdzać wypisane recepty. Wystarczy, że nie wpisze stosownego oznaczenia literowego (np. R) i przepłacasz, albo wracasz do lekarza po korektę. To drugie mniej kosztuje.
    Sprawdź sobie czy lek jest na liście refundowanych.
  • AnnaE napisal(a):
    Cyrylica napisal(a):
    trep napisal(a):
    Sam jestem alergikiem i kupuję zestaw leków za bilon. Trzeba sprawdzić, czy może są jakieś refundowane odpowiedniki?
    Nie znam się na tym. Takie mam informacje od dzieci. Lekarka, która go prowadzi, chyba wie, co robi. To jest zestaw jakichś 3 leków, z których najważniejszy jest trzeci. Są pozytywne efekty leczenia. Nie rozumiem, dlaczego tak się stało, że jakiś człowiek zadecydował o zlikwidowaniu refundacji. Siedzi tam jakaś bezduszna maszyna i podejmuje decyzje, że za ten lek płacimy, a za ten nie.
    Podobnie mieliśmy z receptą teściowej, ale nie daliśmy się. Niestety, trzeba lekarzy pilnować i sprawdzać wypisane recepty. Wystarczy, że nie wpisze stosownego oznaczenia literowego (np. R) i przepłacasz, albo wracasz do lekarza po korektę. To drugie mniej kosztuje.
    Sprawdź sobie czy lek jest na liście refundowanych.
    To nie wina lekarza. Ona próbowała to jakoś obejść, ale jej zagrozili, że jak jeszcze raz, to będzie miała problemy. Po prostu zlikwidowali refundację na lek. W dodatku jest problem z dostaniem go nawet bez refundacji. Ostatnio go kupił w Rawiczu. Szkoda gadać. Coraz gorzej myślę o tym.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.