Przypowieść MSa o Hindusach

Są usługowe teamy informatyków w Indiach, różnej wielkości. W takim teamie można znaleźć najwyżej kilka osób kumatych a szef praktycznie zawsze jest największym idiotą. Indyjska informatyka jest przereklamowana.

Jaki stąd wniosek dla Polski?

Komentarz

  • Taki, że polscy informatycy zarabiają ileś razy więcej i są poszukiwani.
  • Biurowce w Krakowie będą od Bora-Komorowskiego po Plac Centralny, od Matecznego po Wieliczkę ...
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Taki, że polscy informatycy zarabiają ileś razy więcej i są poszukiwani.
    Mnie szło o wniosek o charakterze zasadniczym.
  • Pytanie, o której dziedzinie życia mówimy.
  • Grozi nam monokultura podszyta kolonialnym wyzyskiem ?!
  • Exspectans napisal(a):
    Pytanie, o której dziedzinie życia mówimy.
    Każdej! Wniosek jest ogólny.
  • Polska nie umiesię reklamować.
    Polska nie uniesie tej swojej IT potęgi.
    (ogólny)
  • edytowano January 13
    Zatem im bardziej coś (prze)reklamowane, tym większa szansa, że kręci tym idiota?
  • Nie trzeba umić, trzeba robić
  • Dlaczego hinduski szef jest idiotą? Bo to społeczeństwo kastowe, szef musi być z właściwej kasty. A że dobry Bóg zdolności rozdziela niezależnie od tego, co ludzie sobie uroją, nie każdą firmę stać na szefa i z właściwej kasty i przy okazji nieco kumatego.

    W Polsce słychać wołanie o elity czy o ludzi z samego urodzenia wyznaczonych do przewodzenia. Żadnych elit! Jedyna szlachta to może być ta wyznaczona przez samego Pana Boga - ludzie zdolniejsi i bardziej szlachetni.
  • Jedyny powód dla którego szef i przyboczne obiboki mają robotę to stereotypowa niechęć do higieny i kontaktów międzyludzkich klasy informatyczno-kumatej?
  • los napisal(a):
    Żadnych elit! Jedyna szlachta to może być ta wyznaczona przez samego Pana Boga - ludzie zdolniejsi i bardziej szlachetni.
    Takie podejście doprowadziło do rozbioru I RP! i obecnie prowadzi do ściągnięcia obcych sił do Polski.
    (UWAGA: wpis zawiera baaaaardzo dużo ironiczno-czarnohumorowego-sarkazmu)

  • Wniosek jest też ostrzeżeniem - u nas nadal mogą wygrać kasty, choć może IT dotyczy to w mniejszym stopniu.
  • No przeca od dawna piszeta że trza kasty wyrżnąć albo wygnać. No a ja od dawna piszę ze elity są gówniane i z ludu trza brać i w ludzie nadzieja.
  • edytowano January 14
    los napisal(a):
    W Polsce słychać wołanie o elity czy o ludzi z samego urodzenia wyznaczonych do przewodzenia. Żadnych elit! Jedyna szlachta to może być ta wyznaczona przez samego Pana Boga - ludzie zdolniejsi i bardziej szlachetni.
    A ja bym jednak zastanowił się czy przypadkiem do niektórych ról nie trzeba przygotowywać się pokoleniami. Raczej nie mam wątpliwości, że tak jest z dużymi pieniędzmi. Wejście na naprawdę wysoki pułap rodzi prawie zawsze patologię, ludzie sobie nie radzą. A nawet jeżeli ktoś ma tyle oleju w głowie, pokory że zapanuje nad sobą to wypaczy dzieci. I efekcie duże pieniądze zniszczą drugie pokolenie, nie tych którzy do kasy doszli.

    Problemem jest też fakt niskiej dzietności. Taki pan, mając sześcioro dzieci, był prawie pewien, że jedno z nich, mało że dobrze urodzone i wychowane to jeszcze będzie miało predyspozycje. Filozof, rzeźbiarz, kurwa, lider, pijak, matka Polka, wszystko z jednego pana. Kiedy ma się jedno lub dwoje dzieci prawdopodobieństwo spada.

    Sumując, dary, talenty to nie wszystko. Liczy się też szlif. Szczególnie jeżeli szukamy ludzi którzy zbudują/utrzymają wspólnotę. Elita to niekoniecznie geniusze, wybitne łby, błyskotliwość i inteligencja. Elita to poziom moralny, wspólnotowe nastawienie, umiejętności liderskie i misja do wykonania, wspólny cel. Elita to szersze myślenie, kategoriami odrzucającymi egoizm, kastowość, czy wartościowanie ludzi wg przynależności. Chyba jestem skłonny twierdzić, że pewnych tego typu przymiotów nabywa się pokoleniami, poprzez wychowanie, warunki życia, możliwości.

  • Rafał napisal(a):
    No przeca od dawna piszeta że trza kasty wyrżnąć albo wygnać. No a ja od dawna piszę ze elity są gówniane i z ludu trza brać i w ludzie nadzieja.
    No ale przecież my mamy teraz elity z ludu. Wszystko co jest lub się właśnie tworzy jest z ludu. To widać, słychać i czuć.
  • JORGE napisal(a):
    los napisal(a):
    W Polsce słychać wołanie o elity czy o ludzi z samego urodzenia wyznaczonych do przewodzenia. Żadnych elit! Jedyna szlachta to może być ta wyznaczona przez samego Pana Boga - ludzie zdolniejsi i bardziej szlachetni.
    A ja bym jednak zastanowił się czy przypadkiem do niektórych ról nie trzeba przygotowywać się pokoleniami.
    Niewątpliwie. Ale tu i teraz udowodnij mi swoje niewypowiedziane twierdzenie: do niektórych ról nie trzeba przygotowywać się pokoleniami.

  • loslos
    edytowano January 14
    Jorge nie odpowiada, no to ja odpowiem, bo w końcu zrozumiałem, o co z tym wołaniem o elity idzie, Jorge mi to wyjaśnił. Tekstem, że do niektórych ról trzeba przygotowywać się pokoleniami.

    Czyli - skoro do niektórych ról trzeba przygotowywać się pokoleniami, to do ról pozostałych przygotowywać się nie trzeba. Można chlać, cudzołożyć, kraść a jak się za dużo nakaszani, to przyjdzie elita i wyrówna, po to Polakom te całe elity! By zdjąć z nich odpowiedzialność za ich własne życie.

    Nie ma tak dobrze! Wszyscy jesteśmy elitami, bo sam Bóg nas stworzył na swoje podobieństwo. A potem nas rozliczy.
  • los napisal(a):
    Jorge nie odpowiada, no to ja odpowiem, bo w końcu zrozumiałem, o co z tym wołaniem o elity idzie, Jorge mi to wyjaśnił. Tekstem, że do niektórych ról trzeba przygotowywać się pokoleniami.

    Czyli - Skoro do niektórych ról trzeba przygotowywać się pokoleniami, to do ról pozostałych przygotowywać się nie trzeba. Można chlać, cudzołożyć, kraść a jak się za dużo nakaszani, to przyjdzie elita i wyrówna, po to Polakom te całe elity! By zdjąć z nich odpowiedzialność za ich własne życie.

    Nie ma tak dobrze! Wszyscy jesteśmy elitami, bo sam Bóg nas stworzył na swoje podobieństwo. A potem nas rozliczy.
    Tak sobie myślę, że Ziemniak w sumie mówi coś podobnego, wywodząc stąd, dlaczego w Polsce mamy kult Piłsudskiego i upodobanie do partii wodzowskich.
  • edytowano January 14
    los napisal(a):
    Wszyscy jesteśmy elitami, bo sam Bóg nas stworzył na swoje podobieństwo. A potem nas rozliczy.
    No właśnie. Czy zwykły wiejski organista wychowywał swojego syna na Prymasa Tysiąclecia? Nie. Po prostu wychowywał go po bożemu.
  • +10000
  • los napisal(a):
    Jorge nie odpowiada, no to ja odpowiem, bo w końcu zrozumiałem, o co z tym wołaniem o elity idzie, Jorge mi to wyjaśnił. Tekstem, że do niektórych ról trzeba przygotowywać się pokoleniami.

    Czyli - Skoro do niektórych ról trzeba przygotowywać się pokoleniami, to do ról pozostałych przygotowywać się nie trzeba. Można chlać, cudzołożyć, kraść a jak się za dużo nakaszani, to przyjdzie elita i wyrówna, po to Polakom te całe elity! By zdjąć z nich odpowiedzialność za ich własne życie.

    Nie ma tak dobrze! Wszyscy jesteśmy elitami, bo sam Bóg nas stworzył na swoje podobieństwo. A potem nas rozliczy.
    Trep lubi to.
    To, tj. przedostatnie zdanie, bo ostatnie nieco mniej.
  • Przejrzałem bio ceos Fortune Top 10. Elity? Tylko Walton (Walmart) i Buffet maja rodziców których można by nazwać elitami. Reszta to częściej proletariat niż nawet klasa średnia.

    Prezydenci Harvard, MIT, Stanford (Elita?) to pierwsze, drugie pokolenia w USA też startujące z niskich poziomów.

    Supreme court 2/9 to jakies elity, reszta często nawet nie klasa średnia.

    Więc jakie to są role do których TRZEBA się przygotowywać pokoleniami?
  • Człowiek
  • edytowano January 14
    Mimochodem Koleżeństwo poszerzyło pojecie elity jakby było z gumy. Jeśli elita to ludzie przyzwoici czy w ogóle ludzie to nie ma po co strzępić sobie języka i pukać w klawiaturę. Dla jasności nie oznacza to że nie cenię ludzi przyzwoitych i że nie uważam że człowiek jest stworzony do bycia koroną wszelkiego ziemskiego stworzenia.
  • edytowano January 14
    JORGE napisal(a):
    Rafał napisal(a):
    No przeca od dawna piszeta że trza kasty wyrżnąć albo wygnać. No a ja od dawna piszę ze elity są gówniane i z ludu trza brać i w ludzie nadzieja.
    No ale przecież my mamy teraz elity z ludu. Wszystko co jest lub się właśnie tworzy jest z ludu. To widać, słychać i czuć.
    No tak, ale to skrót myślowy. Z ludu nie znaczy że każdy z ludu i bezwarunkowo. A co takiego widać słychać i czuć? Owszem czasem , może nawet najczęściej widać brzydotę, słychać głupie wulgaryzmy i czuć smród. Nie o takie źródło elit przecież chodzi. Chodzi o to co widać, słychać i czuć rzadziej. A widać wtedy piękno i prostotę, słychać prawdę i mądrość, a czuć szczerość i życzliwość. I niestety nie widać, nie słychać i nie czuć tego u obecnych elit. Mam na myśli większość elit finansowych i zawodowych (profesjonalnych) oraz medialnych, artystycznych, naukowych i politycznych.
  • los napisal(a):
    Jorge nie odpowiada, no to ja odpowiem, bo w końcu zrozumiałem, o co z tym wołaniem o elity idzie, Jorge mi to wyjaśnił. Tekstem, że do niektórych ról trzeba przygotowywać się pokoleniami.

    Czyli - skoro do niektórych ról trzeba przygotowywać się pokoleniami, to do ról pozostałych przygotowywać się nie trzeba. Można chlać, cudzołożyć, kraść a jak się za dużo nakaszani, to przyjdzie elita i wyrówna, po to Polakom te całe elity! By zdjąć z nich odpowiedzialność za ich własne życie.

    Nie ma tak dobrze! Wszyscy jesteśmy elitami, bo sam Bóg nas stworzył na swoje podobieństwo. A potem nas rozliczy.
    Coś mi się wydaję, że gdyby nie bracia Kaczyńscy, wg mnie przedstawiciele klasycznej elity, to ten lud by był długo jeszcze w czarnej dupie. Tak, po to Polakom elity, żeby przeprowadzić. Wyszyński też to zrobił.
  • Nie wiem dlaczego temat elit jest tak demonizowany tu na forum. Szczególnie, że słabo potrafimy je zdefiniować. I nie rozumiem też dlaczego nie możecie zaakceptować faktu, że niektóre przymioty ludzkie rodzą się pokoleniami. Dojrzewa dana zbiorowość pokoleniami, poprzez dojrzewanie jednostek. Normalna sprawa. I tu nie chodzi o to, że syn kowala będzie dobrym, albo nawet lepszym kowalem od ojca. Bardziej mam na myśli apgrejd świadomości. Która naprawdę wymaga określonych warunków i wzrasta powoli.
  • edytowano January 14
    los napisal(a):
    Nie ma tak dobrze! Wszyscy jesteśmy elitami, bo sam Bóg nas stworzył na swoje podobieństwo. A potem nas rozliczy.
    Nie jesteśmy równi, nie ma sprawiedliwości. Tu na Ziemi. Rozróżniono nas nawet w aspekcie pojawienia się w określonym czasie. Czym się różnimy od ludzi, którym było dane żyć w czasach głodu, wojen, chorób ? Dlaczego nam dano szansę a im nie ? Gdzie tu sprawiedliwość ? Nie mam żadnej wątpliwości, że podobnie jest z ludźmi dobrze urodzonymi, ich szanse rozwój są nieporównywalnie większe niż tych na dole. A że tym na dole udaje się czasem złamać bariery i zaświecić pełnym blaskiem ? I to jest najwspanialsze na tym świecie. Co nie zmienia faktu isttnienia pewnych prawidłowości.

  • edytowano January 14
    Rafał napisal(a):
    I niestety nie widać, nie słychać i nie czuć tego u obecnych elit. Mam na myśli większość elit finansowych i zawodowych (profesjonalnych) oraz medialnych, artystycznych, naukowych i politycznych.
    Bo dzisiejsi ludzie tzw. elit nie przeszli pewnej drogi, wielopokoleniowej. W większości to była droga na skróty. Co gorsze, droga na skróty potrafi wypaczać nawet krystaliczne osoby. Znamy przecież przypadki ludzi zacnych żyjących na wsi, których totalnie odpięło od rzeczywistości kiedy osiągali sukces w mieście. Inna sprawa, czy w ogóle istnieje ten mityczny prostolinijny szczery lud wiejski, im bardziej wieś poznaję tym więcej mam wątpliwości. Na pewno mają zdrowy rozsądek, ale czy coś jeszcze ...

  • Żeby była jasność, moja postawa życiowa cechuje się mocno agresywną niechęcią do elit. Jakichkolwiek. Podobnie nóż w kieszeni mi się otwiera kiedy słyszę - my lekarze, my prawnicy, jakieś zamykanie się w klikach zawodowych, czy innych grupach, które gdzieś pośrednio mają podkreślać status uczestników. Nawet na kibiców się obraziłem, bo uwierzcie mi, tam też popieprzone podejście jest.

    Ale to wszystko nie dlatego, że mam coś przeciwko samemu istnieniu elit, określonych grup. Po prostu uważam, że wszystko, dosłownie wszytko okraszone jest popierdoloną motywacją. Koniec końców zawsze chodzi o podreperowanie swojego ego i podlewanie pychy.
  • wężykiem
    wężykiem
  • W_Nieszczególny napisal(a):
    los napisal(a):
    Wszyscy jesteśmy elitami, bo sam Bóg nas stworzył na swoje podobieństwo. A potem nas rozliczy.
    No właśnie. Czy zwykły wiejski organista wychowywał swojego syna na Prymasa Tysiąclecia? Nie. Po prostu wychowywał go po bożemu.

    !
  • Czy ja mam jakiś unikalny talent do zarzynania dyskusji ? A może napisałem aż takie bzdury do których trudno się odnieść ?

  • JORGE napisal(a):
    Rafał napisal(a):
    I niestety nie widać, nie słychać i nie czuć tego u obecnych elit. Mam na myśli większość elit finansowych i zawodowych (profesjonalnych) oraz medialnych, artystycznych, naukowych i politycznych.
    Bo dzisiejsi ludzie tzw. elit nie przeszli pewnej drogi, wielopokoleniowej. W większości to była droga na skróty. Co gorsze, droga na skróty potrafi wypaczać nawet krystaliczne osoby. Znamy przecież przypadki ludzi zacnych żyjących na wsi, których totalnie odpięło od rzeczywistości kiedy osiągali sukces w mieście. Inna sprawa, czy w ogóle istnieje ten mityczny prostolinijny szczery lud wiejski, im bardziej wieś poznaję tym więcej mam wątpliwości. Na pewno mają zdrowy rozsądek, ale czy coś jeszcze ...

    Jestem mocno sceptyczny jeśli chodzi o owa wielopokoleniowa drogę. To byłoby coś w rodzaju społecznej ewolucji - stopniowego doskonalenia socjotypu z efektem finalnym w postaci arystokracji - elity. To tak nie dziala. Dziala gorzej. Społeczne dziedziczenie nie eliminuje slabszych jednostek - degeneratow. Wręcz przeciwnie - poprzez dziedziczenie majatku i pozycji utrzymuje ich w elicie
    Takie elity stopniowo się degeneruja co kolejny raz w dziejach obserwujemy - na Zachodzie co najmniej od ostatniej wojny.
  • edytowano January 15
    Rafał napisal(a):

    Jestem mocno sceptyczny jeśli chodzi o owa wielopokoleniowa drogę. To byłoby coś w rodzaju społecznej ewolucji - stopniowego doskonalenia socjotypu z efektem finalnym w postaci arystokracji - elity. To tak nie dziala. Dziala gorzej. Społeczne dziedziczenie nie eliminuje slabszych jednostek - degeneratow. Wręcz przeciwnie - poprzez dziedziczenie majatku i pozycji utrzymuje ich w elicie
    Takie elity stopniowo się degeneruja co kolejny raz w dziejach obserwujemy - na Zachodzie co najmniej od ostatniej wojny.
    A dla mnie to jest oczywista oczywistość - rodziny agrejdują się z pokolenia na pokolenie ! Oczywiście nie wszystkie, nie zawsze, czasami strzałka idzie w drugą stronę, ale jeżeli przyjrzeć się naprawdę klasycznym elitom, zobaczyć jak ci ludzie się uformowali, to wg mnie właśnie w ten sposób. Oczywiście w większości, bo są też i inne drogi, ale ta wydaje mi się najbardziej powszechna i zapewniająca najlepszy produkt finalny. Ofkors nic nie jest dane na zawsze.

    Piszesz o degeneracji. Wypaczaniu się dzieci. Elity sobie z tym poradziły. Pokoleniowe doświadczenie. To całe bezstresowe wychowanie, zapewnianie cieplarnianych warunków, luzik to są pierdoły dla ciemnych dołów. Dzieci elity są trzymane za mordę, myślisz że np. jak wygląda wychowanie dzieciaków z wyższych sfer w Anglii ? Generalnie największym kurewstwem dzisiejszych elit (w skali świata) jest to, że bezceremonialnie pogłębiają podział na dwie rzeczywistości. Dlatego tracą wg mnie status klasycznej elity, są swego rodzaju rakiem dla społeczeństw, znakiem konieczności przedefiniowania pewnego konstruktu społecznego, a wręcz wypierdoleniem ich w kosmos. Czas na ukształtowanie nowej elity. Bardzo możliwe, że jest proces nieustanny, tworzenia, wzrostu, osiągania pułapu i degeneracji elit. Natomiast nie mam raczej tutaj wątpliwości, elity tworzą się pokoleniami.


  • edytowano January 16
    Sytuacja w Polsce jest o tyle ciekawa, że nie ma u nas klasycznych elit. Te które uważają się za elity, głównie poprzez pryzmat wykonywanych zawodów, piastowanych stanowisk, posiadanych pieniędzy to są ludzie generalnie zdegenerowani, szybko wskoczyli na pewien poziom statusu, mentalność nie nadążyła i i odwaliło. Dzieci wykrzywią, a te nieliczne, które dzięki profitom będą mogły się rozwinąć, są dobrą podbudową pod nowe elity.

    Stare elity, te przedwojenne nie istnieją. Pomimo, że dzieci, wnuki funkcjonują. Miałem okazję poznać trochę ludzi w których są geny dawnych ziemian, ale takich prawdziwych, co to kiedyś tysiące hektarów, pałace itd. Jest to kompletnie pomijalna grupa, nawet nie chce mi się opisywać, fajni ludzie, ale było, minęło, trzeba zapomnieć. A właściwie nie grupa. Nie ma. Zastanawiam się co się też wydarzyło z potomkami przedwojennych pracowników uczelnianych, naukowców itp. Też nie ma, wszystkich wyrżnięto, wyjechali ? No nic jest jak jest, czyli nie ma mowy o żadnej ciągłości, faktycznie Polska stara umarła, wraz z nią elity.

    Wbrew pozorom sytuacja jest całkiem dobra. Zachód musi wyciąć raka w postaci agresywnie nastawionych do własnych narodów elit, szkodzących społeczeństwom, my mamy to już za sobą. Znaczy, akurat ja nie do końca jestem przekonany, że polskie elity przedwojenne były złe, może właśnie dawały wielką nadzieję, ale zostawmy, nie ma, mamy czystą kartę, Zachód nie, wyprzedziliśmy ich. Teraz ważne żeby wasze dzieci, wnuki, prawnuki szły po ścieżce nieustannego, wszechstronnego rozwoju. Może wytworzyć się całkiem sensowna grupa nadająca ton na różnych szczeblach.

    Problem jednak w tym, że piszę to co piszę, tak powinno być, ale ja jako ja, człowiek o określonej mentalności, uważam ludzi dążących do władzy, odpowiedzialności, zmierzających w stronę elity, za pierdolniętych, albo kompletnie nieświadomych. Najfajniej być równym pośród równych.


  • Jezeli zdefiniujemy elity jako ludzi majacych znaczacy wplyw na to co sie dzieje w spolecznosci, to w Polsce mamy elity neo kolonialne. Jak to los mowi, karbowych. Nie identyfikuja sie ze wspolnota, a wrecz przeciwnie sa w opozycji do niej. Sa calkowicie zalezni od obcych GTW. Tak jest w korpo, tak jest w polityce, na uczelniach - nie wiem do konca, ale podejrzewam ze podobnie. I to jest spojne z gospodarka - opartej na taniej sile roboczej i drenazu mozgow (klasycznym i wewnetrznym, gdzie ludzie zdolni pracuja na nizszych stanowiskach niz gdyby to byly rodzime korpo).

    Na Zachodzie wcale nie ma w wiekszosci auto-agresywnie nastawionych elit. Owszem jest sporo szajby, ale to raczej idzie w poprzek pozycji spolecznych. Elity identyfikuja sie ze spoleczenswem w znacznie wiekszym stopniu. Utozsamiaja swoj interes z interesem spoleczenosci i dzialaja w interesie wiekszych grup. Bo to po prostu tak dziala, nie da sie samemu rozwalic systemu, trzeba go z mozolem budowac i dla najwytrwalszych, najzdolniejszych jest duza nagroda.

    Elity moze trzeba budowac przez pokolenia, ale raczej jako spoleczenstwo, przez instytucje, nie jako rodzina. Tak jak Jorge sam piszesz, spora czesc dzieci nowobogackich sie wykolei. Jak nie bedzie socjalnej struktury na ktorej nastepne pokolenie bedzie moglo polegac, to za kazdym razem bedzie cykl sie powtarzal.
    Te przyklady ktore podawalem z USA, to nie jest tak ze paru super-stars sie udalo. Jest dobrze poustawiany model selekcji do elity. I ci ktorzy sa dobrzy i ciezka pracuja maja spore szanse wejsc na sam szczyt. W Europie pewnie troche gorzej to wyglada.
    Ludzie maja rozne motywacje. Bycie w elicie, posiadanie wplywu na zdarzenia, ksztaltowanie trendow, odpowiedzialnosc za innych. To jest chyba dosc fajny sposob na samorealizacje, niekoniecznie patologia.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.