CKM popierać związki partnerskie?

Przeglądałem sobie wpisy w aktualnościach i tak mje najszło. Czy katolik musi być przeciw związkom partnerskim? Jeśli danych dwóch pedałów chce sobie wziąć razem np. kredyt mieszkaniowy, to dlaczego obowiązujące prawo ma im to utrudniać? Dlaczego kryterium oceny miałoby być pozamałżeńskie łajdaczenie się, a nie dajmy na to absencja na Mszy Św. w niedzielę, co przypomnę zdaniem KK również jest grzechem ciężkim. Zakaz ślubów dla osób, które nie chodzą na Mszę.

Pytam, bo nie wiem.
«134

Komentarz

  • Chce kolega przywilejów finansowych i prawnych za sodomię czyli grzech wołający o pomstę do Nieba?

    Nie przesadza kolega nieco z bezzębnym chrześcijaństwem? Jeszcze krok i będzie buddyzm albo i jaki dżinizm, apage apage...
  • edytowano August 5
    Czytałem kiedyś ta 4forum opinię, że czemu się w zasadzie gorączkować przeciw rozwodom, wszak dopiero związanie się z kolejnym "niesakramentalnym" partnerem to grzech, sam rozwód zatem jest jakby indyferentny moralnie.

    W realu zaś spotkałem się z taką: skoro są msze dla członków związków niesakramentalnych i w wielu wspólnotach i ruchach katolickich się takich osób (przychodzących w parach) nie wywala, to w zasadzie o co kaman?
  • los napisal(a):
    Chce kolega przywilejów finansowych i prawnych za sodomię czyli grzech wołający o pomstę do Nieba?

    Nie przesadza kolega nieco z bezzębnym chrześcijaństwem? Jeszcze krok i będzie buddyzm albo i jaki dżinizm, apage apage...
    A apostaci? Powinni mieć przywileje finansowe?
  • los napisal(a):
    Chce kolega przywilejów finansowych i prawnych za sodomię czyli grzech wołający o pomstę do Nieba?
    Chciałbym przypomnieć, że lista grzechów wołających o pomstę do Nieba ma 4 pozycje. Kto słyszał kiedyś kazanie czy wystąpienie przeciwko dość powszechnej praktyce wstrzymywania wypłaty pracownikom? Słyszałem o wypadkach, gdy zapłatę wstrzymywało katolickie radio. To dopiero bezzębne chrześcijaństwo.
  • loslos
    edytowano August 5
    celnik.mateusz napisal(a):
    los napisal(a):
    Chce kolega przywilejów finansowych i prawnych za sodomię czyli grzech wołający o pomstę do Nieba?

    Nie przesadza kolega nieco z bezzębnym chrześcijaństwem? Jeszcze krok i będzie buddyzm albo i jaki dżinizm, apage apage...
    A apostaci? Powinni mieć przywileje finansowe?
    Przepraszam, nie zrozumiałem, jaki jest związek apostatów z poruszonym przez kolegę tematem.

    Moim zdaniem mieszanie do sprawy religii tylko rzecz zaciemnia. Co to są związki partnerskie? Przywileje prawne i finansowe dla grup osób. Naturalnym jest jest wtedy zadanie pytania, jaki ma państwo interes w uprzywilejowywaniu tych grup.

    Jeśli się zbierze kilku panów i pań i zechcą się zarejestrować jako spółka jawna/zoo/akcyjna/komandytowa/partnerska, wiemy jaką korzyść ze sprawy może odnieść państwo, dlatego w prawie istnieje kategoria spółki jawnej/zoo/akcyjnej/komandytowej/partnerskiej.

    Jeśli się zbierze jeden pan i jedna pani i zechcą się zarejestrować jako małżeństwo, wiemy jaką korzyść ze sprawy może odnieść państwo, dlatego w prawie istnieje kategoria małżeństwa.

    Ale jeśli się zbierze kilku panów i pań (uprzedzam rozwój postulatów) i zechcą się zarejestrować jako związek partnerski, zupełnie do głowy mi nie przychodzi korzyść jaką mógłbym mieć indywidualnie albo zbiorowo jako państwo z istnienia czegoś takiego. Dlatego nie będę popierać legalizacji takiej konstrukcji.
  • Było juz tyle razy mowione, że hey. Przywileje finansowe dla małżeństw wynikają z faktu, że małżeństwa potencjalnie skutkują dzietnością. Należy również zauważyć, że wszyscy obywatele Polski są równi wobec prawa.
  • edytowano August 5
    Gorlias_Fitzgorgon napisal(a):
    los napisal(a):
    Chce kolega przywilejów finansowych i prawnych za sodomię czyli grzech wołający o pomstę do Nieba?
    Chciałbym przypomnieć, że lista grzechów wołających o pomstę do Nieba ma 4 pozycje. Kto słyszał kiedyś kazanie czy wystąpienie przeciwko dość powszechnej praktyce wstrzymywania wypłaty pracownikom? Słyszałem o wypadkach, gdy zapłatę wstrzymywało katolickie radio. To dopiero bezzębne chrześcijaństwo.
    Jaki to ma związek z małżeństwami? Można też napisać niesłychanie mądrą i szalenie błyskotliwą uwagę, że są i inne przykazania oprócz 6-go.

    Albo i jeszcze genialniejszą; kim my jesteśmy, żeby w ogóle innych oceniać?
  • edytowano August 5
    los napisal(a):

    Ale jeśli się zbierze kilku panów i pań (uprzedzam rozwój postulatów) i zechcą się zarejestrować jako związek partnerski, zupełnie do głowy mi nie przychodzi korzyść jaką mógłbym mieć indywidualnie albo zbiorowo jako państwo z istnienia czegoś takiego. Dlatego nie będę popierać legalizacji takiej konstrukcji.
    Cieszę się z takiego przedstawienia tematu przez Kolegę. Bo mi właśnie chodzi o swobodę zawierania umów cywilnych lub handlowych. A korzyść państwa może być choćby w postaci poszerzenia rynku.

    Zresztą państwo tworzy społeczeństwo. Państwo tworzy się po to, żeby społeczeństwu żyło się lepiej. I nie wiem dlaczego akurat pedały mają się czuć jak jakie dziady.
  • Że co? Jakie poszerzanie jakiego rynku? W tym kontekście poszerza się coś zupełnie innego.
  • edytowano August 5
    celnik.mateusz napisal(a):
    Cieszę się z takiego przedstawienia tematu przez Kolegę. Bo mi właśnie chodzi o swobodę zawierania umów cywilnych lub handlowych. A korzyść państwa może być choćby w postaci poszerzenia rynku.

    Zresztą państwo tworzy społeczeństwo. Państwo tworzy się po to, żeby społeczeństwu żyło się lepiej. I nie wiem dlaczego akurat pedały mają się czuć jak jakie dziady.
    Poszerzeniem rynku można ewentualnie nazwać sytuację. gdy w wyniku małżeństwa powstają nowi konsumenci, czyli podmioty/uczestnicy owego rynku. W związku homo jest to niemożliwe z przyczyn zasadniczych.

    Patrząc zaś z eschatologicznego punktu widzenia i pozostając w kolegowej retoryce poszerza się "rynek" usług zbawczych i potępieńczych świadczonych przez Stwórcę.

    Nie rozumiem natomiast, dlaczego niefunkconowanie w związku sankcjonowanym przez państwo miałoby dla homosiów lub kogokolwiek innego oznaczać jakieś "dziadostwo"...
  • celnik.mateusz napisal(a):
    los napisal(a):

    Ale jeśli się zbierze kilku panów i pań (uprzedzam rozwój postulatów) i zechcą się zarejestrować jako związek partnerski, zupełnie do głowy mi nie przychodzi korzyść jaką mógłbym mieć indywidualnie albo zbiorowo jako państwo z istnienia czegoś takiego. Dlatego nie będę popierać legalizacji takiej konstrukcji.
    Cieszę się z takiego przedstawienia tematu przez Kolegę. Bo mi właśnie chodzi o swobodę zawierania umów cywilnych lub handlowych. A korzyść państwa może być choćby w postaci poszerzenia rynku.

    Zresztą państwo tworzy społeczeństwo. Państwo tworzy się po to, żeby społeczeństwu żyło się lepiej. I nie wiem dlaczego akurat pedały mają się czuć jak jakie dziady.
    Jest jeszcze cos takiego jak dobro wspólne. Fakt, że małej grupie osób bedzie sie żyło lepiej, ale czy będzie to dobre dla wszystkich obywateli, włączając przyszłe pokolenia?
  • Kurde, od Daniela Dzwona wiemy że kapitalizm sucks, bo jedno w czym jest dobry, to poszerzanie rynku, które działa jak kwas, rozpuszczający wszystko co dobre, piękne i słuszne.

    Ciekawie pisze o tym ten Holender, który dostał obok odrębny wątek:

    http://notevenmodern.blogspot.com/2008/09/internal-exile-reads-macintyres-after.html?m=1
  • Kol. celnik.mateusz pisze, że państwo tworzy społeczeństwo i że powstaje ono po to, żeby temu społeczeństwu żyło się lepiej. Ale co to znaczy "lepiej"? W dłuższej perspektywie taka prawna afirmacja zboczeń raczej społeczeństwu nie zrobi lepiej, tylko gorzej – jest wyrazem myślenia niewspólnotowego właśnie, ale w duchu atomizmu społecznego: zróbmy każdemu dobrze, a jakie to będzie miało konsekwencje dla ogółu, mniejsza o to. Dla mnie taka postawa przyzwolenia na związki partnerskie to działanie okna Overtona w praktyce. Szybko idzie. I to mimo istnienia bogatego materiału poglądowego pokazującego, do czego prowadzi takie luzowanie. Wpisy kol. celnika.mateusza wyglądają na przewrotny przypis objaśniający do cytowanego na forum tekstu Jakiego.
  • loslos
    edytowano August 5
    celnik.mateusz napisal(a):
    Państwo tworzy się po to, żeby społeczeństwu żyło się lepiej. I nie wiem dlaczego akurat pedały mają się czuć jak jakie dziady.
    Nie. Są dwie poważne koncepcje państwa (świeckiego), jedną zaproponował św. Augustyn, drugą św. Tomasz.

    Wg św. Augustyna państwo ma zapewnić tylko to, by dało się żyć - by bandyci nie rabowali cię codziennie tylko raz na jakiś dłuższy czas, by obce wojska napotykały przeszkody, jeśli zechcą sobie pomaszerować i postrzelać, by były możliwe handel, rolnictwo i inne pożyteczne działalności. Tylko tyle.

    Wg. św. Tomasza państwo jeszcze powinno zapewnić sprawiedliwość.

    Nikt poważny nie każe państwu zajmować się samopoczuciem obywateli. Od tego są zupełnie inne służby.

  • los napisal(a):
    Że co? Jakie poszerzanie jakiego rynku? W tym kontekście poszerza się coś zupełnie innego.
    Rynku kredytowego.
  • edytowano August 5
    Wszystkie korpo popierają pedałów, bo pedał to idealny konsument. Na dzieci się oszczędza i myśli o ich przyszłości, wykształceniu. Spora część ludzi po urodzeniu potomka zaczyna ściubić, szlaban na nowego ajfona co roku, zakupy z ołówkiem w ręku. A pedał dogadza sobie, bo narcystyczny i z braku potomstwa ma krótką perspektywę. Co się nażyje to jego. Dwóch pedałów dogadza sobie jeszcze bardziej. Wezmą większy kredyt itp. Gospodarka rośnie. Także tak.
  • edytowano August 5
    Tomek napisal(a):
    Wszystkie korpo popierają pedałów, bo pedał to idealny konsument. Na dzieci się oszczędza i myśli o ich przyszłości, wykształceniu. Spora część ludzi po urodzeniu potomka zaczyna ściubić, szlaban na nowego ajfona co roku, zakupy z ołówkiem w ręku. A pedał dogadza sobie, bo narcystyczny i z braku potomstwa ma krótką perspektywę. Co się nażyje to jego. Dwóch pedałów dogadza sobie jeszcze bardziej. Wezmą większy kredyt itp. Gospodarka rośnie. Także tak.
    Jak tak, jak nie? Przecież pojawienie się nowych uczestników rynku (dzieci) konsumujących ale i wytwarzających dobra bez porównania bardziej go poszerza.

    Poza tym obniżenie dzietności skutkuje zwiększeniem odsetka osób w wieku poprodukcyjnym stanowiących z reguły raczej obciążenie finansowe społeczeństwa.
  • celnik.mateusz napisal(a):
    los napisal(a):
    Że co? Jakie poszerzanie jakiego rynku? W tym kontekście poszerza się coś zupełnie innego.
    Rynku kredytowego.
    Nadal nie rozumiem. To prowokacja, prawda?
  • MarianoX napisal(a):
    Tomek napisal(a):
    Wszystkie korpo popierają pedałów, bo pedał to idealny konsument. Na dzieci się oszczędza i myśli o ich przyszłości, wykształceniu. Spora część ludzi po urodzeniu potomka zaczyna ściubić, szlaban na nowego ajfona co roku, zakupy z ołówkiem w ręku. A pedał dogadza sobie, bo narcystyczny i z braku potomstwa ma krótką perspektywę. Co się nażyje to jego. Dwóch pedałów dogadza sobie jeszcze bardziej. Wezmą większy kredyt itp. Gospodarka rośnie. Także tak.
    Jak tak, jak nie? Przecież pojawienie się nowych uczestników rynku (dzieci) konsumujących ale i wytwarzających dobra bez porównania bardziej go poszerza.

    Poza tym obniżenie dzietności skutkuje zwiększeniem odsetka osób w wieku poprodukcyjnym stanowiących z reguły raczej obciążenie finansowe społeczeństwa.
    To kwestia perspektywy czasowej. Korpo mają jakieś strategie, ale ich zarządy, a i większość akcjonariuszy, mają perspektywę max roczną - od budżetu do budżetu i bonusów, a nawet od notowania piątkowego do poniedziałkowego. Po na choćby potop. Chwilo żyj!. Singiel, a jeszcze lepiej homoś to idealny pracownik i manager - pracoholik chcący się nachapać dużo i szybko. I natychmiast wszystko efektownie wydać. Trzeba mu dać nieco czasu na to wydawanie, ale nie za dużo. Czas rozrywki i odpoczynku można zrekompensować ich intensywnością.
  • MarianoX napisal(a):
    Jak tak, jak nie? Przecież pojawienie się nowych uczestników rynku (dzieci) konsumujących ale i wytwarzających dobra bez porównania bardziej go poszerza.
    Ojtam, ojtam. Kolega jakieś fantastyczne długie wielopokoleniowe perspektywy przyjmuje. Od razu widać, że Kolega nie-pedał. Ale jaki manager nawet nie-pedał w jakim korpo myśli co będzie w następnym pokoleniu? On chce sprzedawać teraz. Generalnie obowiązuje zasada Keynesa, też pedała, że w długiej perspektywie wszyscy będziemy martwi.

    Tu przykład takiego rozumowania.
    https://forsal.pl/artykuly/692110,wladza-i-barbarzyncy-wywiad-z-papiezem-keynesizmu.html
    "Co Keynes miałby nam dziś do zaproponowania, gdyby nie to, że zmarł w roku 1946?

    Myślę, że pozwoliłby długom publicznym rosnąć...

    ...bo „w długim okresie i tak wszyscy będziemy martwi”.

    To faktycznie jeden z najbardziej znanych cytatów z Keynesa. Ale wbrew temu, co sugerują jego adwersarze, to zdanie nie jest wcale koronnym dowodem na jego cynizm. Mówiąc, że „w długim okresie wszyscy będziemy martwi”, polemizował z liberałami spod znaku Hayeka i Misesa. Oni uważają, że jak jest kryzys, to trzeba zacisnąć zęby. I nie martwić się aż tak bardzo o to, co będzie się działo w ciągu najbliższych pięciu, sześciu lat, bo należy skoncentrować się na długoterminowych korzyściach z kuracji.

    I co jest złego w takim stawianiu sprawy?

    Liberałowie mówią np., że nie ma co załamywać rąk nad cięciami budżetowymi, bo przecież dzięki nim gospodarka stanie się bardziej efektywna, a budżet zaoszczędzi. A Keynes zapytałby, w imię jakich racji długoterminowe konsekwencje mają być tak dalece ważniejsze od krótkiego okresu?"
    To poziom budżetu państwa, ale na poziomie budżetu indywidualnego widać to jeszcze wyraźniej.

    No więc rodziny z dziećmi nawet dziś w czasach konsumpcjonizmu nieraz zaciskają zęby jak mają dziurę w budżecie w imię długoterminowych konsekwencji, które dotkną te dzieci. A dwa pedały dlaczego mają ograniczać konsumpcję?

    Ogólnie ludzi dziś zniechęca się do oszczędzania. Ujemne stopy procentowe itp. A pedałów zniechęcać nie trzeba.
  • edytowano August 5
    Bokotematycznie nieco, skoro o finansach mowa. Parę dni temu poinformowano mnie, że organizacje prawników rozwodowych sowicie lobbowały przeforsowanie pedalskich małżeństw w Kalafiornii.

    Nie żebym się zdziwił, ale tam nikt się z tym nie kryje, w końcu lobbing to legalny biznes.
  • peterman napisal(a):
    Bokotematycznie nieco, skoro o finansach mowa. Parę dni temu poinformowano mnie, że organizacje prawników rozwodowych sowicie lobbowały przeforsowanie pedalskich małżeństw w Kalafiornii.

    Nie żebym się zdziwił, ale tam nikt się z tym nie kryje, w końcu lobbing to legalny biznes.
    kochliwi bardziej ci nowo dopuszczeni do małżęństw?
  • peterman napisal(a):
    organizacje prawników rozwodowych sowicie lobbowały przeforsowanie pedalskich małżeństw w Kalafiornii
    Prawnicy to w ogóle chcieliby, żeby każdy z każdym wchodził w jak najwięcej relacji prawnych, a żeby ich było jak najwięcej, to z kolei życie musi być gęste od prawa. Jakby geje nie wpadli na pomysł "małżeństw" to już prawnicy im by je wymyślili. A może właśnie tak było?

  • Z tymi kredytami to zdaje się
    Tomek napisal(a):
    peterman napisal(a):
    organizacje prawników rozwodowych sowicie lobbowały przeforsowanie pedalskich małżeństw w Kalafiornii
    Prawnicy to w ogóle chcieliby, żeby każdy z każdym wchodził w jak najwięcej relacji prawnych, a żeby ich było jak najwięcej, to z kolei życie musi być gęste od prawa. Jakby geje nie wpadli na pomysł "małżeństw" to już prawnicy im by je wymyślili. A może właśnie tak było?

    +100
  • edytowano August 5
    Zdecydowanie.

    Homorozwody to żyła złota i cyrk na kółkach.
  • MarianoX napisal(a):
    Poszerzeniem rynku można ewentualnie nazwać sytuację. gdy w wyniku małżeństwa powstają nowi konsumenci, czyli podmioty/uczestnicy owego rynku. W związku homo jest to niemożliwe z przyczyn zasadniczych.
    O poszerzeniu rynku mówimy, gdy następuje wzrost popytu.
    MarianoX napisal(a):
    Nie rozumiem natomiast, dlaczego niefunkconowanie w związku sankcjonowanym przez państwo miałoby dla homosiów lub kogokolwiek innego oznaczać jakieś "dziadostwo"...
    Ponieważ usankcjonowanie przez państwo ułatwia egzystencję.
  • makos napisal(a):
    celnik.mateusz napisal(a):
    los napisal(a):

    Ale jeśli się zbierze kilku panów i pań (uprzedzam rozwój postulatów) i zechcą się zarejestrować jako związek partnerski, zupełnie do głowy mi nie przychodzi korzyść jaką mógłbym mieć indywidualnie albo zbiorowo jako państwo z istnienia czegoś takiego. Dlatego nie będę popierać legalizacji takiej konstrukcji.
    Cieszę się z takiego przedstawienia tematu przez Kolegę. Bo mi właśnie chodzi o swobodę zawierania umów cywilnych lub handlowych. A korzyść państwa może być choćby w postaci poszerzenia rynku.

    Zresztą państwo tworzy społeczeństwo. Państwo tworzy się po to, żeby społeczeństwu żyło się lepiej. I nie wiem dlaczego akurat pedały mają się czuć jak jakie dziady.
    Jest jeszcze cos takiego jak dobro wspólne. Fakt, że małej grupie osób bedzie sie żyło lepiej, ale czy będzie to dobre dla wszystkich obywateli, włączając przyszłe pokolenia?
    A będzie gorzej?
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Kurde, od Daniela Dzwona wiemy że kapitalizm sucks, bo jedno w czym jest dobry, to poszerzanie rynku, które działa jak kwas, rozpuszczający wszystko co dobre, piękne i słuszne.

    Ciekawie pisze o tym ten Holender, który dostał obok odrębny wątek:

    http://notevenmodern.blogspot.com/2008/09/internal-exile-reads-macintyres-after.html?m=1
    Obiecuję zerknąć okiem smętnym a niechętnym.
  • celnik.mateusz napisal(a):
    MarianoX napisal(a):
    Poszerzeniem rynku można ewentualnie nazwać sytuację. gdy w wyniku małżeństwa powstają nowi konsumenci, czyli podmioty/uczestnicy owego rynku. W związku homo jest to niemożliwe z przyczyn zasadniczych.
    O poszerzeniu rynku mówimy, gdy następuje wzrost popytu.
    MarianoX napisal(a):
    Nie rozumiem natomiast, dlaczego niefunkconowanie w związku sankcjonowanym przez państwo miałoby dla homosiów lub kogokolwiek innego oznaczać jakieś "dziadostwo"...
    Ponieważ usankcjonowanie przez państwo ułatwia egzystencję.
    Czy dopuścił kolega kogoś innego do klawiatury? Przecież to bełkot.
  • edytowano August 5
    Może sformułujmy pytanie tak - czy katolikowi powinno przeszkadzać, że dwóch facetów weźmie wspólny kredyt?
    Ja odpowiadam - nie powinno.

    Zgodnie z polskim prawem w momencie jak to piszę nie ma żadnych przeszkód, żeby dwóch facetów wzięło wspólny kredyt.

    A więcej nawet powiem - małżonkowie wcale nie mogą wziąć "bardziej wspólnego" kredytu niż nie-małżonkowie. Bo kredyt to zobowiązanie wobec banku, a nie majątek, więc do "wspólności ustawowej" kredyt nie wejdzie. Dlatego potem przy podziałach majątku najbardziej problematyczną kwestią często jest kredyt, bo jego podzielić już - bez zgody banku - nie można. A jaki bank zgodzi się mieć jednego dłużnika zamiast dwóch, a?

    Więc wprowadzenie czy to związków partnerskich, czy małżeństw w innej konfiguracji niż kobieta-mężczyzna nic by nie zmieniło dla dwóch panów chcących wziąć wspólny kredyt.

    Proszę następny "problem", może się okaże, że wszystkie już rozwiązane?
  • los napisal(a):
    celnik.mateusz napisal(a):
    los napisal(a):
    Że co? Jakie poszerzanie jakiego rynku? W tym kontekście poszerza się coś zupełnie innego.
    Rynku kredytowego.
    Nadal nie rozumiem. To prowokacja, prawda?
    Dwie osoby, które mają prawnie sformalizowany związek, łatwiej dostaną kredyt. Ale nie będę się przy tej argumentacji upierał, bo to Kolega stwierdził, że państwo musi mieć korzyść.
  • edytowano August 5
    "My chcemy się tylko odwiedzać w Tworkach" - ten też rozwiązany, gdyż pacjent wpisuje na wjeździe, kogo upoważnia do czego.

    Jakimś przywilejem dostępnym tylko dla małżeństw jest chyba tylko możliwość stosowania wspólnych rozliczeń PIT.
  • edytowano August 5
    Legalizowanie sodomii będzie utrwalać to zjawisko. Prawo (także świeckie) dla wielu ludzi jest wyznacznikiem tego, "co jest ok". Nie za dobrze byłoby utwierdzać ludzi w błędnym mniemaniu, że takie życie jest normalne. Domaganie się przywilejów właściwych małżeństwu i rodzinie to część "taktyki salami" - po troszeczku, po troszeczku, a na koniec małżeństwa i adopcja dzieci.
  • celnik.mateusz napisal(a):
    Dwie osoby, które mają prawnie sformalizowany związek, łatwiej dostaną kredyt.
    A łatwiej dostać kredyt jest lepiej czy gorzej? Kryzys sprzed 12 lat wziął się z tego, że łatwiej było dostać kredyt.

  • edytowano August 5
    celnik.mateusz napisal(a):
    los napisal(a):
    celnik.mateusz napisal(a):
    los napisal(a):
    Że co? Jakie poszerzanie jakiego rynku? W tym kontekście poszerza się coś zupełnie innego.
    Rynku kredytowego.
    Nadal nie rozumiem. To prowokacja, prawda?
    Dwie osoby, które mają prawnie sformalizowany związek, łatwiej dostaną kredyt. Ale nie będę się przy tej argumentacji upierał, bo to Kolega stwierdził, że państwo musi mieć korzyść.
    Serio?
    Jak pracowałem w księgach wieczystych, to mimo, że to było tylko 2,5 miesiąca, to wpisałem wiele hipotek zabezpieczających wspólny kredyt dwojga osób przeciwnej płci w młodym wieku na małe mieszkanko.
    Dowodu że byli parą oczywiście teoretycznie nie ma, co do niepozostawania w związku małżeńskim było oświadczenie w akcie notarialnym.
    Więc da się dostać taki kredyt, bez przesady.
  • los napisal(a):
    celnik.mateusz napisal(a):
    Państwo tworzy się po to, żeby społeczeństwu żyło się lepiej. I nie wiem dlaczego akurat pedały mają się czuć jak jakie dziady.
    Nie. Są dwie poważne koncepcje państwa (świeckiego), jedną zaproponował św. Augustyn, drugą św. Tomasz.

    Wg św. Augustyna państwo ma zapewnić tylko to, by dało się żyć - by bandyci nie rabowali cię codziennie tylko raz na jakiś dłuższy czas, by obce wojska napotykały przeszkody, jeśli zechcą sobie pomaszerować i postrzelać, by były możliwe handel, rolnictwo i inne pożyteczne działalności. Tylko tyle.

    Wg. św. Tomasza państwo jeszcze powinno zapewnić sprawiedliwość.

    Nikt poważny nie każe państwu zajmować się samopoczuciem obywateli. Od tego są zupełnie inne służby.

    A czemu państwo ma dbać o bezpieczeństwo albo ułatwiać handel jeśli nie dla poprawy samopoczucia obywateli właśnie?
  • edytowano August 5
    rozum.von.keikobad napisal(a):
    celnik.mateusz napisal(a):
    los napisal(a):
    celnik.mateusz napisal(a):
    los napisal(a):
    Że co? Jakie poszerzanie jakiego rynku? W tym kontekście poszerza się coś zupełnie innego.
    Rynku kredytowego.
    Nadal nie rozumiem. To prowokacja, prawda?
    Dwie osoby, które mają prawnie sformalizowany związek, łatwiej dostaną kredyt. Ale nie będę się przy tej argumentacji upierał, bo to Kolega stwierdził, że państwo musi mieć korzyść.
    Serio?
    Jak pracowałem w księgach wieczystych, to mimo, że to było tylko 2,5 miesiąca, to wpisałem wiele hipotek zabezpieczających wspólny kredyt dwojga osób przeciwnej płci w młodym wieku na małe mieszkanko.
    Dowodu że byli parą oczywiście teoretycznie nie ma, co do niepozostawania w związku małżeńskim było oświadczenie w akcie notarialnym.
    Więc da się dostać taki kredyt, bez przesady.
    Tak słyszałem. Natomiast dziękuję za odniesienie się do wpisów.
  • los napisal(a):
    celnik.mateusz napisal(a):
    Dwie osoby, które mają prawnie sformalizowany związek, łatwiej dostaną kredyt.
    A łatwiej dostać kredyt jest lepiej czy gorzej? Kryzys sprzed 12 lat wziął się z tego, że łatwiej było dostać kredyt.

    +1
  • celnik.mateusz napisal(a):
    A czemu państwo ma dbać o bezpieczeństwo albo ułatwiać handel jeśli nie dla poprawy samopoczucia obywateli właśnie?
    Po to aby życie społeczne mogło istnieć. A jakie kto ma sentymenty z nim związane państwa obchodzić nie powinno.
  • Acha, jeszcze jedno: Miłość bliźniego to nie jest troska o jego komfort, to jest troska o jego zbawienie. Nie wiem, czy służy zbawieniu sodomitów ułatwianie im wołającego o pomstę do Nieba grzechu.

    Troska o komfort bliźniego to zwykle nic więcej niż konformizm.
  • Gdy pytają mnie, czy katolik może popierać związku partnerskie, odpowiadam: dziś jeszcze jak chce to może, jutro być może będzie musiał.
  • edytowano August 28
    koprowy napisal(a):
    Gdy pytają mnie, czy katolik może popierać związku partnerskie, odpowiadam: dziś jeszcze jak chce to może, jutro być może będzie musiał.
    Okno Overtona nieubłaganie przesuwa się w kierunku tęczy.

    Taka herstoria - około 10 lat temu chodziłem na treningi do pewnego klubu sportowego. Jego właściciel, a zarazem naprawdę dobry trener, gdy coś mu nie podobało, często określał to pogardliwie jako "gejowskie", a jako że był dość krewkiej natury to w polemikach internetowych zdarzało mu się kontrować agresywnych adwersarzy przypisując im odmienną orientację.

    Niedawno zajrzałem na stronę klubu, bo chcę gdzieś syna zapisać - właściciel ten sam, a w samym klubowym logo pojawiła się....tęcza, bynajmniej nie chrześcijańska oraz we wpisach stosowne wyrazy poparcia dla elgiebetu.

    Takwięc tego...
  • MarianoX napisal(a):
    Okno Overtona nieubłaganie przesuwa się w kierunku tęczy (...) zdarzało mu się kontrować agresywnych adwersarzy przypisując im odmienną orientację
    No właśnie widać jak się przesuwa, nawet tu:)
    MarianoX napisal(a):
    Takwięc tego...
    No właśnie:)
  • loslos
    edytowano August 28
    Zdaje się jakiś wpis niechcący skasowałem. Przepraszam.
  • edytowano August 28
    .
    TecumSeh napisal(a):
    MarianoX napisal(a):
    Okno Overtona nieubłaganie przesuwa się w kierunku tęczy (...) zdarzało mu się kontrować agresywnych adwersarzy przypisując im odmienną orientację
    No właśnie widać jak się przesuwa, nawet tu:)
    MarianoX napisal(a):
    Takwięc tego...
    No właśnie:)
    kurcze, rzeczywiscie :(

    a można równie grzecznie nazywac pederastię pederastią
  • celnik.mateusz napisal(a):
    Dwie osoby, które mają prawnie sformalizowany związek, łatwiej dostaną kredyt.
    To nie jest powszechnik. Czasem tak, czasem nie polecam modele skoringowe.
    Pedały są gorszymi pracownikami, bo jako single są mniej lojalni, więc nie opłaca się w takich inwestować. To idealni pracownicy w modelach kolonialnych. Mniejsza lojalność wynika z mniejszych potrzeb bytowych.
    Tak samo pedały są gorszymi konsumentami, bo kierują się zewnątrzsterowalnymi impulsami. To znowu model kolonialny gospodarki.
    Obalę kolejny mit, ilość pedałów jest pewnym wyznacznikiem zamożności, ale to rodzaj miernika, a nie siły sprawczej, tz większa ilość pedałów nie wspiera szybszego czy efektywniejszego rozwoju.
    Co do meritum:
    - katolik jest zobowiązany do bycia przeciwko jakimkolwiek związkom partnerskim i ułatwieniom dla nich z powodów fundamentalnych, nie widzę powodu aby wspierać ludzi, którzy z jakiś powodów postępują mało rozsądnie (co do metazasad, a nie konkretnych rozwiązań prawnych)

  • edytowano August 28
    los napisal(a):
    Acha, jeszcze jedno: Miłość bliźniego to nie jest troska o jego komfort, to jest troska o jego zbawienie. Nie wiem, czy służy zbawieniu sodomitów ułatwianie im wołającego o pomstę do Nieba grzechu.

    Troska o komfort bliźniego to zwykle nic więcej niż konformizm.
    Pogrubiłam, bo wg mnie to jedno z ważniejszych przesłań.
    Często, zbyt często o nim zapominamy.
    W najbliższą niedzielę będziemy słuchać właśnie o takiej, do bólu ludzkiej, normalnej reakcji Piotra i wyjątkowo, wręcz szokująco ostrej odpowiedzi Jezusa.

    A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: «Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie». Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: «Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku».

    A następnie:
    Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje.

    Nikt nie twierdzi, że to łatwe - truizm.
    Ja się kilka razy złapałam na niby łagodnym zapewnianiu, że nie interesuje mnie, co dwoje ludzi (w oczywistym domyśle - dowolnej płci) robi w łóżku, ale stanowczo protestuję, żeby sfera życia intymnego była sferą publiczną.
    Niby nic takiego, ale jednak było w tym już przyzwolenie na grzech. Teraz się pilnuję i tego "niewinnego" zdanka nie wypowiadam.

    Podsumowując i wracając do wpisu początkowego - zero pobłażliwości i dodatkowych ułatwień.
    Zatem - NIE, katolik nie może popierać związków partnerskich.
  • Może jeszcze jedno.
    W codziennej modlitwie najtrudniejszy fragment to "Bądź wola Twoja."
    Przynajmniej dla mnie.
    Po wieloletnim klepaniu pacierza w końcu to odczułam, dosyć boleśnie.
    Niektórzy nie są w stanie się z tym pogodzić. Odchodzą od Pana Boga, zwłaszcza w momentach wielkich cierpień.

    Jak tę wolę Boga pogodzić z homoseksualnością?
    Bardzo trudno, ale cóż - coś trzeba wybrać. Naprawdę, można żyć w czystości i być bez grzechu. I na dodatek nie odgrywać przed ludźmi z tego powodu ani ofiary, ani herosa.
  • los napisal(a):
    Acha, jeszcze jedno: Miłość bliźniego to nie jest troska o jego komfort, to jest troska o jego zbawienie. Nie wiem, czy służy zbawieniu sodomitów ułatwianie im wołającego o pomstę do Nieba grzechu.

    Troska o komfort bliźniego to zwykle nic więcej niż konformizm.
    - Kochanie, czy możesz mi podać sól?
    - Nie jestem pewien, czy posłuży to twojemu zbawieniu, więc może lepiej nie.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.