Dalczrgo banksterzy płaczą w sprawie stóp- pytanie losowe

W mojej świadomości jest to, że banki zarabiają na różnicy pomiędzy kosztem pozyskania pieniędzy, a ich wynajęciem komuś innemu, pomniejszonym o ryzyko tego wynajmu. Oczywiście trzeba do tego dodać wszelkie toksyczne instrumenty pochodne jak Fundusze Inwestycyjne, polisy, wehikuły itp, bo to jest znaczna część zysków banksterów (patrz rok 2008)
Jeżeli pieniądz jest tani, to dla banksterów powinien być raj, gdyż ludzie chętniej dokonują zakupów, więc potencjalnych zysków powinno być więcej, a oni płaczą.
Ja tego nie rozumiem.
«1

Komentarz

  • loslos
    edytowano September 15
    1. Jak są niskie stopy, nie zarabiają na depozytach, często wręcz tracą dając klientowi 1% a na rynku międzybankowym jest 0,1%.

    2. Popełnia błąd ten, który patrzy tylko na rzeczywistość a lekceważy jej przedstawienie. Pojęcie "zarabia" znaczy mniej więcej to samo naprawdę i księgowo w przypadku budki z hotdogami ale już zupełnie co innego w przypadku banku. Im wyższe stopy procentowe, tym większą wartość ma tzw. osad odsetkowy stanowiący istotną część (księgowego, księgowego!) wyniku banku.
  • edytowano September 15
    Są tylko dwie pewne rzeczy na tym padole:

    1.Śmierć
    2. Narzekania na "kolejny, zabójczy cios w przedsiębiorców". Czytam o tym od jakiś 30 lat i fakt, że jakikolwiek przedsiębiorca przetrwał, to największy cud od zmartwychwstania Łazarza.
  • znajomy o mało co by nie wyleciał z roboty, kiedy powiedział, że
    kiedy rolnik (przedsiębiorca) nie narzeka, to trzeba mu wyrwać zdrowy ząb
  • edytowano September 15
    los napisal(a):
    1. Im wyższe stopy procentowe, tym większą wartość ma tzw. osad odsetkowy stanowiący istotną część (księgowego, księgowego!) wyniku banku.
    A co to jest osad odsetkowy?
    Gugiel nie wie, chyba że to pojęcie z angielskiego - jak to po ichniemu? Interest sediment też nie zwraca wyników w temacie. Interest drift?
  • Nie wiem jak to po angielsku. To łatwe pojęcie - kupujemy obligację i przychód z niej jest kalkulowany jako wysokość rocznych odsetek, to jest właśnie ten osad. Nie trzeba udzielać żadnych kredytów, nie trzeba niczym handlować, nie trzeba nic robić, jest (księgowy!) zarobek.
  • ok kumam, dzięki, ma to sens.
  • loslos
    edytowano September 15
    Acha, wszelkie pojęcia księgowe z ekonomii politycznej też są różne od tego, co sobie publika wyobraża. Deficyt budżetowy to nie kwota, której państwu w danym roku zabrakło, dług publiczny to nie jest wysokość zadłużenia państwa, dochód narodowy to nie jest zarobek wszystkich w państwie.

    Mam nadzieję, że pomogłem.
  • los napisal(a):
    Acha, wszelkie pojęcia księgowe z ekonomii politycznej też są różne od tego, co sobie publika wyobraża. Deficyt budżetowy to nie kwota, której państwu w danym roku zabrakło, dług publiczny to nie jest wysokość zadłużenia państwa.

    Mam nadzieję, że pomogłem.
    Niespecjalnie.
  • Bardziej byś pomuk jakbyś od razu podał prawdziwe znaczenia, zanim podużyszkodnicy poproszą.
  • loslos
    edytowano September 15
    Telewizor to straszny wynalazek. Wyobraźcie sobie, że za pośrednictwem tego diabelskiego pudełka wmówiono ludziom, że jednym zdaniem da się wyjaśnić rozleniwionym widzom to, czego ludzie zaangażowani i w sumie dość inteligentni uczą się kilka lat.

    Na tym zresztą urósł Janusz Mikke podszywający się pod herb Korwin. Dawał jakiś jednozdaniowy gryps niby coś i wyjaśniający i rumianym młodzieńcom (w różnym wieku) to wystarczało. A że nic nie miało wspólnego z prawdą? A kogo to obchodzi...
  • to że za Hitlera / komuny było lepiej?
  • christoph napisal(a):
    to że za Hitlera / komuny było lepiej?
    I że najważniejsze to niskie podatki, bo podatki to kradzież i socjalizm.
  • ...w ogólności ważne są wydatki a nie podatki
  • No dobra, ja rozumiem, że los ogólnie gardzi motłochem i nie zamierza mu nic tłumaczyć (z wyjątkiem excathedrowiczów), ale problem i to duży polega na tym, że YT pełen jest Mencena i innych libków a jedynymi, którzy dają jakąkolwiek odpowiedź na wszelkiej maści korwinizmy gospodarcze jest skrajna lewica taka jak "Ekonomia i Cała Reszta", "Kasia Babis", "Galopujący Major" czy nawet "Jan Śpiewak" a strona pisoska zupełnie odpuściła sobie internet, w którym brylowała w 2015 r. Przecież Polski Ład został przegrany medialnie z powodu głupich memów.
  • edytowano September 20
    Jeśli ktoś w zasadniczych wyborach światopoglądowych kieruje się memami...

    W jakim sensie YT pełen jest standupera (bo politykiem nie jest) Menzena? Dość sporo ogladam zbliżonych tematycznie audycji społ-pol. a jakoś jego wszechobecności nijak nie zauważam.
  • edytowano September 20
    Losie, tak sobiem ułomnie myślę, ale czy owa inflacja, bez podnoszenia pewnej stopy procentowej, to nie jest sposób na ściągnięcie z rynku pieniędzy w niego hojnie w zeszłym roku wpompowanych?
    A dwa, to czy faktycznie jest zwolnienie w krążeniu pieniądza i to jest marker wystąpienia inflacji w obecnej sytuacji?
  • Waski napisal(a):
    No dobra, ja rozumiem, że los ogólnie gardzi motłochem i nie zamierza mu nic tłumaczyć (z wyjątkiem excathedrowiczów), ale problem i to duży polega na tym, że YT pełen jest Mencena i innych libków a jedynymi, którzy dają jakąkolwiek odpowiedź na wszelkiej maści korwinizmy gospodarcze jest skrajna lewica taka jak "Ekonomia i Cała Reszta", "Kasia Babis", "Galopujący Major" czy nawet "Jan Śpiewak" a strona pisoska zupełnie odpuściła sobie internet, w którym brylowała w 2015 r. Przecież Polski Ład został przegrany medialnie z powodu głupich memów.
    1. Los gardzi głupcami strojącymi się w szaty mędrców. Patrz ten wątek, gdzie zadałem bardzo 'głupie/naiwne' pytanie, a ponieważ nie prowadziłem gierek słownych otrzymałem miniwykład, o wyjątkowym stopniu kondensacji ze wskazaniem, że bank jest bardzo skomplikowany i czym innym jest jego realny zarobek, czym innym zarobek księgowy, a czym innym sposób prezentacji z aspektami konieczności stosownych ubezpieczeń od ryzyk.
    2. Schefernaker poszedł w ministry.... smutne to.

  • ms.wygnaniec napisal(a):
    Losie, tak sobiem ułomnie myślę, ale czy owa inflacja, bez podnoszenia pewnej stopy procentowej, to nie jest sposób na ściągnięcie z rynku pieniędzy w niego hojnie w zeszłym roku wpompowanych?
    A co niby innego to miałoby być? Z tą poprawką, że inflacji nie zarządza jakiś rządowy demiurg tylko Mr. Market. Jakby rządowe demiurgi miały taką moc, to na Zachodzie inflacja by szalała od kilkunastu lat.
  • loslos
    edytowano September 20
    Waski napisal(a):
    No dobra, ja rozumiem, że los ogólnie gardzi motłochem i nie zamierza mu nic tłumaczyć (z wyjątkiem excathedrowiczów).
    Nie uczę też publiki, jak robić salto w tył. Po prostu - mało kto jest jest tak sprawny fizycznie. Mało kto jest też tak sprawny czy raczej przygotowany intelektualnie, by zrozumieć mechanizmy rynkowe. 99% profesorów ekonomii nie ma o nich pojęcia a praktycznie każdy gimnastyk zrobi salto w tył i całkiem wielu wysportowanych ludzi - czyli z tym saltem w tył jest łatwiej.

  • los napisal(a):
    ms.wygnaniec napisal(a):
    Losie, tak sobiem ułomnie myślę, ale czy owa inflacja, bez podnoszenia pewnej stopy procentowej, to nie jest sposób na ściągnięcie z rynku pieniędzy w niego hojnie w zeszłym roku wpompowanych?
    A co niby innego to miałoby być? Z tą poprawką, że inflacji nie zarządza jakiś rządowy demiurg tylko Mr. Market. Jakby rządowe demiurgi miały taką moc, to na Zachodzie inflacja by szalała od kilkunastu lat.
    Mnie chodzi, o skorzystanie z okazji przez 'rząd'.

  • loslos
    edytowano September 20
    ms.wygnaniec napisal(a):
    Los gardzi głupcami strojącymi się w szaty mędrców.
    To jest za mocne określenie, ja po prostu uznaję porządek świata a ku mojemu zdumieniu - wielu ludzi ma z tym problem. Nie da się nauczyć języka gruzińskiego jedną efektowną sentencją, podobnie jest z zasadami księgowości.

    Winne są telewizja i demokracja. W telewizorze pełno jest znawców od nawozów i od świata, co to wiedzą, co się zdarzy w Gwatemali za trzy lata. A widz sobie patrzy i myśli - to są przecież idioci (i tu ma rację) a ja takim idiotą nie jestem. A skoro oni się znają na Gwatemali, znają się, bo inaczej by ich w telewizorze nie dawali, to ja na tej Gwatemali znam się jeszcze lepiej, choć przed chwilą trudno mi było orzec, czy to ptak czy nosorożec.

    A demokracja uczyniła tyrana ze zbiorowości, więc każdy czy prawie każdy się przypochlebia tyranowi - którym tym razem jest motłoch. I wmawiamy tyranowi wszelkie cnoty, twierdzimy, że wszystko zrozumie, to normalna rzecz. Tyle, że jeśli tyranem był indywidualny człowiek, to pochlebstwami korumpowaliśmy jednostkę, a teraz korumpujemy wszystkich czy prawie wszystkich.
  • ms.wygnaniec napisal(a):
    los napisal(a):
    ms.wygnaniec napisal(a):
    Losie, tak sobiem ułomnie myślę, ale czy owa inflacja, bez podnoszenia pewnej stopy procentowej, to nie jest sposób na ściągnięcie z rynku pieniędzy w niego hojnie w zeszłym roku wpompowanych?
    A co niby innego to miałoby być? Z tą poprawką, że inflacji nie zarządza jakiś rządowy demiurg tylko Mr. Market. Jakby rządowe demiurgi miały taką moc, to na Zachodzie inflacja by szalała od kilkunastu lat.
    Mnie chodzi, o skorzystanie z okazji przez 'rząd'.

    Z całą pewnością rząd świętuje.
  • A czy te niskie stopy nie napędzą za dużej bańki na nieruchomościach? Nie będzie problemu jak z kredytami frankowymi?
  • loslos
    edytowano September 20
    Teoria twierdzi, że powinny napędzić. Ale jeśli podnieść stopy, to płakać będą ci, co kupili mieszkania na kredyt, w Polsce kredyty mieszkaniowe są na stopę zmienną. Coś podobnego zrobiła Margaret Thatcher. 30 lat później jak umarła, była wielka narodowa feta. Jak się nie kręć plecy z tyłu.

    image
  • No, przy czym jak się ludożerce podniesie ratę kredytu o pińcet procent, to przestaną płacić. A wtedy banki stracą cash flow.

    Sądzę, że ostatnie na czym bankom zależy to stracić regularny przychód, a w zamian mieć "Sprawę dla reportera", że już tysiąc osób straciło mieszkanie przez dusznego komornika bezdusznego banku.
  • loslos
    edytowano September 20
    Susznie, banksterzy bardzo takich sytuacji nie lubią, niemniej ludożerka nie lubi ich jeszcze bardziej. Do tego stopnia nie lubi, że 30 lat później świętuje pod hasłem "The bitch is dead."

    Banksterzy z jednej strony stracili regularny przychód, a w zamian mieli "Sprawę dla reportera", że już tysiąc osób straciło mieszkanie przez dusznego komornika bezdusznego banku, ale z drugiej strony rozwinął się olbrzymi i piękny rynek finansowy, więc nasz stosunek do Maggie może być ambiwalentny.
  • Pewnie dlatego pojawiają się już takie teksty informujące, że jak stopy się rusza to rata kredytu może skoczyć nawet o 50% i żeby zdawać sobie z tego sprawę.


    "Dziś wielu Polaków kalkuluje w ten sposób: co miesiąc w domowym budżecie nadwyżki, więc może to dobry sposób, by kupić mieszkanie na kredyt? Przykładowo: małżeństwo z dwójką dzieci zarabia w sumie niespełna 8 tys. zł na rękę, a życie (opłaty mieszkaniowe, media, paliwo, jedzenie i inne niezbędne wydatki) kosztuje ich ponad 6 tys. zł. Zostaje ok. 1700 zł oszczędności.

    Przy najpopularniejszych dziś kredytach hipotecznych rata potrafi oscylować wokół 1400-1500 zł. Rodzina mogłaby więc wyjść z założenia (o ile oszczędziła już na wkład własny), że stać ją na zakup mieszkania inwestycyjnego. Ale taka decyzja może być sporym błędem."

    https://businessinsider.com.pl/twoje-pieniadze/budzet-domowy/stac-cie-na-kredyt-tak-ci-sie-tylko-wydaje-nadchodzi-duza-zmiana/eqfg6gh
  • Kurwać, jeśli ktoś mający półtora klocka wolnego miesięcznie kupuje se mnięszkanie inwestycyjne -- to sam sobie szkodzi. Za poradę finansową należy się sto złoty.
  • los napisal(a):
    Teoria twierdzi, że powinny napędzić. Ale jeśli podnieść stopy, to płakać będą ci, co kupili mieszkania na kredyt, w Polsce kredyty mieszkaniowe są na stopę zmienną. Coś podobnego zrobiła Margaret Thatcher. 30 lat później jak umarła, była wielka narodowa feta. Jak się nie kręć plecy z tyłu.

    image

    Przecież nie trzeba podnosić od razu o pińcet procent. Zdecydowana większość kredytów była zaciągana przy wyższych stopach.
  • Takich rzeczy się nie kontroluje. RPP może coś zapodać ale stopy ustala jednak Mr. Market.
  • Mr. Market jest ograniczony arbitrażem.
  • To co Czechy i Węgry podnosząc stopy sami sobie szkodzą?
  • celnik.mateusz napisal(a):
    Mr. Market jest ograniczony arbitrażem.
    Nie jest. Jeśli RPP stworzy warunki do arbitrażu, to tylko spekuła zarobi i tyle. Sam kiedyś ich na to podpuszczałem ale się nie dali.
  • janosik napisal(a):
    To co Czechy i Węgry podnosząc stopy sami sobie szkodzą?
    W ekonomii nie ma odpowiedzi uniwersalnych. Podstawowym zadaniem banków centralnych jest stabilność cen i tym się kierują.

    Zresztą nawet Los nie powiedział, że podniesienie stóp byłoby złe, tylko że nie do końca możemy przewidzieć konsekwencje.
  • celnik.mateusz napisal(a):
    Podstawowym zadaniem banków centralnych jest stabilność cen i tym się kierują.
    Tak w sumie nie za bardzo wiadomo, do czego taki bank centralny służy. Niby ma dbać o tę stabilność cen ale jak przez luzowanie ilościowe wywali na rynek wagon pieniędzy, to jakoś nikt się nie martwi. Jedno jest pewne - dobrze mieć własną walutę i własny bank centralny i za zablokowanie wejścia do strefy ojro Lechowi Kaczyńskiemu należy się pomnik z diamentów a Skrzypkowi ze szczerego złota.

  • los napisal(a):
    Jedno jest pewne - dobrze mieć własną walutę i własny bank centralny i za zablokowanie wejścia do strefy ojro Lechowi Kaczyńskiemu należy się pomnik z diamentów a Skrzypkowi ze szczerego złota.

    + milion.
  • TecumSeh napisal(a):
    los napisal(a):
    Jedno jest pewne - dobrze mieć własną walutę i własny bank centralny i za zablokowanie wejścia do strefy ojro Lechowi Kaczyńskiemu należy się pomnik z diamentów a Skrzypkowi ze szczerego złota.

    + milion.
    A nie odwrotnie? Chyba cała koncepcja była Skrzypka.
  • +1

    Nie róbmy hyperinflacji z byle czego!
  • Nie bardzo można mówić o koncepcji, bo to przecież binarna decyzja: w lewo albo w prawo. Głównym intelektualnym obrońcą własnej waluty był Czarek Mech (któremu też się należy pomnik, z brązu albo marmuru), miał to tak przemyślane i tyle wiedział, że belki czy winieckie po minucie wymiękali, oni: cztery nogi dobre, dwie złe a Czarek na to rachunkami i cytatami z Mundella, w końcu przestali się zgadzać na udział w programach z Mechem.

    Skrzypek był przeciw ojro ale znowu dziwnie wyobrażacie sobie pozycję prezesa w firmie. Prezes nie jest samowładcą a zarząd był za ojro, RPP była za ojro, eksperci (z wyjątkiem Czarka i mnie) byli za ojro, było nawet odziedziczone po Balcerze Biuro ds. Integracji ze Strefą Euro. Skrzypek by pękł bez mocnego wsparcia Prezydenta, który autonomię walutową wspierał mocno i jednoznacznie.
  • No to chwałcia temu Czarku!
    A i chwała prezydentu!

    A co na to brat prezydenta mówił?
    Czy takie drobnostki go nie zajmowały?
  • Przepraszam ale nie jestem konfidentem tego pana.
  • los napisal(a):
    zarząd był za ojro, RPP była za ojro, eksperci (z wyjątkiem Czarka i mnie) byli za ojro, było nawet odziedziczone po Balcerze Biuro ds. Integracji ze Strefą Euro.
    I tera mam pytanie które mnie nurtuje od dawna - czy oni tak politycznie i oportunistycznie, choć faktycznie wiedzieli co i jak, czy naprawdę są tacy głupi?

    Bo ja, wstyd przyznać, studiowałem ekonomę w Krakowie (nie róbcie tego swoim dzieciom i nie pozwólcie im na to! niech robią co chcą, byle nie to!) i naprawdę mam... złe zdanie o ekonomistach. Gotów jestem uwierzyć, że oni naprawdę nie wiedzą, ale to jest przerażające.
  • TecumSeh napisal(a):
    I tera mam pytanie które mnie nurtuje od dawna - czy oni tak politycznie i oportunistycznie, choć faktycznie wiedzieli co i jak, czy naprawdę są tacy głupi?
    Nie byli głupi, grali w tamtej drużynie. Zdrada ma w Polsce wielkie tradycje.
  • Mimo wszystko Kolega pocieszył. Zwłaszcza że o zdradzie to trudno nie wiedzieć.
  • Nie trzeba być zdrajcą, żeby popierać euro. Jak czytam komentarze, to odnoszę wrażenie, że do tej pory większość ekonomistów popiera strefę euro. W Polsce czy za granicą.
  • Zresztą wliczając w to przywołanego Mundella, kiedy jeszcze żył.
  • celnik.mateusz napisal(a):
    Nie trzeba być zdrajcą, żeby popierać euro. Jak czytam komentarze, to odnoszę wrażenie, że do tej pory większość ekonomistów popiera strefę euro. W Polsce czy za granicą.
    Mundella trzeba podzielić na dwa: artykuły Mundella na temat optymalnych obszarów walutowych były w sposób oczywisty przeciw ojro, przynajmniej w obecnej postaci, natomiast osoba Mundella ojro popierała. Miało to prawdopodobnie związek z tym, że artykuł nie jest w stanie pobierać honorariów.

    Z innymi ekonomistami było podobnie, w mojej obecności na ten przykład żaden nie odważył się na popieranie wejścia do strefy ojro, nawet jeśli tak gadał w telewizorze. Pewno zdawali sobie sprawę z tego, co im groziło.

    Tak, to jest zdrada. Uczony jest funkcjonariuszem prawdy podobnie jak żołnierz jest funkcjonariuszem państwa. I podobnie jak on powinien być rozstrzeliwany za opuszczenie posterunku.

  • los napisal(a):
    celnik.mateusz napisal(a):
    Nie trzeba być zdrajcą, żeby popierać euro. Jak czytam komentarze, to odnoszę wrażenie, że do tej pory większość ekonomistów popiera strefę euro. W Polsce czy za granicą.
    Mundella trzeba podzielić na dwa: artykuły Mundella na temat optymalnych obszarów walutowych były w sposób oczywisty przeciw ojro, przynajmniej w obecnej postaci, natomiast osoba Mundella ojro popierała. Miało to prawdopodobnie związek z tym, że artykuł nie jest w stanie pobierać honorariów.

    Z innymi ekonomistami było podobnie, w mojej obecności na ten przykład żaden nie odważył się na popieranie wejścia do strefy ojro, nawet jeśli tak gadał w telewizorze. Pewno zdawali sobie sprawę z tego, co im groziło.

    Tak, to jest zdrada. Uczony jest funkcjonariuszem prawdy podobnie jak żołnierz jest funkcjonariuszem państwa. I podobnie jak on powinien być rozstrzeliwany za opuszczenie posterunku.

    Z pierwszym zdaniem zgoda. Co do reszty, to Psor się obraca w świecie nałkowym. Ja nie. Stąd pozostaje mi przyjąć to, co Kulega twierdzi, tzn. dwulicowość jakiejś (większej?) części nałkawców.
  • loslos
    edytowano September 24
    Na usprawiedliwienie powiem tylko, że profesjonalnych ekonomistów w telewizorze nie pokazują z wyjątkiem może Mcha. Gomułka, Orłowski, Balcerowicz, Gwiazdowski to przecież żart. Belka kiedyś się znał na ekonomii ale od 30 lat jest politrukiem.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.