III wojna światowa pono nadchodzi

13

Komentarz

  • edytowano October 2016
    TecumSeh napisal(a):
    jak rozumiem jesteś za jeszcze bardziej restrykcyjnym dostępem do broni?
    Każdy kto chce mieć broń może ją mieć - co tu jest restrykcyjnego? O wiele trudniej jest zostać lekarzem i nikt nie robi z tego problemu.
  • @rozum.von.keikobad - co do punktu wyjścia dyskusji to ja się diametralnie nie zgadzam.

    Ja nie mam broni do obrony, nie noszę jej przy sobie (nawet mi nie wolno) - ja po prostu lubię strzelać. I nie widzę powodu by mi tego ktoś zabraniał.

    Jestem w tej sytuacji co potencjalny kierowca - jeśli spełniam warunki (zdrowie, niekaralność), zdam egzamin, to gówno kogo obchodzi czy ja chcę broń kolekcjonować, strzelać z niej na strzelnicach, czyścić z nudów, czy mieć ją w szafie bo tak - tak jak nikt nie pyta nikogo po co mu prawo jazdy albo po co mu samochód, skoro wszędzie ma na piechotę.

    Ale nie, bo ja muszę mieć "ważną przyczynę". Skoro tak to jesteśmy "kolekcjonerami" albo "sportowcami" - przy czym większośc z nas guzik ma do czynienia z jakimkolwiek sportem czy kolekcjonerstwem we właściwym tego słowa znaczeniu - po prostu odbębniamy to co konieczne by broń mieć, móc sobie ją przystrzelać pod siebie, dobajerzyć, pomalować cerakotą i tak dalej.

    Ja jako kolekcjoner musiałem zdać egzamin nie tylko z bezpieczeństwa użytkowania broni, ale z celności - bo kolekcjoner to taka osoba, która powinna trafiać do celu, logiczne przecież.
    Nie że sama obsługa i bezpieczeństwo - ja musze trafiać. To coś jak kazać na prawie jazdy umieć przyspieszać do setki w ileś sekund, albo pokonać tor rajdowy poniżej limitu czasowego - takie to mniej więcej ma uzasadnienie.

    Aha, jak NIEUMYŚLNIE spowoduję wypadek samochodowy, to też mi mogą uprawnienia cofnąć. Bo przecież to normalne, że każdy kolekcjoner broni ma obowiązek (wyższy niż inni obywatele) prowadzić samochód bezpiecznie, bez prawa do nieumyślnych wypadków. Logiczne i właściwe.



  • No, to na następnym katowickim piffku, do strzelaniny dochodzi krevka. I rzucamy się - od tyłu - na TecumSeha! :)

    Ja się pochwalę, że kilka lat trenowałem Aikido. Do dziś rozciągam się po ajkidowsku. Co jakiś czas gram w teatrzyku @fabrykakultury Króla. Bajka zaczyna się jak Król "chrapie i sapie" i trzy razy spada z łóżka. Reżyserka wyjść z podziwu nie mogła, bo jak 10 lat grają, nikt tak z hukiem i wdziękime nie spadał! (Charakterystyczna pomoc ręką w sztukach japońskich!)
    :)
    ===

    A III wojna i tak kiedyś będzie, ale nie wtedy kiedy wszyscy wokół o tym GŁOŚNO mówią....
  • edytowano October 2016
    @Jorge: "Byłem na treningu w autobusie."

    Też byłem:) Widać to typowe w kravce:)

    @przemko: "Każdy kto chce mieć broń może ją mieć - co tu jest restrykcyjnego? O wiele trudniej jest zostać lekarzem i nikt nie robi z tego problemu. "

    Abstrahując od absurdalnego zestawienia posiadacza broni z lekarzem (nie wiem nawet jak to skomentować), przeczytaj mój poprzedni wpis, a to uwierz mi bardzo skrócona lista absurdów.
  • Ech... Wątas miał być o III WS i megapolityce, a nie o kółkach strzeleckich, nożownikach i kravkich magikach... Trollololo niezłe tutaj odpierdoliliscie [-(
  • Zacząłeś Eden sam.... :P
  • TecumSeh napisal(a):
    Abstrahując od absurdalnego zestawienia posiadacza broni z lekarzem (nie wiem nawet jak to skomentować), przeczytaj mój poprzedni wpis, a to uwierz mi bardzo skrócona lista absurdów.
    Czytałem, ziewam z politowaniem, korwinoskie sofizmaty. Broń-auto jest z tego samego gatunku analogią, na koniec zapytam - a jak u kolegi z kawą, herbatą, czekoladą? Nic ich nie różni od heroiny przecież. ;)
  • romeck napisal(a):
    No, to na następnym katowickim piffku, do strzelaniny dochodzi krevka. I rzucamy się - od tyłu - na TecumSeha!.
    JORGE napisal(a):. Dawno mi nic nie sprawiło takiej przyjemności jak przypierdzielenie z całej siły z kopa w tarczę.
    b-( , :o3 :)) 8-| B-)
  • @przemko - ja nie wiem kompletnie o czym Ty mówisz, więc może faktycznie pomyliłeś herbatę z heroiną:)

    Dla mnie przedmiotem pracy lekarza co do zasady jest ocena stanu zdrowia i wpływanie nań u innych ludzi, zatem normalne są wysokie wymagania. Posiadacz broni co do zasady nie ma na innych żadnego wpływu, chyba że owe przepisy łamie - i tu analogia jest jak do prawa jazdy: wszystko pięknie gdy w zgodzie z przepisami, kiedy nie, to może zabić niewinnych ludzi.

    A nawet bardziej - kierowca może to zrobić bez złej woli i bez wykazania się głupotą, posiadacz broni raczej nie ma takiej możliwości.
  • Do spowodowania nieumyślnego wypadku to właśnie trzeba naruszyć przepisy...
  • edytowano October 2016
    TecumSeh napisal(a):
    Ale nie, bo ja muszę mieć "ważną przyczynę". Skoro tak to jesteśmy "kolekcjonerami" albo "sportowcami" - przy czym większośc z nas guzik ma do czynienia z jakimkolwiek sportem czy kolekcjonerstwem we właściwym tego słowa znaczeniu - po prostu odbębniamy to co konieczne by broń mieć, móc sobie ją przystrzelać pod siebie, dobajerzyć, pomalować cerakotą i tak dalej.
    To jest właśnie to co mnie w obecnych przepisach drażni faktyczne nakłanianie ludzi do cygaństwa...

  • @rozum.von.keikobad: "Do spowodowania nieumyślnego wypadku to właśnie trzeba naruszyć przepisy... "

    Tak, ale za to powinienem dostać karę np zakazu prowadzenia samochodów, a nie zakazu posiadania broni. Za nieumyśle spowodowanie wypadku nie odbierają karty wędkarskiej albo tego typu, prawda?

    Jak to się w ogóle ma taki przepis do zasad stanowienia prawa?
  • edytowano October 2016
    A takie spostrzeżenie mi po treningach kravki przyszło. To był mój pierwszy kontakt z jakimkolwiek sportem walki. Nigdy mnie nie ciągnęło. Nie mam też takiego charakteru, żeby z ludźmi się prać,nawet dla zabawy, nie miałem nigdy, nawet w młodości. Bardziej łagodziłem sytuacje, agresja 0. Poszedłem na trening, bo tak wyszło.

    I co się okazało ? Jakby mi dali miecz to bym do znudzenia mógł trenować i do perfekcji opanowywać rzemiosło posługiwania się nim. Szczególnie jeżeli postępy by było widać i bym miał wizję, że to mi się może przydać. Tak jak z kravką do pewnego momentu przychodziło mi wszystko bardzo szybko (walka w parterze już nie). Do usranej śmierci mogę wykonywać pewne ćwiczenia i mi się nie nudzi. A kiedy nałożyłem rękawice i sparowaliśmy, po prostu czułem te ruchy (typowo bokserskie, bo nie da się inaczej). Gdzieś w nas, głęboko siedzą zakodowane naturalne instynkty i predyspozycje. Mnie to bardzo zaskoczyło, bo zupełnie się tego po sobie nie spodziewałem. I sądzę, że mnóstwo ludzi tak ma, warto spróbować.
  • A ja odwrotnie. Napieprzanie piąchami i kopania nijak, za to obalenie, parter, chwyty, turlanie i ślizganie się jak wąż, dźwignie, duszenia- uwielbiałem to!
  • @Jorge - dokładnie.

    Co więcej - ja miałem tak samo w temacie broni.
    Poszedłem na strzelnicę pierwszy raz tylko dlatego, że uznałem że wypada choćby wiedzieć "jak się to robi" mając dziadka weterana wojennego i - podobnie jak ojciec - znakomitego strzelca. Obaj nie żyli już, trochę to "w hołdzie" im właśnie.

    Spodobało mi się, więc zacząłem chodzić w miarę możliwości finansowych regularnie. I choć nie jestem wybitnym strzelcem jak przodkowie, coś tam trafiam, instruktorzy mówią że poziom jest przyzwoity, a do tego wciągałem się coraz bardziej, interesowały mnie kolejne bronie, kalibry, budowa i zasada działania, wreszcie balistyka.

    Robiąc pozwolenie myślałem o broni czysto bojowej współczesnej - w rezultacie nie mam ani jednej dziś używanej, wszystko historia, bo ona najbardziej cieszy, zwłaszcza kiedy dobrze się z niej strzela:)

    I z tego co słyszę, wielu (większość?) z nas przebywa podobną drogę:)
  • edytowano October 2016
    qiz napisal(a):
    A ja odwrotnie. Napieprzanie piąchami i kopania nijak, za to obalenie, parter, chwyty, turlanie i ślizganie się jak wąż, dźwignie, duszenia- uwielbiałem to!
    Ostatecznie, jak trafi kumaty na kumatego spotkają się w parterze. I wygra ten, który posiadł umiejętności parterowe. Zauważyłem zresztą, że dużo dobrych chłopaków w kravce przesiadło się na defendo. Tam jest dużo więcej turlania się, bardziej efektywne.
  • TecumSeh napisal(a):
    I z tego co słyszę, wielu (większość?) z nas przebywa podobną drogę:)
    Czyli geny. No cóż, ja spróbuję postrzelać, ale miałem fatalny start. Na jakiejś dziwnej imprezie LOKu byłem, ale sami przypadkowi ludzie. Rano obudzili, część pijanych jeszcze była i na polową strzelnicę zawieźli. Potłumaczyli coś, widząc z kim mają do czynienia, zaczęli straszyć, zrobiło się nerwowo. Trzeźwi strzelali, reszta nie. Od kałacha się zaczęło z pozycji leżącej. Coś mi się przycięło, szarpnąłem nerwowo, rozwaliłem trochę paluch, podniosłem rękę, pokazali co źle zrobiłem. I waliłem w piach później, właściwie żeby szybciej skończyć. Z glocka już jakiś fan czerpałem. Źle, źle, za szybko, za nerwowo, w słabej atmosferze. Może drugie podejście będzie lepsze.

  • Rozumiem - LOK to towarzystwo minionej epoki, w ogóle mnie nie dziwi opis tej imprezy.
    Najlepiej albo na dobrej strzelnicy, albo na imprezie stowarzyszenia - grunt to spokój, czas i ktoś kompetentny kto doradzi, pokaże itp.
    Nadto z bronią trzeba się oswoić. Początkowo huk i odrzut mogą przestraszyć, potem się człowiek przyzwyczaja, a potem jest z tego radocha - tym większa im większy kaliber.

    Dobrze to widać na tym filmiku - czysty fan ze strzelania, nic poza tym:
  • A wracając do wojny, na jutubie wszystko jest:

  • JORGE napisal(a):
    Ale tam takie, chyba najskuteczniejszy jest cios w kolano. Nogi są tak silne, że nawet średnio mocne uderzenie kolano masakruje.
    Stopy też są niedoceniane, w ogóle bicie po stawach daje najlepsze efekty, czasem aż za dobre bo nieodwracalne. To taka warsiaska podwórkowa kraw maga, całkiem zresztą możliwe, że inspirowała tę prawdziwą, wiemy skąd pochodzą Żydzi.

  • Wielki miszcz Jew-jitsu, znanego tez jako Krav Maga, akurat z Budapesztu zdaje sie byl
  • Uch, ależ się rozhulało. W razie czego ja odnoszę się tylko do produktu marketingowego "trening KM raz w tygodniu, obroń siebie i rodzinę". Opakowanie jest zareklamowane cudnie, być może w niektórych miejscach treningi wyglądają porządnie.
  • Faktem jest że KM bywa reklamowana (głównie w gazetach czy portalach) jako cudowny lek na uliczne zagrożenia co jest oczywiscie bzdurą, natomiast jeśli instruktor jest uczciwy to wyprowadzi z błędu.
    Nam wpajano zasady - tym się zaczęło i co jakiś czas przypominano, że my nie mamy zwyciężyć przeciwnika, tylko się obronić (jeśli się nie da inaczej) i zwiać.

    Koleś, ów instruktor, nawet podał przykłady czym się kończy "dobijanie" przeciwnika - jeden, dość wytrenowany w KM facet przewrócił napastnika i postanowił się wyżyć na w sumie już niegroźnym przeciwniku kopiąc leżącego.
    Niestety kopnął też w krawężnik i złamał palce czy tam stopę - skutkiem czego uciekać nie mógł, napastnik za to zdążył wstać i dokończyć dzieła.

    Zatem wszystko zależy od tego kto i jak prowadzi.
  • A uczył tatko - nie kop leżącego!

    Pokarało...
  • No są rożne szkoły. Radykalna mówi, że od silniejszego lub bardzo groźnego przeciwnika, jak ten wariat z nożem, to trzeba uciekać. Jak się nie da to unieszkodliwić. Czyli Kravmaga. Unieszkodliwić trzeba skutecznie czyli czym się da i tak mocno aby był pozbawiony możliwości kontynuowania ataku przynajmniej na czas ucieczki. Najlepiej jednak leżącego nie kopać tylko dobić bo wtedy nie wstanie i nie będzie gonił i się mścił.
    Tyle teorii sztuk walki. Sam nie biłem się od czasów szkoły średniej czyli już dość dawno.Jednak biznes i korporacja to współczesne pola walki. Na tych polach tę zasadę zastosowałem ze dwa razy skutecznie. Jak nie zastosowałem to mnie dopadli i wykończyli. Nie dam im więcej takich okazji.
  • KravMaga tu, dziudzitsu tam, karate i inne balety ówdzie.... a nasza swojska ciupaga to pies?
  • Nie wolno przy sobie nosić.
    Na razie (jeszcze) ręce i nogi wolno:)
  • starosłowiańska sztuka walki: sztachetobrona
  • i klucze w kieszeni
  • Kto z kim mialby walczyc w tej wojnie?
  • Mania napisal(a):
    i klucze w kieszeni
    I komOOrka obronna. taka z antenkom i 500gram bez baterii. Lub kot obronny.
  • fatuswombatus napisal(a):
    starosłowiańska sztuka walki: sztachetobrona
    - Panowie! Ale zaginamy gwoździe!!!
  • TecumSeh napisal(a):
    Nie wolno przy sobie nosić.
    Na razie (jeszcze) ręce i nogi wolno:)
    Na jakiej podstawie? Przeca nie jest to broń biała z ukrytym ostrzem.....
  • Zagadka: :-/
    Kiedy wiadomo że wesele było udane?
  • fatuswombatus napisal(a):
    starosłowiańska sztuka walki: sztachetobrona
    Stosowana w dyskusjach.
  • edytowano October 2016
    Kuba_ napisal(a):
    Uch, ależ się rozhulało. W razie czego ja odnoszę się tylko do produktu marketingowego "trening KM raz w tygodniu, obroń siebie i rodzinę". Opakowanie jest zareklamowane cudnie, być może w niektórych miejscach treningi wyglądają porządnie.
    Kravka to komercja się zrobiła. Krav Maga Kids i te sprawy, chłopaki się powyszkalali i siepią kaskę. Chyba, żeby nie płacić haraczu organizacji matce, jakieś odrębne United w Polsce (i na całym świecie ?) działa, ponoć niekoszerne. Ale nawet ta główna Krav Maga (a właściwie to trzeba użyć liczby mnogiej, bo tego trochę jest) to żydowski interes, który kasą śmierdzi na kilometr. Jednak tym, którzy wejdą na wyższe poziomy robią poważniejsze treningi.

    Ale nie robiłbym z tego problemu. Żydzi Krav Magi uczą powszechnie, w szkołach, właściwie całe społeczeństwo wie jak "działać" (taka przynajmniej narracja chodzi). U nas, jeżeli nawet to jest robione dla kaski, to im więcej osób spróbuje tym lepiej. Forma ruchu.
  • @pawel.adamski - ustawowo rzecz ujmując masz rację:) W praktyce nie sprawdzałem, ale obawiam się że mogłyby być kłopoty:)

    @Jorge: "u nas, jeżeli nawet to jest robione dla kaski, to im więcej osób spróbuje tym lepiej. Forma ruchu. "

    Ano, a nasz BAS niestety się na razie w cywilu nie przyjął. Chyba że w jakimś marginalnym stopniu - a szkoda, bo szansa na coś naszego i fajnego była i w sumie nadal jest.
  • "Polska nie zwycięży bronią, ale modlitwą, pokutą i wielką miłością bliźniego i Różańcem; Polska ma stanąć na czele Maryjnego zjednoczenia narodów; Zachód oczyszczając się ze zgnilizny, z podziwem na nas patrzeć będzie; Trzeba ufać i modlić się; Jedyna broń, której używając Polska odniesie zwycięstwo - to Różaniec; Ona tylko uratuje Polskę od tych strasznych chwil, jakimi może narody będą karane za swą niewierność względem Boga; Polska będzie pierwsza, która dozna opieki Matki Bożej; Maryja obroni świat od zagłady zupełnej; Polska nie opuści sztandaru Królowej Nieba; Całym sercem wszyscy niech się zwracają z prośbą do Matki Najświętszej o pomoc i opiekę pod Jej płaszczem; Nastąpi wielki triumf Serca Matki Bożej, po którym dopiero zakróluje Zbawiciel nad światem przez Polskę".
  • @KAnia - to fakt, ale mam nadzieję że nie postulujesz rozbrojenia.
    To że nie zwyciężymy bronią a modlitwą nie znaczy że mamy być bezbronni.
  • TecumSeh napisal(a):
    @KAnia - to fakt, ale mam nadzieję że nie postulujesz rozbrojenia.
    To że nie zwyciężymy bronią a modlitwą nie znaczy że mamy być bezbronni.
    Tu się kryją jakieś tajemnice.
    Polecam lekturę losów proroka Jeremiasza, którego waadza ścigała za szerzenie defetyzmu.
  • TecumSeh napisal(a):
    @KAnia - to fakt, ale mam nadzieję że nie postulujesz rozbrojenia.
    To że nie zwyciężymy bronią a modlitwą nie znaczy że mamy być bezbronni.
    Oczywiście, tylko konieczne jest właściwe ustawienie hierarchii duch vs. materia.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    TecumSeh napisal(a):
    @KAnia - to fakt, ale mam nadzieję że nie postulujesz rozbrojenia.
    To że nie zwyciężymy bronią a modlitwą nie znaczy że mamy być bezbronni.
    Tu się kryją jakieś tajemnice.
    Polecam lekturę losów proroka Jeremiasza, którego waadza ścigała za szerzenie defetyzmu.
    Tak jest :)
  • Ło, widzę że spór o powszechne uzbro/rozbro jakoś przycichł, toji dorzucę do pieca:
    Przeciwnik posiadania broni jest tak naprawdę przeciwnikiem miłości do broni. Do psychologicznego stanu jaki daje jej posiadanie. Do pragnienia jej posiadania i do całego tego poczucia mocy, jakie posiadanie broni ma dawać, a wraz z tym do wszystkiego, co uzbrojony człowiek symbolizuje.

    Analogicznie jego przeciwnik w dyskusji. Jemu nie chodzi o to, by broni używać. Podaje rzecz jasna masę argumentów, wszystkie one nie dotykają jednak istoty sprawy. Nieznośne dla zwolennika dostępu do broni jest to, że ktoś może mu czegoś zakazać. Że jakiś potężniejszy byt – państwo – może go rozbroić i on musi znieść swą bezbronność. Nie chodzi tu wcale o realne niebezpieczeństwo zostania ofiarą napaści. To tylko racjonalizacja. W istocie chodzi o to, że będąc pozbawionym atrybutu, który ktoś inny może mieć, on się czuje od tego kogoś gorszy. Dobrowolna zgoda na to, by być pozbawionym broni, a więc słabszym na przykład od państwowego funkcjonariusza jest dla zwolennika posiadania broni czymś absolutnie niemożliwym do zniesienia. Z czysto psychologicznych, nie praktycznych przyczyn. To jak dobrowolna kastracja. I tym właśnie zwolennik posiadania broni jej przeciwnika doprowadza do białej gorączki. Nie tym, że będzie strzelał, ale tym, że kocha broń i to wszystko, co ona oznacza. Tym, że gloryfikuje oferowaną przez nią moc i jej się dla siebie domaga. To co faktycznie jest tu w grze, to perwersyjna rozkosz z posiadania narzędzia mordu, które daje poczucie nieskończonej mocy. Zwolennik posiadania broni korzysta z tego uczucia bezwstydnie, nieco ekshibicjonistycznie nawet, przeciwnik zaś ma mu to za złe, bo takich instynktów sam w sobie on nie akceptuje. Co nie znaczy oczywiście, że ich nie ma. Znaczy tylko, że ich się wyrzekł, zaś popisy posiadacza broni wtrącają go na nowo w świat, który on chciałby zostawić za sobą.

    Domaganiem entuzjasty broni nie jest więc „chcę być bezpieczny” jak on deklaruje, a „chcę być dorosły”. Przeciwnik posiadania broni także nie stoi na stanowisku, jakie deklaruje. Mówi o bezpieczeństwie i zagrożeniach, jakie obecność broni może nieść za sobą, w rzeczywistości jednak nie o to mu chodzi. Jego celem jest, by siłowe popisy posiadacza broni nie wtrącały go w poczucie własnej bezbronności i nie zmuszały do niepokoju wywołanego nieznośną myślą, że może jednak i on powinien wziąć udział w tym dziwnym wyścigu i też może coś zademonstrować. Problematyka obu stron jest więc podobna, jednak niemal niemożliwa do otwartego zadeklarowania. Z tego powodu rozstrzygnięć nie będzie tu żadnych.
    TLDR, ale warto przejrzeć. Całość: http://www.taraka.pl/do_broni
  • USA i niszowe towarzystwa w Polsce. Bez znaczenia gdzie indziej.
  • Ciekawę ja myśl przeczytałem ostatnio gdzieś.

    Otóż, wojna światowa to jest wtedy, kiedy Amerykanie przychodzą pomóc Europie wydostać się z szamba, do którego na własne życzenie wlazła.

    Wygląda więc, że tak zdefiniowaną 3WŚ mamy w całej krasie.
  • edytowano April 2022
    Dziś jest połowa kwietnia 2022 roku. Pięć u pół roku temu:
    JORGE → napisał w październiku 2016 r.:
    ... 70 lat bez wojny w tej części świata to już bardzo długo. Za długo, no chyba że uznamy że historia się skończyła. Ale to nieprawda, właściwie to ten czas już się dopełnił, wojną na Ukrainie. Potoczy to się dalej.
    Przemko napisał też w październiku 2016 r.:
    Jeżeli będziemy zwlekali i zaczekamy aż Ruskie sie dozbroją to tak, będzie wojna. Na razie oni nie mają czym wojowac za bardzo.

  • edytowano April 2022
    Mam takie pytanie - kiedy zdano sobie sprawę, że właśnie trwa II-ga Wojna Światowa? We wrześniu '39 czy może po ataku na Francję?

    Ktoś może zna relacje z epoki?
  • MarianoX napisal(a):
    Mam takie pytanie - kiedy zdano sobie sprawę, że właśnie trwa II-ga Wojna Światowa? We wrześniu '39 czy może po ataku na Francję?

    Ktoś może zna relacje z epoki?
    Właśnie sobie dzisiaj nad tym rozmyślałem - Arestowicz mówi, że są przekonani że jakieś starcia z Rosjanami będą trwały do 2035 roku co najmniej, IWŚ miała trwać kilka tygodni, IIWŚ - kilka miesięcy, Putin stawia na koniec przed majem 2022 ale wiemy że to się nie uda zresztą nie ma żadnej wojny - co będzie jak będzie?
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.