Ukradziony naród

124

Komentarz

  • Było ich więcej?

    Naukę w sensie nauczanie a nie w sensie pogląd.
  • "(...) szczęśliwy człowiek, który jest z siebie niezadowolony, bo to jest punkt wyjścia."

    Cytaty z Prymasa. Nic, tylko czytać, rozumieć i stosować:
    http://www.wyszynski.psur.pl/cytaty.php
  • "W Rzymie, w Angelicum, na wykładach ojca Gillet, było sześciu Murzynów i reszta, jak w wieży Babel: Anglicy, Francuzi, Holendrzy i inni, 40 osób, z 30 narodów. Murzyni siedzieli na samym końcu. Obok nich było jedno miejsce wolne, bo nikt nie chciał przy nich usiąść. Wreszcie ja usiadłem. Przychodzili do mnie ci i owi z zapytaniem: "Co ty robisz, po co tam siedzisz?" Mówię: "Bo nikt nie chce tam siedzieć". "Słaby motyw", powiada jakiś Francuz. Mówię mu: "To idź, usiądź!" Oczywiście, nie usiadł. Ojciec Gillet mówił strasznie mądre rzeczy. Kiedyś na korytarzu powiedziałem mu: "Ojcze, niech Ojciec tak przemówi do swoich słuchaczy, aby wszyscy zechcieli usiąść przy tych Murzynach". Na to ojciec Gillet, który trochę umiał po polsku: "Polaki zawsze walczą za naszą wolność i waszą". Pojechałem stamtąd do Paryża, a Murzyni zostali sami."
  • Dyzio_znowu napisal(a):
    "W Rzymie, w Angelicum, na wykładach ojca Gillet, było sześciu Murzynów i reszta, jak w wieży Babel: Anglicy, Francuzi, Holendrzy i inni, 40 osób, z 30 narodów. Murzyni siedzieli na samym końcu. Obok nich było jedno miejsce wolne, bo nikt nie chciał przy nich usiąść. Wreszcie ja usiadłem. Przychodzili do mnie ci i owi z zapytaniem: "Co ty robisz, po co tam siedzisz?" Mówię: "Bo nikt nie chce tam siedzieć". "Słaby motyw", powiada jakiś Francuz. Mówię mu: "To idź, usiądź!" Oczywiście, nie usiadł. Ojciec Gillet mówił strasznie mądre rzeczy. Kiedyś na korytarzu powiedziałem mu: "Ojcze, niech Ojciec tak przemówi do swoich słuchaczy, aby wszyscy zechcieli usiąść przy tych Murzynach". Na to ojciec Gillet, który trochę umiał po polsku: "Polaki zawsze walczą za naszą wolność i waszą". Pojechałem stamtąd do Paryża, a Murzyni zostali sami."
    A teraz Polacy jako w większości biali ludzie są wrzucani do jednego wora z bialymi superprymusami i pouczani ze maja czuć się winni i kajać sze.

    Zaprawdę ukradziony naród potrzebuje mocnej dobrej wolej by iść za nauczaniem prymasa 1000!
  • loslos
    edytowano January 2019
    wojtek napisal(a):
    A teraz Polacy jako w większości biali ludzie są wrzucani do jednego wora z bialymi superprymusami i pouczani ze maja czuć się winni i kajać sze.
    A co wtedy? Ich taka postawa w jakimś stopniu ulepsza, bo naprawdę byli winni, nas spycha na dno egzystencji - poniżej zwierząt i poniżej przedmiotów. Cwele świata.

    A mimo to są chętni do taplania się w gównie.
  • Takie świadectwa o dobrym porozumieniu polsko-murzyńskim są wszędzie. We wspomnieniach polskich żołnierzy z II wojny św., polskich rybaków z XXI w., relacjach Terlikowskiego z Sudanu.

    My nie mamy wiele wspólnego z Zachodem czy tzw. białymi ludźmi, bo brakuje nam pogardy dla Murzynów.
  • Powiedziano kiedyś dawno o narodzie, którego usiłujemy nieudolnie naśladować, że: Ich werde versuchen, die Waffen dieser Irokesen mit der europäischen Zivilisation zu bändigen.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Takie świadectwa o dobrym porozumieniu polsko-murzyńskim są wszędzie. We wspomnieniach polskich żołnierzy z II wojny św., polskich rybaków z XXI w., relacjach Terlikowskiego z Sudanu.

    My nie mamy wiele wspólnego z Zachodem czy tzw. białymi ludźmi, bo brakuje nam pogardy dla Murzynów.
    Albo Haiti...
  • Nie wiem, czy to wpływ Wyszyńskiego, ale zauważyli Szanowni, że tzw. druga strona to jest w gruncie rzeczy pisowski elektorat?

    1. Lęk przed Rosją -> Macierewicz to agent Putina, Kaczyński rozmawia z Salvinim, przyjacielem Putina, itd.
    2. Antykomunizm -> Piotrowicz, Kryże
    3. Walka z układem -> jak ktoś skomentował na TT "taśmy Kaczyńskiego" - Kaczyński jako Kulczyk IV RP
    4. Niemców wiadomo, że nikt w Polsce nie lubi.

    Wpisujcie miasta.
  • 2,3 to kwestia pokazywania hipokryzji PiSu i nic więcej. Nie chodzi tu o antykomunizm czy niechęć ludzi do układów. Po prostu, kłamcy wytykają innym komunistyczną przeszłość i niby walczą z układami a sami są identyczni. Mejnstrim to pompuje.

    4 - żebyś się nie zdziwił jaką o Niemcach mają opinię czytelnicy Wyborczej. A Angela jest super (autentyczna wypowiedź).
  • Nienawiść do Niemców odreagowują, nasza strona nazywa to niesłusznie opętaniem.
  • loslos
    edytowano April 2019
    A właściwie, co takiego w komunizmie było najgorsze? Tak na zimno zanalizować a nie prychać z oburzeniem, że komunizm zły.

    Brak niepodległości?

    Niewątpliwie to nie było dobre ale za komuny Polska była pod władzą Rosjan a kiedy dla Prusaków Polacy są zarazą, którą należy wytępić, to dla Rosjan Polska jest perłą w koronie i oknem na świat, na które trzeba chuchać i dmuchać. Wielkie kariery i majątki robili Polacy w Imperium, polski potencjał narodowy też się nieźle rozwijał. A za komuny to nawet po polsku można było mówić w urzędach i szkołach.Tu Ignac detalicznie opisał zalety komunizma https://excathedra.pl/index.php?p=/discussion/10849/pochwala-wielkiego-stalina

    Absurdalny system ekonomiczny?

    Taki zły nie był, znacząca obecność państwa w gospodarce sprzyja industrializacji. Zresztą - w jakimś stopniu ten system gospodarczy wraca i słusznie się z tego cieszymy.

    Najgorsze proszę państwa było powszechne łajdactwo - z taką tendencją, że im wyżej, tym tego łajdactwa więcej. Pamiętam, że od osób znaczących w ogóle nie oczekiwano przyzwoitości i jej nieśmiałe oznaki (jeśli czasem się zdarzały) uznawano za podstęp.

    Wynikało to z dwu przyczyn - raz, że na służbę obcym idą przede wszystkim łajdacy, a dwa - braku kapitału społecznego. Ludzie z dołów po prostu nie wiedzieli, jak się zachowywać po społecznym awansie. Taki pułkownik nie wiedział na czym polega bycie pułkownikiem, więc zachowywał się jak kapral tylko bardziej. Miał w rodzinie kaprali, nie miał pułkowników.

    Jakie jest lekarstwo na niską jakość ludzi? Poprawa tej jakości czyli formacja i tym właśnie zajął się Prymas Tysiąclecia.
  • Ciekawe1, czy takiego Prymasa przyznają tylko raz na tysiąclecie.
  • edytowano April 2019
    jakoś mało go widać ostatnio nawet w rządowej tvK i
    tak samo jak mało naszych umiłowanych papieży JPII i BXVI

    W tvTrwam! pomachają czasem sw. Janem Pawłem 2
  • od 1 do 2.20
    "A czy mysmy powinni im placic za Grunwald?"
    Witki opadają

  • I nie są to Witki Gadowskie...
  • edytowano April 2019
    Pytanie od dupy strony
    Grunwald to nie Niemcy to sludzy, wolontariusze i członkowie Zakonu Szpitalnego NMP narodu niemieckiegoj. za Grunwald to ew. panu grandmaistrowi, co siedzi w Wiedniu i w Rzymie.
    NIemcy to jeden język a wiele państw, trudno to nawet do rozbicia dzielnicowego porównać.To arebus jak w Szwajcarii , gdzie wiele języków, a jedno państwo,
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Ciekawe1, czy takiego Prymasa przyznają tylko raz na tysiąclecie.
    !!!!

    (nie ma już funkcji "prymasa", zastąpiło je Ciało Równych Sobie)
  • romeck napisal(a):
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Ciekawe1, czy takiego Prymasa przyznają tylko raz na tysiąclecie.
    !!!!

    (nie ma już funkcji "prymasa", zastąpiło je Ciało Równych Sobie)
    Pomyśleli o wszystkim, spryciarze!

  • nota bene/malum
    prymasem Germanji jest/był biskup Salzburga

    a tak na prawdę to kilku
    Niemcy i Austria: od czasów Świętego Cesarstwa Rzymskiego istnieje tytuł „Primas Germaniae” (Prymas Germanii):
    arcybiskup Moguncji – od IX w. prymat honorowy wśród biskupów Świętego Cesarstwa Rzymskiego, tytuł historyczny
    arcybiskup Trewiru[3] – tytuł historyczny
    arcybiskup Magdeburga[3] – honorowe pierwszeństwo wśród książąt-biskupów Cesarstwa, do sekularyzacji w 1648
    arcybiskup Salzburga – tytuł pierwszy raz użyty już w średniowieczu, ostatecznie tytuł i prawa z nim związane przejęto po sekularyzacji archidiecezji Magdeburga oraz śmierci ostatniego jej administratora w 1680, tytuł potwierdzony w 1691 przez Stolicę Apostolską. Używany do dziś.
    „Książę prymas” – tytuł ten nosił przewodniczący Związkowi Reńskiemu, były arcybiskup Moguncji, a późniejszy arcybiskup Ratyzbony Karol Teodor Dalberg. Tytuł nie został w pełni potwierdzony przez Kurię Rzymską.

    prymasów we Francji -l kilku

    Francja:
    arcybiskup Lyonu[3] – „Prymas Galii”, od 1079
    arcybiskup Nancy[4] – „Prymas Lotaryngii” (Primat de Lorraine)
    arcybiskup Reims[3] – „Prymas Gallia Belgica”, od 1089
    arcybiskup Rouen[3] – „Prymas Normandii”, od 1457
    arcybiskup Bourges – „Prymas Akwitanii”[5]
    arcybiskup Bordeaux[3] – „Prymas Akwitanii”
    arcybiskup Vienne – prymas dla rozległych terenów południowej Francji i Burgundii; nazywany czasem „Prymasem Prymasów”, z faktu iż podlegali mu inni prymasi z owych ziem, tytuł historyczny
    arcybiskup Sens[3] – „Prymas Galii i Germanii” – tytuł historyczny, jego przywileje przeniesiono na arcybiskupa Lyonu.

    a w Polsce?
    Polska:
    Prymas Polski – arcybiskup Gniezna – od 1417
    Prymas Galicji i Lodomerii – arcybiskup lwowski – tytuł istniał w latach 1817–1858 (w 1848 tytuł przekazany arcybiskupowi lwowskiemu obrządku greckokatolickiego)
    Prymas Królestwa Polskiego – arcybiskup warszawski – tytuł istniał w latach 1815–1829 i 1925–1938

    za wiki, czyli gorzej niż z głowy,
  • no, jakby tak się chciało arcy-biskupowi Gniezna stać się faktycznym prymasem, a nie tylko tytularnym.....
  • Kaczyński dzisiaj o tym:

    W Muzeum Diecezjalnym we Włocławku z okazji Obchodów Stulecia Odzyskania Niepodległości odbyła się konferencja „Być Polakiem - Duma i powinność”. Udział wziął m. in. prezes PiS Jarosław Kaczyński, który wygłosił wykład.




    Chciałem mówić o patriotyzmie. (…) O patriotyzmie można mówić także w nieco innym tego słowa znaczeniu, w odniesieniu do tych nurtów polskiego życia społecznego, politycznego, które uczyni z niego podstawia przesłankę swojego działania, które chciał w ten czy inny sposób naród afirmować, afirmować także państwo

    — mówił lider Zjednoczonej Prawicy.

    Prezes PiS zwrócił uwagę, że historia spowodowała, iż w pewnym momencie powstał problem niepodległości w centrum polskiego patriotyzmu stanęła sprawa państwa. Wymienił też różne nurty czynnego patriotyzmu z okresu zaborów

    — dodał.

    Te tradycje przekształciły się w czasie niepodległości, a w czasie I wojny światowej one funkcjonalnie ze sobą współpracowały (…). Przyszła II wojna światowa, w której jeżeli chodzi o ten główny nurt oporu, to tradycja insurekcyjna została w sensie politycznym opanowana przez słabszą tradycję patriotyzmu demokratycznego. (…) Ale przychodzi komunizm, w gruncie rzeczy okupacja sowiecka i te tradycje z jednej strony są w jakiejś mierze kontynuowane w pierwszych latach, ale powoli tracą sens


    — opowiadał.

    Przychodzi rok ‘56 i można powiedzieć, że dochodzimy w pewnym sensie do bezpośrednich źródeł naszej teraźniejszości. To kontestacja komunizmu w charakterze wewnętrznym (…), a z drugiej strony jest to kontestacja spontaniczna poprzez różnego rodzaju wybuchy i one wyraźnie nawiązują do tradycji narodowej i nurtu niepodległościowego, ale to tylko incydenty, nie wyartykułowane politycznie

    — przemawiał dalej.

    Po 56 roku, po okresie cofnięcia się, Kościół przechodzi niejako pod wodzą kard. Wyszyńskiego do ofensywy. (…) jest ujęta przede wszystkim w formach religijnych – Millenium. To było możliwe w tej rzeczywistości oficjalnej, ale proszę pamiętać, że tamten element myślenia niepodległościowego był zawarty zarówno tym, co było mówione, jak i w zachowaniach wiernych

    — zaznaczył.

    Być może to, co powiem jest ryzykowne, ale Ksiądz Prymas - mam nadzieję, że niedługo błogosławiony – nawiązywał do koncepcji, którą zmieniał, Polaka-katolika, przystosowanej do nowych czasów, bo chodzi w niej o coś szczególnego, to znaczy do kwestii budowy nie tylko kwestii tożsamości polskiej, ale do budowy świadomości mocnej

    — podkreślał prezes PiS.

    Potem przejdzie ten nurt wobec tego wszystkiego, co działo się wokół wyboru i kolejnych pielgrzymek Jana Pawła II i tam nastąpi uniwersalizacja, to znaczy poprzez tę koncepcję filozofii życia i filozofii śmierci. Filozofia życia jako cywilizacja życia staje się propozycją przedstawioną Polakom już po 1991 r.

    — powiedział.

    Jarosław Kaczyński zwracał uwagę, że pojawiły się również nurty swoistego komunistycznego nacjonalizmu, który wyrażał się jako antysemityzm (Natolin i moczaryzm), a także nurt, który walczył z pojęciem narodu.

    Komuniści uświadomili sobie, że jest pewna granica w relacji z Kościołem, której bez przyjęcia stalinizmu, a tego akurat nie chcieli robić także we własnym interesie, nie są w stanie przekroczyć

    — dodał, wskazując również, że także KOR miał w sobie wiele różnych elementów, czerpiących z różnych nurtów.

    Prezes PiS przechodził do czasów powstania Solidarności.

    To wszystko kończy się Solidarności, wybuchem społecznym, gdzie trzy nurty zbierają się razem, przy różnych dystansach, ale to wszystko jednoczy się w coś co ma nie do końca wyartykułowany, ale charakter takiego republikańskiego ruchu narodowo, ruchu wyzwoleńczego. Solidarność nigdy nie zdołała wówczas koncepcji politycznej, a zwłaszcza doktryny spisać. Nie było na to czasu i warunków. (…) Ale jego ogólny sens był taki i w tym momencie polski patriotyzm jako zjawisko szersze, został odbudowany

    — zaznaczył.

    W podziemiu przewagę przejął nurt wyrosły z mechanizmu buntu wewnątrzustrojowego i wszedł w bardzo ostry konflikt z tym wszystkim co narodowe (…) Mamy nowe otwarcie, komunizm nie zostaje rozgromiony wielkim buntem, ale doszło do kompromisu. Ja go nie oceniam, nie mam uproszczonego zdania na ten temat jak niektórzy, może dlatego, że widziałem to z bliska, ale mamy do czynienia z faktem, który będzie brzemienny w skutki. Ta grupa [Michnika – red.] rezygnuje z prób zwrócenia się w stronę „patriotycznej” i po prostu idzie w drugą stronę, na sojusz z – niektórzy robią to błyskawicznie, jak Michnik - z częścią sił postkomunistycznych. (…) Ta formacja przejmuje przewagę w mediach i jeśli chodzi o rządy, (…) a przede wszystkim w sferze społecznej

    — mówił.

    Jarosław Kaczyński zwrócił uwagę na ofensywę, która rozpoczęła się w latach 90, a której celem był Kościół. Podkreślał, że rozpoczęto wybijać kwestie seksu. Wskazywał tutaj na postać Jerzego Owsiaka - będącego elementem późnej socjotechniki i Jerzego Urbana – przeprowadzającego atak na wszelkie wartości.

    Później przychodzi jej forma zaostrzona, tzn. palikotyzm. Zupełnie bezpośredni atak na wszelkie wartości i jawnie formułuje koncepcję – chcecie być w Europie, musicie przestać być Polakami. To powiedziano wprost. (…) To już przeciwstawianie polskiego patriotyzmu i europejskości, która ma ma być lepsza, polskość jest wpychana w obszar obciachu. To niezwykle groźna broń


    — ostrzegał.

    Następuje atak na Kościół, jakiego nie było w latach 90. - film „Kler” - i mamy do czynienia z bezpośrednim atakiem na rodzinę i dzieci – seksualizacja dzieci, ten cały ruch LGBT, gender. (…) To jest importowane, ale one dzisiaj rzeczywiście zagrażają naszej tożsamości, naszemu narodowi, jego dalszemu trwaniu i wobec tego polskiemu państwu

    — podkreślił lider obozu rządzącego.

    W moim przekonaniu warto sformułować fundamenty polityki patriotycznej. Sądzę, że jeżeli przyjąć to, co moja formacja głosi od lat, że wart być polakiem i warto, by Polska trwała, to musi akceptować i afirmować suwerenne państwo polskie, suwerenne w ramach UE i NATO

    — mówił, dodając jednocześnie, że dzięki temu możliwe jest konstruowanie takich sojuszy jak np. Trójmorze. Wskazywał, że państwo polskie musi dbać o swój status i pozycję.

    Państwo musi być emanacją wspólnoty, a wspólnota musi mieć swoją postawę aksjologiczną. To oznacza to, że niezależnie od tego, czy ktoś jest wierzący czy nie, musi akceptować chrześcijaństwo, bo polska kultura wyrosła z chrześcijaństwa i nie ma innej aksjologii. (…) Kwestionowanie Kościoła w Polsce ma charakter antypatriotyczny, niezależnie od wiary. (…) Musi być prowadzona polityka społeczna, które dąży do likwidacji nędzy i różnic społecznych

    — powiedział.

    Wreszcie jest wymóg polityki rozwoju, która zmierza do tego, by Polska redukowała dystans, który dzieli ją od państw zachodnich

    — zaznaczył Jarosław Kaczyński.

    Przede wszystkim w Polsce jedna strona jest zaangażowana w wojenny charakter życia publicznego i tą stroną nie jest PiS. A z czego to wynika? (…) Niezależnie od wszelkich różnic kulturowych, które są bardzo wyraźne, wszystkie badania socjologiczne zrobione poważnie wskazują, że jak zejść na poziom praktyki, to elektorat rozumiany jako całość, w swojej ogromnej większości się nie różni. A nikt nie jest w stanie zaprzeczyć, że prowadzimy politykę sprawniejszą, niż nasi przeciwny, to gdyby tylko te względy wchodziły w grę, to praktycznie rzecz biorąc wybory byłyby formalnością. Jedyną metodą, żeby pewną część społeczeństwa utrzymać po drugiej stronie, jest budowanie tego muru nienawiści

    — ocenił.

    Zwracał uwagę w swoim wykładzie, że próbuje się niszczyć wolność, na przykład poprzez karanie osób, które mówią prawdę o homoseksualizmie, a są określane jako „homofobiczne”.

    Wolność się cofa. Liczę, ze pewnego dnia nastąpi jakieś otrzeźwienie. (…) Polska musi pozostać wyspą wolności, prawdziwej wolności słowa, wolności religijnej i prawdziwej wolności politycznej. Czy to się uda? Jestem mniejszym pesymistą niż pan redaktor [prowadzący konferencję Krzysztof Ziemiec – red.] (…) i uważam, że my wygramy

    — zakończył swoje przemówienie prezes PiS Jarosław Kaczyński.

  • Noji, godnościowo choć ogólnikowo przemówił do nas Ozyrys. [Natomiast redaktora należałoby jakiejś subtelnej torturze poddać.]

    Trochę szkoda, że i teraz, jak za Solidarności, nie ma za bardzo czasu i atłasu, żeby take gadki ludożerce wstawiać i jakoś je bardziej ogarniać od strony szczegółów i przypisów. Bo ja wiem, jakaś Pisoska Fundacja Tego i Owego mogłaby takiego zadania podjąć się.

    Czemu to jest trzy lata po wyborach, a nie od razu?

    Czemu z tego tak mało wynika?

    Jedyny konkret, to że sprawniej rządzimy niż źli ludzie. Toji, dobrze, popieram, podpieram. Ale niedosyt pozostał.
  • moze dopiero tera był czas na sformułowanie?
    mam nadzieje,że przemyslane juz było
  • loslos
    edytowano April 2019
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Noji, godnościowo choć ogólnikowo przemówił do nas Ozyrys. [Natomiast redaktora należałoby jakiejś subtelnej torturze poddać.]

    Trochę szkoda, że i teraz, jak za Solidarności, nie ma za bardzo czasu i atłasu, żeby take gadki ludożerce wstawiać i jakoś je bardziej ogarniać od strony szczegółów i przypisów. Bo ja wiem, jakaś Pisoska Fundacja Tego i Owego mogłaby takiego zadania podjąć się.

    Czemu to jest trzy lata po wyborach, a nie od razu?

    Czemu z tego tak mało wynika?

    Jedyny konkret, to że sprawniej rządzimy niż źli ludzie. Toji, dobrze, popieram, podpieram. Ale niedosyt pozostał.
    To było do nas - jakiś dziesięciu, może dwunastu czytelników dwuforumka. Generalnie gada to samo co my.
  • edytowano April 2019
    los napisal(a):
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Noji, godnościowo choć ogólnikowo przemówił do nas Ozyrys.
    To było do nas - jakiś dziesięciu, może dwunastu czytelników dwuforumka. Generalnie gada to samo co my.
    Jeśli mówi, to co myśli - to jestto jakaś pociecha.
  • Pociecha to byłaby jakby robił to co mówi. Jakby jeszcze tak myślał to lepiej dla niego.
  • Rafał napisal(a):
    Pociecha to byłaby jakby robił to co mówi.
    I ja tak sądzę, ale za stary już jestem, żeby wymagać cudów. A coś tam robią - VAT, KAS, gimnazja, 500+, WOT, F-35, Fort Trump, CPK.

  • Chodzi o trwałe rzeczy, a więc sądy i żydowskie roszczenia. Chodzi też o fundamentalne sprawy czyli aborcja. Bez tego to cos co robi, czy robią jest nietrwałe i niepewne.
  • Jak to powiedział Goethe, myśleć jest łatwo, a robić jest trudno. Najtrudniej zaś jest robić to, co się pomyśli.

    Z sądami idzie średnio, za co możemy podziękować Panu Prezydentowi i Komicji Ełropejskiej. A ze sprawami żydowskimi, to jest chyba sprawa szczególnej mięty pewnego żoliborzanina.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    A ze sprawami żydowskimi, to jest chyba sprawa szczególnej mięty pewnego żoliborzanina.
    Tak a propos - pamiętacie forumkowicza żoliborzanina?
    Hehe, pamiętam gorącą dyskusję przy ognisku w Kazimierzu sprzed lat 15 :D

  • No jakże by go nie pamiętać.
  • Brzost napisal(a):
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    A ze sprawami żydowskimi, to jest chyba sprawa szczególnej mięty pewnego żoliborzanina.
    Tak a propos - pamiętacie forumkowicza żoliborzanina?
    Hehe, pamiętam gorącą dyskusję przy ognisku w Kazimierzu sprzed lat 15 :D

    To chyba nie ten.
  • Okołowojenny zmierzch elit w obliczu kształtowania się młodego narodu błogosławieństwem w 2019?

    image



    "Jeszcze parę słów o Michniku i Ziemkiewiczu. Otóż przewagą ludzi z środowiska Michnika była wiedza na temat zmian intelektualnych na Zachodzie. On znał Teorię Krytyczną, znał “marsz przez instytucje”, znał Reicha. To dlatego Michnik tak bał się polskiego ludu. On rozumiał, że ten lud nie będzie tak łatwo przerobić na genderową mierzwę jak elitę. Odwrotnie Ziemkiewicz, jako typowy inteligent w gruncie rzeczy nie rozumiał w czym tkwi siła ludu. On płakał nad utratą elity. O jakże by się Michnik cieszył gdyby miał tą elitę, nad której utratą płakał Ziemkiewicz. Wszak elita jest najłatwiejsza do sterowania. Michnik który przez długie lata swoją gazetą kształtował poglądy elity wie o tym doskonale. Dziś już, jak zauważyłem Ziemkiewicz coś zaczął tu kumać. Nauka historii robi swoje. Ale czekam kiedy przestanie płakać nad utratą elit, to wówczas uznam, że zrozumiał w czym tkwi nadzieja Polski."

    Całość:
    https://www.salon24.pl/u/recma/959082,ludu-moj-ludu-jakze-ci-jestem-wdzieczny

    Bloger recma
    Ludu mój ludu, jakże ci jestem wdzięczny.


    Ostatnie wybory to wręcz idealny pretekst by porozmawiać o elitach. Noszę ten tekst ze sobą już od dłuższego czasu, ale brakowało mi właśnie dobrego pretekstu do ilustracji tego co chcę powiedzieć. Przyjrzyjmy się wpierw wykresowi ilustrującemu notkę. Widać na nim, iż główny trzon wyborców psudodemokratycznej lewicy to ludzie po licencjacie. W przestrzeni publicznej pojawiają się czasami pomysły o wprowadzeniu cenzusu wykształcenia. Co ciekawe z różnych stron ideologicznego sporu. Ma to w zamiarze pomysłodawców podnieść wartość wyboru, dokonywanego przez ludzi o szerokich horyzontach intelektualnych. Bierze się to z pewnej estymy jaką cieszy się wykształcenie. W pewnym sensie jest to zrozumiałe, bo ludzie wykształceni zdobywają wyższą pozycję społeczną, dzięki temu mają wyższe zarobki i związane z nimi “łatwiejsze” życie. “Łatwiejsze” wcale jednak nie znaczy “lepsze”, a bardzo często mylą się ludziom te dwa pojęcia.

    Ludziom wykształconym przypisuje się też tzw. “szersze horyzonty”, co w połączeniu z większą wiedzą uodparnia ponoć tych ludzi na działania manipulacyjne, przez co ich działania są bardziej racjonalne. Ale czy tak jest w rzeczywistości?

    Podczas Powstania Poznańskiego w 1848 roku pewien ksiądz ( późniejszy święty) pisał pamiętniki będąc wówczas uczestnikiem jednej z grup powstańczych. W jego grupie było dwóch delegatów z emigracji, bodaj z Francji, albo Włoch. Ci, naładowani nowymi jeszcze wówczas ideami narodowymi i mając już nowoczesny, negatywny stosunek do religii usiłowali, modą elity wszystkich czasów, narzucić swoje poglądy owej powstańczej grupie. Będący w jej szeregach szlachcice, chętnie przyjmowali owe “nowości”, ale nie stało się tak z chłopami, wówczas już uwolnionymi w zaborze pruskim z pańszczyzny. Ci klękali przy każdej przydrożnej kapliczce, odmawiali modlitwy i do odmawiania ich wspólnie, wręcz zmuszali owych emisariuszy “nowoczesnych” rozwiązań. Ci chcąc czy nie, ulegali owym chłopom, co z pewnym rozbawieniem notował ów ksiądz.

    Przenieśmy się o sto trzydzieści lat później. Mamy sierpień 1980. W Stoczni Gdańskiej trwa strajk. Robotnicy za jedną z najważniejszych spraw uznali mszę świętą i uczestnictwo w niej. To była tak głęboka potrzeba, że później choć wśród władz “Solidarności” było około połowy osób wierzących, to wszyscy oni jak jeden mąż brali udział we mszach, a tacy jak Michnik, przecież nieprzejednany wróg kościoła, fraternizowali się nawet z kapłanami.

    Dwie historie i dwie opowieści które łączy jedno. Katolicyzm przetrwał w Polsce nie dzięki swym elitom, ale dzięki swych chłopom i robotnikom i do dziś to ci chłopi i robotnicy, ludzie prości i niewykształceni bronią własnej ojczyzny przed zalewem genderowej pseudonauki. Podczas gdy nasza elita, a jakże o szerokich horyzontach, wykształcona, głęboko wierzy, że z homoseksualizmu nie da się wyleczyć. Co więcej wierzy, że dzieciom nie powinno się narzucać płci. I choć to wszystko są kompletne pseudonaukowe bzdury, to owa elita chętnie by je narzuciła zacofanemu głupiemu ludowi.

    Ja rozumiem ludzi po studiach. Co najmniej cztery lata naprawdę ciężkiej pracy, aż się prosi by ją nagrodzić. Choćby tylko by poczuć się ważniejszym i lepszym w społeczeństwie. Znałem pewną parę po studiach licencjackich, którzy pomimo tego, że byli ludźmi o faktycznie szerokich horyzontach, ciągle czuli swą niedoskonałość, nie mając choćby tego małego mgr. przed nazwiskiem. O jakże się mylili.

    Dziś kształci się durni inżynierów. Tak wygląda dziś szkolnictwo. Można bowiem wykształcić inżyniera co zbuduje most który się nie zawali ( inna rzecz czy trafi tym mostem w drogę), a który w ogólnej wiedzy o życiu i nawet o świecie będzie stał niżej od swego odpowiednika, absolwenta podstawówki. Ktoś powie, że przesadzam. Chyba jednak nie. Coraz gorzej rozmawia się z ludźmi po studiach. Napakowani są frazesami, a ich wiedza to przydatny zestaw stereotypów na każdą okazję. Człowiek ma wrażenie, że rozmawia z maszyną i to głupią maszyną.

    Jakie są tego przyczyny? Chyba prozaiczne. Otóż warunkiem by idee zawarte w gender i pochodnych mogły zostać wprowadzone z dobrym skutkiem trzeba poddać ludzi długotrwałej psychomanipulacji. Trzeba ich ukształtować w oderwaniu od rodziny i poddać wpływowi kształcenia zorganizowanego i to jak najdłużej. Odnoszę wrażenie, że ten końcowy akt robienia młodym ludziom wody z mózgu najskuteczniej przebiega właśnie na studiach. Te cztery lata to taki laur wieńczący dzieło. Oto przed Wami gotowy nasz produkt. nowoczesny, postępowy, tolerancyjny, ekologiczny, demokratyczny, członek nowej elity. On Was doprowadzi do “szczęśliwego” końca ludzkości.

    apendix Jeszcze parę słów o Michniku i Ziemkiewiczu. Otóż przewagą ludzi z środowiska Michnika była wiedza na temat zmian intelektualnych na Zachodzie. On znał Teorię Krytyczną, znał “marsz przez instytucje”, znał Reicha. To dlatego Michnik tak bał się polskiego ludu. On rozumiał, że ten lud nie będzie tak łatwo przerobić na genderową mierzwę jak elitę. Odwrotnie Ziemkiewicz, jako typowy inteligent w gruncie rzeczy nie rozumiał w czym tkwi siła ludu. On płakał nad utratą elity. O jakże by się Michnik cieszył gdyby miał tą elitę, nad której utratą płakał Ziemkiewicz. Wszak elita jest najłatwiejsza do sterowania. Michnik który przez długie lata swoją gazetą kształtował poglądy elity wie o tym doskonale. Dziś już, jak zauważyłem Ziemkiewicz coś zaczął tu kumać. Nauka historii robi swoje. Ale czekam kiedy przestanie płakać nad utratą elit, to wówczas uznam, że zrozumiał w czym tkwi nadzieja Polski.
  • Wybory parlamentarne 2014 wśród wyborców z wyższym wykształceniem było 30 % dla PiS i 26 % dla PO.
    Skąd więc teraz taka duża dysproporcja ?
    Odpowiedź nasuwa się sama - nauczyciele :D
  • adaho napisal(a):
    Wybory parlamentarne 2014 wśród wyborców z wyższym wykształceniem było 30 % dla PiS i 26 % dla PO.
    Skąd więc teraz taka duża dysproporcja ?
    Odpowiedź nasuwa się sama - nauczyciele :D
    Raczej gimbaza skończyła szkoły ;)

  • ms.wygnaniec napisal(a):
    adaho napisal(a):
    Wybory parlamentarne 2014 wśród wyborców z wyższym wykształceniem było 30 % dla PiS i 26 % dla PO.
    Skąd więc teraz taka duża dysproporcja ?
    Odpowiedź nasuwa się sama - nauczyciele :D
    Raczej gimbaza skończyła szkoły ;)

    Najmłodszy elektorat głosował na PiS.
  • Mnie się zdaje że to raczej syndrom wyparcia w ostrej postaci. Trudno oswoić się z myślą że zdobyło się wykształcenie które jest gówno warte, a do tego że się zostało frajerem, bo konfitur nowych nie będzie a stare rozkradzione przez własnych idoli.
  • Z ulubionej książki Ignaca:

    Kantorek był wychowawcą naszej klasy, drobnym mężczyzną w szarym surducie, o surowej spiczastej mysiej twarzy. Był mniej więcej takiej samej postury jak podoficer Himmelstoss, „postrach Klosterbergu”. To zresztą śmieszne, że źródłem nieszczęść świata tak często bywają ludzie niskiego wzrostu, o wiele energiczniejsi i bardziej kłótliwi niż wysocy. Zawsze się pilnowałem, żeby nie trafić do kompanii z niskim dowódcą; tacy przeważnie cholernie znęcają się nad żołnierzami.

    Na lekcjach gimnastyki Kantorek tak długo wygłaszał nam płomienne mowy, aż nasza klasa pod jego dowództwem przemaszerowała w zwartym szyku przez miasto do wojskowej komendy uzupełnień i zgłosiła się na ochotnika. Mam go jeszcze przed oczami, jak patrzy na nas, błyskając szkłami okularów, i wzruszonym głosem pyta: „Was też wśród nich nie zabraknie, prawda, koledzy?”

    Ci wychowawcy tak często mają uczucia patriotyczne pod ręką, dosłownie w kieszeni kamizelki; wydają je przecież co godzinę. Ale wtedy jeszcze nie zastanawialiśmy się nad tym.

    Jeden z nas jednak się wahał i nie bardzo chciał się zaciągnąć. Był to Josef Behm, sympatyczny grubas. W końcu dał się przekonać, w przeciwnym razie nie mógłby się pokazać na oczy. Może więcej kolegów myślało jak on, lecz nikt tak naprawdę nie potrafił się wykluczyć, w tym okresie nawet rodzice prędko sięgali po słowo „tchórz”. Ludzie zwyczajnie nie mieli pojęcia o tym, co nadchodziło. Najrozsądniej zachowywali się ci biedni i prości: od razu uznali wojnę za nieszczęście, podczas gdy lepiej sytuowani nie posiadali się z radości, choć właśnie oni powinni znacznie wcześniej uświadomić sobie, co to w konsekwencji oznacza.

    Katczinsky twierdzi, że to kwestia wykształcenia, to ono ogłupia. A Kat mówi tylko to, co wcześniej przemyślał.
  • edytowano May 2019
    Ciekawe. Które to wydanie? W stalinogrodzkim nie było żadnego „Katczinsky” tylko normalnie, Kaczyński.
  • Tłumaczenie Ryszard Wojnakowski.
  • adaho napisal(a):
    ms.wygnaniec napisal(a):
    adaho napisal(a):
    Wybory parlamentarne 2014 wśród wyborców z wyższym wykształceniem było 30 % dla PiS i 26 % dla PO.
    Skąd więc teraz taka duża dysproporcja ?
    Odpowiedź nasuwa się sama - nauczyciele :D
    Raczej gimbaza skończyła szkoły ;)

    Najmłodszy elektorat głosował na PiS.
    Pytanie było, o przesunięcie w procentach poparcia, więc moja propozycja wyjaśnienia tego była: doszli nowowyższowykształceni do zbioru i pozmieniali proporcje.

  • PO jest w ewidentny sposób partią głupców różniąc się w ten sposób od wszystkich pozostałych partii świata, które lepiej lub gorzej starają się jednak o jakąś spójność między retoryką a działaniami. Co oznacza, że polskie wyższe wykształcenie ma wartość negatywną.
  • Bardzo dobra diagnoza. Domański to prawdziwy socjolog zajmujący się prawdziwymi problemami społeczeństwa w którym żyje. Wywiad w zasadzie streszcza i wyraża jasno to co staramy się tu opisać.
    Tak więc społecznym zapleczem totalnej są obecnie środowiska niższej klasy średniej o rozbudzonych aspiracjach, ale z wciąż niską pozycją społeczną i materialną oraz silnym i uzasadnionym poczuciem jej zagrożenia. Rzecz w tym że źle identyfikują źródło tego zagrożenia. Nie jest nim Dobra Zmiana tylko ich elity skupione obecnie w totalnej Koalicji Europejskiej. Część z nich trzeba spróbować odtruć i wyrwać z tego błędnego przekonania. Nieprzypadkowo totalna ma przewagę w wielkich miastach. Ich populacja, szczególnie Warszawy, w znacznej mierze składa się z napływowych niedawnych słoików. To współczesny proletariat czyli prekariat. W fabrykach obecnie mniej pracowników niż w centrach usług wspólnych. Do tego w fabrykach prawie brak robotników niewykwalifikowanych. Są cenieni specjaliści nie mający obaw o pozycję. Za to w korporacjach trwa wyścig szczurów. Jestem daleki od wyśmiewania się z prekariuszy i korpoludzi. Trzeba im pomóc przywrócić godność i dumę z pochodzenia. Trzeba zachodnim, kłamliwym bełkotom o misji, wizji i wartościach korporacyjnych nadać treść opartą na prawdziwych wartościach. Być może odpowiedzią na neomarksistowski marsz przez instytucje powinien być konserwatywny marsz przez korporacje. Korporacji nie da się zlikwidować, to byłby współczesny luddyzm, trzeba je przejąć i zmienić.
  • edytowano May 2019
    Wychodzi na to, że najważniejsza wartością dla wyborców totalnej jest własnie ta chwila onanizmu przy oglądaniu tabelki- "Wybory- głosowanie wg podziału na wykształcenie".. Bo cóż innego?
    To jest quasiseksualna nerwica nałogowa.
    I trzeba leczyć odpowiednimi metodami...

    to miało pójśc w watku wyborczym ale tu tez pasuje.
  • Rafał napisal(a):
    Za to w korporacjach trwa wyścig szczurów. Jestem daleki od wyśmiewania się z prekariuszy i korpoludzi. Trzeba im pomóc przywrócić godność i dumę z pochodzenia. Trzeba zachodnim, kłamliwym bełkotom o misji, wizji i wartościach korporacyjnych nadać treść opartą na prawdziwych wartościach. Być może odpowiedzią na neomarksistowski marsz przez instytucje powinien być konserwatywny marsz przez korporacje. Korporacji nie da się zlikwidować, to byłby współczesny luddyzm, trzeba je przejąć i zmienić.
    Owszem, słusznie prawisz, ale łatwiej powiedzieć niż zrobić.
    Wiem skądinąd że w mojej korpo, ale nie w "centrum usług wspólnych" ale w Warszawce, w biznesie, bardzo wysoko w hierarchi jest nasz człowiek - i to w dodatku kobieta (stąd mój podwójny szacunek dla niej).

    Basia (wcale nie Basia, ale niech będzie Basia na potrzeby komiksu, który tu piszę bo to przecież fikcja literacja wysoki sądzie!) jest w moim wieku, więc się naharowała dziewczyna, zanim doszła wysoko. Miałem z nią przyjemność przez moment współpracowac - bardzo spoko osoba, świetnie się z nią pracuje.

    No i Basia - poszła fama na jakiejś imprezie - NIE JEST przychylna lewactwu, które u nas jest programowo popierane, jest w polityce firmy, flaga lgbtqwerty powiewa co roku w ramach dni równości (czy katolik może? wg znajomego księdza z którym rozważałem ten duchowy dylemat, może i powinien).

    Basia czy jest słoikiem - nie wiem, natomiast wiem że ma związane ręce. Może sobie być big bossem w Warszawce ale polityki z centrali w zachodnim lemingradzie nie zmieni. Acz nie klaszcze i ludzie się jej boją więc przy niej też nie klaszczą.
    Po prawdzie Basia - dusza człowiek, nie ma się jej co bać, ale lemingi o tym nie wiedzą - i dobrze.

    U nas w korpo jest konserw pod dostatkiem aby przetrzymać zimę. Typowa konserwa to facet z Podkarpacia albo dziewczyna "kościółkowa".
    Zaprawdę, gdyby nie Kościół, nie byłoby już Polski (tak wiem, banał, ale żyjemy w czasach konieczności podkreślania oczywistości rzeczy oczywistych).
  • los napisal(a):
    PO jest w ewidentny sposób partią głupców różniąc się w ten sposób od wszystkich pozostałych partii świata, które lepiej lub gorzej starają się jednak o jakąś spójność między retoryką a działaniami. Co oznacza, że polskie wyższe wykształcenie ma wartość negatywną.
    +1 (niestety)
  • los napisal(a):
    PO jest w ewidentny sposób partią głupców różniąc się w ten sposób od wszystkich pozostałych partii świata, które lepiej lub gorzej starają się jednak o jakąś spójność między retoryką a działaniami. Co oznacza, że polskie wyższe wykształcenie ma wartość negatywną.
    No ba. Już jakiś czas temu doszedłem do tego że studia nawet te inżynierskie to właściwie są po to by uzyskać magiczny papierek. Jest on niezbędny dla wyznawców papieru.
    Wszelką niezbędną wiedzę mozna właściwie samemu opanować w rok czy dwa o ile sie ma ochotę i determinację. Obecnie nie mam problemu z dostępem do wiedzy. Wystarczy biblioteka a jeszcze lepiej internet.

    Najlepiej moim zdaniem jednak zdobywać wiedzę bezpośrednio od jakiegoś mistrza, bezpośrednio tam gdzie on pracuje. To uważam za największą słabość systemu nauczania oprócz tego co koleżeństwo już pisało.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.