Program Opozycji Totalnej

2»

Komentarz

  • ms.wygnaniec napisal(a):
    adamstan napisal(a):
    Ale lemingi na to pójdą
    No ale policzyliśmy szable lemingów i wiemy, że to za mało. Drogi są trzy:
    - zwiększamy swój elektorat - nowe propozycje,
    - zmniejszamy elektorat przeciwników - pedagogika wstydu i zastraszanie,
    - zmniejszanie frekwencji - nasi zdyscyplinowani więc relatywnie lepszy wynik
    te propozycje nie realizują niczego takiego.
    Nowe pomysły to drożyzna, więc niech rząd coś zrobi:
    Apelujemy, aby odpowiedni ministrowie zajęli się konkretnymi problemami, które powodują wzrost cen żywności. W przeciwnym razie, z tych "plusów", w portfelach Polaków nie zostanie nic
    ćwieknęła plaćforma.
    Jak PiS odrobi lekcję, to zestawieniem wzrostu cen ich zabije.

    1. Lemingi pójdą na cokolwiek postulowanego przez poko. Dziś cmokają na decentralizację, jutro -jak grześ każe- będą mieli wzwód na myśl o silnym scentralizowanym państwie. Nie ma w tym za grosz logiki i racjonalności, więc bez sensu jest wchodzenie z nimi w jakiekolwiek merytoryczne zwarcie.

    2. 'Trzy drogi' - to się zgadza, a perspektywy poko ma takie:
    - nowe postulaty - e? no chyba, że odsunąć kaczora od władzy. To jest szczyt ich możliwości.
    - pedagogika wstydu - przegrzana, zużyta, nie działa, ile można?
    - zmniejszanie frekwencji - musieliby odważnie rozpowszechniać sondaże z 120% poparciem dla pisu.

    Do tego desperackie odgrzewanie 10.04. Niesamowita żałość i beznadzieja. W dodatku ta ekipa wraz z całym zapleczem ewidentnie nie jest w stanie się zmienić.

    Jak tu nie być optymistą?
  • natenczas napisal(a):
    Lemingi pójdą na cokolwiek postulowanego przez poko. Dziś cmokają na decentralizację, jutro -jak grześ każe- będą mieli wzwód na myśl o silnym scentralizowanym państwie. Nie ma w tym za grosz logiki i racjonalności, więc bez sensu jest wchodzenie z nimi w jakiekolwiek merytoryczne zwarcie.
    Ale można się znęcać.

  • romeck napisal(a):
    Rafał
    ! :)
    +1
  • natenczas napisal(a):
    - pedagogika wstydu - przegrzana, zużyta, nie działa, ile można?
    Bo PO to synteza UD i KLD, które łączyło to jedynie, że były bardzo paskudne.

    UD to Żydy z taksonomii Jedlickiego czy ta część polskiej inteligencji, która poparła komunizm. Najczęściej żydowskiego pochodzenia ale nie jest to reguła absolutna. KLD natomiast to reprezentacja ludzi bazowych - pozbawionych jakiejkolwiek kultury i połączonych jedynie żarliwym pragnieniem, by się nachapać. Jednym słowem Chamy - jeszcze 20 lat wcześniej w nienawistnym zwarciu, teraz połączeni chwilowymi interesami.

    Pedagogika wstydu to żydowska robota, chamom bliżej do propagandy sukcesu. Taka PO też uprawiała, vide



  • Nateczas, jeszcze raz ;)
    - szabel lemingów jest za mało! Ich, w teorii, nie trzeba mobilizować (jak wygląda praktyka, to wielkość spontanicznych tłumów po pozbyciu się żony pana Kramka z Polski), ale to zdecydowanie za mało!!!
    - drobnym ruchem ku nowemu, a raczej odzyskaniu utraconego terenu, to samodzielny start Peezelu, ale to dalej mało,
    - liczyłem na jakiś ruch w kierunku 'nowych' wyborców, a tu poza nienawidzenieniem Kaczora Dyktatora i beki z polskości nic nie ma, no tyle że to obecnie słabo działa,
    - walenie prętem w klatkę kolejnymi kurestwami też już jest słabe,

  • Ależ podpisałem się (zgadzając) pod ms.-owym wywodem powyżej, robię to niniejszym ponownie, i powtórzę ile razy będzie trzeba:)
  • @ms.wygnaniec; ruch w kierunku nowych wyborców: zapowiedziane wyprawy na wieś Kopaczowej et. cons. I podróże Dulkiewiczowej ze stołem.
    Mz. 5 lat za późno.
  • edytowano June 2019
    Mania napisal(a):
    @ms.wygnaniec; ruch w kierunku nowych wyborców: zapowiedziane wyprawy na wieś Kopaczowej et. cons. I podróże Dulkiewiczowej ze stołem.
    Mz. 5 lat za późno.
    Tak za późno, ale najważniejsze że sztucznie i nieszczerze. Fałsz ludzie czują tym bardziej że pamięć faktów przeczy nowym gestom. Totalni mogą próbować, z sukcesem, być blisko ludzi fizycznie ale mentalnie i emocjonalnie byli, są i będą od nich daleko. Te wysiłki są skazane na porażkę. Najsprawniejszym kłamcą wśród nich, uwodzącym ludzi latami i milionami był Tusk. Już nie jest. Wydało się, zużył się, zdradził, postarzał i skapcaniał. Trzaskowski jest dobrą technicznie kopią, może nawet ma ciekawe elementy nowego modelu, ale jest jeszcze bardziej sztuczny i niewiarygodny. Reszta jak Trzaskowski, albo jak żałosna Kopacz, albo jak złachany Schetyna, albo jak groteskowy Nitras czy jak antypatyczny Kierwiński. No nie ma nikogo z charyzmą budzącego nieco sympatii i zaufania. Pójdzie za nimi tylko stara banda i nieco nowych naiwniaków. Mało.
  • los napisal(a):
    Dlaczego Polacy w zaborze pruskim i austriackim się w zasadzie nie buntowali a w moskiewskim ciągle było jakieś powstanie? Bo z Niemcami są Polacy się w stanie porozumieć a z Rosjanami nie. Jak prześledzisz historię Hiszpanii zobaczysz, że w Katalonii było identycznie - permanentne powstanie, jak nie krwawe, to przynajmniej ciche. Nie dziwota -Katalończycy i Kastylijczycy po prostu nie mogą żyć obok siebie.
    Ale Szkoci i Anglicy żyli razem przez 300 lat. Powstania były, ale w sumie tylko na początku (ostatnie w 1745 r.) i to nie antyangielskie, a antyhanowerskie, legitymistyczne.
    Kilkanaście lat po "dewolucji" niepodległościowcy opanowali lokalny rząd, wzięli w pewnym momencie wszystkie albo prawie wszystkie szkockie mandaty do londyńskiego parlamentu i za niepodległością poszło 48% przy bardzo wysokiej frekwencji.

    Jeśli kogoś do tezy MS-a nie przekonuje przykład Katalonii i Kastylii, to mamy ten. I znajdą się inne. Też najpierw było Home Rule, a potem niepodległości, czy wspomniany tu stopniowy rozkład Belgii.
  • christoph napisal(a):
    Belgia to chyba bękart jakiegoś traktatu,
    choć! (chodź?)
    ująl mnie ich krór katolicki, który abdykowął na dwa dni, żeby jako katolik nie zatwierdzić / przeszkodzić ichniemu sejmasowi zatwierdzić aborcji albo eutanazji
    W sensie formalnym powstali po rewolucji w 1830 r. i utrzymało ich powstanie listopadowe, ale powiedzieć, że Belgia powstała w 1830 r., to jak powiedzieć, że Polska powstała w 1918 r. Dość zwarty i odrębny obszar państwowy był tam co najmniej od końca XVI w. do końca XVIII w.
  • A nie były to prowincję habsburskie?
    Muszę sprawdzić w chwili wolnej
  • christoph napisal(a):
    A nie były to prowincję habsburskie?
    Muszę sprawdzić w chwili wolnej
    Były. Tyle że trudno "prowincje habsburskie" traktować jako nie-Belgię, tylko ja wiem? Hiszpanię? :D
    Generalnie do XVII wieku Habsburgowie nie doprowadzali do unii realnych swoich monarchii, np. w Hiszpanii ówczesną "autonomię Katalonii" znieśli dopiero Burbonowie po wojnie sukcesyjnej, w Austrii unifikację kombinował Ferdynand, ale obecnej Belgii to nie obejmowało, dopiero sankcja pragmatyczna Karola VI z 1713 r.
    Obszar nie był niepodległy w rozumieniu nowożytnej suwerenności (np. Bodina), ale nawet przy unifikacyjnych akcjach Marii Teresy i Józefa II zachowywały co najmniej kulturową odrębność od zwartego obszaru naddunajskiego.
  • Dzięki
    Chyba jednak u haps burgow to było więcej niż unia personalna.
    Kiedy pojechałem obejrzeć ołtarz Baranka Bożego w Brugji, to usłyszałem, nie wiem na ile prawdziwą, informacje, że pierwsze transporty z kakao docierały właśnie do Brugji
    Królestwo Czech w ramach CRNN było osobnym królestwem, nie wiem jak to było że Zjednoczonymi Prowincjami
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.