Canada

...i Hameryka,
a nawet caszami UK, Australia i reszta świata gdzie mówią po angielsku, jak coś ciekawego będzie.
Ale Kanada najbardziej, bo wiem, że paru forumowiczów interesuje co się tutej dzieje.
Ja wiem, że polska polityka to pępek świata ale również ineresujące ciekawostki, nie tylko polityczne, zdarzają się w pozostałych zakątkach globu. Ot takie "aktualności, newsy, krótkie wiadomości teksowe" a nawet tekstowe z Kanady lub Usiech, okraszone niekiedy jakimś komentem czyli moimi wypocinami. Czy serio, czy z przymrużeniem oka - to nie wiem.
Nie obraźta się, jak będzie tylko golas albo słowo klucz, który zachęci do użycia guglownicy.
Nie obraźta się, jak będzie po angielsku, lub pomiksowany polski z angielskim bo taki jest mój stajl.
Nie obraźta się jak będę pisał w gwarze warszawsko-okęcko-raszyńskio-grypsiarskiej, w której się wychowałem, pomięszanej z FF-spiczem.
No i nie obrażajta się, jak caszamy będą moje prywatne urozmaicenia z różnych przygód mojej tutej egzystencji.
Pisanie w (any) language'u welcome. Novelty welcome czyly mile widziane.
Losu, Maniu, Romku, Brzostu nie banujta, dajta żyć!
«1

Komentarz

  • Dzisiej z serii: COVIDIOTS

    Bo najważniesza jest siłka. Bunch of gym-enthusiast covidiots in Florida started working out outside the court. Their demand was to reopen the gyms, because... well, fitness above everything else!
    https://www.msn.com/en-in/money/news/covidiots-in-florida-are-working-out-on-streets-as-protest-to-demand-reopening-of-gyms/ar-BB13XRUb
  • Ale nic nie pobije tego:
    https://torontosun.com/news/world/covidiots-gather-with-infected-in-order-to-catch-virus
    W Washington state zrobili se imprezkę na plaży, żeby specjalnie się zarażać, hehe.
  • A u nasz to rząd płaci za siedzenie w domu, hehe, to ruch na ulicach mały. Wykorzystując to, jeden tutej małolat, z nudów wziął se pożyczył mercedesa zgredzika nie mając nawet pełnego prawka. Razem z kumplem wyjechali na hajłej. Kolo przyjebał w rurę for fun i got clocked 308 km/h, hehe. Typ nie spowodował wypadku, był trzeźwy, i ze względu na wiek nie pójdzie siedzieć. A zgred pewnie za to beknie przynajmniej $10 000. Nie pochwalam, ale dla szczyla szacun na dzielni bezcenny, hehe.
    https://www.680news.com/video/2020/05/11/teen-caught-going-308-km-h-on-the-qew-this-weekend/
  • edytowano May 13
    19 lat to małolat i nie idzie siedzieć? to ile lat trzeba mieć w Kanadzie żeby iść do więzienia?
  • nick 'romeck' to pisownia dla Brytoli*, bo inaczej czytali mnie 'Romik', a mój brat to był 'meereck'

    *Brytoli czyli "Canada" (RPA, Australia, Walia**, Szkocja, Kanada, Alaska***)
    **wszyscy w kuchni (Szkoci, Anglicy, Australijczyk i Alaskak) co jakiś czas: Ty, powiedz coś po walijsku!
    ***podkreślał, że jest z Alaski (a nie że z USA)


  • "covidiots" - żeby dobrze zrozumieć - to takie matki kurki, że pandemii niet?
  • 308 km/h?
    jakim autem???!!!
  • Go on, bro! :-)
  • romeck napisal(a):
    nick 'romeck' to pisownia dla Brytoli*, bo inaczej czytali mnie 'Romik', a mój brat to był 'meereck'
    Byłem-ci ja kiedyś na dworcu PKP w Lądku Zdroju i kupujemy se bilety do Walii, a pani na to: "A co, jesteście Polakami?"
    "A skąd pani wie, a? Przecie mówimy w tut. narzeczu!"
    "No tak, ale słyszę jak do siebie nawołujecie i że wasze imiona kończą się na -k. Wszystkie polskie imiona kończą się na -k!"
    "Jakże? Serio? Nu, nie wiedzieliśmy..."
    Marek, Wacek, Darek, Stasiek, Muniek, Kazik, jeden tylko Barnaba i Kuba się wyłamują, ale i na Kubę można wołać Kubek.
  • kulawy_greg napisal(a):
    19 lat to małolat i nie idzie siedzieć? to ile lat trzeba mieć w Kanadzie żeby iść do więzienia?
    W Polsce by nie poszedł siedzieć bez względu na wiek, tak że tego ;)
  • Wczorej pisałem, że rząd u nasz płaci za siedzenie w domu. Prawdą to jest bo wymyślili zapomogę CERB. https://www.canada.ca/en/services/benefits/ei/cerb-application.html a rządowy slogan wałkowany w merdiach to "Go home and stay home!".
    Każden prawie może wejść se na rządowe strone internatowe wpisać swoje dane, odpowiedzieć na jedno pytanie, kliknąć i dostać 2000 na miesiąc. Czek przychodzi za parę dni. W obecnej chwili nikt nic nie sprawdza. Możliwość nadużyć i oszukaństwa niesłychana i kusząca. Prawie pół Kanady z tego CERBu skorzystało. Chociaż mówią, że później będą sprawdzać i jak ktoś nie spełniał kryteriów to będzie musiał zwracać, hehe, ale później to szukaj tatka latka. Uczciwi, którzy się nie kwalifikują to i tak aplikacji nie składają. Są tacy, którzy zwracać nie będą mieli z czego a jak rząd daje to bierą. Chodzą słuchy, że za te $2000 na miesiąc patole dzisiej żyją jak panowie. Zamiast dykty kupują łyskacze, zamiast walić crack i meth walą snow czy inny high class shit. Drug overdose is down tak, że wszystko idzie dobrą drogą. Chociaż, kto go tam wie, parki pozamykali to pewnie trupy tam składują. A w nocy żydzi przylatują helikopterami i zabierają do fabryk, gdzie przerabiają ich na mace i kremy (Jorge wymyślił, bardzo mię się to podobuje).

    Wszystkim pracownikom służby zdrowia rząd dał na czas epidemii $4 na godzinę więcej plus jeszcze jakieś inne dodatki, ale nie pamiętam. Żonka, jako pracownica służby zdrowia, po okazaniu ledykimacji jest wpuszczana bez kolejki do wszystkich sklepów. A kolejki srogie, caszamy to i z pół godziny trzeba kwitnąć.

    Jest też pomoc dla firm i biznesów CEWS: "The Canada Emergency Wage Subsidy (CEWS) supports employers that are hardest hit by the pandemic, and protect the jobs Canadians depend on.
    The subsidy generally covers 75% of an employee's wages – up to $847 per week - for employers of all sizes and across all sectors who have suffered a drop in gross revenues of at least 15% in March, and 30% in April and May."
    No i dla młodziaków pomoc, która wchodzi teraz (CESB) oraz wiele, wiele innych: https://www.canada.ca/en/department-finance/economic-response-plan.html#businesses

    A to tylko rząd federalny. Oprócz tego jeszcze cuś tam kapnie od prowincji i różne ułatwienia lokalne od miasta (municipal gov.) np. zmniejszenie podatków i opłat, przełożenie należności zapłaty rachonków na późniejszy termin itp.

    Tak, że tak. Dbajo o nasz.
  • U nas kolejki tylko w budowlanych marketach, ale lekarze tam nie są wpuszczani bez kolejek, takie barbarzyństwo.
  • Kanada ma widać fabrykę pieniędzy.
  • Tak, że tak. Dbajo o nasz.
    Ciebie, Franku, długo nie było w Polsce. Przez ten cza PO ukradło przecinek.
  • No po prostu Kanaadaa.
  • Rafał napisal(a):
    Kanada ma widać fabrykę pieniędzy.
    Kanada nie musi mieć fabryki pieniędzy. Kanada je po prostu pożyczy. Procent jest w tej chwili prawie zerowy a inflacja chyba ok. 2%. Tak, że Kanada nawet jeśli by chciała teoretycznie kiedykolwiek ten dług spłacić to jeszcze może na tym zyskać ale praktycznie wygląda na to że nigdy ten dług nie zostanie spłacony bo nawet nie planują go spłacić. W tej chwili Bank of Canada kupuje zadłużenie rządu w wysokości 5 miliardów dolarów na tydzień! I będzie kupować tak długo jak długo będzie potrzeba. Tak naprawdę, dzięki tej pomocy, którą rząd nam daje Kanada teraz inwestuje w gospodarkę. Po postawieniu gospodarki na nogi, będzie ona rosła tak, że dług nie będzie miał żadnego znaczenia.
    Polecam bardzo ciekawą rozmowę na ten temat, naprawdę warto.
    Można się zastanowić czy Polska nie mogłaby pójść tą samą drogą, żeby wyjść z po-pandemicznego kryzysu.
    Najciekawsze fragmenty od -29:27 do -24:00, ale polecam całość.
    https://www.tvo.org/video/how-will-we-pay-for-pandemic-relief
  • Jestto znany pod lat pogląd wielu (pseudo-)ekonomistów - że można coś mieć z niczego. Nie jeden raz zabijał on gospodarki.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    romeck napisal(a):
    nick 'romeck' to pisownia dla Brytoli*, bo inaczej czytali mnie 'Romik', a mój brat to był 'meereck'
    Byłem-ci ja kiedyś na dworcu PKP w Lądku Zdroju i kupujemy se bilety do Walii, a pani na to: "A co, jesteście Polakami?"
    "A skąd pani wie, a? Przecie mówimy w tut. narzeczu!"
    "No tak, ale słyszę jak do siebie nawołujecie i że wasze imiona kończą się na -k. Wszystkie polskie imiona kończą się na -k!"
    "Jakże? Serio? Nu, nie wiedzieliśmy..."
    Marek, Wacek, Darek, Stasiek, Muniek, Kazik, jeden tylko Barnaba i Kuba się wyłamują, ale i na Kubę można wołać Kubek.
    A na Adama Adamek. No ale tu mozna w morde zarobic przez przypadek.
    Ciekawa obserwacja z dystansu, tak w ogóle.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    "No tak, ale słyszę jak do siebie nawołujecie i że wasze imiona kończą się na -k. Wszystkie polskie imiona kończą się na -k!"
    Oto skutki śmierci wołacza.

  • Mój Boże...
  • Bóöóg!
  • los napisal(a):
    Jestto znany pod lat pogląd wielu (pseudo-)ekonomistów - że można coś mieć z niczego. Nie jeden raz zabijał on gospodarki.
    Bardzo dziękuję losu za koment.
    Czyli nie da się?
    Ja to tam jestem lejkiem w tych sprawach ekonomiczno -finansowych, dlatego na chłopski rozum też wydawało mnie się, że nie ma cuś z niczego. I oczywiście zdaję sobie sprawę że w końcu nam podniosą podatki i poobcinają rządowe usługi. Że bessa nowa nadciąga to wiadomka. Chociaż mnie to snu z powiek nie spędza, za stary jestem.
    Z drugiej mańki w rozmowie podali argument na to, że Kanada wyjdzie z kryzysu stosunkowo łatwo. Od 20 lat Kanada ma bardzo dobrą gospodarkę będąc w momencie pandemii w korzystnej sytuacji finansowej. Jeśli spojrzymy na udział długu w porównaniu do wielkości gospodarki, stosunek długu do PKB był około 31%. https://en.wikipedia.org/wiki/Debt-to-GDP_ratio
    Dla porównania dali przykład Japonii gdzie debt-to-GDP ratio jest 250% czyli bardzo niekorzystny. I co? I jajco. Japonia stosując tę samą metodę "coś z niczego", hehe, niewąsko przędzie. Pozwolę se zacytować:
    "Japan should be in chaos but they aren't. And they are doing exactly what we are doing in Canada, which is financing essential new spendings, by using the central bank to finance this government debt. So it is not a problem. It's only a problem for those who still follow a kind of old kitchen table economics, "we-must-balance-the-budget" motto, and most people around the world have abandoned that idea. And rightly so."
    Czyli, że co? Da się?
    Bo już zgłupiałem...
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    "No tak, ale słyszę jak do siebie nawołujecie i że wasze imiona kończą się na -k. Wszystkie polskie imiona kończą się na -k!"
    Dobrze, że nie na pedalskie -ś jak w tem dowcipie, co mie si przypomniał.

  • Dawaś szybko!
  • loslos
    edytowano May 16
    Mordechlaj_Mashke napisal(a):
    los napisal(a):
    Jestto znany pod lat pogląd wielu (pseudo-)ekonomistów - że można coś mieć z niczego. Nie jeden raz zabijał on gospodarki.
    Bardzo dziękuję losu za koment.
    Czyli nie da się?
    Przez jakiś czas da się a potem przychodzi rachunek. Z odsetkami. Karnymi. Za ciebie i za innych. To tak jak z piramidą finansową - jak wyjdziesz wcześnie, jesteś wygrany. Ale kto będzie wcześnie wychodził, kiedy jeszcze tyle kasy można zarobić?

  • trep napisal(a):
    Dawaś szybko!
    Idą sobie przez las trzej przyjaciele: miś, łoś i ryś. Miś oznajmia:
    - Wku*wiają mnie już te pedalskie zdrobnienia. Od dzisiaj koniec z misiem. Jestem niedźwiedź!!! Bo powiadam wam - kto ma "ś" na końcu, ten fujara i gej.
    Łoś zorientowawszy się w beznadziei sytuacji, bo wszak łoś to łoś i nic nie poradzisz, w panice szarpie za ramię rysia:
    - Ej, ku*wa, powiedz coś, ryś! Przecież my nie geje, prawda?! No powiedz coś, ryś...
    Na to ryś dostojnie:
    - Ryszard, pedale, Ryszard...
  • Mordechlaj_Mashke napisal(a):
    Japonia stosując tę samą metodę "coś z niczego", hehe, niewąsko przędzie.
    Japonia, niewąsko? Pszepana, Japonia jest wręcz symbolem recesji trwającej dekady i niemożności podniesienia się.

  • los napisal(a):
    Mordechlaj_Mashke napisal(a):
    los napisal(a):
    Jestto znany pod lat pogląd wielu (pseudo-)ekonomistów - że można coś mieć z niczego. Nie jeden raz zabijał on gospodarki.
    Bardzo dziękuję losu za koment.
    Czyli nie da się?
    Przez jakiś czas da się a potem przychodzi rachunek. Z odsetkami. Karnymi. To tak jak z piramidą finansową - jak wyjdziesz wcześnie, jesteś wygrany. Ale kto będzie wcześnie wychodził, kiedy jeszcze tyle kasy można zarobić?

    Podziękował.
  • Właściwie to się zalogowałem tylko po to żeby podbić wątek Erki i zapewnić że codziennie pamiętam. No ale jak już jestem to zapodam parę bajerów bo widzę, że drętwo na forumku.
    W oranżerii torontońskiego zoo zakwitło wczoraj dziwidło olbrzymie.
    https://www.toronto.com/whatson-story/10132366-toronto-zoo-opens-greenhouse-for-rare-corpse-flower-bloom/
    Wydarzenie to jest niezwykle rzadkie a ciekawe ze względu na wyjątkowy smród dziwidła. Ludziska zlecieli się jak nieprzymierzając muchy do g*wna. Niestety za dużo se nie poniuchają, bo można tam wejść tylko w maskach, nie z powodu zapachu ale pandemii. Mimo, że wszystko powoli wraca do normy we wszystkich zamkniętych miejscach publicznych wymagane są maseczki.

    Wogle te maseczki to utrapienie. Było to, pamiętam, na początku maja. Żona dzwoni: "Weź mie zabierz spod sklepu, zakupy zrobiłam." No to ja podjechałem pod sklep, siedzę i czekam w bryczce. Za 10 minut patrzę, idzie z torbami. Otworzyłem okno i mówię: "Wsiadaj". Ona cuś tak popatrzyła, cuś stękła, ale ja ostro mówię: "Wsiadaj, jadziem bo tu parkować nie wolno". Wsiadła, coś tam mamrotała, ale przez maskie nic nie szło zrozumić i do tego radio grało. Przyjechaliśmy do domu, wjechałem do garażu, dźwi się zamkli a ja: "Dawaj toboły, chodź!". No to wejszła. Wniesłem torby, ona za mną, zdjęła maskie, ja patrzę a to jakaś laska z 20 lat młodsza. Ładna nawet. Pytam się: "A ty co za jedna?" "Susan jestem, nice to meet you". W tem momencie żona Uberkiem zajechała, wkurw niemożebny. I weź tu tera zwal winę na maseczki. A najgorsze, że Teresa piwo mnie kupiła, a Susan tylko jakieś kotlety sojowe.
    Nie odzywała się z tydzień. Teresa oczywiście, Susan pogoniłem.

    Ja tam mieszkam na na końcu małej uliczki i wszyscy tutej się znają. Na wiosnę wprowadziła się jakaś para kilka domów dalej, ale ze względu na zarazę się mało wychodziło i z ludźmi gadało to najsampierw nie zakumałem co to za jedni. Parę razy "Hi" mi powiedzieli i to wszystko. Ona, trzydziestoparoletnia cycasta Barbie - pudernica z ochrypłem głosem w mini a kolo, śniady żigolak, któren w nocy nosi okulary przeciwsłoneczne, długie piórska zaczesane do tyłu na żel, perfum, kajdan na szyi i na nadgarstku, jajognioty od kolan rozszerzane, białe pantofelki ala Sapatos Masculinos bez skarpetek.

    Idę ja sobie kiedyś na spacer, na początku maja to było, a na ich wrotach wysmarowane kredą M+K+B=2020. WTF, myślę. Ze wszyskich nacji jakie znam tylko Polonezja zaznacza drzwi w ten sposób na sześciu króli. Raz, jak znajoma Ukrainka przyszła do nasz to się pytała co to jest K+M+B+2018. Ździwko mię yebło, że oni tego nie znają.
    Ale wracając, patrzę typ koło domu się kręci to zagaduję: "E, widzę, że mamy nowych sąsiadów". "A siur, Czester jestem, Zlata to moja żona, Czeszka". Okazało się, że domu nie kupili tylko rentują. "A co to u wasz za równanie z trzema niewiadomymi na drzwiach?", się pytam. "A, bo ja to na Małgorzatę Kidawę - Błońską będę głosował. Wierzący nie jestem to Kacper, Majcher i Belzebub mnie nie interesuje ale tradycję polską podtrzymuję, bo dziadek u nasz tak dźwi znaczył. Poprzednio, jak na Bronka głosowałem to se napisałem B+M+K=2015". O ja cie, myślę. "No ale dlaczego nie na Dudę? Duda trzyma fason", zagajam. "Może i trzymie fason ale to je żyd i mason" zarymował. I weź tu z takim gadaj. Poszłem.

    Na początku lipca idę i patrzę a u Cześka na drzwiach wysmarowane AD 2020. Ki wuj?
    Cesiek ze Zlatą na werandzie siedzi i otwiera Żubra, widać, że nie pierwszego. "Eee, what's up, bud?" zakrzykłem po staropolsku. Po krótkiej wymianie uprzejmości Cesiek sam, pierwszy mowę zakłada: "Passport odkurzyłem i na Dudę, ku*wa, głosuję", oznajmia pokazując palcem na drzwi. "Ale, że jak?", nie bardzo zaskoczyłem. "No bo wisz, rozumisz, Kidawę wyjebali a wsadzili jakiegoś **uja co to nie tylko Warszawiak ale jeszcze jakiś tęczowy. Ja do Warszawiaków nic nie mam, nie obraź się, bo ty też Warszawiak, ale nigdy nie przepadałem. Ale ciebie lubię", picował, "Chcesz piwo? A może kielicha machniesz? Musiem się lepiej poznać". "Lufkie mogię strzelić, jak masz", zgodziłem się. Zza donicy na werandzie wyciągnął Luksusową a Zlata zatknęła szluga którego właśnie jarała między liść a łodygę danego fikusa, poleciała do środka i wróciła ze szklanką! "Ale wisz co mnie przekonało", ciągnął, "Ja to lubię w internecie siedzieć i wyczaiłem, że Duda vat na musztardę opuścił. Cała Polska się z tego śmieje, ale nie ja. Duda u mnie zaplusował, bo ja ku*wa, jestem pasjonatem musztardy, chodź ci pokażę, w lodówce mam chyba z pięć musztard od Starsky'ego (taki polski supermarket u nasz). Kielecka, moja, swojska, najlepsza, ulubiona, ale mam miodową, saperską, diżon, a jak chcę porządnie przypierdolić to rosyjska is the best." Nawet nie wiedziałem o tych munsztardach, zaskoczył mnie. "No ale po kiego ci ta obniżka vatu jak ty i tak w Kanadzie żyjesz?", nawijam. Czesiu zamyślił się, milczał przez kilkanaście sekund, pierwszy raz ever zdjął okulary słoneczne, w jego czarnych oczach zauważyć się dało głęboką kontemplację, pociągnął Żubra z puszki i oznajmił: "Bo my, koneserzy musztardy, musimy się popierać".
  • Ausgezeichnet!

    Uśmialiśmy się srana.

    Ale podejrzewam szwindel, bo piszesz, że mieszkasz na kącu uliczki a Czesio kilka domów dali.
  • Bo literatura piękna to nie reportaż.
  • !!!!
    padłem!

    więcej! more! více!
  • peterman napisal(a):
    Bo literatura piękna to nie reportaż.
    A bo to reportaże nie bywają delikatnie koloryzowane i "urealniane" w kierunku uzyskania wymowy założonej przez twórcę? Był taki reportażysta Kapuściński, a pierwsza czarnoskóra zdobywczyni Pulitzera za reportaż też jak się okazało konfabulowała..
  • Ja uważam, że ludzie kłamać lubią jeszcze bardziej niż cudzołożyć, więc wszystko jest kłamstwem: prace naukowe, sprawozdania finansowe, reportaże, analizy. Prawdę najłatwiej znaleźć w fikcji, bo wtedy człowiek nie musi udawać, jest rozluźniony, więc trochę prawdy mu się przemknie.

    Acha, z powieści o Hurytach nie dowiadujemy się wiele o Hurytach a z opracowania naukowego o pliszce modrej nie dowiadujemy się za wiele o pliszce modrej, za to z obu dzieł dowiemy się sporo o autorach, co też jest wiedzą nie do pogardzenia, być może zresztą jedyną dostępna. Z powieści dowiemy się więcej, bo autora nie krępuje kamuflujący naukowy styl.
  • los napisal(a):
    Ja uważam, że ludzie kłamać lubią jeszcze bardziej niż cudzołożyć, więc wszystko jest kłamstwem: prace naukowe, sprawozdania finansowe, reportaże, analizy. Prawdę najłatwiej znaleźć w fikcji, bo wtedy człowiek nie musi udawać, jest rozluźniony, więc trochę prawdy mu się przemknie.

    Acha, z powieści o Hurytach nie dowiadujemy się wiele o Hurytach a z opracowania naukowego o pliszce modrej nie dowiadujemy się za wiele o pliszce modrej, za to z obu dzieł dowiemy się sporo o autorach, co też jest wiedzą nie do pogardzenia, być może zresztą jedyną dostępna. Z powieści dowiemy się więcej, bo autora nie krępuje kamuflujący naukowy styl.
    Brednie.

  • Doświadczenie życiowe i trzeźwy umysł.
  • Kłamstwo to jednak nie hobby. Może nałóg jak długo używane. Przeważnie i od zawsze środek do osiągania celu wbrew powszechnie obowiązującym zasadom. Lekarstwo na nie od zawsze to samo - prawda.
  • Zaraz kłamstwo! Zwykłe koloryzowanie; pan Zagłoba i Mordechaj to po prostu koloryści, jak to nazywał Reymont, którzy sprawiają, że banalne historyjki ubarwiają się dowcipem, ku uciesze słuchaczy. Gdyż nie każdy śmiertelnik zdolny jest zauważyć zabawność/śmieszność w scenkach z życia. Kolorysta to widzi.

    PS. W reportażu zaś nie toleruję żadnych przeinaczeń, ani kłamstw, to niedopuszczalne. Z tym, że Zagłoba, ani nasz sympatyczny Kolega nie są reporterami, są opowiadaczami uciesznych historyjek i chwała jeim!
  • loslos
    edytowano August 10
    To Maniu była ogólna uwaga a nie posądzenie kogokolwiek o czyn naganny choć powszechny.

    Bijatyki uwielbiam w realu, na forum uznajemy się wzajemnie tylko za wzory cnót. Już wiele razy pisałem, że należy oddzielać twórcę od tworzywa.
  • Nie chciałem rozpętać takiej dyskunsji, tak sobie zażartowałem a z Mordechlajem mam świetne relancje, jeszcze sprzed wojny. Teksty genialne i to jest najlepsze określenie.
  • @los; rozumiem. O kolorystach wspomniałam, bo lubię ten zanikający gatunek ludzi. Gdzie dziś znaleźć utalentowanych opowiadaczy, którzy potrafią rozbawić towarzystwo?
  • trep napisal(a):
    Nie chciałem rozpętać takiej dyskunsji, tak sobie zażartowałem a z Mordechlajem mam świetne relancje, jeszcze sprzed wojny.
    Sprzed której ??

  • edytowano August 11
    Mania napisal(a):
    @los; rozumiem. O kolorystach wspomniałam, bo lubię ten zanikający gatunek ludzi. Gdzie dziś znaleźć utalentowanych opowiadaczy, którzy potrafią rozbawić towarzystwo?
    Może to wynikać również z faktu, że coraz więcej tematów staje się...tabu. Zauważyłem, że gdy opowiada się dowcip o pedalistach (pozbawiony wulgarności i obsceniczności) to w ostatnich latach coraz więcej osób jest zgorszonych obśmiewaniem tzw. mniejszości..

    Poza tym coraz mniej ludzi czyta dłuższe formy zwłaszcza te trudniejsze, dziś już trudno zaimponować w towarzystwie tzw. oczytaniem i znajomością np. "Ulissesa" Joyce'a (cokolwiek by o tej powieści sądzić).
  • Pozostały jeszcze ksiazki/biblioteka jako tło do internetowych wystąpień domowych w czasach zarazy
    Targalski miau zawsze ładne tuo
  • Trepie, nie ma żadnego szwindlu, bo ponieważ ja naprawdę mieszkam na końcu ślepej, krótkiej ulicy. Dom Cześka i Zlatej jest w połowie naszej ulicy i jak patrzę ze swojego okna to Cesiu jest oddalony o kilka domów ode mnie i to miałem na myśli. Jak Ty byś opisywał, to napisałbyś: "Dom Mordechlaja jest na końcu ulicy, kilka domów bliżej znajduje się dom Cześka". Bo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, chociaż, być może mogłem to sformułować inaczej.

    Dzięki za pozytywne komenty, czeszę się, że rozweseliłem towarzycho. Wiedziałem, że wpis losa był uwagą ogólną, nie przyjąłem tego do siebie. Do kłamstw się nie poczuwam choć do koloryzowania owszem, taki jest mój styl. We wpisie otwierającem beło kilka disclaimerów pod tytułem "nie obraźta się" a na początku mówiłem, że trudno przewidzieć kiedy będzie pół żartem a kiedy pół serio i sprzeciwów nie było. Tak więc tak!

    Tera całkiem serio (koloryzowane):
    Obok mnie mieszka rodzina. On Kanadol, ma rządową robotę, coś z komputerami i z tego tytułu trzaska godne siano a ona Koreanka katoliczka, nawet bardzo fajna. Często przychodzi na pogawędki z moją żoną. Mają dwoje dzieci. Jak były młodsze to całymi dniami bawiły się z moimi córkami a w przerwach gadały ze mną przez płot o wyższości trampoliny nad Segwayem. Obecnie, ich córka wyrosła na śliczną pannice a syn, Joseph na pryszczatego nastolatka, któren bez przerwy siedzi w komputerach. Raz z niem gadałem jakie ma plany życiowe to mi oznajmił, że najbardziej to on by chciał być dobrym hakerem, takim z respektem na dzielni.

    Dzisiaj świat obiegła wiadomość że ruskie zrobili szczepionkię na koroniarza. Rano widziałem Józka i podpuszczam go: "Ty to powinieneś zhakować russian Research Institute of Epidemiology and Microbiology i wyczaić co to za miksturę wymyślili. A on do mnie "Are you serious?" a oczy mu się zaświeciły.

    Leżałem se właśnie na hamaku kiedy Joseph wetknął pryszczatą gębę w dziurę w płocie i zagaja "Namierzyłem skurczybyków!" Tą razą ja aż podskoczyłem "Are you serious?" A on daje mnie zdjęcie prosto z drukarki, jeszcze ciepłe. "Mam dobry komputer", mówi "powiększyłem sticky note z ich ekranu". Hehe.

    image

    image

    image

  • Loled.
  • Ale to bardzo stara recepta jest, średniowieczna nawet!
    Niech Józek się lepiej postara, bo go moskwiczanie w bamboo robią ;)
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.