Last Dance

"Last Dance" to nowy dokument o Chicago Bulls i Michaelu Jordanie (a może odwrotnie), który można zobaczyć na platformie Netflix. Jest to film o jednej z największych drużyn w historii sportów zespołowych i najlepszym sportowcu w dziejach, który w niespotykanej dotąd skali odcisnął piętno na całej dekadzie i przyszłości sportu.

Jest to film o skurwysynu, który mając wpływ na serial nie omieszkał dokopać po latach tym którzy mu podpadli. Jest to film o chłopaku, który walcząc o względy ojca popadł w potężne kompleksy, które wywindowały go na światowy świecznik. O człowieku z wielkim talentem, determinacją, wolą walki i wiarą w zwycięstwo. Absolutnie nakierowanym na cel bezwzględnym liderze. Który jednocześnie był małym, mściwym chujkiem. Zbierając wszystko do kupy - dlatego wygrywał.

Jest to film pokazujący kulisy najlepszych czasów sportu zawodowego, z chyba najlepszymi rozgrywkami zespołowymi w historii (może tylko MŚ w piłce kopanej dorównują ówczesnej NBA). Wielkich, prawdziwych postaci, charakterystycznych, kompletnych zespołów, nieprawdopodobnych emocji, wielkich zwycięstw i wielkich porażek.

Jest to też film, który przypomina 40-50 latkom zapach młodości, bo NBA była wtedy znakiem rozpoznawczym czasów.

Komentarz

  • edytowano May 22
    Ten serial przypomniał mi o emocjach, które dawno minęły i nie wróciły. I których mi bardzo brakuje. Typowe, ktoś powie, to co było dla nas najlepsze zawsze kojarzy się z młodością. I ja też tak w pierwszej chwili pomyślałem. Ale nie, w tym przypadku to nie tak. NBA z połowy lat'80 i całe '90 to był absolutny top sportu zawodowego i zespołowego w historii. Dzisiejsze plastikowe rozgrywki nie umywają się, dotyczy to większości dyscyplin. Dowodem jest chociażby to, że serial budzi aż takie zainteresowanie, a i dzieciaki doskonale wiedzą o co kaman. Czy ja mając 18 lat znałem sportowców sprzed 30 lat ? Z nazwiska, bo się interesowałem i to tyle.

    Jeżeli wracają prawdziwe problemy, prawdziwe czasy to i może prawdziwe emocje wrócą ?
  • edytowano May 22
    .
  • Jak już używa kolega angielskiego tytułu, to zabrakło "The" na początku :)
  • Wszyscy chwalą ten serial, wypada się zainteresować.

    Karl Malone nigdy nie dostanie czegoś takiego...
  • peterman napisal(a):
    Wszyscy chwalą ten serial, wypada się zainteresować.

    Karl Malone nigdy nie dostanie czegoś takiego...
    Dla mnie, jako człowieka cale życie związanego z koszykówką i swego czasu wielkiego fana NBA, pozycja obowiązkowa. Natomiast czy dla wszystkich ? Tego nie wiem. Są zarzuty, że serial jest tendencyjny (Jordan maczał łapy przy produkcji), pominięto niektóre sprawy, Majkel oczernił też parę osób, ale to nie ma aż takiego znaczenia. Zobaczenie ligi od kuchni ma wartość samą w sobie.
  • Nic nie mogę dodać do tego, co napisał Jorge. Chyba tylko to, że polecam. To w sumie drugi dokument Netfliksowy, który mnie zaciekawił - pierwszy był wyprodukowany przez Di Caprio, o rzeźbiarzu Szukalskim
  • "Last Dance"
    Myślałem że to o kampanii Dudy
  • raste napisal(a):
    "Last Dance"
    Myślałem że to o kampanii Dudy
    Słabe.
  • edytowano May 24
    Obejrzałem na razie 1 odcinek - fajne. Wielkim fanem kosza nie byłem nigdy, ale na finały Bulls z Suns zarywałem noce. Pojedynki Jordan - Barkley, atmosfera... Faktycznie to był szczyt NBA wtedy.
  • Sims? co to?
  • Phoenix Suns. Guma NBA, zwycięstwa smak!
    Czasami pani sklepowa pozwalała przed kupnem ważyć gumy na elektronicznej wadze, te z naklejkami były nieco cięższe. Nigdy nie znalazłem Sacramento Kings, a jeździło się, ho ho, aż do wielkiego Radomia!

    Pippen, Rodman, Shaq, Malone, Ewing, Duncan, Izajasz Tomasz i jedyny biały - John Stockton, to moje wspomnienia. Dobrze pamiętam że HIV-Magica wpuszczali na mecze Wschód-Zachód?
  • Jako dzieciak cały rok czekałem aż kuzyn z Niemiec zjedzie na wakacje. Przywoził Segę, gameboya i karty NBA. Pamiętam że miał cały strój oryginalny Orlando Magic, w Warszawie wyglądał w nim jak kosmita. Strach było z nim chodzić po mieście żeby go nie skroili.
  • kulawy_greg napisal(a):
    Sims? co to?
    Autokorekta niestety.
  • peterman napisal(a):
    Wszyscy chwalą ten serial, wypada się zainteresować.

    Karl Malone nigdy nie dostanie czegoś takiego...
    Aczemuż?
  • Kibicowałem drużynie z Utah. Składało się na to kilka przyczyn. Nie będę wszystkich wymieniał, powiedzmy, że najważniejszą było moje przeświadczenie o osobowości czołowych graczy, słynnego trio Malone-Stockton-Hornacek. Podobało mi się również, że żaden zawodnik (na pewno pierwszego składu, a może i w ogóle) nie miał tatuażu.
    Innym była prostota gry. Uwielbiam prostotę. Podobało mi się, że John nigdy nie kozłował piłki między nogami, nie podawał za plecami, a był rekordzistą wszech czasów w asystach (i przechwytach też).
    Ten ostatni finał by wygrali, gdyby mecz odbywał się dzisiaj i można było korzystać z challenge. Jazzmani zostali okradzeni na 4 punkty. Zaliczono rzut po czasie Chicago a nie zaliczono rzutu przed czasem Jazz. To nie jest rzadkość. Medialne drużyny mogą liczyć na specjalne sędziowanie (vide Barcelona). Ostatni mecz u siebie już by wygrali. No cóż, trudno. Świat się od tego nie skończył.

    W ostatnich miesiącach obejrzałem sobie kilka filmików z wymienionymi zawodnikami w rolach głównych. Trafiłem na relację z przyznania jakiejś nagrody Mailmanowi. Gdy kamerzysta omiatał widownię, można było zobaczyć Stocktona z niemłodą już żoną a Michaela Jordana wprost przeciwnie. Nigdy tego nie śledziłem, więc sprawdziłem i okazało się że u eMDżeja to jest nowy model a u Stocka ten sam od początku. Potem obejrzałem blisko godzinny film dokumentalny o Johnie i okazało się, że to katol i z katolskiej rodziny. Absolwent Gonzagi, katolickiego uniwersytetu. Nos mnie nie zwiódł.

    A i dzisiaj John z rodziną prowadzą skromne życie normalnych ludzi.

    image
  • A parę tygodni temu obejrzałem ciekawy dokument Once Brothers - o Włade Diwcu i Drażenie Petrowiciu. Polecam wszystkim. Jest bodaj na tvp vod. Jak trzeba będzie, to gdzieś wyszukam link, gdyż wysyłałem kiedyś Gnoju.
  • Pierwszych Chicago nie lubiłem zbytnio, kibicowałem Portland, idiotycznie przegrali z Lakersami finały konferencji, czym ułatwili drogę Jordanowi do wielkości (finały Chicago-Portland były sprawą otwartą w kontekście zwycięstwa). 3 mistrzostwa, a po nich nastąpiła przerwa, gdzie na topie był chyba mój ulubiony zespół ever, czyli Knicks, ze Rileyem, Ewingiem, Starksem, Oakleyem. No nie wyszło, przyszła era drugich Bulls, których już szczerze nienawidziłem wprost. Rodman od zawsze budził moje obrzydzenie, a Jordana uważałem już za pajaca, który odchodzi, wraca, robi wokół siebie tandetę.

    No i było Utah, zespół kompletnie po przeciwnej stronie żenady niż Chicago. Normalni ludzie, normalni sportowcy, tyle że wybitni. Świetny trener (zmarł w ubiegłym tygodniu) Jerry Sloan. Ale niestety, dwukrotnie przegrali w finałach. Szczególnie te drugie (tak jak pisze trep) były kontrowersyjne. Dodam tylko, że system obronny Jacksona ocierał się o obronę strefą, czyli illegal defence powinno być gwizdane. Nie było, bo lidze zależało, żeby Chicago ciągnąć za uszy. Wielka szkoda Utah, naprawdę świetnego zespołu.

    Ale najbardziej Bullsom postawiła się Indiana. W Last Dance widać jak byli blisko wyeliminowania Jordana i spółki w jednym z meczów nr 7. Sami zawodnicy Bulls mówili, że na 4 minuty przed końcem już pękli, pierwszy raz w historii, nawet Jackson powiedział na czasie, że jest źle. Nie dla Jordana, to był kosmita.

    Świetna liga. Ale dziś to poszło w złą stronę. Mecze są po prostu nudne. Wszystko plastikowe. Bo ta piosenka jest napisana dla pieniędzy.
  • TecumSeh napisal(a):
    peterman napisal(a):
    Wszyscy chwalą ten serial, wypada się zainteresować.

    Karl Malone nigdy nie dostanie czegoś takiego...
    Aczemuż?
    To było nawiązanie do piosenki Afrokolektywu.

    https://m.youtube.com/watch?v=hHDP-SKqamw
  • @JORGE z tamtej Indiany to kojarzę tylko Reggie Millera. Ale chyba musiał być ktoś jeszcze, skoro się postawili.

    Skoro było o Utah i normalnych facetach. Wiecie, że Karl Malone jako hobby jeździł tirami (jeśli tak można nazwać te potwory) po całych Stanach? Jechałem raz Uberem z facetem, który wspominał, że regularnie go spotykał w trasie (nawet za czasów gry w NBA, w przerwie między sezonami).
  • Był olimpijczyk z Barcelony Chris Mullin, był wysoki chudzielec z Europy Smits, był rozgrywający Jackson? Więcej zawodników nie pamiętam.
    Cóż mogę powiedzieć. Zawsze kibicowałem przeciwko Bykom, więc i za Indianą.
    Nie miałem wielu powodów do radości (-;
  • trep napisal(a):
    Był olimpijczyk z Barcelony Chris Mullin, był wysoki chudzielec z Europy Smits, był rozgrywający Jackson? Więcej zawodników nie pamiętam.
    Cóż mogę powiedzieć. Zawsze kibicowałem przeciwko Bykom, więc i za Indianą.
    Nie miałem wielu powodów do radości (-;
    Davisów dwóch, Derrick McKey, Travis Best i chyba już wtedy był Jalen Rose.
  • Michael Jordan dołączył do marksistowskiej BLMowskiej tłuszczy. Ciekawe czy wreszcie zawiódł go zmysł biznesowy.
  • Taka ciekawostka odnośnie Murzynów. Chodząc regularnie na mecze Jagiellonii czasami wpadam na Ultrę, czyli sektor kibicowski podobny do legijnej Żylety. I co widzę, w przerwie meczu wchodzi Murzyn ! Ubrany na biało, tylko koszulka Jagi. Idzie, idzie i siada. No i git, jakby wszyscy mieli to w dupie. Murzyn też kibic. Ale nie nie, jeden ze starej wiary, idzie go lać, bo to ponoć jest chłop wysyłany przez naszą milicję celem prowokacji. Robi się zamieszanie, bo jedni chcą Murzyna bronić, inni potwierdzają że to zwykła, prymitywna prowokacja. Czyli Murzyn może dostać w ryj nie dlatego że Murzynem na Ultrze a że z milicji. Ostatecznie Murzyn jest poproszony a przeniesienie się sektor dalej.
  • Patriotyzm sprowadzony do kopania balona w skórze. Obrzydliwość.
  • edytowano September 27
    los napisal(a):
    Patriotyzm sprowadzony do kopania balona w skórze. Obrzydliwość.
    Jaki patriotyzm ? Plemienna wspólnotowość zwykła, nasi - nie nasi. Jest część społeczeństwa, która musi się z czymś utożsamiać, czuć się częścią jakiejś grupy. Piłka nożna, kluby, ruchy kibicowskie są substytutem, wypełnieniem pustki.

    Obrzydliwością jest utożsamianie się wyłącznie z samym sobą, ewentualnie ograniczanie się do swojej rodziny. A to niestety jest typowe dla naszych czasów. Kibicowanie jest tylko czasami bezdennie durne, ale podstawy są jak najbardziej ludzkie, normalne.
  • JORGE napisal(a):
    los napisal(a):
    Patriotyzm sprowadzony do kopania balona w skórze. Obrzydliwość.
    Jaki patriotyzm ? Plemienna wspólnotowość zwykła, nasi - nie nasi.
    W odniesieniu do wszystkich Polaków nazywana jest patriotyzmem.

  • edytowano September 27
    los napisal(a):
    JORGE napisal(a):
    los napisal(a):
    Patriotyzm sprowadzony do kopania balona w skórze. Obrzydliwość.
    Jaki patriotyzm ? Plemienna wspólnotowość zwykła, nasi - nie nasi.
    W odniesieniu do wszystkich Polaków nazywana jest patriotyzmem.

    No no, ale jeżeli weźmiemy pod uwagę plemię polskie to tak to nie działa. Oni nie sięgają aż tak daleko. Może ci młodsi, paradoksalnie, wychowani na kulcie Żołnierzy Wyklętych. Piszę poważnie, propolskie siły odniosły potężny sukces propagandowy. Ale tacy 30+ mają Polskę w dupie. Miasto, klub, reszta to wrogowie. Ba, dla większości - piłkarze, zarząd to też wrogowie. Jaga to my i to jest charakterystyczne dla praktycznie wszystkich kibiców w Polsce.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.