Zasada odwroconej racjonalnosci

Bog Wszemogacy obdarzyl czlowieka dwoma przymiotami, ktorych nie posiada zaden inny obiekt materialny: sumieniem i rozumem. Wlasciwie to jeden przymiot, zwany pospolicie dusza a przez sw. Tomasza dusza intelektualna ale w naszych czasach poslugujemy sie raczej taksonomia Frojda, ktory rozum (ego) od sumienia (superego) oddziela.
Czlowiek jest rozumny. Czlowiek planuje, przewiduje i analizuje. Popelnia oczywiscie bledy ale to to nie glupota jest zasada ale rozum, glupota jest tylko luka w rozumie. A wsrod tych bledow jeden jest popelniany bardzo czesto.
Ludzie nie sa rowni. Nie tylko wzrostem i zdolnosciami ale tez majatkiem i wplywami. I wielu ludzi mysli sobie tak: skoro on jest bogatszy ode mnie albo ma wladze, to jest madrzejszy. Co czesto prowadzi do teorii spiskow - skoro bogatszy jest madrzejszy, to bardzo bogaci sa juz tak madrzy, ze graja nami jak pionkami na szachownicy.
A co powiecie na zasade odwroconej racjonalnosci, ktora twierdzi, ze im wyzej, tym mniej rozumu?
Wiem jak zabrzmi sprzeciw - przeciez jakby kto byl glupi, to by swoj majatek lub wladze szybko stracil. Otoz niekoniecznie.
Raz - ze wladza i majatek maja naturalna tendencje do koncentracji, wiec nie trzeba byc madrym, by utrzymac a nawet powiekszac majatek. Da sie to udowodnic i empirycznie i nawet matematycznie, choc liberalowie nigdy sie z ta teza nie zgodza. Ale to z przyczyn niezaleznych od faktow - bo jej zaprzeczenie lezy u podloza ich ideologii.
Dwa - ze czlowiek u wladzy nawet jesli jest madrzejszy od osoby przecietnej, ma wiekszy obszar do ogarniecia i trudniejsze decyzje do podjecia, wiec trudniej mu sobie z tym wszystkim poradzic. Co więcej - ma mniej wiedzy bezpośredniej i inni wykonują jego decyzje, więc wzrasta szansa, że zostanie oszukany a jego decyzje będą sabotowane, lekcewazone lub wykonywane niestarannie.
Trzy - czlowieka rzeczy bliskie obchodza bardziej niz odlegle, dlatego im bedzie poswiecac wiecej wysilku. Czlowiek dba o sprawy swoje i swoich bliskich i je bedzie planowac na lata do przodu sprawom odleglejszym poswiecajac proporcjonalnie mniej wysilku. Dlatego teoria o iluminatach czy reptilionach planujacych rzeczy na stulecia do przodu  i przeprowadzajacych zamiary z mordercza konsekwencja nie jest zgodna z ludzka natura. Jakie korzysci dla siebie miec bedzie taki spiskowiec z przeprowadzenia zamiaru, ktorego skutki pojawia sie za sto lat?
Cztery - posiadanie wladzy w dzisiejszych czasach plynnej nowoczesnosci wymaga ciaglego zabiegania o utrzymanie wladzy. Ksiaze byl ksieciem z racji urodzenia i nie mogl przestac byc ksieciem, dyrektor moze latwo przestac byc dyrektorem i ciagle musi nad tym pracowac, by dyrektorem pozostac. A wtedy na inne sprawy czasu i energii nie starcza.
Nie ma poteznych spiskow pszepanstwa, ta lodz zwana swiatem plynie bez sternika.
The author has edited this post (w 15.07.2014)

Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
«1

Komentarz

  • Gwoli ścisłości - nie jest Pan pierwszy. Kiedyś podobne przypuszczenie wysunął Stanisław Cat-Mackiewicz, gdy zapoznał się z korespondencją Stanisława Augusta Poniatowskiego oraz Henryka Brühla.
  • Od kiedy jestesmy na pan?
    I nie zapominajmy o kanclerzu Oxenstiernie. Ale to los sforumulowal jako prawo naukowe i zapodal szkic dowodu.

    Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
  • No ale jest jeszcze intuicja. Nie nalezy tez zapominac o Sile Wyzszej, ktora moze rozwalic kazde rozumowanie...

    Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity.
  • Intuicja to niezwerbalizowana wiedza czyli jak najbardziej nalezy do rozumu.

    Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
  • Małe wyjaśnienie: czuję się niezręcznie, gdy zwracam się do kogoś, o kim wiem, że jest ode mnie zdecydowanie starszy, a do tego ma spory dorobek i pozycję, per "Ty" czy nawet "proszę kolegi".  Gdy rozmawia się z kimś, o kim sie nie wie nic albo wie niewiele, "tykanie" przychodzi łatwiej. Po prostu tkwi we mnie taki szacunek dla autorytetów (nie mylić z salonowymi "autorytetami"). W czasach upadku obyczajów, pięćdziesięcioletnich "Kubów" i "Wojtków" to chyba nic zdrożnego??
    Oczywiście, dostosuję się do życzenia i forumowych zwyczajów w razie czego.
    The author has edited this post (w 06.03.2014)
  • Zgadzam się z tom zasadom i podpisuję śtyrema kuń czynami. Nuale jam ci dziecię peerelu. Znam tę zasadę zez życia wzientom.

    *
    "Podstawą tronu Bożego są sprawiedliwość i prawo; przed Nim kroczą łaska i wierność."
    Księga Psalmów 89:15 / Biblia Tysiąclecia
  • Trochę Ci tę Zasadę Losie strywializuję, wybacz.
    ;)
    Bardzo celna jest uwaga
    los
    posiadanie wladzy w dzisiejszych czasach plynnej nowoczesnosci wymaga ciaglego zabiegania o utrzymanie wladzy. Ksiaze byl ksieciem z racji urodzenia i nie mogl przestac byc ksieciem, dyrektor moze latwo przestac byc dyrektorem i ciagle musi nad tym pracowac, by dyrektorem pozostac.
    i dopiero stąd wynika zasada
    los
    im wyzej, tym mniej rozumu
    Przykłady można mnożyć, poczynając od niewielkiego zakładu pracy, na Radzie Ministrów kończąc. Nieodmiennie działa zasada - awansuj kretyna, bo przynajmniej ci nie zagrozi. Widać to na każdym kroku.
    Im wyżej, tym mniej rozumu, za to bez porównania więcej cwaństwa. Że już o cnocie pokory nawet nie wspomnę. Sumienie zostało zagłuszone cyco?
  • Tak, mmario.
    Najczęściej wystarczy przynależność do stosownej partii. Nic nowego pod słońcem.

    *
    "Podstawą tronu Bożego są sprawiedliwość i prawo; przed Nim kroczą łaska i wierność."
    Księga Psalmów 89:15 / Biblia Tysiąclecia
  • Rozum można pojmować co najmniej dwojako: jako stosunek zachowań "głupich" do całości zachowań, albo też jako umiejętność zmiany tego stosunku.
    Jeżeli przyjmiemy pierwszy sposób postrzegania tego zjawiska, to teza wyjściowa jest słuszna. Większa ilość władzy i majątku jest związana z rosnącą złożonością otoczenia, co skutkuje zwiększonym prawdopodobieństwem popełnienia "głupiego" (pomimo pierwotnych dobrych chęci) czynu . Co więcej - władza i majątek tworzą większy margines bezpieczeństwa dla zniwelowania konsekwencji zachowań "głupich z założenia" - tym samym likwiduje bodźce przeciwdziałające groźniejszym zachowaniom. Ba! W ostateczności niektóre "głupie" zachowania (np. limuzyny, jachty) mogą nawet sprzyjać utrzymaniu władzy  i majątku.
    Co jednak się dzieje, gdy mamy do czynienia z drugim przypadkiem. Gdy przez rozum określamy zdolność modyfikowania swojego postępowania tak, aby minimalizować liczbę zachowań "głupich"? Teza o "odwrotnej racjonalności" stoi wówczas w sprzeczności z rozkładem normalnym cech umysłowych w społeczeństwie. Awans społeczny, materialny ma się dokonywać na zasadzie doboru negatywnego?
    Ergo, pytanie do tezotwórcy: co i jak liczymy?
  • Teorie spiskowe nie zakładają, że Trzymający Władzę są mądrzejsi. Co stoi na przeszkodzie żeby 50 idiotów, którzy przy okazji są top o f top, uradziło że powiedzmy ludzi na ziemi jest za dużo i trza coś z tym zrobić?
  • Uradzić można. Trzeba jeszcze to zrobić.

    Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
  • Nic nie jest łatwo zrobić, ale próby są. Elitka może na przykład kreować trendy a jest trend na depopulacje . Po prostu kto ma pieniądze może wesprzeć taką organizację non profit na jaką ma ochote. Taka np. Krytyka Polityczna jest stale wspomagana finansowo przez pewną spółkę z Izraela.
  • los
    Trzy - czlowieka rzeczy bliskie obchodza bardziej niz odlegle, dlatego im bedzie poswiecac wiecej wysilku. Czlowiek dba o sprawy swoje i swoich bliskich i je bedzie planowac na lata do przodu sprawom odleglejszym poswiecajac proporcjonalnie mniej wysilku. Dlatego teoria o iluminatach czy reptilionach planujacych rzeczy na stulecia do przodu  i przeprowadzajacych zamiary z mordercza konsekwencja nie jest zgodna z ludzka natura. Jakie korzysci dla siebie miec bedzie taki spiskowiec z przeprowadzenia zamiaru, ktorego skutki pojawia sie za sto lat?
    Cztery - posiadanie wladzy w dzisiejszych czasach plynnej nowoczesnosci wymaga ciaglego zabiegania o utrzymanie wladzy. Ksiaze byl ksieciem z racji urodzenia i nie mogl przestac byc ksieciem, dyrektor moze latwo przestac byc dyrektorem i ciagle musi nad tym pracowac, by dyrektorem pozostac. A wtedy na inne sprawy czasu i energii nie starcza.
    Ciekawa123 konsekwencje tych zasad udalo mi sie zaobserwowac - blokade zlych informacji. Wezmy sobie film "Margin Call" - analityk znajduje potezna luke w ksiegach banku, przekazuje te informacje wyzej, wiec kerownictwo sie zbiera i (po nocy!) podejmuje rozne decyzje i je realizuje. My te dzialania pryncypialnie potepiamy, bo to banksterzy a banksterzy sa od nas bogatsi, wiec moga robic tylko zle rzeczy.
    A w realu zla informacja nie jest przyjmowana do wiadomosci i to juz na nizszym szczeblu kierowniczym. To racjonalne zachowanie, bo korpoludki od pewnego niewysokiego szczebla utrzymuja sie nie ze swojej pracy i umiejetnosci tylko z faktu, ze sa gdzie sa. Prezes banku nie dostaje milionow za dobre decyzje tylko za to, ze jest prezesem banku. Wiec 100% dzialan jest kierowane na utrzymanie tej pozycji, kiedy przekazanie zlej informacji wyzej zwieksza szanse jej utraty - niektorzy lubia zabijac poslancow przynoszacych zle wiadomosci, to zreszta zrozumiala ludzka reakcja. Kerownik juz sredniego szczebla jest gluchy, slepy i nie wie nic.
    Nie ma poteznych spiskow pszepanstwa, ta lodz zwana swiatem plynie bez sternika.
    The author has edited this post (w 09.05.2014)

    Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
  • Hmm, aż tak wielu korporacji znowu nie znam, ale kierownik to najpewniejsze stanowisko pracy. Dyrektorzy wylatują regularnie, kierownicy trwają latami, pracownicy zapierdzielają.
  • Kerownicy trwają latami, bo sa glusi, slepi i nie wiedza nic. Czlowiek od swych podwladnych nie chce zlych wiadomosci, wiec kerownicy trwają latami, bo je blokuja i dyrektor ich lubi - lubi w ten sposob, ze nie zauwaza.

    Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
  • Nu, a skoro nie załważa, toji nie wywala. A skoro nie wywala, to pensja spływa, no bo co w końcu ma robić pensja. Jakoś tam się kręci się.
  • Szturmowiec.Rzplitej
    Jakoś tam się kręci się.
    Tylko i wylacznie na zasadzie "too big to fail."
    Peedz mi Ignac, bo znasz liberalow - dlaczego tak uporczywie uciekali oni wzrokiem od paradoksu "zebraka i milionera"?
    Ups, gupio zapitalem, przeciez wyzej jest odpowiedz - na pojawienie sie zlych wiadomosci, np. zaprzeczajacych naszemu wyznaniu wiary przedstawicieli rasy ludzkiej dopada nagla niemota, gluchota i slepota.
    Szturmowiec.Rzplitej
    Nu, a skoro nie załważa, toji nie wywala. A skoro nie wywala, to pensja spływa, no bo co w końcu ma robić pensja.
    To jest bardzo niedoceniana przez teoretykow a doceniana przez pratykow metoda pozyskiwania gotowki. Zatrudnic sie na etacie i sobie byc.

    Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
  • los
    Raz - ze wladza i majatek maja naturalna tendencje do koncentracji, wiec nie trzeba byc madrym, by utrzymac a nawet powiekszac majatek. Da sie to udowodnic i empirycznie i nawet matematycznie, choc liberalowie nigdy sie z ta teza nie zgodza. Ale to z przyczyn niezaleznych od faktow - bo jej zaprzeczenie lezy u podloza ich ideologii.
    Chodzi o ta sama zasade, na ktorej jest oparty dryf genetyczny*? Nuale w tym przypadku na sytuacje chiba ludzie maja troche wiecej wplywu (mam nadzieje, bo inaczej to mam przerabane), firma moze sprytnym posunieciem zwiekszyc prawdopodobienstwo, ze piniondz trafi do niej zamiast gdzie indziej. Inaczej to nowe przedsiewziecia by sie powodzily raz na jakis tysiac lat, a nie jest tak zle. Z listy Forbesa 400 z 2013 az 273 to byli self-made bogacze, wg mnie to musi byc calkiem inteligentne grono. A w dodatku budujac swoje majatki na pewno uszczuplili majatki innych, mniej sprawnych. Ofkors sa rozne branze i w ogole to zalezy.
    * - czy to ma jakas ogolna nazwe? nieraz sie z tym spotkalem przy roznych okazjach i mam wrazenie ze powinno to sie jakos nazywac
    The author has edited this post (w 09.05.2014)
  • Nie wiem co to jest dryft generyczny. Paradoks zebraka i milionera wyglada tak - ida sobie zebrak i milioner ulica i znajduja portfel z kasiora. Maja do wyboru - odniesc na posterunek milicji i dostac 10% znaleznego albo podzielic sie i nikomu nic nie mowic. Musza oczywiscie sie zgodzic - jak jeden uzna, ze dostal za malo, moze przykapowac i zaden nie zarobi. Teraz pytanie - jak jest stawka rownowagi czyli taka, ze zadnemu sie nie oplaci przykapowac?
    Odpowiedz - milioner dostaje 2/3 a zebrak 1/3! Wynika to z tego, ze dla biedaka gotowka ma wieksza wartosc, bogacza bardziej stac na to by peedziec - pitole, ide na milicje. Liczy sie to funkcjami uzytecznosci e tutti quanti.
    Ta zasada sie stosuje do kazdego biznesu - jak dwu zrobi korzystny interes, to wieksza czesc zarobku idzie do bogatszego, czyli bogactwo ma naturalna sklonnosc do koncentracji. To zreszta fakt takze empiryczny.

    Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
  • los
    Nie ma poteznych spiskow pszepanstwa, ta lodz zwana swiatem plynie bez sternika.
    No a jakie ma konsekwencje takie założenie ? Bo to kolejny wątek, w którym brakuje trochę kropki nad i. Ok, uznajmy że teza prawdziwa, co z niej wynika ? Np. dlaczego świat, albo lepiej - dlaczego Polska jest więc taka jaka jest ?
    JORGE>
  • JORGE
    dlaczego Polska jest więc taka jaka jest?
    Bo tak wyszlo. Nikt tego nie zaplanowal - kilka obsesji kilku panow z lat 80-tych, kilka interesow, raczej malych niz duzych, kilka przypadkow i jest to bagno, ktore jest.
    Dla mnie to nie jest taka smutna konkluzja, bo z chaosem sobie mozna poradzic, trzeba tylko sie troche wysilic.

    Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
  • są potężne spiski, w bankach są np oficjalnie komórki ds kontaktów z regulatorem. HP realnie dawał w Polsce łapówki. Są spiski, są zmowy, są doraźne interesy.
  • No to od drugiej strony. Mimo że świat jest sieciowy, z miliardami interesów własnych o różnych wektorów i milionami zmiennych, można próbować to opanować (no, powiedzmy że zredukować niepewność decyzyjną). To znaczy, robią to np. korporacje/państwa czy też ich wywiady, służby (hm, a może to korporacje/państwa są wywiadów?) Ale napotykają wielu innych graczy, którzy mają własne interesy, ludzi, zmienne kontrolowane i nie. I znów się zapętlamy, znów wszystko się rozłazi po zbyt dużej liczbie niewiadomych, ale jednak zaczyna przypominać to jakąś mniej lub bardziej globalną grę.A tu już możliwe są małe czy większe spiski, no choćby wycelowane w samolot pełen wrogów.
    Dodatkowo - może i nie ma spisku jaszczuroludzi, ale chyba diabelska łapa miesza od czasu do czasu w tym kotle.
  • można oddziaływac nie wprost. Nie tyle promując swoich ludzi w kluczowych miejscach, ale eliminując nie swoich na przykład.
  • W orkresleniu "spisek" zawarty jest element tajnosci a nie jest tajne praktycznie nic z tego, co opowiadasz. Szpiegostwo istnieje ale jest go wiecej w filmach niz w realu. A ze prolom sie rzeczy wprost nie mowi? Istotnie sie nie mowi, by ich nie denerwowac. To w sumie nie ma wiekszego znaczenia - jakby prole wiedzialy, jak sie robi kielbase, tez by z tego nic nie pojely.

    Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
  • Cóś w tej zasadzie jest. Moja żona stwierdza, pół żartem, że im jestem głupszy tym wyżej awansuję i lepiej zarabiam. Ja się waham czy protestować, czy z pokorą jej przyznać rację. Inna rzecz, że mój temperament , poglądy i poczucie humoru popychają mni raczej do kontestacji i igrania z ważniejszymi ode mnie oraz z opinią ogółu. To z kolei powoduje, że stanowiska i pozycje zdarza mi się tracić częściej niż inym. No i otrzymuję po pewnym czasie, sporym stresie i strachu oraz znacznym wysiłkiem stanowiska i pozycje znacznie lepsze. Może Pan Bóg mnie po prostu lubi.
  • Oczywiście, stworzenie przekonania, że oto rządzi światem spisek, albo sieć spisków, nie do przeskoczenia, jest metodą na wyłączenie aktywności pewnej grupy osób, często nawet jakiejś cześci społeczeństwa. To jest stosowane w skali mikro również. Jeden z moich regionalnych konkurentów, ile razy go widzę (a to jest bardzo sporadyczne) zawsze mi nawija - ja to miałem roboty tu, tam, tu siedzę, mam układ taki, tam znam prezesów, tu jestem nie do ruszenia itp. Gada jak najęty, co dla mnie zawsze było zagadkowe, bo chłopie, jak gdzieś jesteś mocny to nie gadaj o tym. Ale to jest skuteczne, bo takie historyjki sprzedaje wszystkim i tworzy legendę gracza nie do ruszenia. Co jest bzdurą, bo istotnie wkręca się, ale większość jego pieprzenia jest naciągane. Najzabawniej jest jednak, kiedy ludzie historię sami dorabiają. I szukają spisku tam gdzie go nie ma. Cóz, może i tak.
    JORGE>
  • edytowano November 5
    A ja se podbiję, bo mam pewną teorię.
    Otóż zasada - im wyżej tym trudniej a rozum (a na pewno mądrość) nie idzie zawsze w parze z tym jak wysoko człowiek zajdzie - jest wspomagana, przynajmniej na szczeblach państwowych faktem wspierania rozmaitych ludzi przez rozmaite służby.

    Przykład -Tusk. Nie jest on skończonym idiotą oczywiście, ale geniusz z niego żaden. Miał natomiast pewną cechę którą wypominali mu wszyscy - od Lisa w "co z tą Polską" po pisowców czy nawet szuroprawicę. Otóż był leniem patentowanym - co było widać na każdym kroku.

    Jak zatem osoba leniwa i daleka od geniuszu mogła zajść tak wysoko?

    Ano w prosty sposób - komuś na tym zależało. Komuś - mam na myśli grupę interesów. Na przykład Rosja i Niemcy miały do pewnego stopnia wspólny interes w Polsce - nie dopuścić do władzy braci Kaczyńskich (co jak wiemy się nie udało), a potem im władzę odebrac (co jak wiemy się udało).

    I teraz - ambitny, inteligentny człowiek grozi tym że się zerwie łatwo ze smyczy i będzie prowadził własną politykę. Średnio rozgarnięty leń jest zainteresowany tym, by na raz objętym stanowisku trwać - i z grubsza niczym więcej. A jak pojawi się lepsze - zwiać bez wahania, bo nieważne kto po nim i co z projektem, przecież leniowi chodzi tylko o własną wygodę.

    I tak też - jeśli siły "wspomagające" są wystarczająco potężne by swój zamiar skutecznie przeprowadzić - winduje się ludzi średnio rozgarniętych, natomiast leniwych, gnuśnych, pozbawionych ambicji dokonania czegoś (ambicja sięga jedynie tego by zajmować odpowiedni stołek). Oczywiście miło gdyby byli odpowiednio próżni i pyszni, ale o to akurat w polityce bardzo łatwo.

    Ogólnie - zasada odwróconej racjonalności mi się podoba (jako obserwacja przyczynowo skutkowa, oczywiście wolałbym by się nie sprawdzała). Przykładów na to, że tak w istocie jest - od cholery. Kontrprzykładów stosunkowo mało.
  • [Usunięty użytkownik] napisal(a):
    Trochę Ci tę Zasadę Losie strywializuję, wybacz.
    ;)
    Bardzo celna jest uwaga
    los
    posiadanie wladzy w dzisiejszych czasach plynnej nowoczesnosci wymaga ciaglego zabiegania o utrzymanie wladzy. Ksiaze byl ksieciem z racji urodzenia i nie mogl przestac byc ksieciem, dyrektor moze latwo przestac byc dyrektorem i ciagle musi nad tym pracowac, by dyrektorem pozostac.
    i dopiero stąd wynika zasada
    los
    im wyzej, tym mniej rozumu
    Przykłady można mnożyć, poczynając od niewielkiego zakładu pracy, na Radzie Ministrów kończąc. Nieodmiennie działa zasada - awansuj kretyna, bo przynajmniej ci nie zagrozi. Widać to na każdym kroku.
    Im wyżej, tym mniej rozumu, za to bez porównania więcej cwaństwa. Że już o cnocie pokory nawet nie wspomnę. Sumienie zostało zagłuszone cyco?
    ciekawe!
  • TecumSeh napisal(a):
    Przykład -Tusk. Nie jest on skończonym idiotą oczywiście, ale geniusz z niego żaden. Miał natomiast pewną cechę którą wypominali mu wszyscy - od Lisa w "co z tą Polską" po pisowców czy nawet szuroprawicę. Otóż był leniem patentowanym - co było widać na każdym kroku.
    To już wiedział Chesterton - jeśli kogoś uznasz za lenia lub głupca, zrobi z tobą wszystko. Kto wszystkich przekona, że jest leniem lub głupcem - będzie rządzić światem.

  • los napisal(a):
    To już wiedział Chesterton - jeśli kogoś uznasz za lenia lub głupca, zrobi z tobą wszystko. Kto wszystkich przekona, że jest leniem lub głupcem - będzie rządzić światem.

    Chyba że faktycznie jest leniem i/lub głupcem.
    Tuskowi rządzić światem się nie udało.
  • całego wina nie wypije, z cąłym światem w gałę haratać nie będzie, za leniwy
    raz był w Peru
  • TecumSeh napisal(a):
    los napisal(a):
    To już wiedział Chesterton - jeśli kogoś uznasz za lenia lub głupca, zrobi z tobą wszystko. Kto wszystkich przekona, że jest leniem lub głupcem - będzie rządzić światem.

    Chyba że faktycznie jest leniem i/lub głupcem.
    Tuskowi rządzić światem się nie udało.
    Polską - udało się.
  • Owszem. Ale sądzę że to pewne siły go wypromowały właśnie dlatego że jest leniem, brak mu jakichkolwiek ambicji dokonania czegokolwiek, oraz nie ma żadnego kręgosłupa moralnego.
    Idealna marionetka - a jeśli tylko zboczy z wyznaczonego kierunku, dziecinnie łatwo go zrzucić ze stołka.
  • Przeczytaj https://pl.wikisource.org/wiki/Skradziony_list
    Pełen tych myśli sprawiłem sobie parę zielonych okularów, i poszedłem pewnego pięknego poranka, całkiem przypadkiem, do pałacu ministra. Znalazłem D. w domu ziewającego, przeciągającego się i udającego jak zwykle najwyższy stopień znudzenia. Tymczasem jest on człowiekiem bardzo energicznym — ale to jeno wtedy, kiedy go nikt nie widzi.
  • Ja rozumiem że bywa tak, że pewne cechy są udawane itp.
    Ale skąd wiemy że tak jest w przypadku Tuska?
    To że zaszedł wysoko? Stawiam tezę że mógł zaść mimo swoich wad, a może dzięki nim.
    Póki co nie widzę niczego co miałoby tę tezę obalić. Ale chętnie wysłucham argumentów że teza jest fałszywa.
  • loslos
    edytowano November 5
    Człowiek uznany za leniwego bardzo rzadko jest leniwy, człowiek uznany za głupiego bardzo rzadko jest głupi.

    Piosenka

  • los napisal(a):
    Człowiek uznany za leniwego bardzo rzadko jest leniwy, człowiek uznany za głupiego bardzo rzadko jest głupi.
    Być może. Jednak się to zdarza.
  • Zaraz, to jak bardzo głupi i leniwi musimy być my, skoro daliśmy sobą rządzić leniwemu i głupiemu Tuskowi?!
  • Kuba_ napisal(a):
    Zaraz, to jak bardzo głupi i leniwi musimy być my, skoro daliśmy sobą rządzić leniwemu i głupiemu Tuskowi?!
    Kłopot w tym, że gdyby go nie pompowano, to nie rządziłby nikim. Nawet jednoosobowym zespołem.
  • Można kogoś nie lubić, ale jak człowień posiada umiłowanie prawdy, to nie można ignorować prawdziwych argumentów przezeń używanych.

    Dowód pracowitości Ryżego Czudża był przytaczany i to niejednokrotnie. Było to szybkie nauczenie się angielskiego, gdy zarysowała się szansa na europejski stolec. Poza tym Ryży Czudż dba o formę fizyczną, co najmniej uprawia dżoging, co lenią rzadko się zdarza.
  • trep napisal(a):Dowód pracowitości Ryżego Czudża był przytaczany i to niejednokrotnie. Było to szybkie nauczenie się angielskiego, gdy zarysowała się szansa na europejski stolec.
    Po 50-tce. Ja chyba mam uzdolnienia językowe, skoro kilka z nich opanowałem biegle ale żadnego w wieku przekraczającym 20 lat.

  • los napisal(a):
    trep napisal(a):Dowód pracowitości Ryżego Czudża był przytaczany i to niejednokrotnie. Było to szybkie nauczenie się angielskiego, gdy zarysowała się szansa na europejski stolec.
    Po 50-tce. Ja chyba mam uzdolnienia językowe, skoro kilka z nich opanowałem biegle ale żadnego w wieku przekraczającym 20 lat.

    On za młodu wykonał gigantyczną pracę, aby biegle posługiwać się jednym z najtrudniejszych języków świata, co dla nietubylców jest osiągnięciem.

  • TecumSeh napisal(a): pewne siły go wypromowały właśnie dlatego że jest leniem, brak mu jakichkolwiek ambicji dokonania czegokolwiek, oraz nie ma żadnego kręgosłupa moralnego.
    Idealna marionetka - a jeśli tylko zboczy z wyznaczonego kierunku, dziecinnie łatwo go zrzucić ze stołka.
    ze wszystkim sie zgadzam, oprocz tego, ze ma ambicje. Pewnego typu ambicje. Charakterystyczne dla karierowicza.

  • Czy pracowitość, to nieustanna krzątanina, czy osiąganie założonych celów w założonym czasie i przy zakładanych kosztach?
  • Ja myślę, że pasuje do niego charakterystyka ministra D. z opowiadania Poe'a: ziewający, przeciągający się i udający jak zwykle najwyższy stopień znudzenia. Tymczasem jest on człowiekiem bardzo energicznym — ale to jeno wtedy, kiedy go nikt nie widzi.
  • Skoro wątek został podbity, pozwolę sobie na małą polemikę z fragmentem posta:

    Trzy - czlowieka rzeczy bliskie obchodza bardziej niz odlegle, dlatego im bedzie poswiecac wiecej wysilku. Czlowiek dba o sprawy swoje i swoich bliskich i je bedzie planowac na lata do przodu sprawom odleglejszym poswiecajac proporcjonalnie mniej wysilku. Dlatego teoria o iluminatach czy reptilionach planujacych rzeczy na stulecia do przodu i przeprowadzajacych zamiary z mordercza konsekwencja nie jest zgodna z ludzka natura. Jakie korzysci dla siebie miec bedzie taki spiskowiec z przeprowadzenia zamiaru, ktorego skutki pojawia sie za sto lat?

    Właściwie to nie będę tak 100-procentowo polemizował, bo sporo racji w przytoczonym stwierdzeniu jest, ale nie zgodzę się z tezą, że ludzie nie planują skutecznych posunięć na dziesięciolecia lub nawet stulecia do przodu.
    Kiedyś oglądałem "Boso przez świat". Wiem, że Cejrowski to żaden autorytet, nieraz zmyśla i koloryzuje, ale akurat to, o czym piszę, jest prawdą. Chodzi mianowicie o gaje korkowe w Portugalii. Dęby korkowe, z których uzyskuje się korek używany do robienia korków zatykających butelki, rosną bardzo powoli. Pierwszy raz można pozyskać korek dopiero po 25 latach od posadzenia! Co więcej, taki "młody" korek jest jeszcze słabej jakości. Porządny jest dopiero po jeszcze iluś latach. Taki dąb korkowy jest trwały, żyje 150-250 (!) lat. No i Cejrowski powiedział, że takie gaje sadzi się nie z myślą o sobie, ale co najmniej o dzieciach, a raczej wnukach. Jednakże takie sadzenie jest od stuleci praktykowane, a korek stał się popularnym materiałem. Doszło do tego, że "korkiem" zaczęto nazywać każdą zatyczkę do butelki, bez względu na materiał!
    Podobnie jest z niektórymi alkoholami. Wina dojrzewają latami. Jest nawet powiedzenie, że wino im starsze, tym lepsze. Podobnie jest z odmianą wódki - starką. Niegdyś był zwyczaj, by zacząć ją robić po urodzeniu syna, by można ją było pić na jego weselu!
    Jeśli chodzi o politykę, geniusz i niesamowicie perspektywiczne myślenie widoczne jest u pierwszych znanych historycznie władców naszego kraju. Mieszko I był geniuszem, który myślał na dziesięciolecia, a nawet stulecia do przodu. Świadczy o tym nie tylko chrzest, ale też wystaranie się o niezależne biskupstwo misyjne. Tym samym tropem poszedł Bolesław Chrobry, który załatwił arcybiskupstwo gnieźnieńskie. W Czechach, w których chrześcijaństwo było dużo wcześniej niż w Polsce, pierwsze biskupstwo ustanowione zostało kilka lat po polskim, i to zależne od arcybiskupstwa niemieckiego, a arcybiskupstwo erygowano dopiero w XIV wieku!
    Objawy perspektywicznego myślenia widać także u ostatniego Piasta na tronie - Kazimierza Wielkiego.

    Spiskowe teorie dziejów dotyczące iluminatów i tym podobne są oczywiście bzdurne, ale z innego powodu. Otóż nie uwzględniają "efektu motyla"! Życie jest "grą" tak skomplikowaną, że nie sposób precyzyjnie wszystko rozplanować i zrealizować z niebywałą szczegółowością. Zawsze wyskoczą jakieś pozorne drobiazgi, które pozmieniają sporo, zawsze mogą też wyskoczyć jakieś niespodzianki, jakieś "czarne łabędzie".
  • loslos
    edytowano November 5
    No nie, prowadzenie działań ze skutkami na dziesięciolecia to nie to samo co planowanie na dziesięciolecia. Sadzi się dęby korkowe nie w wyniku rozumowania "a jak posadzę, to mój wnuk..." tylko rutynowo - tak robił dziad, tak robił ojciec i tak robić przykazał, tak robią wszyscy sąsiedzi.
  • No akurat w przypadku Mieszka czy Bolesława nie da się tak powiedzieć.

    Przy czym to akurat byli wszechświatowej miary geniusze, więc można zwekslować, że wyjątek.
  • Cejrowski twierdził, że właśnie robi się z myślą o wnukach, no ale za mało wiem, by to rozstrzygać. Pozostają wszakże pozostałe przykłady - początki państwa polskiego, a zwłaszcza wino i starka. Starka miała "dojrzewać" w dębowej beczce na wesele syna. Wiele win otwartych i wypitych zostało wtedy, gdy ci, którzy je wlali w celu dojrzewania, już nie żyło.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.