Gieopolityka gupcze !!!

Nie wiem kim jest pan Bartosiak, nie wiem na ile jego rozeznanie geopolityczne ma profesjonalne umocowanie, ale posługuje się wiedzą i pojęciami, które w jakiś sposób naświetlają o co w geopolityce kaman. Uważam, że jest to ciekawe, i przynajmniej dla mnie, w pewnym sensie nowe, całościowe ujęcie sprawy. Jeżeli ktoś ma czas:



JORGE>
«134

Komentarz

  • bardzo ciekawe, ale trzeba traktować jako jedno z narzędzi do analizy, tym bardziej, że na przykład Chodakiewicz też używa geopolityki w narracji a wyciąga z niej inne wnioski. Generalnie rzecz biorąc - warto słuchać wszystkiego, co Bartosiak mówi, bo ma ciekawe informacje i punkt widzenia, ale nie traktować tego jako głosu objawionego.
  • Wspominałem o nim, bardzo dużo z tego co mówił na temat Rosji, Krymu w 2012/13 roku się sprawdziło. Teraz mówi tak: http://w534.wrzuta.pl/audio/3NquGeMxjxj/bezpieczenstwo_polski_na_arenie_miedzynarodowej_-_mec._jacek_bartosiak_-_18.05.2015_bialystok
  • edytowano October 2015
    Wysłuchałem.
    I jedna konkluzja. Jedna mi wystarczy.
    I Chiny i Rosja, i Stany, a i Niemcy - mają wizję (geopolityki i geogospodarki) siebie w świecie za 20, 50 lat.
    A bez rozpoznania strategicznego i operacyjnego to jest się ślepym.

    ps. jest jeszcze druga część "pogadanki"
  • Gdzieś 10% ludzi (oszacowanie metodologią "na oko") planuje coś w swoim życiu. Wielkie organizacje nie planują nic.

    Przez planowanie rozumiem nie plamienie papieru tylko werbalizowanie rzeczywistych zamiarów i bardziej lub mniej zborne działania na rzecz ich urzeczywistnienia.
  • Mówiąc "chiny" nie mam na myśli "wielkiej organizacji" ale
    tych kilkunastu, kilkudziesięciu ludzi mających rzeczywisty wpływ na rzeczywistość (rzeczywistą władzę).


  • Ci ludzie bardzo intensywnie pracują siedem dni w tygodniu i 24 godziny na dobę - nad utrzymaniem rzeczywistego wpływu na rzeczywistość (rzeczywistej władzy). Na nic innego czasu nie mają.
  • edytowano October 2015
    Hm miałem taką zabawne wydarzenie. Przeczytałem pewien artykuł o geopolityce w "Civitas Christiana" i z kolegą trochę o nim rozmawiałem. W naszym towarzystwie był akurat pewien psor no i zapytałem jego o zdanie na te geopolitycznme tematy. On, że się niewiele zna na tem ale rzekł, że słucha niejakiego Bartosiaka na jutube, który się temi kwestiami zajmuje zawodowo ... Późniey patrzymy na autora artykułu i to ten własnie Bartosiak... notabene ekpert Centrum analiz Klubu Jagiellońskiego (jak psor Los :)

    ostatnio są nowsze analizy sytacyji:


  • Z tym planowaniem to chyba nie do końca się rozumiemy. W biznesie planowanie to podstawa wszystkiego. Ale punktem wyjścia jest zawsze jedno - ile chcę zarobić w przyszłym roku (np. kiedy robi się rocznie założenia i budżety). Analizuje się rynek, swój potencjał i wchodzi exel. Taki a taki obrót na takiej a takiej marży, przy takich a takich kosztach. Ten dział ma przynieść tyle, tamten tyle, na tym produkcie/usłudze tyle wyciągniemy, wszystko schodzi w dół, aż do najniższego szczebla pracowników, których praca ma przynieść określony zysk. Ustala się też potencjalne inwestycje, narzędzia, dodatkowe koszty. Wszystko pod kątem założonego zysku. Każdy aspekt jest policzalny, problem w tym, żeby plany i wyliczenia były realne, przewidywały ryzyko itp. Żaden biznes nie może obyć się bez planowania, siłą rozpędu można, w którymś momencie wyrżnąć nagle w dno. Duże korporacje doszły w tym do mistrzostwa, graniczącego z obłędem. Ale dzięki temu zarabiają. To co napisałem jest chyba jasne, nie podciągamy tego pod planowanie ? Więc co to jest ?

    JORGE>
  • edytowano October 2015
    A jak się ma planowanie w geopolityce ? Jakieś parę lat temu przeczytałem książeczkę dla ludu, z której wywnioskowałem, że mocarstwa nie robią tego co chcą, a to co muszą. Żeby utrzymać dominującą pozycję na świecie, czy w jakieś części świata, albo w jakiejś dziedzinie, trzeba zachować (albo zdobyć) przewagę. Jeżeli faktycznie jest tak, że dominacja na morzach jest kluczowa, to imperium, które taką dominację posiada musi zareagować na konkurenta, który niebezpiecznie zagraża tej dominacji. I robi się plan i scenariusze. Plan może być nawet prosty, 10 nowych lotniskowców, nowa technologia rakiet średniego zasięgu, czy cośtam (nie znam się), ale to są już właśnie plany, które można rozbudować do wielowymiarowych i wielonurtowych koncepcji rozpisanych na lata (oczywiście bez przegięć, bo świat jest zbyt zmienny, żeby robić konstrukty na dziesięciolecia). Tak to widzę.

    JORGE>
  • KazioToJa napisal(a):
    bardzo ciekawe, ale trzeba traktować jako jedno z narzędzi do analizy, tym bardziej, że na przykład Chodakiewicz też używa geopolityki w narracji a wyciąga z niej inne wnioski. Generalnie rzecz biorąc - warto słuchać wszystkiego, co Bartosiak mówi, bo ma ciekawe informacje i punkt widzenia, ale nie traktować tego jako głosu objawionego.
    Pełna zgoda, szczególnie że to co podkreśla Przemko, coś się z jego analiz sprawdziło. W moim przypadku wszystko jest nowe, bo jak pisałem kiedyś, mnie gieopolityka, czy analizy rynków światowych zupełnie nie interesowały. Mam wiedzę zerową, więc jestem podatny na wszystkie ładnie sprzedane koncepcje. Póki co trafia do mnie wizja podziału geograficznego świata, to wydaje się spójne, i historia jakby tą prawidłowość potwierdza. Liczę na argumenty na nie.

    JORGE>
  • Od pewnej wielkości firm planowanie ma tylko aspekt literacki.
  • los napisal(a):
    Od pewnej wielkości firm planowanie ma tylko aspekt literacki.
    W małych firmach, narzędzia, systemy i procesy zaprojektowane przez korporacje, oczywiście stosowane z rozsądkiem i dopasowywane do skali, dają bardzo dobre wyniki. A co się dzieje później, co ten system rozwala, czynnik ludzki, czy zbyt duża ilość zmiennych, ilość materiału do analizy, ilość procesów ? O co chodzi ?

    JORGE>
  • Bartosiak z Nowej Konfederacji

    od mniej więcej roku go uważnie śledzę i polecam. Wreszcie widzę w Polsce geopolityczne ożywienie
  • edytowano October 2015
    JORGE napisal(a):
    A jak się ma planowanie w geopolityce ? Jakieś parę lat temu przeczytałem książeczkę dla ludu, z której wywnioskowałem, że mocarstwa nie robią tego co chcą, a to co muszą. Żeby utrzymać dominującą pozycję na świecie, czy w jakieś części świata, albo w jakiejś dziedzinie, trzeba zachować (albo zdobyć przewagę). Jeżeli faktycznie jest tak, że dominacja na morzach jest kluczowa, to imperium, które taką dominację posiada musi zareagować na konkurenta, który niebezpiecznie zagraża tej dominacji. I robi się plan i scenariusze. Plan może być nawet prosty, 10 nowych lotniskowców, nowa technologia rakiet średniego zasięgu, czy cośtam (nie znam się), ale to są już właśnie plany, które można rozbudować do wielowymiarowych i wielonurtowych koncepcji rozpisanych na lata (oczywiście bez przegięć, bo świat jest zbyt zmienny, żeby robić konstrukty na dziesięciolecia). Tak to widzę.

    JORGE>
    Geopolityka jest bardzo ścisła i prosta- geografia to naturalny szkielet polityki, która jest mięsem i ruchem
  • dyzio napisal(a):
    Geopolityka jest bardzo ścisła i prosta- geografia to naturalny szkielet polityki, która jest mięsem i ruchem
    Z mojego punktu widzenia to bardzo smutne. Bo widać, że czasy się zmieniają, a handele jest wszystkim. Zostałem wychowany (bez ostentacji i naciskania, tak naturalnie) w pogardzie do handele. A świat na nim zawsze będzie stał. Łeeeee ...

    JORGE>
  • JORGE napisal(a):
    los napisal(a):
    Od pewnej wielkości firm planowanie ma tylko aspekt literacki.
    W małych firmach, narzędzia, systemy i procesy zaprojektowane przez korporacje, oczywiście stosowane z rozsądkiem i dopasowywane do skali, dają bardzo dobre wyniki. A co się dzieje później, co ten system rozwala, czynnik ludzki, czy zbyt duża ilość zmiennych, ilość materiału do analizy, ilość procesów ? O co chodzi ?

    JORGE>
    Czynnik ludzki, zbyt duża ilość zmiennych, ilość materiału do analizy, ilość procesów. A przede wszystkim - atrakcyjność bycia na górze, co powoduje, że każdy choć trochę wyniesiony nad innych cały czas musi walczyć o swoją pozycję. I już na nic innego mu nie staje.

  • JORGE napisal(a):
    dyzio napisal(a):
    Geopolityka jest bardzo ścisła i prosta- geografia to naturalny szkielet polityki, która jest mięsem i ruchem
    Z mojego punktu widzenia to bardzo smutne. Bo widać, że czasy się zmieniają, a handele jest wszystkim. Zostałem wychowany (bez ostentacji i naciskania, tak naturalnie) w pogardzie do handele. A świat na nim zawsze będzie stał. Łeeeee ...

    JORGE>
    Wszyscyśmy syny tej ziemi.
    "...z targowiska nie bierz złota,
    to żydowska jest robota"
  • los napisal(a): A przede wszystkim - atrakcyjność bycia na górze, co powoduje, że każdy choć trochę wyniesiony nad innych cały czas musi walczyć o swoją pozycję. I już na nic innego mu nie staje.

    To aż tak ? Ja korporacje tylko znam od zewnątrz, jako ich klient/partner/petent, bo czasami nie wiem właściwie kim my jesteśmy w tym łańcuszku. Natomiast z rozbawieniem obserwowałem jak Polacy, na różnych szczeblach, rozpieprzali system. Po naszemu, czyli lody muszą być kręcone. Słupki się zgadzały, ale obok istniał inny świat. Znaczy bawiło to mnie do czasu, kiedy zaobserwowałem, że przez ten inny świat i my jesteśmy na oucie.

    No, ale wszystko do czasu. W jednej z korporacji przysyłali prezesów Holendrów, Belgów, Skandynawów, jak dzieci we mgle. Żarna korporacji mielą powoli, w końcu postawiono na Polaka, wszechstronnie wyszkolonego skurwysyna, który zrobił obóz pracy i wszystko trzyma za ryj. Nawet mu kibicuję.

    JORGE>

  • qiz napisal(a):
    Wszyscyśmy syny tej ziemi.
    "...z targowiska nie bierz złota,
    to żydowska jest robota"
    No tak, ale jeżeli my słabi jesteśmy w handele, a do tego to położenie (a może właśnie dlatego) , to chyba nic w tym świecie nie ugramy. I bym się wcale tym nie przejmował, bo niektóre zwycięstwa są niczym, problem jednak w tym, że jako naród marniejemy i to od bardzo dawna. Zaczynam domagać się zwycięstw, chociażby takich, które umożliwią nam zatrzymanie procesu ostatecznego zejścia ze sceny.

    JORGE>
  • JORGE napisal(a):
    los napisal(a): A przede wszystkim - atrakcyjność bycia na górze, co powoduje, że każdy choć trochę wyniesiony nad innych cały czas musi walczyć o swoją pozycję. I już na nic innego mu nie staje.

    To aż tak ?

    JORGE>

    A dlaczego miałoby być inaczej?

  • los napisal(a):
    JORGE napisal(a):
    los napisal(a): A przede wszystkim - atrakcyjność bycia na górze, co powoduje, że każdy choć trochę wyniesiony nad innych cały czas musi walczyć o swoją pozycję. I już na nic innego mu nie staje.

    To aż tak ?

    JORGE>

    A dlaczego miałoby być inaczej?

    Samoregulujący się system. Firmy są nastawione na zysk, im większe tym większy. Jeżeli wierchuszka jest zajęta jedynie utrzymaniem swojej pozycji, tym gorzej zarządza firmą, a to ma przełożenie na zyski. Właściciele, akcjonariusze, giełda nie lubią takich sytuacji. No, chyba że te wielkie pierdolniki niezależnie od zarządzania, siłą rozpędu, wielkością kapitału i dominacją na rynkach zawsze będą osiągały konkretne zyski. A rotacja prezesów jest wpisana w ten kołowrotek. Tyle, że świat tak nie działa, jak to było, układ pozostawiony sam sobie popada w stan coraz większego nieuporządkowania, tak ? Czyli pierdyknie to ?

    JORGE>

  • JORGE napisal(a):
    qiz napisal(a):
    Wszyscyśmy syny tej ziemi.
    "...z targowiska nie bierz złota,
    to żydowska jest robota"
    No tak, ale jeżeli my słabi jesteśmy w handele, a do tego to położenie (a może właśnie dlatego) , to chyba nic w tym świecie nie ugramy. I bym się wcale tym nie przejmował, bo niektóre zwycięstwa są niczym, problem jednak w tym, że jako naród marniejemy i to od bardzo dawna. Zaczynam domagać się zwycięstw, chociażby takich, które umożliwią nam zatrzymanie procesu ostatecznego zejścia ze sceny.

    JORGE>
    na moje oko do bycia potęgą handlową- oprócz bazy kapitałowej- niezbędna jest: doktryna (u nas brak), usieciowienie (u nas brak) i homogenność etniczno-kulturowa.

  • loslos
    edytowano October 2015
    JORGE napisal(a):
    los napisal(a):
    JORGE napisal(a):
    los napisal(a): A przede wszystkim - atrakcyjność bycia na górze, co powoduje, że każdy choć trochę wyniesiony nad innych cały czas musi walczyć o swoją pozycję. I już na nic innego mu nie staje.

    To aż tak ?

    JORGE>

    A dlaczego miałoby być inaczej?

    Samoregulujący się system. Firmy są nastawione na zysk, im większe tym większy.
    Z pieniędzmi jest jak z jedzeniem - dla człowieka głodującego jest to cel życia, głównym temat. Znane są przypadki byłych więźniów obozów koncentracyjnych, którzy wpadali w panikę do zemdlenia lub drgawek włącznie, kiedy uświadamiali sobie, że nie mają przy sobie żadnej żywności.

    Ale człowieka niegłodującego temat żywności zbytnio nie zajmuje. Dla firmy walczącej o życie zysk jest bardzo ważny. Jeśli firma ma pewną pozycję na rynku, żyje swoimi tematami, którymi praktycznie zawsze są intrygi.

  • O, proszę, znajome pomieszczenie :-) czyli Jaskinia Dedona.
  • Niezłe jajka są w Syrii. Mijają się aeroplany amerykańskie, ruskie i tureckie. I chyba nikt nie wie co z tym zrobić, wcale nie zdziwię się jak w końcu zaczną do siebie strzelać. Putin wsadził kij w mrowisko tą inwazją.

    JORGE>
  • los napisal(a):
    JORGE napisal(a):
    los napisal(a):
    Od pewnej wielkości firm planowanie ma tylko aspekt literacki.
    W małych firmach, narzędzia, systemy i procesy zaprojektowane przez korporacje, oczywiście stosowane z rozsądkiem i dopasowywane do skali, dają bardzo dobre wyniki. A co się dzieje później, co ten system rozwala, czynnik ludzki, czy zbyt duża ilość zmiennych, ilość materiału do analizy, ilość procesów ? O co chodzi ?

    JORGE>
    Czynnik ludzki, zbyt duża ilość zmiennych, ilość materiału do analizy, ilość procesów. A przede wszystkim - atrakcyjność bycia na górze, co powoduje, że każdy choć trochę wyniesiony nad innych cały czas musi walczyć o swoją pozycję. I już na nic innego mu nie staje.

    A to dobre. U mnie teraz w obiekcie mamy nowego dyrektora, fhącuza natuhalmą, który w inaugurującym przemówieniu do ludu zapowiedział ciężką, mądrą pracę dla Polski, pahdą, firmy, walkę o wyniki i jeszcze lepsze wyniki, i... jeszcze lepsze wyniki, i facio zrobił faktycznie niezłe wrażenie. Inteligentny, kompetentny, bliski, mądry. Po czym w ogóle nie angażuje się w pracę operacyjną, ma, że tak peem, wy.....ne. Interesuje go JEDYNIE własne nazwisko umieszczone w odpowiedniej, dajmy na to, konfiguracji, zero zainteresowania realem, tym żyje plebs. Tam na górze oni snują sieci. Sieci intryg!
  • NIezła ta akcja z wystrzeleniem 26 pocisków manewrujacych z morza Kaspijskiego. Wystrzelone z niemal kutrów, zasięg do 2600km. (podobno, podobno) Na forach militarnych opadły wszystkim szczęki. nie mówiąc już o wnioskach politycznych.
  • Kto strzela? Nic nie słyszałem (!) !
  • Kurdowie nakręcili, jak lecą owe rakiety
  • Putin może przeszarżować. Nad Bałtykiem, czy nawet wokół UK to sobie ruskie migi latają jak chcą. Tamtejsze generalicje, rządy i NATO coraz to innym głosem "wyrażają zaniepokojenie" i ewentualnie "przechwytują" czyli tyle co nic.To przechwytywanie bowiem oznacza tylko tyle że czasem tych ruskich zobaczą i są w stanie podlecieć blisko. To chyba nie jest jakiś imponujący wyczyn nad własnym terytorium? Turcy są zdolni poprostu zestrzelić intruza. Podobnie jak Putin sa gotowi zrobić to dla prestizu i podgrzania atmosfery politycznej w Turcji. Ewentualne konsekwencje przyjdą później i wtedy będą się martwić.Przeciez wiedzą, ze nie jest im potrzebny żaden tam artykuł 5-ty czy jakikolwiek układ, aby Izrael i USA były zmuszone wystąpić po ich stronie.
  • Ostatnio (chyba) Breedlove oświadczył, że w Obwodzie Kaliningradzkim jest tyle wojska, że Sowiet może po prostu zablokować całe Morze Bałtyckie. Skoro może, to w sensie politycznym i wojskowo-planistycznym ono jest już odcięte.
  • Jeśli chodzi o Baltyk to warto pamiętać, że on jest przez NATO zablokowany od jego powstania (NATO nie morza ). Rosjanie chba też chcieliby pływać do Petersburga i Narvy oraz do samego Królewca.Podobnie mają na Morzy Czarnym. Troche mnie zastanawia to zaniepokojenie obecnoscia Roisjan w Syrii skoro muszą tam płynąć przez cieśniny tureckie lub latać od strony Iranu i Kurdystanu, albo przez Gruzję.
  • Nic nie rozumiem, Bartosiak mówi że w interesie USA jest silna Rosja, aby odciągać Chiny od ekspansji na morze południowochińskie. A foxmulder pisze, że USA wciągają Rosję w konflikt żeby zrobić większą zadymę, ale to na pewno osłabi też Rosję.
  • Bartosiak ma rację, a Rosja chce się drogo sprzedać
  • A ja nie rozumiem Turcji. Podczas ostatniej wizyty taysza Putę premieruk Erdogan miał czerwoniutkie usta od słynnych hemoroidów zacnego gościa.
    Turkom Amerykańce są potrzebni do dolarów i zabijania Kurdów, no bo do czegóż jeszcze? Co innego Eskimoland, oni nawet wodę muszą ssać z Trucji.

    Tagwiędz konflikt bisurmańsko-sowiecki wsadziłbym sobie w baśnie tysiąca i jeden nocy.
  • dyzio napisal(a):
    Bartosiak ma rację, a Rosja chce się drogo sprzedać
    Nie ma racji. Usańcy nie chcą kupić. Zamiast tego pchają broń na Ukrainę.
  • Przebiegłem w pamięci intrygi, w których dane mi było uczestniczyć albo które poznałem lepiej niż przypadkowy spektator. Wzmacnia się tylko bezwarunkowego sojusznika i to niechętnie i z zabezpieczeniami. Nigdy kogoś tylko dlatego, że jest wrogiem naszego wroga.
  • CzarnyPijar napisal(a):
    Nie ma racji. Usańcy nie chcą kupić. Zamiast tego pchają broń na Ukrainę.
    Bartosiak mówi, że nadchodzi nowa Jałta i dzielone będą przyszłe strefy wpływów, dzielić będą oczywiście ci którzy mają największy udział w ustaleniu pokoju na świecie - no i dlatego Rosja pcha się tu i tam, żeby świat przypadkiem ich nie pominął. USA na razie to sobie jeszcze mogą ale za parę lat Chiny będą zbyt silne i jankesi zwyczajnie nie będą mieli wyboru jak się z Ruchami dogadywać. O ile (a) Ruchy do tego czasu dociągnąć w kupie (Bartosiak w to powątpiewa i widzi w tym wielką historyczną szansę Polski), (b) w Chinach coś nie rąbnie.

    Inauguracyjny wykład na SGGW był w tym roku ciekawy, otóż ok. 2040/50 roku na ziemi ma być 10 miliardów ludzi, to jest 3 miliardy więcej niż teraz ale to będzie już inny świat i aby te dodatkowe 3 miliardy wykarmić światowa produkcja żarcia będzie musiała wzrosnąć prawie o 100%.

    I to wcale nie jest takie proste, albowiem rolnictwo tzw. wysokowydajne w rzeczywistości jest cholernie niewydajne, szacuje się że całkowity koszt energetyczny wyprodukowania 1kcal przez rolnictwo typu amerykańskiego wynosi ok 6-7 kcal. A my tu w środku Europy mamy największy placek czarnoziemów na ziemskim globie, i sprzyjający klimat. Sama Polska jest w stanie wykarmić 100 milionów ludzi, czytałem.
  • CzarnyPijar napisal(a):
    dyzio napisal(a):
    Bartosiak ma rację, a Rosja chce się drogo sprzedać
    Nie ma racji. Usańcy nie chcą kupić. Zamiast tego pchają broń na Ukrainę.
    Po prostu podbijanie stawki.

    demonstracja Rosji akurat silami morskimi też nie jest przypadkowa
  • Wczorajszy Bartosiak:
  • Hubert Kozieł twierdzi, że Putler polegnie na piaskach Syrii. Dużo w tym racji. Z muslimamy nie da się wygrać, chyba że bronią atomową.
  • CzarnyPijar napisal(a):
    Hubert Kozieł twierdzi, że Putler polegnie na piaskach Syrii. Dużo w tym racji. Z muslimamy nie da się wygrać, chyba że bronią atomową.
    Nie kuś, nie kuś...
  • Marek Jan Chodakiewicz jedzie naszym niewolnictwem i naszą winą za całą sytuację jeszcze mocniej niż los. Do tego też puka się w czoło w kontekście spisków.

    JORGE<
  • JORGE napisal(a):
    Marek Jan Chodakiewicz jedzie naszym niewolnictwem i naszą winą za całą sytuację jeszcze mocniej niż los. Do tego też puka się w czoło w kontekście spisków.

    JORGE<
    chyba wręcz przeciwnie, jedzie nazwiskami spiskowców czasami.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.