Warren Zevon - The Envoy

A na wieczór, trochę muzyki rokendrolowej.



W jakiś dziwnie rzewno-posępny nastrój mię ten kawałek wprowadza. Owoż, jest gdzieś tam w oddali moczarstwo, które, whenever there's a crisis, wysyła tam swojego wysłannika, czy to Damaszek, czy Dżeruzlem, czy wreście El Salwador. Gdziekolwiek jest zagrożenie dla World Peace czy nuklearne armsy, tamże Prezydent wysyła specjalnego wysłannika w beżowej jesionce, który ma gdzieś za pazuchą ukrytą tajną letalną broń.

Jak z bajki historia.

Z perspektywy państwa, które ze zdumieniem zauważa, że jeszcze istnieje - i nie za bardzo w to wierzy - jest czymś niesamowitym, że jakieś inne państwo może w ogóle posiadać tak szeroką perspektywę, zajmować się tyloma sprawami jednocześnie i ogarniać tyle punktów zapalnych.

Najlepsze zaś, że tytułowa postać jest postacią jak najbardziej autentyczną, do tego katol z Libanu :) co ładnie współbrzmi z ostatnim wezwaniem: "Poślij mnie!"

https://en.wikipedia.org/wiki/Philip_Habib

Komentarz

Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.