Aktualności, newsy, krótkie wiadomości teksowe

1148149151153154159

Komentarz

  • Michał5 napisal(a):
    Mario , Naimski miał okazję zaprezentować siebie i swój dorobek w RM .
    I były to doskonałe wystąpienia,
    Podobnie , Antoni Macierewicz. Wielokrotnie
    Naprawdę słuchało ich mnóstwo osób
    Halo -tu ziemia!! W Warszawie powszechnie słuchają Radia Maryja? Koleżanka tak serio. No pewnie że jakby startował w Nowym Sączu to by wygrał. Między innymi dlatego że tam słuchają.
  • wielokrotnie do RM dzwonią słuchacze z Warszawy, Audycje zwane Rozmowy Niedokończone są permanentnie odsłuchiwane we wrażych mediach i cytowane wybiórczo..
    Rozmowy z ludźmi muzyki czy literatury polskiej to audycje na najwyższym w Polsce poziomie. Są tam zapraszani profesorowie literatury i historii literatury polskiej, muzykologowie, przypominam o Siemaszkach wiele lat temu...tak na szybko. Audycje z prof Jacybą Onyszkiewiczem były absolutnie fenomenalne.
    Wystarczy najpierw poszukać w wyszukiwarce ... a poźniej po prostu posłuchać.
  • Maria napisal(a):
    Michał5 napisal(a):
    Mario , Naimski miał okazję zaprezentować siebie i swój dorobek w RM .
    I były to doskonałe wystąpienia,
    Podobnie , Antoni Macierewicz. Wielokrotnie
    Naprawdę słuchało ich mnóstwo osób
    Wiedziałam, że ktoś to napisze, dlatego świadomie pominęłam.
    Tylko powiedz, ilu wyborców z Warszawy słucha tych mediów?
    Nawet Rafał ich nie zna :D


    redaktorzy GW :)


  • Maria napisal(a):
    Zima napisal(a):
    Zaiste kol. Maria uważa że najlepszym spożyciem czasu Piotra Naimskiego jest jego udział w głosowaniach dot. karania za pedofilie, powiększenia śmego parku krajobrazowego, melioracji gruntów, odbudowy pałacu saskiego?
    Zaiste, nie miałabym nic naprzeciw. Do tej pory to robił i Polska znakomicie na tym wychodziła. Gdzieś w wątku o Nowogrodzkiej wypisałam wiele efektów pracy, którą Piotr równolegle do sejmowania prowadził. Kolega raczy sobie przeczytać, bo mi się nie chce powtarzać. W skrócie - zapewnił nam wszystkim bezpieczeństwo strategiczno-energetyczne. Dał radę. No, po prostu okrąglak go nie zmógł. Dziw nad dziwy.
    Zima napisal(a):Ja Naimskiego wyżej cenię niż okrąglak. Znacznie wyżej.
    Kolega daruje, ale że jesteśmy dorośli, to odpowiem jak dorosłemu - pieprzenie kotka za pomocą młotka.
    Kolega nie tylko bagatelizuje sprawę, o której piszę wyżej, ale najwyraźniej nie ma pojęcia o pracy - piszę o rzetelnej pracy - posła.
    Jednym z najwyższych wskaźników "upisiowienia" może się pochwalić okręg piotrkowski. 56,21% głosów = 6 z 9 mandatów zdobytych przez PiS. Pewnie są inne lepsze, ale raczej nie w centrum. Najwyżej Rozum mnie poprawi :D
    Jakaś dziwność na mapie Polski.
    Jak myśli Kolega, dlaczego?
    Nie znam dokładnej liczby spotkań Antoniego Macierewicza, które w ciągu całej kadencji odbył ze swoimi wyborcami, spraw, którymi się zajmował, problemów, które rozwiązywał. Ale zapewniam - było tego bez liku, były regularne nawet wówczas, gdy pełnił obowiązki MON. W domu go praktycznie nie było.
    Nie miało to przełożenia na te procenty?

    Zatem proszę nie p...ć, że praca posła, to machanie ręką w okrąglaku.
    No, chyba że się ma taką Lichocką czy bratanka pewnego prominenta.
    I wtedy dosyć szybko, najdalej po dwóch kadencjach wybory się przegrywa.
    W moim dowodzie adres zamieszkania to Sulejów. A parafia chrztu to św. Anna w Smardzewicach. Antoniowy matecznik. Nie musi mnie koleżanka oswiecac w temacie piotrkowskiego okręgu. Dodam że doroczne zjazdy Klubów GaPola w ośrodku Dresso w Sulejowie też wzmacniają przekaz. Od kilku lat zjazy przeniesione do Spały, też w okręgu Antoniego Macierewicza.

    Oczywiście że wynik zacny. Ale od ilu kadencji AM związany jest z okregiem? A od ilu PN?
  • Jednym z najwyższych wskaźników "upisiowienia" może się pochwalić okręg piotrkowski. 56,21% głosów = 6 z 9 mandatów zdobytych przez PiS. Pewnie są inne lepsze, ale raczej nie w centrum.
    Radom 57,82%. Też 6 z 9. Odrobinę tylko na wschód od Piotrkowa.

    Niewybranie Naimskiego w Warszawie to jest raczej problem "silnej lokomotywy". W przypadku Warszawy taką "lokomotywą" był JarKacz, który zebrał przeważającą większość głosów oddanych na partię. A w cieniu "lokomotywy" mamy posłów wchodzących przy niewielkiej liczbie zebranych głosów. Siłą rzeczy dość przypadkowo. Ten, kto zdoła dodatkowo zmobilizować z tysiąc głosów swojej koterii czy sympatyków, ten wchodzi. Podobna sytuacja była w Krakówku. Gdzie lokomotywą była Wassermannówna, a w jej cieniu taki Gowę weszedł na 2 tysiącach głosów...
    Zapewne wyborcy JarKacza w Warszawie woleliby Naimskiego niż jakąś Gosiewską, no ale dwukrotnie głosować nie mogli. Takoż i wyborcy Wassermannówny mogli sobie życzyć inne ogony, niż Gowę... i co z tego.

    Natomiast z pewnością można było znaleźć dla Naimskiego taki okręg wyborczy, z którego weszedłby bez większego wysiłku.


  • Miał taki okręg w Sączu i z jakiegoś powodu przenieśli go do Warszawy.
  • To powtórzę - brak demokracji wewnątrzpartyjnej. Jakby była to możliwe byłyby przynajmniej dwa mechanizmy:
    - Wewnątrzpartyjna, ale widoczna publicznie dyskusja o kandydatach i ich wewnętrzne kampanie wyborcze o znalezienie się na listach kandydatów. Dzięki temu staliby się bardziej znani i musieliby się starać o poparcie członków partii a nie tylko wodza i dworu. Musieliby być bardziej samodzielni i wyraziści. Siła rzeczy dobór byłby inny. Odpadałyby bezbarwne miernoty. No może nie wszystkie - te bogatsze z zapleczem pijarowym mogłyby przejść, ale przynajmniej byłaby za nimi jakaś siła. Na przykład siła pieniądza. Ta siła zostałaby ujawniona przez konkurentów już na etapie kampanii.
    - Listy "partyjne" mogłyby być bez numerów - alfabetyczne lub losowe.Można by było wyborcom danej partii stworzyć realny przymus wyboru osoby z listy. Z kolei kandydatom stworzyłoby to przymus aktywnego uczestnictwa w kampanii.
    Dodam że listy z kilkunastoma kandydatami na 2-3 miejsca biorące uważam za bezsensowne. O co w tym chodzi? O kasę na kampanię? O symboliczne wyróżnienie przez wodza?
  • @Zima - faktycznie, nie muszę Kolegi oświecać. W żadnym temacie. Na szczęście również nie muszę z Kolegą dyskutować. Dyskusja, jak wiadomo polega na wymianie argumentów.
    I to by było na tyle.
  • Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa w spr. wypowiedzi abp. Jędraszewskiego nt. tęczowej zarazy.
  • Pedzta mie lutkowie ino tak kąkretno ktusz wyciomg i zeskomd akuratno tegusz Banasia na precesa nika. Pszeca on picowi zrobieł na ten tychmiast -10 do prectiżu. A pszypaszczam isz dopirosz tera zdrowosz nabroji.

    I czemusz jegusz pszedtę nie pszećwietleli na dziesiomto strone. Po wuj takiesz sużby kture swegusz nie umiejo zlustreć. Chibasz jak ktuś kce zosteć ajętę rectauracji sejmowej to go wiency badajo na te okolicznoś.

    Zażondywem opświecenia!
  • Zdziwiłbym się gdyby tą osobą NIE był Gowin.
  • Rafał napisal(a):
    To powtórzę - brak demokracji wewnątrzpartyjnej. Jakby była to możliwe byłyby przynajmniej dwa mechanizmy:
    - Wewnątrzpartyjna, ale widoczna publicznie dyskusja o kandydatach i ich wewnętrzne kampanie wyborcze o znalezienie się na listach kandydatów. Dzięki temu staliby się bardziej znani i musieliby się starać o poparcie członków partii a nie tylko wodza i dworu. Musieliby być bardziej samodzielni i wyraziści. Siła rzeczy dobór byłby inny. Odpadałyby bezbarwne miernoty. No może nie wszystkie - te bogatsze z zapleczem pijarowym mogłyby przejść, ale przynajmniej byłaby za nimi jakaś siła. Na przykład siła pieniądza. Ta siła zostałaby ujawniona przez konkurentów już na etapie kampanii.
    - Listy "partyjne" mogłyby być bez numerów - alfabetyczne lub losowe.Można by było wyborcom danej partii stworzyć realny przymus wyboru osoby z listy. Z kolei kandydatom stworzyłoby to przymus aktywnego uczestnictwa w kampanii.
    Dodam że listy z kilkunastoma kandydatami na 2-3 miejsca biorące uważam za bezsensowne. O co w tym chodzi? O kasę na kampanię? O symboliczne wyróżnienie przez wodza?
    Skutkiem tego będzie wybór do sejmu osób ,które mają szczęście. Liczba osób interesujących się polityka i znających nazwiska polityków wielka nie jest . Ci co wylosują pierwsze pozycje wejdą. Ewentualnie Ci ,którzy zmienią nazwisko na Aadamski.
  • Projekt "Stop pedofilii" skierowany do dalszych prac. "Zrównanie edukacji seksualnej z pedofilią"

    ^ tak trzymać.
  • SigmundvonBurak napisal(a):
    Rafał napisal(a):
    To powtórzę - brak demokracji wewnątrzpartyjnej. Jakby była to możliwe byłyby przynajmniej dwa mechanizmy:
    - Wewnątrzpartyjna, ale widoczna publicznie dyskusja o kandydatach i ich wewnętrzne kampanie wyborcze o znalezienie się na listach kandydatów. Dzięki temu staliby się bardziej znani i musieliby się starać o poparcie członków partii a nie tylko wodza i dworu. Musieliby być bardziej samodzielni i wyraziści. Siła rzeczy dobór byłby inny. Odpadałyby bezbarwne miernoty. No może nie wszystkie - te bogatsze z zapleczem pijarowym mogłyby przejść, ale przynajmniej byłaby za nimi jakaś siła. Na przykład siła pieniądza. Ta siła zostałaby ujawniona przez konkurentów już na etapie kampanii.
    - Listy "partyjne" mogłyby być bez numerów - alfabetyczne lub losowe.Można by było wyborcom danej partii stworzyć realny przymus wyboru osoby z listy. Z kolei kandydatom stworzyłoby to przymus aktywnego uczestnictwa w kampanii.
    Dodam że listy z kilkunastoma kandydatami na 2-3 miejsca biorące uważam za bezsensowne. O co w tym chodzi? O kasę na kampanię? O symboliczne wyróżnienie przez wodza?
    Skutkiem tego będzie wybór do sejmu osób ,które mają szczęście. Liczba osób interesujących się polityka i znających nazwiska polityków wielka nie jest . Ci co wylosują pierwsze pozycje wejdą. Ewentualnie Ci ,którzy zmienią nazwisko na Aadamski.
    No dobra niech będą listy. To nie jest istota sprawy. Istotą jest dobór na listy. Jakby była kampania wewnątrzpartyjna i wybory kandydatów to listę mogłyby ustawiać te wybory.
  • edytowano October 17
    Gnębą napisal(a):
    Pedzta mie lutkowie ino tak kąkretno ktusz wyciomg i zeskomd akuratno tegusz Banasia na precesa nika. Pszeca on picowi zrobieł na ten tychmiast -10 do prectiżu. A pszypaszczam isz dopirosz tera zdrowosz nabroji.

    I czemusz jegusz pszedtę nie pszećwietleli na dziesiomto strone. Po wuj takiesz sużby kture swegusz nie umiejo zlustreć. Chibasz jak ktuś kce zosteć ajętę rectauracji sejmowej to go wiency badajo na te okolicznoś.

    Zażondywem opświecenia!
    To jest cholera kret jakiś. On naprawdę w tym momencie robi straszną destrukcję. Służby oczywiście są do niczego. Może jednak dlatego że miały na niego szlaban. Jakby to był poważny kraj, wedle definicji losa, to albo by się gość podał do dymisji w ciągu tygodnia labo by poważnie zapadł na zdrowiu, może nawet bardzo poważnie.
    PS: Mam nadzieję że powody dla których to się nie dzieje to raz potrzeba odczekania bo sprawa zbyt głośna i na widoku oraz dwa że służby musi Mario na powrót zdyscyplinować bo co poniektórzy służbiści mogli byli się ustawiać już pod kierownictwo z totalnej i trzeba najpierw się rozejrzeć i małą czystkę zrobić.
  • Rafał napisal(a):
    Jakby to był poważny kraj, wedle definicji losa, to albo by się gość podał do dymisji w ciągu tygodnia labo by poważnie zapadł na zdrowiu, może nawet bardzo poważnie.
    A ja obstawiam, że koleżka jest właśnie pierwszym z zapalników podłożonych przez krety i przetrwa wszystkich pisiorów na stanowisku.

  • Rafał napisal(a):
    służby musi Mario na powrót zdyscyplinować bo co poniektórzy służbiści mogli byli się ustawiać już pod kierownictwo z totalnej i trzeba najpierw się rozejrzeć i małą czystkę zrobić.
    Rafał, Ty to mnie umiesz rozbawić. Nawet późną porą ;)
    To kto ma te służby dyscyplinować, powiadasz? Ulubiony człowiek do zadań specyalnych pąprezidenta?! Któremu, choć alkogolik, o czym już wszyscy wiedzą powierzono na dodatek tekę MSW?
    By żyło się lepiej.
    Noji na pewno, by było jak było.
    Tiaaa...
  • Maria napisal(a):
    Któremu, choć alkogolik, o czym już wszyscy wiedzą
    Na ten pszykład ja osobisto niczegusz nie wiedziełem i peem isz zapoczuwam sie zaskiknięty.

  • No chodzą takie słuchy. Jeśli jednak jest tak źle, a on awansuje z namaszczenia JarKacza to biada. Pisowni biada bo niekoniecznie mnie, Kolezenstwu czy Polsce.

    A może jednak nie biada tylko bieda. Bo ja z praktyki zarządzania wiem że zarządzanie kadrami wbrew pozorom nie polega wyłącznie na doborze idealnych kandydatów. Jeszcze ważniejsze jest osiągać efekty takimi kadrami jakie są. Ostatnimi laty mam pewien wpływ na dobór kadry. Przez lata jednak, lata u postkomuszych wujow, nie miałem. I nauczyłem się kroić z takiej materii jaką była. Alkoholik też bywa trzeźwy i można z niego coś wykrzesać. Prawda że trudniej niż z trzezwego. Lepszy uczciwy i fachowy pijus niż trzeźwy skurwysyn. Z konieczności więc lub zaniedbania ma PiS pijaka przeciw najpewniej trzezwemu i sprytnemu skurwysynowi.
  • Wg mnie największa bieda w tym, że po wygranych wyborach takie tu biadolenie. I myślałem, że to biadolenie to będzie mniej więcej za trzy lata, ale skoro już teraz takie biadolenie, to już wiadomo, że teraz czekają mnie trzy lata biadolenia i potem rok megabiadolenia.
  • Oczywiscie. Sa powody do radosci i sa do biadolenia. Do biadolenia szczegolnie wtedy gdy sa powtarzane kolejny raz te same glupie bledy a przeciwnik odbudowuje sily. Podobno PuS slucha Polakow. Jak wielu bedzie biafolic to moze cos poprawi.
  • edytowano October 18
    trep napisal(a):
    Wg mnie największa bieda w tym, że po wygranych wyborach takie tu biadolenie. I myślałem, że to biadolenie to będzie mniej więcej za trzy lata, ale skoro już teraz takie biadolenie, to już wiadomo, że teraz czekają mnie trzy lata biadolenia i potem rok megabiadolenia.
    W większości użytkownicy tego forum są sformatowani braunowo-koriwnowsko. Dla większości PiS jest trochę przykrym wyborem, głosem rozsądku w skołatanej głowie niż przekonaniem. Co dobrze ogólnie świadczy o użytkownikach i ich inteligencji (potrafimy wybrać priorytety), ale jednak pewien dyskomfort jest.

  • trep napisal(a):
    Wg mnie największa bieda w tym, że po wygranych wyborach takie tu biadolenie. I myślałem, że to biadolenie to będzie mniej więcej za trzy lata, ale skoro już teraz takie biadolenie, to już wiadomo, że teraz czekają mnie trzy lata biadolenia i potem rok megabiadolenia.
    Zasadniczo to my nie wiemy o czym piszemy., mówimy, oceniamy. To dotyczy całości społeczeństwa, które nie wiem, wypaczyła komuna ? Uważamy, że mamy prawo do oceny, komentowania, podsumowania z pozycji eksperckich. Właściwie w każdej dziedzinie życia. Realna ocena polityki, ocena tego co np. w przypadku PiS dało się zrobić, zrobiono, jakie są faktycznie uwarunkowania, jakie są mechanizmy, przekracza możliwości praktycznie wszystkich użytkowników tego forum. Ot chociażby przez fakt, że nie mamy wiedzy insajderskiej, ani nigdy politykami nie byliśmy. I ok, można rozmawiać, ale z radykalnym ocenami to bym się powstrzymał.

  • edytowano October 18
    JORGE napisal(a):
    trep napisal(a):
    Wg mnie największa bieda w tym, że po wygranych wyborach takie tu biadolenie. I myślałem, że to biadolenie to będzie mniej więcej za trzy lata, ale skoro już teraz takie biadolenie, to już wiadomo, że teraz czekają mnie trzy lata biadolenia i potem rok megabiadolenia.
    Zasadniczo to my nie wiemy o czym piszemy., mówimy, oceniamy. To dotyczy całości społeczeństwa, które nie wiem, wypaczyła komuna ? Uważamy, że mamy prawo do oceny, komentowania, podsumowania z pozycji eksperckich. Właściwie w każdej dziedzinie życia. Realna ocena polityki, ocena tego co np. w przypadku PiS dało się zrobić, zrobiono, jakie są faktycznie uwarunkowania, jakie są mechanizmy, przekracza możliwości praktycznie wszystkich użytkowników tego forum. Ot chociażby przez fakt, że nie mamy wiedzy insajderskiej, ani nigdy politykami nie byliśmy. I ok, można rozmawiać, ale z radykalnym ocenami to bym się powstrzymał.

    Cześć użytkowników naszego forum jak gdyby tęskni za jakąś wyimaginowaną "prawdziwie prawicową" i "prawdziwie katolicką" prawicą. Niestety, takowa w polskiej przestrzeni politycznej nigdy nie zaistniała inaczej niż jako formacja agenturalna lub "szurowska" vide kuce, ciasteczkowcy, ruchy brałna itp.

    Przy okazji nieomal każdych wyborów pytam się tych ze wstrętem głosujących na PIS o wskazanie mi tej prawdziwej prawnicy, na którą mógłbym z czystym sumieniem zagłosować. Jakoś nigdy nie doczekałem się konkretnej odpowiedzi...

    Ma racje Dyzio mówiąc o mysleniu niepolitycznym
  • Pomarzyć dobra rzecz. Czasem marzenia spełniają się. A większość excathedrantów marzy o wielkiej i sprawiedliwie rządzonej Polsce :)
    Ideał, do którego dążą całkiem nieidealni ludzie.
  • Bardzo ciekawe ćwierknięcie:image
  • ms.wygnaniec napisal(a):
    Bardzo ciekawe ćwierknięcie:image
    Przepraszam, ale chyba nie dotarło do mnie co tu jest ciekawe...
  • MarianoX napisal(a):
    JORGE napisal(a):
    trep napisal(a):
    Wg mnie największa bieda w tym, że po wygranych wyborach takie tu biadolenie. I myślałem, że to biadolenie to będzie mniej więcej za trzy lata, ale skoro już teraz takie biadolenie, to już wiadomo, że teraz czekają mnie trzy lata biadolenia i potem rok megabiadolenia.
    Zasadniczo to my nie wiemy o czym piszemy., mówimy, oceniamy. To dotyczy całości społeczeństwa, które nie wiem, wypaczyła komuna ? Uważamy, że mamy prawo do oceny, komentowania, podsumowania z pozycji eksperckich. Właściwie w każdej dziedzinie życia. Realna ocena polityki, ocena tego co np. w przypadku PiS dało się zrobić, zrobiono, jakie są faktycznie uwarunkowania, jakie są mechanizmy, przekracza możliwości praktycznie wszystkich użytkowników tego forum. Ot chociażby przez fakt, że nie mamy wiedzy insajderskiej, ani nigdy politykami nie byliśmy. I ok, można rozmawiać, ale z radykalnym ocenami to bym się powstrzymał.

    Cześć użytkowników naszego forum jak gdyby tęskni za jakąś wyimaginowaną "prawdziwie prawicową" i "prawdziwie katolicką" prawicą. Niestety, takowa w polskiej przestrzeni politycznej nigdy nie zaistniała inaczej niż jako formacja agenturalna lub "szurowska" vide kuce, ciasteczkowcy, ruchy brałna itp.

    Przy okazji nieomal każdych wyborów pytam się tych ze wstrętem głosujących na PIS o wskazanie mi tej prawdziwej prawnicy, na którą mógłbym z czystym sumieniem zagłosować. Jakoś nigdy nie doczekałem się konkretnej odpowiedzi...

    Ma racje Dyzio mówiąc o mysleniu niepolitycznym
    Twierdzenia jakoby trzeba było mieć wiedzę ekspercka do oceny polityków i polityki są za daleko idące jeśli w ogóle uprawnione. Jeśli się zgodzimy że polityka to rozsądna troska o dobro wspólne to do oceny nie trzeba ekspertów. Powiedziałbym że wręcz przeciwnie - powinni się od tej oceny trzymać z daleka. Dobra wspólnego nie definiują bowiem eksperci tylko wyborcy - obywatele. To oni są w pewnym sensie ekspertami w tej dziedzinie. Problemem jest określenie "wspólne". Każdy z nas ocenia najpierw według swojego interesu - dobra i zwykle utożsamia go ze wspólnym, przynajmniej w zasadniczej części. Dlatego potrzebny jest mechanizm demokratyczny - uzgadniania tych partykularnych interesów i artykułowania wspólnego. W normalnej demokracji, w miarę zdrowej, to dobro jest zdefiniowane w programach politycznych partii. Powinny być tam cele i metody ich realizacji. Te metody odpowiadają na określenie "rozsądne" i tu rzeczywiście przydają się eksperci do oceny. U nas coś się znowu pojawiło w wykonaniu PiS. Poprzednie władze zupełnie tego zaniechały to one ":zdewastowały" demokrację wedle swojego ulubionego epitetu. I tak ja oceniam - najpierw wedle celów, a potem rozsądku. Ex post to łatwe bo oceniam po efektach i nie potrzebuję do tego specjalnej wiedzy eksperckiej. Ex ante staram się być bardziej wstrzemięźliwym w ocenach. Mam jednak pewną wiedzę, swoje zdanie, nadzieje i obawy i mam prawo je artykułować. To nie jest myślenie niepolityczne. Wręcz przeciwnie jest jak najbardziej polityczne.
  • xff napisal(a):
    ms.wygnaniec napisal(a):
    Bardzo ciekawe ćwierknięcie:image
    Obrazek został zmniejszony aby pasował do strony. Kliknij aby powiększyć.
    Przepraszam, ale chyba nie dotarło do mnie co tu jest ciekawe...
    MS miał na myśli ciekawe1.
  • No niestety będziemy mieć kilkumiesięczny wysyp bezczelnych i ordynarnych skandalistów w necie, mediach i na ulicach, a może nawet pikietujących instytucje i firmy. Będą bluzgać, srać, bekać, wypinać tyłki, wrzeszczeć, pokazywać genitalia, opluwać, obrażać i szydzić bez ustanku i zahamowań. I rząd oraz służby porządkowe nie będą ich zbytnio powstrzymywać aby nie zaszkodzić Dudzie w reelekcji. Rzygać się chce.
  • peterman napisal(a):
    xff napisal(a):
    ms.wygnaniec napisal(a):
    Bardzo ciekawe ćwierknięcie:image
    Obrazek został zmniejszony aby pasował do strony. Kliknij aby powiększyć.
    Przepraszam, ale chyba nie dotarło do mnie co tu jest ciekawe...
    MS miał na myśli ciekawe1.
    Mnie bardziej przeraziło :)))
  • xff napisal(a):
    Przepraszam, ale chyba nie dotarło do mnie co tu jest ciekawe...
    Albo piszący kłamie odnośnie nowicjatu i zwyczajów w nim panujących, może też kłamać, że był w nowicjacie, a może ...
    Tak mnie zastanowiło to zaćwierkanie.

  • edytowano October 18
    Może panu kapucyn kojarzy się po prostu "eufemistycznie", niekoniecznie z cappucino. Jako absolwentka technikum mam świadomośc istnienia wielu eufemiznów.
    A Wy tu biadacie nad stanem formacji zakonnej.
  • Jarosław Gowin dał głos
    Wicepremier i minister szkolnictwa wyższego był gościem "Kropki nad i" na antenie TVN 24. W programie poruszono kwestię katastrofy smoleńskiej. Jarosław Gowin stwierdził, że wiara w zamach to tylko "wiara". – Coraz więcej osób wierzy, że to był zamach – potwierdził pytany o tę kwestię polityk.

    – To jest kwestia wiary, a nie racjonalnych argumentów. Ja wiem na temat katastrofy smoleńskiej ciut więcej niż ogół obywateli i mogę powiedzieć z ręką na sercu, że nie znajduje żadnych racjonalnych argumentów, żeby mówić, że to było cokolwiek innego niż tragiczna katastrofa – dodał.
    https://dorzeczy.pl/kraj/117834/gowin-zaskakuje-ws-smolenska-zamach-to-kwestia-wiary-ja-wiem-ciut-wiecej.html
  • Pszypomnijta mie jakiesz zaposiadywamy aktualno wew danej katastroficznej sprawie ofincjalne stanowisko naszegusz wspaniałegusz pańctwa.
  • Przecież nazwisko Gówin nie jest przypadkowe.
  • Gnębą napisal(a):
    Pszypomnijta mie jakiesz zaposiadywamy aktualno wew danej katastroficznej sprawie ofincjalne stanowisko naszegusz wspaniałegusz pańctwa.
    Bez zmian.
  • AnnaE napisal(a):
    Bez zmian.
    To czemusz pańctwowostwurczy wicepreces rzomdu Gowę mniałby tosz stanowisko bojkotać?

  • Gdysz jezd wój.
  • Ożywił się bo jest nowe rozdanie. Tak naprawdę nie ma bo wygrał PiS tak samo jak poprzednio i inne człony Zjednoczonej Prawicy bez niego nie istnieją. Jest jednak pretekst do zaistnienia. Jakieś bzdury typu 3 czy 5 posłów więcej itp. Nawet nie ma co myśleć o tym. Władzę sprawuje PiS to raz.Dotację ma PiS to dwa. Odejście "stronnictwa sojuszniczego" z ZP oznacza natychmiastowe przejście większości jego posłów bezpośrednio lub pośrednio do PiS. Opozycja jest tak podzielona. wewnętrznie skłócona w ramach partii będących w istocie koalicjami, a jeszcze bardziej pospolitym ruszeniem, że nie ma się kim umawiać i o co. Jak będzie za bardzo podskakiwał to raczej straci posłów. Nie on jeden udaje że coś się zmieniło i że jego pozycja wzrosła. Nie wzrosła. Jest medialny chaos i wrzask, kakofonia. Staram się jednak o dystans i spokój. To są zwykłe, głupie i irytujące, ale chyba nieuniknione beznadziejne targi blefy.
  • Los pewnie nie może skomentować, ale ktoś inny? A może może?
    Czwarty co do wielkości gracz na rynku bankowym w Polsce, mBank, może znaleźć się w Grupie PZU – pisze „Rzeczpospolita”. Wystawiony na sprzedaż przez niemiecką spółkę może zostać przejęty przez należący do państwowego ubezpieczyciela Alior. Dotychczas wśród głównych kandydatów wymieniało się krajowe PKO BP i Pekao, a także holendersko-polski ING BSK. Jak czytamy w dzienniku, eksperci przekonują, że faworytami do przejęcia są właśnie państwowe banki.
    https://www.tvp.info/44901415/powieksza-sie-grono-chetnych-do-kupna-mbanku-spolke-moze-przejac-grupa-pzu
  • Wszystko zależy za ile. Zakładam że za złotówkę zważywszy obciążenie kredytami frankowymi. Nie znam szczegółów ale i inne aktywa niekoniecznie wysokiej jakości. To pewnie nie wystarczy więc NBP będzie się musiał dorzucić. Moim zdaniem warto. Warto szczególnie jeśli potraktować to jako precedens i wstęp do podobnej akcji z Getin Bankiem.
  • Rafał napisal(a):

    Twierdzenia jakoby trzeba było mieć wiedzę ekspercka do oceny polityków i polityki są za daleko idące jeśli w ogóle uprawnione. Jeśli się zgodzimy że polityka to rozsądna troska o dobro wspólne to do oceny nie trzeba ekspertów. Powiedziałbym że wręcz przeciwnie - powinni się od tej oceny trzymać z daleka. Dobra wspólnego nie definiują bowiem eksperci tylko wyborcy - obywatele. To oni są w pewnym sensie ekspertami w tej dziedzinie. Problemem jest określenie "wspólne". Każdy z nas ocenia najpierw według swojego interesu - dobra i zwykle utożsamia go ze wspólnym, przynajmniej w zasadniczej części. Dlatego potrzebny jest mechanizm demokratyczny - uzgadniania tych partykularnych interesów i artykułowania wspólnego. W normalnej demokracji, w miarę zdrowej, to dobro jest zdefiniowane w programach politycznych partii. Powinny być tam cele i metody ich realizacji. Te metody odpowiadają na określenie "rozsądne" i tu rzeczywiście przydają się eksperci do oceny. U nas coś się znowu pojawiło w wykonaniu PiS. Poprzednie władze zupełnie tego zaniechały to one ":zdewastowały" demokrację wedle swojego ulubionego epitetu. I tak ja oceniam - najpierw wedle celów, a potem rozsądku. Ex post to łatwe bo oceniam po efektach i nie potrzebuję do tego specjalnej wiedzy eksperckiej. Ex ante staram się być bardziej wstrzemięźliwym w ocenach. Mam jednak pewną wiedzę, swoje zdanie, nadzieje i obawy i mam prawo je artykułować. To nie jest myślenie niepolityczne. Wręcz przeciwnie jest jak najbardziej polityczne.
    No i z gracją napisałeś, że nic nie zrozumiałeś z poruszanego problemu. Proponuję mniej pisać, bo wpadłeś w pewien klasyczny stan, który wielu przechodziło, cześć nie pamięta, ale ci co pamiętają na pewno się wstydzą.

  • Maria napisal(a):
    Los pewnie nie może skomentować, ale ktoś inny? A może może?
    Czwarty co do wielkości gracz na rynku bankowym w Polsce, mBank, może znaleźć się w Grupie PZU – pisze „Rzeczpospolita”. Wystawiony na sprzedaż przez niemiecką spółkę może zostać przejęty przez należący do państwowego ubezpieczyciela Alior. Dotychczas wśród głównych kandydatów wymieniało się krajowe PKO BP i Pekao, a także holendersko-polski ING BSK. Jak czytamy w dzienniku, eksperci przekonują, że faworytami do przejęcia są właśnie państwowe banki.
    https://www.tvp.info/44901415/powieksza-sie-grono-chetnych-do-kupna-mbanku-spolke-moze-przejac-grupa-pzu
    A to by tłumaczyło dość mocno podejrzaną aktywność na rynku udzielanych kredytów, wygląda na pompkę aby papier lepiej wyglądał.

  • Maria napisal(a):
    Los pewnie nie może skomentować, ale ktoś inny? A może może?
    Czwarty co do wielkości gracz na rynku bankowym w Polsce, mBank, może znaleźć się w Grupie PZU – pisze „Rzeczpospolita”. Wystawiony na sprzedaż przez niemiecką spółkę może zostać przejęty przez należący do państwowego ubezpieczyciela Alior. Dotychczas wśród głównych kandydatów wymieniało się krajowe PKO BP i Pekao, a także holendersko-polski ING BSK. Jak czytamy w dzienniku, eksperci przekonują, że faworytami do przejęcia są właśnie państwowe banki.
    https://www.tvp.info/44901415/powieksza-sie-grono-chetnych-do-kupna-mbanku-spolke-moze-przejac-grupa-pzu
    O takich rzeczach dowiadujemy się, kiedy wszystko jest już dograne. Jedno jest pewne - bracia Niemcy wyprzedają srebra rodowe. Ponieważ ze swoją znaną niemiecką zręcznością wyzbyli się systemu bankowego, władowali się w recesję i za szybko z niej nie wyjdą.

    O Aliorze z natury rzeczy pisać nie mogę.
  • Dajcze Bąk był w pewnym momencie niżej wyceniany niż BKO. OCB?
  • edytowano October 19
    JORGE napisal(a):
    Rafał napisal(a):

    Twierdzenia jakoby trzeba było mieć wiedzę ekspercka do oceny polityków i polityki są za daleko idące jeśli w ogóle uprawnione. Jeśli się zgodzimy że polityka to rozsądna troska o dobro wspólne to do oceny nie trzeba ekspertów. Powiedziałbym że wręcz przeciwnie - powinni się od tej oceny trzymać z daleka. Dobra wspólnego nie definiują bowiem eksperci tylko wyborcy - obywatele. To oni są w pewnym sensie ekspertami w tej dziedzinie. Problemem jest określenie "wspólne". Każdy z nas ocenia najpierw według swojego interesu - dobra i zwykle utożsamia go ze wspólnym, przynajmniej w zasadniczej części. Dlatego potrzebny jest mechanizm demokratyczny - uzgadniania tych partykularnych interesów i artykułowania wspólnego. W normalnej demokracji, w miarę zdrowej, to dobro jest zdefiniowane w programach politycznych partii. Powinny być tam cele i metody ich realizacji. Te metody odpowiadają na określenie "rozsądne" i tu rzeczywiście przydają się eksperci do oceny. U nas coś się znowu pojawiło w wykonaniu PiS. Poprzednie władze zupełnie tego zaniechały to one ":zdewastowały" demokrację wedle swojego ulubionego epitetu. I tak ja oceniam - najpierw wedle celów, a potem rozsądku. Ex post to łatwe bo oceniam po efektach i nie potrzebuję do tego specjalnej wiedzy eksperckiej. Ex ante staram się być bardziej wstrzemięźliwym w ocenach. Mam jednak pewną wiedzę, swoje zdanie, nadzieje i obawy i mam prawo je artykułować. To nie jest myślenie niepolityczne. Wręcz przeciwnie jest jak najbardziej polityczne.
    No i z gracją napisałeś, że nic nie zrozumiałeś z poruszanego problemu. Proponuję mniej pisać, bo wpadłeś w pewien klasyczny stan, który wielu przechodziło, cześć nie pamięta, ale ci co pamiętają na pewno się wstydzą.

    Pełna zgoda - nic nie rozumiem z Kolegi wpisu . Nie rozumiem więc też w jaki stan wpadłem i czego mam się wstydzić.

    PS: Troszkę w temacie, a przynajmniej blisko i trochę szerzej:

    https://wpolityce.pl/historia/469107-nasz-wywiad-z-tworcami-teologii-politycznej

    No i szerzej w tym rzecz, że istotny jest stan społeczeństwa i trendy. Nie tylko w Polsce ale na całym Zachodzie. Eksperci zagubią się w drobiazgach. Czekanie na ekspertów demobilizuje. Tak, warto się zastanawiać czy PiS i Duda dobrzy, czy źli. Czy mogliby być lepsi i dlaczego są gorsi niż oczekujemy? Czy w bieżączce nie gubią się? Czy ambicje i interesy osobiste i grupowe nie stają się dla nich ważniejsze niż wspólne? Czy aby z pozycji zmiany nie przechodzą na pozycję zachowania status quo? Czy to co osiągneli to jest zmiana? czy jest trwała? Czy aby główna częścią tej zmiany nie jest zmiana osób w establishmencie, a nie mechanizmu? Czy ciągłe czekanie na lepszy moment ma szanse powodzenia?



  • Policja mexykanska uwolniła świeżo pojmanego syna i następcę Guzmana, który siedzi za narkotyki w USA.
    30 policjantów zostało ostrzelantch z pewnego domu. Kiedy weszli znaleźli tam ww osobę.
    Za kilka chwil zostali otoczeni przez przeważające siły wroga i odpuscili

    Nie chcemy wojny - tłumaczył prezydent Mrexyku - Strategia, którą dotąd stosowano w Meksyku, uczyniła z tego kraju wielki cmentarz - powiedział prezydent, nawiązując do rządów swych poprzedników: Felipe Calderona (2006-2012) i Enrique Pena Nieto (2012-18). W ciągu tych 12 lat - jak oceniają meksykańskie władze - w wojnie z handlarzami narkotyków poniosło śmierć ćwierć miliona osób, a 40 000 uznano za zaginione.

    Massakra!
    Tak niedaleko USA i wśród ludzi, którzy dostarczają towar do Hollywood
  • Mój kuzyn, który mieszkał około 20 lat w Meksyku (trafił tam w wieku 13 lat) przesiąkł tamtejszą mentalnością i uważa, że najlepiej jest, gdy państwo się do niczego nie wtrąca, słaby musi słuchać silniejszego, wtedy jest najlepszy porządek a jak ktoś zadziera z mafią, to sam sobie winien. We wszystkich wyborach głosuje na Peezel.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Dajcze Bąk był w pewnym momencie niżej wyceniany niż BKO. OCB?
    A to proszę pana czeba znać trochę teorię opcji. Nie jest specjalnie trudna a poza tym ma kolega gdzie skonsultować.

    Otóż - PKO BP jest wyceniany jako bank: discounted cash flows, net present value, etc. Natomiast DB jest dość rozpaczliwym bankrutem, jego wycena NPV byłaby ujemna. Cena niczego nie może być ujemna, więc uczciwie cena DB powinna być zerowa. Dlaczego więc zerowa nie jest? Notowana cena DB to cena nie banku a opcji na bank: na tyle rynek wycenia większą lub mniejszą szansę, że bracia Niemcy wyjmą połowę kasy z budżetu i dosypią, by swoją sztandarową instytucję finansową ratować.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.