energia i energetyka - co nas napędza

11011121315

Komentarz

  • Bankster wszystko przedstawia jako sukces. Tak jest wyuczony.
  • W cholerę do gitowo. Dobrze, że nie w atmo.
    Przemko napisal(a):
    "Naukowcy z Niemiec przeanalizowali ostatnio efektywność turbin wiatrowych, których zagęszczenie rośnie na danym obszarze. Okazało się jednak, że jeżeli kolejne farmy wiatrowe będą powstawały za blisko już istniejących, to efektywność tych stojących na drugiej linii znacząco spadnie. Wiatr przelatując przez farmę wiatrową i napędzając jej śmigła traci część energii, którą odzyskuje dopiero kilkadziesiąt kilometrów dalej, gdy dołącza do strumieni wiatru, które ominęły daną farmę. Przeciętnie siła wiatru wraca do normy 30-50 km za farmą wiatrową, czasami nawet dopiero 100 km dalej. Jeżeli na tym obszarze będą powstawały kolejne farmy wiatrowe, to ich efektywność będzie niższa nawet o 25-30 procent."

    https://www.sciencedaily.com/releases/2021/06/210603171247.htm
    Mówią, że przez to mniejsze fale, to powoduje mniejsze natlenienie itd. i że to grozi katastrofą ekologiczną ;)
  • https://www.ure.gov.pl/pl/urzad/informacje-ogolne/aktualnosci/9532,Odchodzimy-od-dyspozycyjnych-i-sterowalnych-mocy-Niezbedne-bedzie-zabezpieczenie.html
    Z analizy URE wynika, że w 2034 roku potencjał wytwórczy badanych podmiotów będzie mniejszy o ok. 11 proc. (4,6 GW) w stosunku do roku 2020. Przy czym kluczowym jest fakt, że wytwórcy energii elektrycznej zaplanowali zwiększenie udziału źródeł niesterowalnych przy jednoczesnym zmniejszeniu mocy źródeł sterowalnych i wysoko dyspozycyjnych. Oznacza to, że biorąc pod uwagę korekcyjny współczynnik dyspozycyjności zmniejszenie mocy dyspozycyjnej w systemie energetycznym może wynieść nawet 31 proc. (10,6 GW)

    ...- W najbliższych latach jednostki wytwórcze o wysokim współczynniku dyspozycyjności będą zastępowane jednostkami o współczynniku niskim . Przełoży się to na sposób i koszt bilansowania systemu przez operatora systemu przesyłowego. Nowa struktura źródeł w systemie wymusi wprowadzenie nowych lub ewolucję istniejących rozwiązań rynkowych dla zabezpieczenia pracy systemu, takich jak elastyczne zarządzanie popytem czy magazyny energii - wskazuje Rafał Gawin, Prezes Urzędu Regulacji Energetyki.
    ...krótko - energetyka się zwija, powrócą stopnie zasilania (pod nową nazwą "elastycznego zarządzania popytem").

    Oczywiście jest alternatywa a ściślej alternatywa dla Niemiec, nie tylko gaz, ale i prąd z Niemiec.

    AfD - dobra nazwa dla nowej partii Tuska BTW


  • edytowano June 9
    jak samolot z opozycjonistą Pratasewiczem może wpłynąć na ceny benzyny

    W środę przed południem Białoruś poinformowała o wstrzymaniu dostaw ropy naftowej do Polski rurociągiem "Przyjaźń" - podaje "Rzeczpospolita".

    Oficjalnym powodem wstrzymania dostaw ma być przeprowadzenie "koniecznych prac". Rurociąg "Przyjaźń" to główne źródło dostaw surowca do polskich rafinerii.

    Ropa naftowa z Rosji do Polski dostarczana jest rurociągiem "Przyjaźń", którym na terytorium naszego kraju zarządza PERN. Spółka zapewnia w ten sposób dostawy do rafinerii PKN Orlen w Płocku i Grupy Lotos w Gdańsku. Polskie koncerny zaopatrują się także w ropę poprzez Naftoport w Gdańsku.

    PERN tłoczy również rosyjski surowiec tranzytem przez Polskę do dwóch rafinerii w Niemczech.
  • więcej mogą zarobić na procesie niż na wydobyciu
    Prairie Mining Limited to spółka poszukiwawczo-wydobywcza. Ma dwie inwestycje w Polsce - Kopalnię Jan Karski w Lubelskim Zagłębiu Węglowym oraz Kopalnię Dębieńsko na Górnym Śląsku. Jest notowana na GPW od 2015 r.

    Prairie Mining Limited domaga się od Polski odszkodowania w wysokości 806 mln funtów, czyli ok. 4,2 mld zł. Australijska spółka zarzuca naszemu państwu złamanie dwustronnej umowy inwestycyjnej między Polską a Australią. I blokowanie rozwoju należących do firmy kopalni w naszym kraju.

    "Roszczenie odszkodowawcze przeciwko Polsce zostało złożone do trybunału w ramach arbitrażu z tytułu BIT (dwustronnej umowy inwestycyjnej) w wysokości 806 mln funtów, co obejmuje wycenę wartości szkód i utraconych przez spółkę Prairie zysków związanych z kopalniami JKM i Dębieńsko, a także naliczone odsetki" - czytamy w komunikacie.

    Jednocześnie kontynuowany jest arbitraż przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej zarówno na podstawie Traktatu Karty Energetycznej (TKE), jak i BIT.

    Prairie twierdzi, że Rzeczpospolita Polska naruszyła swoje zobowiązania wynikające z traktatów poprzez działania mające na celu zablokowanie rozwoju należących do spółki kopalń Jan Karski i Dębieńsko w Polsce. Działania te pozbawiły spółkę Prairie całej wartości jej inwestycji w Polsce.

    Spółka już zapowiedziała, że pieniędzy na walkę sądową jej nie braknie. Pozyskała bowiem środki, podpisując umowę o finansowaniu postępowania na kwotę 12,3 mln USD. "Obecnie środki są pobierane na pokrycie kosztów prawnych, sądowych i kosztów ekspertów zewnętrznych oraz określonych kosztów operacyjnych" - podaje spółka.

    Sprawa toczy się w szybkim tempie, a spółka złożyła już pozew w postępowaniu arbitrażowym, który zawierał wycenę szkód przygotowaną przez zewnętrznych ekspertów ds. wysokości roszczeń. - Odszkodowanie, którego domaga się spółka, opiewa na kwotę 806 mln funtów brytyjskich. W dochodzeniu roszczenia kierownictwo spółki Prairie współpracuje z radcami prawnymi i szeregiem ekspertów zewnętrznych - skomentował dyrektor generalny Prairie Ben Stoikovich.

    We wrześniu 2020 r. Prairie formalnie rozpoczęła międzynarodowe postępowanie arbitrażowe przeciwko Polsce na podstawie zarówno Traktatu Karty Energetycznej, jak i umowy o wspieraniu i wzajemnej ochronie inwestycji Australia-Polska, zarzucając Polsce blokowanie rozwoju należących do spółki kopalń Jan Karski i Dębieńsko.

  • christoph napisal(a):
    jak samolot z opozycjonistą Pratasewiczem może wpłynąć na ceny benzyny

    W środę przed południem Białoruś poinformowała o wstrzymaniu dostaw ropy naftowej do Polski rurociągiem "Przyjaźń" - podaje "Rzeczpospolita".

    Oficjalnym powodem wstrzymania dostaw ma być przeprowadzenie "koniecznych prac". Rurociąg "Przyjaźń" to główne źródło dostaw surowca do polskich rafinerii.

    Ropa naftowa z Rosji do Polski dostarczana jest rurociągiem "Przyjaźń", którym na terytorium naszego kraju zarządza PERN. Spółka zapewnia w ten sposób dostawy do rafinerii PKN Orlen w Płocku i Grupy Lotos w Gdańsku. Polskie koncerny zaopatrują się także w ropę poprzez Naftoport w Gdańsku.

    PERN tłoczy również rosyjski surowiec tranzytem przez Polskę do dwóch rafinerii w Niemczech.
    Naftoport spokojnie ogarnie całość zapotrzebowania. Dobrze to Gierek wykompinował!

    Natomiast arcymciekaw, jak sobie poradzą Leuna koło Lipska i PCK koło Berlina. Rostock nie jest o ile pamiętam tak mocny jak Gdańsk.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Natomiast arcymciekaw, jak sobie poradzą Leuna koło Lipska i PCK koło Berlina. Rostock nie jest o ile pamiętam tak mocny jak Gdańsk.
    Normalnie, bo to zaplanowana i zapowiedziana wcześniej przerwa techniczna.

  • Przemko napisal(a):
    "Naukowcy z Niemiec przeanalizowali ostatnio efektywność turbin wiatrowych, których zagęszczenie rośnie na danym obszarze. Okazało się jednak, że jeżeli kolejne farmy wiatrowe będą powstawały za blisko już istniejących, to efektywność tych stojących na drugiej linii znacząco spadnie. Wiatr przelatując przez farmę wiatrową i napędzając jej śmigła traci część energii, którą odzyskuje dopiero kilkadziesiąt kilometrów dalej, gdy dołącza do strumieni wiatru, które ominęły daną farmę. Przeciętnie siła wiatru wraca do normy 30-50 km za farmą wiatrową, czasami nawet dopiero 100 km dalej. Jeżeli na tym obszarze będą powstawały kolejne farmy wiatrowe, to ich efektywność będzie niższa nawet o 25-30 procent."

    https://www.sciencedaily.com/releases/2021/06/210603171247.htm
    Ciekawe1, jak to się ma do świeżego powietrza (ruchy mas powietrza, zanieczyszczenia) oraz do roślin- transport pyłków itp.
  • Przyszedł mi do głowy temat badawczy nt. farmy wiatrowe a szkody od wiatru w lasach.
  • Masakry ptaków przez farmy wiatraków są całkiem dobrze udokumentowane.
  • Niemcy nawet policzyli ile robali te łopaty zabijają.
  • A tym samym ginie pożywienie dla ptaków. Więc ptaki giną w dwójnasób. Od łopat i z niedoboru pożywienia.
  • Od paneli słonecznych również giną owady i ptaki.

  • Przemko napisal(a):
    Od paneli słonecznych również giną owady i ptaki.

    Ale to nie są panele fotowoltaiczne. To jest dużo starsza koncepcja podgrzewania punktu centralnego ciepłowni / elektrowni za pomocą układu luster. Fotowoltaika wyparła tą koncepcję bo jest tańsza w budowie i eksploatacji.

  • Zuchwałe są, k...
    Komisja Europejska zdecydowała o dołączeniu jako strona do pozwu Czech przeciwko Polsce w sprawie kopalni Turów – przekazała w środę PAP rzeczniczka KE Vivian Loonela.
    https://wpolityce.pl/swiat/554240-ke-dolaczyla-do-pozwu-czech-przeciwko-polsce-ws-turowa
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Skoro one zużywają wiatr, te turbiny, to jaki to ma wpływ na pogodę i klimat?
    około wprost proporcjonalny, czyli tak z 0,000 .000.000.000.000.1 ℅
  • "Zdaniem Kuczyńskiego od dłuższego czasu trwa zaplanowana i szeroko zakrojona kampania dezinformacyjna, która ma związek z podejmowanymi przez Polskę działaniami w zakresie zapewnienia sobie bezpieczeństwa energetycznego. Chodzi przede wszystkim o zapowiedź rezygnacji z niekorzystnego tzw. kontraktu jamalskiego na dostawy rosyjskiego gazu oraz o projekt budowy gazociągu Baltic Pipe.

    Według Kuczyńskiego celem operacji dezinformacyjnych jest wykazanie, że nasz kraj „nie jest bezpieczny energetycznie, i że to co próbuje zrobić w celu zapewnienia sobie tego bezpieczeństwa, jest albo kosztowne, albo bezsensowne, albo motywowane politycznie”.

    „Dotyczy to nie tylko takich pojedynczych wrzutek jak przerwanie dostaw ropy do Polski, ale też mamy długotrwałe operacje dezinformacyjne, czy to dotyczące Nord Stream 2, czy Baltic Pipe, czy projektu budowy elektrowni atomowej w Polsce” – wyliczał ekspert. Wskazał przy tym, że w kwestii dostaw gazu i ropy głównym źródłem działań dezinformacyjnych jest Rosja.

    Zdaniem Kuczyńskiego w przypadku projektu Nord Stream 2 od lat konsekwentnie powtarzane są te same fałszywe tezy, m.in. że jest to projekt wyłącznie komercyjny, a jego uruchomienie w ogóle nie zaszkodzi Ukrainie."
  • Sześć hubów wodorowych w trzech krajach i ponad 100 stacji tankowania - to nowy pomysł inwestycyjny PKN Orlen, największego polskiego koncernu paliwowo-energetycznego. Szczegóły opisuje Puls Biznesu.

    Nowy program inwestycyjny Orlenu dostał nazwę Hydrogen Eagle (ang. Wodorowy Orzeł) i mówi o budowie międzynarodowej sieci hubów wodorowych. - Grupa Orlen ma szansę stać się środkowoeuropejskim liderem paliw wodorowych.

    Wejście w obszar zrównoważonej produkcji wodoru w perspektywie kolejnych dekad zapewni nam przewagi konkurencyjne w obszarze detalicznym, rafineryjnym i energetycznym - uważa Daniel Obajtek, prezes Orlenu.

    Hydrogen Eagle da Orlenowi moce wytwórcze wodoru na poziomie ok. 50 tys. ton rocznie. Zbudowanych zostanie sześć hubów, w których zlokalizowane będą m.in. elektrolizery i magazyny energii. Trzy huby znajdą się w Polsce, dwa w Czechach i jeden na Słowacji.

    Wodorowe huby Orlen buduje zresztą w Polsce już dziś. Inwestycje trwają we Włocławku i Trzebini, a planowana jest też kolejna w Płocku. Program Hydrogen Eagle dołoży do tego nowe lokalizacje, najprawdopodobniej na północy i południu kraju.

    W Czechach można się zaś spodziewać inwestycji w pobliżu rafinerii należących do Unipetrolu. Huby będą zasilane przez odnawialne źródła energii, czyli m.in. morskie farmy wiatrowe, do budowy których Orlen się szykuje (poza tym będą to wiatraki na lądzie i fotowoltaika). Koncern szacuje, że docelowo moc wszystkich instalacji elektrolizy zasilanych OZE wyniesie ok. 250 MW.
    Hydrogen Eagle zakłada też budowę trzech instalacji przetwarzania odpadów komunalnych w niskoemisyjny wodór, zlokalizowanych w Płocku, Ostrołęce oraz w Czechach, a także budowę międzynarodowej sieci ponad 100 stacji tankowania wodoru. 54 stacje powstaną w Polsce, 22 obiekty zostaną wybudowane w Czechach, a 26 na Słowacji.

    Na razie koncern ma dwa pilotażowe punkty tankowania wodoru: w Niemczech, na stacjach w Wolfsburgu i Müllheim.

    eh, te Niemce
    https://www.cire.pl/item,219102,1.html?utm_source=newsletter&utm_campaign=newsletter&utm_medium=link&apu=29117
  • Spółka PGE Energia Odnawialna zbuduje 20 farm fotowoltaicznych o mocy 1 MW każda. Dzięki długoterminowemu kontraktowi typu PPA na sprzedaż energii z nich, farmy powstaną poza systemem aukcyjnym i nie będą korzystać z publicznego wsparcia.

    Umowa PPA (Power Purchase Agreement) na zakup ponad 25 GWh bezpośrednio od producenta została podpisana na siedem lat, stroną kupującą jest PGE SA. Farmy powstaną w województwach: zachodniopomorskim, wielkopolskim, lubuskim, opolskim, łódzkim, lubelskim i mazowieckim. Część zostanie uruchomiona jeszcze w 2021 r., reszta w 2022 r.

    Jak podkreśliła PGE EO, kontrakt zapewni sfinansowanie planowanych inwestycji na poziomie umożliwiającym uzyskanie zwrotu z zainwestowanego kapitału. Spółka zaznaczyła, że nie rezygnuje z systemu aukcyjnego i dalej będzie z niego korzystać przy innych inwestycjach.

    Spółka zdecydowała się szukać nowych rozwiązań finansujących, ponieważ kalendarz kolejnych aukcji oraz kontraktowane wolumeny nie dawały pewności realizacji celów inwestycyjnych strategii Grupy PGE - zaznaczyła wiceprezes PEG EO Lucyna Kwiatos. Jak przypomniała, zgodnie z założeniami tej strategii, Grupa ma zbudować do końca 2030 r. instalacje PV o mocy 3 GW. Na te potrzeby zabezpieczono na razie 2,5 tys. ha gruntów, na których może powstać ok. 2 GW
    https://www.cire.pl/item,219065,1.html?utm_source=newsletter&utm_campaign=newsletter&utm_medium=link&apu=29117

    czyli niecały MW peak z ha
    wyłączone zprodukcji rolnej, ale jak ona zależne od słońca i opadów
  • christoph napisal(a):
    Sześć hubów wodorowych w trzech krajach i ponad 100 stacji tankowania - to nowy pomysł inwestycyjny PKN Orlen, największego polskiego koncernu paliwowo-energetycznego. Szczegóły opisuje Puls Biznesu.

    Nowy program inwestycyjny Orlenu dostał nazwę Hydrogen Eagle (ang. Wodorowy Orzeł) i mówi o budowie międzynarodowej sieci hubów wodorowych. - Grupa Orlen ma szansę stać się środkowoeuropejskim liderem paliw wodorowych.

    Wejście w obszar zrównoważonej produkcji wodoru w perspektywie kolejnych dekad zapewni nam przewagi konkurencyjne w obszarze detalicznym, rafineryjnym i energetycznym - uważa Daniel Obajtek, prezes Orlenu.

    Hydrogen Eagle da Orlenowi moce wytwórcze wodoru na poziomie ok. 50 tys. ton rocznie. Zbudowanych zostanie sześć hubów, w których zlokalizowane będą m.in. elektrolizery i magazyny energii. Trzy huby znajdą się w Polsce, dwa w Czechach i jeden na Słowacji.

    Wodorowe huby Orlen buduje zresztą w Polsce już dziś. Inwestycje trwają we Włocławku i Trzebini, a planowana jest też kolejna w Płocku. Program Hydrogen Eagle dołoży do tego nowe lokalizacje, najprawdopodobniej na północy i południu kraju.

    W Czechach można się zaś spodziewać inwestycji w pobliżu rafinerii należących do Unipetrolu. Huby będą zasilane przez odnawialne źródła energii, czyli m.in. morskie farmy wiatrowe, do budowy których Orlen się szykuje (poza tym będą to wiatraki na lądzie i fotowoltaika). Koncern szacuje, że docelowo moc wszystkich instalacji elektrolizy zasilanych OZE wyniesie ok. 250 MW.
    Hydrogen Eagle zakłada też budowę trzech instalacji przetwarzania odpadów komunalnych w niskoemisyjny wodór, zlokalizowanych w Płocku, Ostrołęce oraz w Czechach, a także budowę międzynarodowej sieci ponad 100 stacji tankowania wodoru. 54 stacje powstaną w Polsce, 22 obiekty zostaną wybudowane w Czechach, a 26 na Słowacji.

    Na razie koncern ma dwa pilotażowe punkty tankowania wodoru: w Niemczech, na stacjach w Wolfsburgu i Müllheim.

    eh, te Niemce
    https://www.cire.pl/item,219102,1.html?utm_source=newsletter&utm_campaign=newsletter&utm_medium=link&apu=29117
    ...tankowania czego?

    https://www.auto-swiat.pl/wiadomosci/aktualnosci/volkswagen-wodor-bez-przyszlosci-niemcy-stawiaja-na-auta-elektryczne/7hnb9dx
  • edytowano June 14
    christoph napisal(a):
    Spółka PGE Energia Odnawialna zbuduje 20 farm fotowoltaicznych o mocy 1 MW każda. Dzięki długoterminowemu kontraktowi typu PPA na sprzedaż energii z nich, farmy powstaną poza systemem aukcyjnym i nie będą korzystać z publicznego wsparcia.

    Umowa PPA (Power Purchase Agreement) na zakup ponad 25 GWh bezpośrednio od producenta została podpisana na siedem lat, stroną kupującą jest PGE SA. Farmy powstaną w województwach: zachodniopomorskim, wielkopolskim, lubuskim, opolskim, łódzkim, lubelskim i mazowieckim. Część zostanie uruchomiona jeszcze w 2021 r., reszta w 2022 r.

    Jak podkreśliła PGE EO, kontrakt zapewni sfinansowanie planowanych inwestycji na poziomie umożliwiającym uzyskanie zwrotu z zainwestowanego kapitału. Spółka zaznaczyła, że nie rezygnuje z systemu aukcyjnego i dalej będzie z niego korzystać przy innych inwestycjach.

    Spółka zdecydowała się szukać nowych rozwiązań finansujących, ponieważ kalendarz kolejnych aukcji oraz kontraktowane wolumeny nie dawały pewności realizacji celów inwestycyjnych strategii Grupy PGE - zaznaczyła wiceprezes PEG EO Lucyna Kwiatos. Jak przypomniała, zgodnie z założeniami tej strategii, Grupa ma zbudować do końca 2030 r. instalacje PV o mocy 3 GW. Na te potrzeby zabezpieczono na razie 2,5 tys. ha gruntów, na których może powstać ok. 2 GW
    https://www.cire.pl/item,219065,1.html?utm_source=newsletter&utm_campaign=newsletter&utm_medium=link&apu=29117

    czyli niecały MW peak z ha
    wyłączone zprodukcji rolnej, ale jak ona zależne od słońca i opadów
    ...te peaki to tylko szkody robią

    a jeśli chodzi o produkcję prądu to średnio w skali roku działa jak źródło 150 kW, bo współczynnik obciążenia do ok. 15% a
    korekcyjny współczynnik dyspozycyjności 2.27%
  • edytowano June 18
    c.d. kopalni Turów
    → pierwszy post o sprawie tutaj miesiąc temu
    z TT
    @sbalcerac, 18.06.2021:

    Bez niespodzianek, autorka tego tekstu z marca 2020 r., dziennikarka @gazeta_wyborcza Karolina Kijek, dostała potem nagrodę dziennikarską sponsorowaną przez niemiecką fundację Roberta Boscha, za nadawanie o Turowie. https://t.co/KtIqqMRHdB
    imageartkuł z marca 2020

  • Ta, a potem ten czeski oligarcha co to jest właścicielem pobliskich kopalni w Czechach i NIemczech wykupi za bezcen i stwierdzi że dobrze byłoby wznowic wydobycie i że już nic Niemcom nie pęka, a wody w czeskich studniach wystarczy.
  • W_Nieszczególny napisal(a):
    Ta, a potem ten czeski oligarcha co to jest właścicielem pobliskich kopalni w Czechach i NIemczech wykupi za bezcen i stwierdzi że dobrze byłoby wznowic wydobycie i że już nic Niemcom nie pęka, a wody w czeskich studniach wystarczy.
    coś podobnego działo się z dostępem do ropy w MOżejkach
  • Od 1 lipca 2021 roku każdy właściciel bądź zarządca nieruchomości ma obowiązek złożenia deklaracji o źródłach ciepła i spalania paliw - powstaje Centralna Ewidencja Emisyjności Budynków. Oznacza to wprost, że każdy ma obowiązek przyznania, czym ogrzewa dom. Jeśli tego nie zrobi, grozi mu kara grzywny. Ile? Od 20 zł do nawet 5 tys. zł.
    https://www.money.pl/gospodarka/masz-piec-lub-kominek-musisz-to-zglosic-rusza-ewidencja-6650590258961312a.html
  • Wtem:
    Do podpisania porozumienia między Orlenem a Synthosem w sprawie rozwoju małych reaktorów jądrowych w Polsce może dojść "na dniach” - informuje jedna z gazet.
    niezalezna.pl POLECA
    Minister zdrowia o szczepieniach przeciw Covid-19: "Do końca września nieodpłatne"
    Z nieoficjalnych informacji "Dziennika Gazety Prawnej" wynika, że mają miejsce rozmowy między Synthosem a Orlenem. Wkrótce powinno dojść do podpisania porozumienia.
    Ma ono dotyczyć współpracy w zakresie nisko- i zeroemisyjnej energetyki, w co wpisują się małe reaktory jądrowe, które w Polsce spółka Michała Sołowowa chce rozwijać wraz z GE Hitachi Nuclear Energy
    pisze "DGP"
    Dziennik przypomina, że o możliwości takiej współpracy jako pierwsza w ubiegłym tygodniu napisała "Polityka Insight".
    W Polsce trwają spekulacje, czy małe reaktory jądrowe wyprzedzą duże i czy plany Orlenu nie kolidują z rządowym programem energetyki jądrowej, który zakłada, że w 2033 r. ruszy w kraju pierwszy duży reaktor do produkcji prądu
    czytamy w gazecie.
    Jak podaje, pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski zapewniał w ubiegłotygodniowej rozmowie z DGP, że nie ma tu kolizji.
    Przedstawiciele polskiego rządu w przeszłości ostrożnie wypowiadali się na temat małych reaktorów, umowa ze spółką Skarbu Państwa z pewnością ułatwiłaby Synthosowi przecieranie szlaków, także regulacyjnych, w związku z projektem małego reaktora
    Zatkao kakao?
  • trep napisal(a):
    Wtem:
    Do podpisania porozumienia między Orlenem a Synthosem w sprawie rozwoju małych reaktorów jądrowych w Polsce może dojść "na dniach” - informuje jedna z gazet.
    niezalezna.pl POLECA
    Minister zdrowia o szczepieniach przeciw Covid-19: "Do końca września nieodpłatne"
    Z nieoficjalnych informacji "Dziennika Gazety Prawnej" wynika, że mają miejsce rozmowy między Synthosem a Orlenem. Wkrótce powinno dojść do podpisania porozumienia.
    Ma ono dotyczyć współpracy w zakresie nisko- i zeroemisyjnej energetyki, w co wpisują się małe reaktory jądrowe, które w Polsce spółka Michała Sołowowa chce rozwijać wraz z GE Hitachi Nuclear Energy
    pisze "DGP"
    Dziennik przypomina, że o możliwości takiej współpracy jako pierwsza w ubiegłym tygodniu napisała "Polityka Insight".
    W Polsce trwają spekulacje, czy małe reaktory jądrowe wyprzedzą duże i czy plany Orlenu nie kolidują z rządowym programem energetyki jądrowej, który zakłada, że w 2033 r. ruszy w kraju pierwszy duży reaktor do produkcji prądu
    czytamy w gazecie.
    Jak podaje, pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski zapewniał w ubiegłotygodniowej rozmowie z DGP, że nie ma tu kolizji.
    Przedstawiciele polskiego rządu w przeszłości ostrożnie wypowiadali się na temat małych reaktorów, umowa ze spółką Skarbu Państwa z pewnością ułatwiłaby Synthosowi przecieranie szlaków, także regulacyjnych, w związku z projektem małego reaktora
    Zatkao kakao?
    Chodzi o reaktory im. Nordyckiego Bałwana?
    Jesli to szybko ruszy to jest to super.
  • Ktoś wie, kto stoi za tym Synthosem?
  • Żydzi.
  • Orlen Jądra w Ruchu?
  • Już pisałem o tem wyzej
    Małe elektrownie, o małej sprawności, a ciepło odpadowe do ogrzewania
  • edytowano June 29
    trep napisal(a):
    Żydzi.
    Nie miałem zamiaru z niczego szydzić, chodziło mi tylko o to, że technologii jądrowej nie sprzedaje się z półki byle szmondakowi, stąd też moje pytanie.
  • Wicie tak. Ale też to jakaś ekskrementalna technologia małych atomówek do postawienia za kurnikiem. Zakładam że Hitacziemu może zależeć żeby to komuś w ogóle opchnąć.
    Może też powiedzieli Sołowiowowi — Weź se chłopie znajdź poważnego partnera, jakiś Orlen albo co? Jeszcze się pisowcom odwidzi i będzie ryfa, tak?
  • Duże atomówkę chce Solorz z rządem węgierskim budować w Koenigsbergu.
    To nie UE i to będzie taki Nord stream 3, tem razem Polsko Węgiersko Radziecki
  • edytowano July 7
    Solorz planuje udział przy budowie elektrowni atomowych. W Polsce i poza. Jak myślicie, która władza jest bardziej na rękę Solorzowi, obecna czy nadchodzący powrót Chuja ? Z jednej strony opcja niemiecka, mocno sprzeciwiająca się atomowi. Ale z drugiej strony w te atomówki Solorza zaangażowani są Ruscy.
  • dałem sygnał już wyżej o tych atomówkach.

    pomysł podobny miau już Kulczyk
    węgiel z Polski spalać w elektrowni na Białej Rusi, bez unijnych zasad emisji i ochrony środowiska, a prąd sprzedawać do Polski,
    podobnie z Koenigsbergiem
    wybudować wg ruskich standardów tuż za granicą i przesyłać.
    ciekawe, jak Węgrzy będą odbierać swą dolę w naturze?
  • edytowano July 7
    "węgiel z Polski spalać w elektrowni na Białej Rusi"

    To kamienny.
    Brunatny przy transporcie kolejowym się *spyla/rozkrusza* i traci pozytywne właściwości energetyczne przy spalaniu.

    Ale jak coś takiego miałoby przechodzić na płenym luzie to tylko pokazuje jak chora i nienormalna jest ta cała polityka CO2.
  • https://wysokienapiecie.pl/39182-cisza-po-alarmujacym-raporcie-ure/
    Biorąc pod uwagę alarmujące wyniki raportu, zastanawiającym jest fakt jak mało zainteresowania, przynajmniej na forum publicznym,  wzbudziła ta publikacja.. Jedynie eksperci z Centrum Energetyki AGH zwrócili nań uwagę w czasie posiedzenia Komitetu Problemów Energetyki PAN.
  • Energetyka pływowa stanowi w zasadzie niezawodny sposób pozyskiwania energii ze źródeł odnawialnych. O ile w przypadku energetyki słonecznej czy wiatrowej, pogoda może wpłynąć na możliwość wygenerowania odpowiedniej ilości energii, pływy są przewidywalne. Żeby jednak właściwie funkcjonowała, różnica pływów musi wynosić co najmniej 5 metrów. Dzięki turbinom siła płynącej wody jest zamieniana w energię elektryczną. Energia elektryczna jest przesyłana z turbiny kablem dynamicznym na dno morskie, a następnie kablem statycznym do lokalnej sieci elektrycznej na lądzie.

    Największa elektrownia pływowa na śmiecie znajduje się we Francji, w Saint Malo i została zbudowana na kanale La Manche. Elektrownia jest wyposażona w 24 turbiny rewersyjne, których każda generuje moc 10 MW. Każda z nich ma średnicę 21 metrów.
    https://klimat.rp.pl/technologie/9941-ruszyla-najpotezniejsza-na-swiecie-turbina-plywowa/
  • No, dodajmy że na Bałtyku nie ma pływów.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    No, dodajmy że na Bałtyku nie ma pływów.
    Szczegół.
    Jak długo będzie jeszcze Baltyk?
  • christoph napisal(a):
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    No, dodajmy że na Bałtyku nie ma pływów.
    Szczegół.
    Jak długo będzie jeszcze Baltyk?
    Sto tysięcy lat to na pewno. Potem się zobaczy.
  • christoph napisal(a):
    Energetyka pływowa stanowi w zasadzie niezawodny sposób pozyskiwania energii ze źródeł odnawialnych. O ile w przypadku energetyki słonecznej czy wiatrowej, pogoda może wpłynąć na możliwość wygenerowania odpowiedniej ilości energii, pływy są przewidywalne. Żeby jednak właściwie funkcjonowała, różnica pływów musi wynosić co najmniej 5 metrów. Dzięki turbinom siła płynącej wody jest zamieniana w energię elektryczną. Energia elektryczna jest przesyłana z turbiny kablem dynamicznym na dno morskie, a następnie kablem statycznym do lokalnej sieci elektrycznej na lądzie.

    Największa elektrownia pływowa na śmiecie znajduje się we Francji, w Saint Malo i została zbudowana na kanale La Manche. Elektrownia jest wyposażona w 24 turbiny rewersyjne, których każda generuje moc 10 MW. Każda z nich ma średnicę 21 metrów.
    https://klimat.rp.pl/technologie/9941-ruszyla-najpotezniejsza-na-swiecie-turbina-plywowa/
    I nie szkodzi to żadnym fokom, delfinom czy innym morskim jednorożcom? Ktoś nas chyba wkręca.
  • christoph napisal(a):
    https://www.bloomberg.com/news/features/2020-02-05/wind-turbine-blades-can-t-be-recycled-so-they-re-piling-up-in-landfills
    Stare łopatki od wiatraków zakopują na polach. Koszt niższy niż utylizacja
    było, wstawiałem zdjęcia..

    kilka setek skrzydeł każdego roku, tysiące w dekadę

    niczym hałdy kopalni ...
  • Tia, ludzi w kompost, śmigło zakopać.
  • To już wiadomo co archeolodzy następnych stuleci będą wykopywać po nas
  • christoph napisal(a):
    https://www.bloomberg.com/news/features/2020-02-05/wind-turbine-blades-can-t-be-recycled-so-they-re-piling-up-in-landfills
    Stare łopatki od wiatraków zakopują na polach. Koszt niższy niż utylizacja
    było, wstawiałem zdjęcia..

    kilka setek skrzydeł każdego roku, tysią
  • Przeklejam całość, bo tekst chroniony przed kopiowaniem, a→ linki czasem po latach "znikają".

    Forsal.pl, 19.08.2021

    Fit for 55.
    To będzie jedna z największych i najbardziej kosztownych rewolucji w historii UE


    Planowany pakiet regulacji Fit for 55, który ma pomóc Unii Europejskiej ograniczyć drastycznie emisyjność gospodarki do 2030 roku, będzie prawdopodobnie jedną z największych rewolucji w historii Wspólnoty. A na pewno jedną z najbardziej kosztownych.

    Choć zyski, w tym ekologiczne, nowych regulacji mogą się okazać niższe niż oczekiwane, powrotu z drogi do neutralności klimatycznej i tak już nie ma. Co się zdarzyło do tej pory? W połowie lipca Komisja Europejska ogłosiła główną część pakietu zmian legislacyjnych mających ograniczyć emisyjność gospodarki europejskiej o co najmniej 55 proc. do 2030 roku, względem 1990 roku. Propozycja zmian to 13 wniosków ustawodawczych pod nazwą „Fit for 55”. Ma to być zasadniczy krok, który ma pomóc krajom unijnym w dojściu do neutralności klimatycznej w najbliższych dziesięcioleciach.

    Propozycje obejmują m.in. reformę handlu uprawnieniami do emisji, wprowadzenie tzw. cła węglowego na niektóre kategorie produktów sprowadzanych spoza UE. Udział OZE w unijnym miksie energetycznym ma do 2030 roku wzrosnąć do 40 procent. Zwiększą się też niemal dwukrotnie roczne zobowiązanie państw członkowskich w zakresie oszczędności energii, a bardziej rygorystyczne normy emisji CO2 dla samochodów osobowych i dostawczych (średnie emisje z nowych aut będą musiały zmaleć od 2030 roku o 55 proc., a od 2035 roku – o 100 proc. względem 2021 roku) mają doprowadzić do tego, że z dróg znikną całkiem pojazdy spalinowe. Strategia leśna ma z kolei zmusić państwa członkowskie do ochrony lasów i posadzenia w sumie trzech miliardów drzew do 2030 r., które mają pomóc w pochłanianiu dwutlenku węgla, odpowiadającego 310 mln ton emisji CO2 do 2030 roku.

    Handel emisjami po nowemu

    Proces legislacyjny Fit for 55 potrwa do 2023 roku. W tym czasie propozycje Komisji Europejskiej muszą zostać zaakceptowane przez rządy państw członkowskich i przez Parlament Europejski. Część z nich polega na nowelizacji już istniejących regulacji, np. dyrektywy w sprawie energii odnawialnej (RED) i dyrektywy o efektywności energetycznej (EED), czy rewizji unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS).

    To właśnie powstały w 2005 r. ETS (ang. Emissions Trading System) był dotychczas kluczowym narzędziem w rękach Unii do ograniczania emisji gazów cieplarnianych. Do tej pory obejmuje ponad 3/4 międzynarodowego handlu prawami do emisji, który powstał w wyniku porozumienia klimatycznego w Kioto. W ramach wyznaczonego pułapu firmy dostają lub kupują uprawnienia. System nakłada cenę na emisje CO2 i co roku obniża limit emisji z niektórych sektorów gospodarki. Dzięki temu w ciągu ostatnich 16 lat udało się obniżyć emisje pochodzące z produkcji energii i energochłonnych gałęzi przemysłu o ponad 40 procent. Komisja Europejska chce zwiększyć tempo poprzez m.in. zmuszenie firm objętych ETS do kupowania całości emisji na aukcjach oraz stopniowe wycofywanie bezpłatnych uprawnień dla lotnictwa i włączenie do systemu emisji z żeglugi.

    Nowy system handlu emisjami ma też powstać dla budownictwa i transportu drogowego. To bardzo ważny krok, biorąc pod uwagę, że 27 proc. emisji w UE pochodzi właśnie z transportu (z czego 71 proc. to emisje z transportu drogowego), a 36 proc z budynków, głównie mieszkalnych.

    Za 3/4 emisji odpowiada jednak głównie produkcja i wykorzystanie energii. Dlatego udział OZE w miksie energetycznym ma wzrosnąć z 32 do 40 procent, do czego mają się przyczynić wszystkie państwa członkowskie. Konkretne cele zaproponowano w odniesieniu do wykorzystania energii odnawialnej w transporcie, ogrzewaniu i chłodzeniu, budynkach oraz przemyśle.

    Graniczny podatek węglowy

    Pozbawienie firm praw do darmowych emisji mogłoby jednak doprowadzić do tego, że przenosiłyby wysokoemisyjną produkcję poza Unię. Aby zapobiec „wyciekowi emisji”, a jednocześnie chronić europejskie firmy przed mniej ekologiczną konkurencją z zagranicy, Komisja zaproponowała tzw. graniczny podatek węglowy (oficjalnie: CBAM – Carbon Border Adjustment Mechanism), czyli nałożenie opłat na importowane produkty. Na początek głównie te z branż objętych systemem ETS: stali i żelaza, aluminium, cementu, nawozów i energii elektrycznej, choć dokładna lista ma być jeszcze ustalona. Udział importu objętego opłatami ma rosnąć o 10 proc. rocznie, aby w 2035 r. obejmować już wszystko, co trafia na unijny rynek.

    Aby zapobiec „wyciekowi emisji”, a jednocześnie chronić europejskie firmy przed mniej ekologiczną konkurencją z zagranicy, Komisja zaproponowała tzw. graniczny podatek węglowy (oficjalnie: CBAM – Carbon Border Adjustment Mechanism), czyli nałożenie opłat na importowane produkty.

    Aby opłata nie miała charakteru protekcjonistycznego, eksporterzy z państw, w których już istnieją jakieś systemy obciążające producentów za emisje, dostaną rabat albo pełne zwolnienie z CBAM. Rezygnacja z darmowych uprawnień do emisji, które dostawali dotychczas unijni producenci jest konieczna, aby „graniczna” opłaca była zgodna z zasadami Światowej Organizacji Handlu. Jak podkreśla Michael Grubb z University College London na łamach „The Economist”, darmowe uprawnienia i tak nigdy nie były dobrą zachętą dla przemysłu do obniżania emisji.

    Jednocześnie, istnieje ryzyko, że importerzy, aby uniknąć dodatkowych kosztów sprowadzania objętych opłatą surowców, będą kupować już gotowe półprodukty. Przykładowo: producenci samochodów zamiast stali kupią gotowe podwozia. Z badania think tanku DIW Berlin wynika, że przy opłacie CBAM wynoszącej 75 euro za tonę, nawet 15 proc. europejskich firm byłoby skłonnych do takich ruchów. Co więcej, unijne firmy, zmuszone do kupowania uprawnień do emisji, są jednocześnie eksporterami i będą musiały konkurować za granicą z firmami, które tych kosztów nie poniosą. Dotyczy to 8 procent europejskiej produkcji cementu i 18 proc. produkcji stali.

    Trudny rachunek zysków i strat

    W efekcie tych zmian, jak obliczyła Komisja Europejska, wprowadzenie granicznego podatku węglowego spowoduje spadek importu o ok. 12 procent w porównaniu do scenariusza bazowego w 2030 roku. O podobną wartość może spaść eksport z Unii, co wiąże się z utratą darmowych uprawnień przez europejskich producentów. Jak obliczyli eksperci Polskiego Instytutu Ekonomicznego, konieczność korzystania z aukcji EU ETS dla całego wolumenu emisji w sektorach CBAM, z wyjątkiem energetyki, będzie kosztowało sam polski przemysł ok. 1,1 mld euro w 2030 roku. Polska jest znaczących producentem stali i nawozów, a więc i dużym emitentem. Komisja Europejska chce wdrożyć mechanizmy pomocowe chroniące unijne firmy i zapobiegające ucieczce emisji (np. w formie rekompensat kosztów pośrednich wynikających np. z wyższych cen energii), ale największe koszty pakietu Fit for 55, a zwłaszcza rozszerzenia systemu ETS, i tak poniosą gospodarstwa domowe.

    Wprowadzenie granicznego podatku węglowego spowoduje spadek importu do UE o ok. 12 procent w porównaniu do scenariusza bazowego w 2030 roku. O podobną wartość może spaść eksport z Unii, co wiąże się z utratą darmowych uprawnień przez europejskich producentów.

    – Dla najuboższych polskich gospodarstw domowych oszacowaliśmy 50-proc. wzrost udziału kosztów energii w wyniku wprowadzenia opłat za emisje w transporcie indywidualnym i aż 108-proc. wzrost w budynkach mieszkalnych. Ponad dwukrotnie większy wzrost w Polsce niż średnio w UE wynika z większego zużycia ciepła, wyższej emisyjności i niższego dochodu Polaków. W scenariuszu najwyższych cen uprawnień oznacza to koszty w wysokości 1 117 EUR rocznie, w cenach z 2015 roku. W 2020 r. średni udział kosztów energii w wydatkach gospodarstw domowych wynosił ok. 10,5 procent. Wzrosty opłat za energię będą przekładać się na poszerzanie zjawiska ubóstwa energetycznego – twierdzi Piotr Arak, dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

    Z raportu opublikowanego przez PIE we współpracy z European Roundtable on Climate Change and Sustainable Transition i Cambridge Econometrics wynika, że osiągnięcie założonej 40-proc. redukcji emisji w sektorach budownictwa i transportu jest możliwe przy cenach dochodzących do ponad 170 EUR/t CO2 w 2030 r., co przekłada się na koszty w wysokości 1,1 bln EUR dla unijnych gospodarstw domowych w latach 2025-2040. Do tego dojdą duże wyższe koszty transportu – samochodowego czy lotów lotniczych.

    Aby te skutki złagodzić, Komisja zaproponowała wprowadzenie Społecznego Funduszu Klimatycznego, który ma zapewnić specjalne środki finansowe państwom członkowskim, aby wesprzeć obywateli w finansowaniu inwestycji w efektywność energetyczną, nowe systemy ogrzewania i chłodzenia oraz czystszą mobilność. Fundusz liczący 72,2 mld euro na lata 2025-2032 miałby być sfinansowany z budżetu unijnego z 1/4 przewidywanych wpływów z handlu emisjami paliw dla budownictwa i transportu drogowego.

    Konieczny klimat na zmiany

    Mimo tak dużej skali Fit for 55, pojawiają się głosy, że nowy unijny cel i tak jest niewystarczający, aby ograniczyć globalny wzrost temperatury o 1,5 °C, co – zdaniem naukowców – jest niezbędne do bezpieczeństwa klimatycznego. – Konieczna jest redukcja emisji w okresie 1990-2030 o co najmniej 65 proc., a doprowadzenie do neutralności klimatycznej to już nie rok 2050, ale 2040 – uważa dr Andrzej Kassenberg z Instytutu na rzecz Ekorozwoju.

    Jak podkreśla Patryk Białas, ekspert ds. sprawiedliwej transformacji Koalicji Klimatycznej, regulacje unijne nie mogą stwarzać żadnych zachęt do stosowania „wysokoemisyjnych” paliw kopalnych i paliw nieodnawialnych. – Przepisy europejskie powinny umożliwić do 2030 roku zwiększenie udziału energii odnawialnej w końcowym zużyciu energii do co najmniej 50 proc. i zwiększenia oszczędności energii do co najmniej 45 proc. w porównaniu do przewidywanego zapotrzebowania oraz doprowadzić Unię do przejścia na system oparty w 100 proc. na energii odnawialnej do 2040 roku. Ponadto ważne jest, aby nowe regulacje w pełni stosowały zasadę „zanieczyszczający płaci” zapisaną w traktatach. Tylko dzięki temu nawet sektory, które nie przeprowadziły dekarbonizacji, przejdą na neutralność klimatyczną – dodaje.

    Redukowaniu emisji w takich sektorach, m.in. w rolnictwie, ma służyć tzw. wspólny wysiłek redukcyjny (ESR – Effort Sharing Regulation). Starania na rzecz redukcji gazów cieplarnianych mają być w tym przypadku dzielone między wszystkie państwa członkowskie na podstawie bogactwa kraju mierzonego PKB na mieszkańca. Najbogatsi członkowie muszą zredukować swoje emisje do 40 proc. poniżej poziomów z 2005 r. do 2030 r., a najbiedniejsi utrzymać poziom z 2005 roku. Wszystkie cele mają się zsumować do 30 proc. redukcji emisji w porównaniu z 2005 rokiem, co jednak i tak jest niższe niż całkowity cel unijny – 55 proc. do 2030 roku. Którego osiągnięcie, jak podsumował komisarz Frans Timmermans, komisarz ds. Europejskiego Zielonego Ładu, będzie mimo ogromnego wysiłku, „diabelsko trudne”.

    Autorka: Magdalena Krukowska
    Obserwator - otwarta licencja / obserwatorfinansowy.pl
    Źródło: obserwatorfinansowy.pl
    Popularne


    Copyright © INFOR PL S.A.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.