Ukradziony naród

245

Komentarz

  • Ja w ogóle uważam, ze decyzja o Wielkiej Nowennie była najważniejszą wolną decyzją polską w XX wieku.
    "'Przy tym wyrosły z odwiecznych korzeni nasz obecny naród jest młody - powstał z destylacji przeprowadzonej przez Kościół Katolicki na ludowym materiale powojennej mieszaniny. Proces kształtowania się Prawdziwej Polski Ludowej zaczął się ok. obchodów Millenium Chrztu Polski i ma teraz tylko 50 lat i ciągle się rozwija. Jest to źródło mojego optymizmu- będzie wzrastał dalej - zwłaszcza na bardzo żyznej dla nas geopolitycznej glebie!
    Tuśmy o tym pisali 2 lata temu:
    https://excathedra.pl/index.php?p=/discussion/8539/christian-andersen-next-generation-czy-jednak-od-morza-do-morza

    Naprawdę warto sobie przypomnieć teraz kiedy tak bardzo entuzjazm oklapł i mamy wrażenie, że tylko buksujmy. Ale wciąż jestem optymistą staram się patrzeć na proces.Myślę, że za 10-20 lat będę może zdolny do podsumowań.
  • W mojej ocenie losie mylisz chłopów z fornalami, bo tam, gdzie się chłopi na swojej ziemi utrzymali pegeery się słabo przyjmowały.
    Problemem były masy spauperyzowanego chłopstwa (przesiedleni nie uznawali nowej ziemi jako 'swojej') oraz te chłopskie dzieci, które się sprzedały za 'awans społeczny' na miastowego.
  • polmisiek napisal(a):
    Ale kleks z g***a Urban chyba jednak zostawil. Jak slucham opowiesci o tym, czego ten i tamten ksiadz nie wyprawia, to nie slysze smutku ale ekscytacje. Ale dopuszczam tez taka mozliwosc, ze po prostu tak ludzie maja, ze lubia skandale. Zwlaszcza breja z lepianek.
    Pytanie co to jest "coś" w sensie duchowym. Czy jeżeli wyłączymy człowiekowi telewizor i wywieziemy go na odludzi to co po takim czyśccu w jego łepetynie zostanie? Myślę że 90% lemingów po 20 latach zapomniało by wszystko czym obecnie żyje. Jeszcze lepszym "testem" jest ciąg pokoleń, jak bardzo plastycznych mamy ludzi naokoło to sami widzimy.

    Co do antyklerykalizmu to zgadzam się z tezą Tischnera "nie znam nikogi kto by stracił wiarę przez komunistów, ale znam wielu którzy stracili wiarę przez proboszcza."
  • raste napisal(a):
    Co do antyklerykalizmu to zgadzam się z tezą Tischnera "nie znam nikogi kto by stracił wiarę przez komunistów, ale znam wielu którzy stracili wiarę przez proboszcza."
    To zdanie jest przykładem, gdy chęć zabłyśnięcia zgrabnym bon motem, kończy się samozaoraniem bonmłotem.
    Po co zmarłemu taką kompromitacje wypominać?

  • No, samozaorał się tym zdankiem x. Tischner.
  • rozum.von.keikobad napisal(a):
    Jak zwykle sporo pompatycznej przesady, ale coś w tym jest.
    Dlatego może warto byłoby przerobić poziom "rozbicia" społeczeństwa w czasie II wojny na poszczególnych terenach - no bo to jednak stopień będzie różny - z wynikami wyborów, niedzielnej frekwencji i nie tylko. Ostatnio modne jest przerabianie tego wg zaborów, a perspektywę badawczą na pewno warto poszerzyć.

    Wcale nie tak ostatnio.
    Wystarczy spojrzeć na mapę sieci linii kolejowych.
  • edytowano October 2018
    AnnaE napisal(a):
    Wystarczy spojrzeć na mapę sieci linii kolejowych.
    W tym temacie PKP przez ostatnie 30 lat intensywnie pracowało nad wyrównaniem - niestety w dół :(

  • edytowano October 2018
    qiz napisal(a):
    sláinte napisal(a):
    Ja tu na pierwszym miejscu widzę kardynała Hozjusza.
    Chyba raczej Hlonda ;)
    Ale nie odbierajmy wielkości Słudze Bożemu Stefanowi kardynałowi Wyszyńskiemu, Hlond budował fundamenty, św. Jan Paweł II kontynuował, ale głównym budowniczym był Prymas Tysiąclecia.
    Ale nikt nie odbiera, tylko uzupełniamy.
    Mieliśmy parę naprawdę wybitnych osobistości w naszym polskim kościele, kumulacja w najtrudniejszym jak dotąd XX wieku.

    Mam wrażenie że z punktu widzenia wojny z wiarą to najgorsze jeszcze przed nami - a widoków na wybitne postacie na miarę poprzedników - brak.
    romeck napisal(a):
    Uczeń.
    przerósł mistrza, i najbardziej w pamięć mą wbite zdjęcie z pontyfikatu, to kiedy nowy papież przyklęka przed Wyszyńskim, kiedy ten ma mu dać znak posłuszeństwa (piotrowego)
    image
  • ms.wygnaniec napisal(a):
    raste napisal(a):
    Co do antyklerykalizmu to zgadzam się z tezą Tischnera "nie znam nikogi kto by stracił wiarę przez komunistów, ale znam wielu którzy stracili wiarę przez proboszcza."
    To zdanie jest przykładem, gdy chęć zabłyśnięcia zgrabnym bon motem, kończy się samozaoraniem bonmłotem.
    Po co zmarłemu taką kompromitacje wypominać?

    Bo jest prawdziwa. Nie rozmawialiscie z osobami które straciły wiarę?
  • Owszem. Nie znam nikogo kto straciłby wiarę przez proboszcza.
    A z innych powodów - owszem.
    Przez proboszcza można co najwyżej przestać chodzić do kościoła - o ile ktoś nie za bardzo rozumie po co do niego chodzi.
  • Proboszcz nie grzeszy za grzesznika, jest tylko dobrą wymówką na odejście od Boga i Kościoła.
  • Dokładnie.
  • jedni przychodzą do Kościoła, żeby spotkać się z Panem Bogiem, a inni, żeby posłuchać proboszcza - i nic dziwnego, że tym drugim każda najmniejsza wada proboszcza przeszkadza

    niestety można być profesorem teologii i filozofii równocześnie, a o życiu duchowym nie mieć bladego pojęcia
    bo tylko własny grzech człowieka, ujawniony przez jego własne sumienie, odsuwa go od Pana Boga i od prawdziwej wiary
  • KAnia napisal(a):
    jedni przychodzą do Kościoła, żeby spotkać się z Panem Bogiem, a inni, żeby posłuchać proboszcza - i nic dziwnego, że tym drugim każda najmniejsza wada proboszcza przeszkadza

    niestety można być profesorem teologii i filozofii równocześnie, a o życiu duchowym nie mieć bladego pojęcia
    bo tylko własny grzech człowieka, ujawniony przez jego własne sumienie, odsuwa go od Pana Boga i od prawdziwej wiary
    przykladem na to ostatnie jest stan wiary w Kosciele Niemieckim. obrazek sprzed tygodnia: ksiadz probosz uradowany opowiada grupce owieczek, z ktora poszedla na kawe o tym, jaki fantastyczny ksiadz zostal zaproszony do parafii: jest swietnym mowca, pelen enrgii i przyciagnal juz wiele osob do kosciola. Jest jak misjonarz, bardzo w tym utalentowany:) "No ale tym, ktorzy chodza do kosciola chyba tez nie gardzi?" - zapytala jedna z owieczek, czyli ja. Zrobilam to odruchowo i bylo to pytanie retoryczne.
    - Alez oczywiscie, ale tweirdzi, ze w sumie z Kirchgänger juz i tak niewiele bedzie, bo oni tam chodza bo Maja problemy.

    Najpierw bylo glosne hahaha, a potem, nagle zrobilo sie jakby gupio.


    Takich ma obecnie Deutschland misjonarzy: wszyscy mile widziani, ale ci z krzyzem to...ee...tego…, moze nie przesadzajmy...
  • Jest jeszcze jedna konsekwencja działalności kard. Wyszyńskiego - przez stulecia Polaków modernizowano twierdząc, że są nie dość nowocześni i mają naśladować starszych braci. Dzisiejsi Polacy są najmłodszym narodem świata, zaprojektowanym i wykonanym przez jedną osobę, więc z wyzwaniami współczesności radzą sobie dużo lepiej niż inne anachroniczne narody, które targają niepotrzebne bagaże zapomnianej historii.
  • raste napisal(a):
    ms.wygnaniec napisal(a):
    raste napisal(a):
    Co do antyklerykalizmu to zgadzam się z tezą Tischnera "nie znam nikogi kto by stracił wiarę przez komunistów, ale znam wielu którzy stracili wiarę przez proboszcza."
    To zdanie jest przykładem, gdy chęć zabłyśnięcia zgrabnym bon motem, kończy się samozaoraniem bonmłotem.
    Po co zmarłemu taką kompromitacje wypominać?

    Bo jest prawdziwa. Nie rozmawialiscie z osobami które straciły wiarę?
    A ja pojadę moją ukochaną statystyką.
    Jaki jest poziom ateizmu, agnostycyzmu i bezwyznaniowości na terenach, gdzie było dużo komuchów, a jaki na terenach, gdzie było dużo księży? Nawet w Polsce, w zestawieniu góry - północ, wieś - miasto itd.

    Obecnie oczywiście, z racji już wspomnianej przez Polmiska "sztafety pokoleń" (ideowy komunista --> bezideowy komunista --> leming) komucha należałoby podmienić na trve-postępowego Europejczyka.
  • Ale też muszę przyznać, że - odpowiadając na pytanie Kolegi - owszem rozmawiałem i tu jest jedynie pytanie, jak Kolega to rozumie.
    Takich, co straciły "bo ksiądz coś tam, pedofil, złodziej itd" to nie znam.
    Ale czy nie znam takich, którzy może by i byli ciągle, gdyby księża się bardziej starali - czyli kiedy po stronie księży nie jest problem w jakimś zgorszeniu, a w zaniedbaniu, kiepsko odprawianych mszach, kazaniach z dukaniem z kartki itd. to w sumie ciężko powiedzieć, bo zazwyczaj "ofiara" tego nie wie, jakby się to potoczyło.
  • A ja przypomnę film IPN o roku 1966, z którego dopiero dowiedziałem się, jak wielkie było w ów czas napięcie na linii Kościół-Partia. Okazuje się np., że kiedy Prymas przemawiał do ludu w Poznaniu, w tym samym czasie Gomułka urządzał konkurencyjną masówkę i wyrzucał klerowi brak patryotyzmu itp. Warto pół godziny poświęcić!

  • ...i zadać sobie pytanie, czy dziś spasione katabasy umiałyby taką Wielką Nowennę przemyśleć, przemodlić, zaplanować i przeprowadzić.
  • że też tak Kolega Klerem leci,
    nie mam na myśli p. Piotra Klera z Dobrodzienia
  • TecumSeh napisal(a):
    Nie znam nikogo kto straciłby wiarę przez proboszcza.
    A z innych powodów - owszem.
    Przez proboszcza można co najwyżej przestać chodzić do kościoła - o ile ktoś nie za bardzo rozumie po co do niego chodzi.
    +1
    Zdarza się, że w trudnych momentach, ci, którzy zerwali związki z kościołem niemal na kolanach do niego wracają. Takich też znam. Wtedy już nawet gupi ksiądz nie drażni. Wtedy się wraca do samego Chrystusa.
  • TecumSeh napisal(a):
    Przez proboszcza można co najwyżej przestać chodzić do kościoła - o ile ktoś nie za bardzo rozumie po co do niego chodzi.
    Gdybym miał przez 'głupiego' księdza przestać do kościoła chodzić =))
    i tyle w polemice z kretynizmem.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    ...i zadać sobie pytanie, czy dziś spasione katabasy umiałyby taką Wielką Nowennę przemyśleć, przemodlić, zaplanować i przeprowadzić.
    no czekamy i jakoś nie ma, albo nie ma drugiej strony - odpowiedzi wiernych. Właściwie w mojej diecezji co chwila są jakieś akcje, szczuplutkie grono ludzi bierze w nich udział.




  • rozum.von.keikobad napisal(a):
    Ale też muszę przyznać, że - odpowiadając na pytanie Kolegi - owszem rozmawiałem i tu jest jedynie pytanie, jak Kolega to rozumie.
    Takich, co straciły "bo ksiądz coś tam, pedofil, złodziej itd" to nie znam.
    Ale czy nie znam takich, którzy może by i byli ciągle, gdyby księża się bardziej starali - czyli kiedy po stronie księży nie jest problem w jakimś zgorszeniu, a w zaniedbaniu, kiepsko odprawianych mszach, kazaniach z dukaniem z kartki itd. to w sumie ciężko powiedzieć, bo zazwyczaj "ofiara" tego nie wie, jakby się to potoczyło.
    Kompletnie nie o to. Znam kilka osób skrzywdzonych przez księży którzy stracili wiarę.
  • los napisal(a):
    Jest jeszcze jedna konsekwencja działalności kard. Wyszyńskiego - przez stulecia Polaków modernizowano twierdząc, że są nie dość nowocześni i mają naśladować starszych braci. Dzisiejsi Polacy są najmłodszym narodem świata, zaprojektowanym i wykonanym przez jedną osobę, więc z wyzwaniami współczesności radzą sobie dużo lepiej niż inne anachroniczne narody, które targają niepotrzebne bagaże zapomnianej historii.
    Coś w tym jest. Polacy są mocno elastyczni, a przynajmniej w biznesie
  • loslos
    edytowano November 2018
    Nie o to idzie. Zachodniacy targają za sobą niepotrzebne starożytne kompleksy. Np. praktycznie wszyscy z wyjątkiem wariatów w rodzaju Tolkiena wierzą w postęp, dla nich każdy wtorek jest lepszy od poniedziałku. Polacy uznają przydatność lodówki ale wiedzą też, że postęp to także cyklon B i komunizm, więc oceniają rzeczy po nich samych. Zachodniacy mają kompleks kolonialny, więc ciapatymi albo gardzą albo niepotrzebnie im ustępują, Polacy ciapatych traktują normalnie, więc też nie zamykają oczu na ich słabości - indywidualne lub zbiorowe. I tak dalej.

    Na każdy z problemów współczesności intuicja podpowiada Polakom właściwą odpowiedź - jeśli bredzą, to dlatego, że po kimś powtarzają. Zachodniak nie ma tak dobrze, bredzi sam z siebie.
  • los napisal(a):
    Polacy uznają przydatność lodówki ale wiedzą też, że postęp to także cyklon B i komunizm, więc oceniają rzeczy po nich samych.
    Eugenika odrobine komplikuje sprawę, bo już przed wojną się nią nie zachłystywaliśmy
    los napisal(a):
    Zachodniacy mają kompleks kolonialny, więc ciapatymi albo gardzą albo niepotrzebnie im ustępują,
    Pedałów prądem też nie traktowaliśmy, więc jest tego więcej i jest to starsze niż działanie Błogosławionego.
    Puzel jest bardziej skomplikowany i w mojej ocenie ten wątek to redukcja deformująca.
    (DISCLAMER: każdy opis rzeczywistości to redukcja, redukcje dzielimy na uwypuklającą i deformującą)

  • ms.wygnaniec napisal(a):
    TecumSeh napisal(a):
    Przez proboszcza można co najwyżej przestać chodzić do kościoła - o ile ktoś nie za bardzo rozumie po co do niego chodzi.
    Gdybym miał przez 'głupiego' księdza przestać do kościoła chodzić =))
    i tyle w polemice z kretynizmem.
    Jak to było? Nie osądzaj, to nie będziesz osądzany? Czy jakoś podobnie...

  • ms.wygnaniec napisal(a):
    Eugenika odrobine komplikuje sprawę, bo już przed wojną się nią nie zachłystywaliśmy.
    Co to w ogóle ma do rzeczy? Polacy przez historię miewali różne cechy, niektóre z nich bywały dobre, inne złe.

    Istotne jest tylko to, że z Polakami sprzed 1939 roku mamy tyle wspólnego co z Aztekami czy Sumerami - możemy o nich sobie poczytać na kartkach książek. Tak margerytka opisała korzeń polskości:
    margerytka napisal(a):
    dwór polski z biblioteką, gabinetem pana domu i bronią myśliwską i tradycją posyłania dzieci na studia do miasta

    Dużo takich dworów zostało po roku 1945? Pewno kilka - ale nawet jeśli to w głębokiej konspiracji i bez najmniejszego wpływu na rzeczywistość. Wtedy polskość się wykuwała po parafiach. (miejskich parafiach, kąsumęt, miejskich!) I jeden był scenarzysta zdarzeń.

    O urwaniu ciągłości pisze też Legutko. Bardziej pesymistycznie, bo on z pewną lubością opisuje mierzwę, jaką się staliśmy. A ja przewrotnie zadaję pytanie - skoro z nas tak mierzwa, to dlaczego jednak nią nie jesteśmy? I daję odpowiedź.

  • No bardzo mnie się podoba ewolucja poglądu i oceny Narodu przez Losa. To jest jednak odkrywcze i skłaniam się ku temu poglądowi.
  • A ja jednak dodam, że z Sumerami i Aztekami się tak bałdzo nie indentyfikujemy, nie aspirujemy do nich.

    Wszelako, aże mi zadzwoniła w uszach cycata z wczesnego Ziemniakiewicza, powieść "Zły los kataryniarza", gdzie Żyd rozmawia z Polakiem i się z niego wyśmiewa, że co go obchodzą Samnici. Zdechli i ich nie ma. A tego Polaka rzekomo obchodzą.
  • loslos
    edytowano October 2018
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    A ja jednak dodam, że z Sumerami i Aztekami się tak bałdzo nie indentyfikujemy, nie aspirujemy do nich.
    Do Sarmatów aspirujemy. A wie kolega czym się różnią Aztecy i Sumerowie od Sarmatów? Że o tych Aztekach i Sumerach coś jednak wiemy a Sarmaci to czysta fantazja. O dawnych Polakach też coś z tych książek wiemy, dlatego Aztecy i Sumerowie są lepszą analogią.

  • los napisal(a):
    O urwaniu ciągłości pisze też Legutko. Bardziej pesymistycznie, bo on z pewną lubością opisuje mierzwę, jaką się staliśmy. A ja przewrotnie zadaję pytanie - skoro z nas tak mierzwa, to dlaczego jednak nią nie jesteśmy? I daję odpowiedź.
    Tabula Rasa mnie nie przekonuje, więzy zostały naruszone ale nie zerwane.
    O Peregrynacji Milenijnej już kiedyś pisaliśmy.
    Jeszcze się pozastanawiam.

  • loslos
    edytowano October 2018
    Zerwane. Żydzi i Niemcy - out, ziemianie - żyją ale są już niczym, miasto zaludniają chłopi nic z niego nie rozumiejący i bojący się go. Marzenie inżyniera dusz. Niestety, jeden księżulo kradnie materiał do tego wspaniałego i niepowtarzalnego eksperymentu społecznego i robi coś po swojemu.
  • Sugerujesz, że to historia o społeczności, która ponownie stałą się Narodem?
  • Społeczności? Jakiej społeczności? Bez pracy formacyjnej Kościoła to jedna wielka kupa rozproszonych bydląt, nad którą władzę ewentualnie może trzymać jakiś Hyrkan i jego przyjaciele.
  • Czy istnieje ktoś/coś kto by mógł po raz drugi w 2018/2019 podobnie ukraść ten naród?
    Pytam przy nadzieji
  • loslos
    edytowano October 2018
    My wszyscy. To jest to czego nam najbardziej potrzeba - formacji. Dużej i małej, indywidualnej i zbiorowej, każda jest potrzebna. Jesteśmy przerażająco niskiej jakości.
  • Dlatego TVP Kurski i ogólnie polityka kulturalna PiS to na razie zmarnowana szansa
  • Formacja via TV?
    Bez jaj.
    Tylko wewnętrzna przemiana pozwoli na zmianę myślenia i nastawienia do siebie, najbliższych i otoczenia.
    Wielokroć mówiłem że choćby wszycy dookoła stanęli na głowie to i tak ostateczna odpowiedź należy do każdego indywidualnie. I tyczy to każdego wyboru. Od największych, np. powiedzieć TAK Bogu, po mniejszego kalibru, np.w której kartce postawić krzyżyk na wyborach.
    I takie same mechanizmy dotyczą czerni, pospólstwa, rabów, motłochu, mieszczaństwa i ślachty. Króla i jego sługi.
  • Wewnętrzne światło? Manichejczykow na stos!

    Formacja w sensie ludzkim i materialnym. Edukacja, uporządkowanie, podniesienie moralne, kształcenie umiejętności współpracy i zdolności przywódczych. Ciężka praca indywidualna ale przede wszystkim zbiorowa.
  • Cuda w stylu odrośnietej konczyny owszem zdarzają się ale zazwyczaj dotyczą przemiany wewnętrznej czyli zmiany spojrzenia na swoją rolę w życiu i otoczeniu. Bez tego nie będzie nic więcej, nie będzie wzrostu duchowego, moralnego i edukacyjnego. A bez tego zapomnij o pracy nad sobą, nie mówiąc o pracy nad innymi. Co i tak nie gwarantuje wpływu na drugiego człowieka.
  • Wszystko pięknie ale konkretów brak.
  • To proszę coś zaoferować. Każdy wkład się liczy.
  • TecumSeh napisal(a):
    Wszystko pięknie ale konkretów brak.
    Mogę Ci opowiedzieć o mojej drodze ale to w żaden sposób nie będzie miało przełożenia na Twoją sytuację.
  • Polskie miasta sporo o nas mówią. Tam gdzie jest historyczna zabudowa tam jest narzucony pewien europejski porządek urbanistyczny. Za to przedmieścia to luźno porozrzucane budynki bez planu. Trochę to przypomina Kazachstan ale podobne obrazki widziałem też w USA.
  • To pokazuje stan były i obecny świadomości. Zwłaszcza na zachód od Poznania
  • los napisal(a):
    Zerwane. Żydzi i Niemcy - out, ziemianie - żyją ale są już niczym, miasto zaludniają chłopi nic z niego nie rozumiejący i bojący się go. Marzenie inżyniera dusz. Niestety, jeden księżulo kradnie materiał do tego wspaniałego i niepowtarzalnego eksperymentu społecznego i robi coś po swojemu.
    alez On niczego nie ukradl. nie musial. ten lud byl z nim. Ktos to ladnie powiedzial, ze Wyszynski pokazal chlopom, ze sa Polakami.
    To komuchy chcialy ukrasc Kardynala nam. I to im sie ostatnio tak jakby udalo: Wielka Cisza o Prymasie-
    a przeciez Richelieu moglby mu buty czyscic.
    totez dziekuje, mimo wszystko, za ten watek.
  • Tia. Ubecy i komuchy to z Księżyca spadli.
  • Wszystko pięknie ale konkretów brak.
    marniok napisal(a):
    TecumSeh napisal(a):
    Wszystko pięknie ale konkretów brak.
    Mogę Ci opowiedzieć o mojej drodze ale to w żaden sposób nie będzie miało przełożenia na Twoją sytuację.
    Ale może zainspirować. Może pomoże przez analogię. Konkrety są lepsze niż ogólniki.

Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.