Ulubione filmy

1. Pasja
2. Rio Bravo
3. Lista Adriana Messengera
4. Być albo nie być (Lubitsch 1942)
5. Starsza pani znika

Ten wybór coś o nas mówi?
«1

Komentarz

  • Ten wybór coś o nas mówi?
    Ktusz so te "o nasz"?

    Kulega sie posugiwa plularem majestatycznem czylisz cuś uśrednieł statystyczno?
  • Wyjaśniam: każdy ma własny wybór. I mówi on coś albo nic.
  • Myślę że coś mówi.

    U mnie kolejność przypadkowa i pewnie coś tam pominąłem:
    - Pasją
    - Interstellar
    - Przełęcz ocalonych
    - Miś
    - Memento
    - Gladiator

    rozumiem że mówimy o fabularnych:)
  • Cuś muwi.

    Zaposiadywa 50+
    Katolik.
    Lubiency oczywizdo moralnoś
    i sofistykalno skomstruowano fabułe.

    Szczelam isz nigdysz sie jemusz nie pszyśnieło paradywanie wew sukięce lila.

  • To ja tak nie dam rady. Teraz już nie. Owóż pamiętam, jak przywiało mię na stare, przedseparatystyczne FF, chyba z 15 roków temu, to ktosik (czyżby Dante?) też takim wątkiem rzucił, a ja wtedy pojechałem bez wahania, jeśli dobrze pomnę: „Pasja”, „Powrót Króla”, „Helikopter w ogniu”, „Dzika Banda” i chyba jeszcze „Gladiator”.

    A teraz nie potrafię. Bo nagle przypomniały mi się moje pierwsze dziecięce kroki kinomana, z jaką fascynacją, jak na wychowanka PRL-u przystało, chłonąłem egzotykę „W pustyni i w puszczy”. Ma się rozumieć i „Potop” też, naturalnie utyskując, że książka była lepsza.
    I jeszcze, jak ważne były dla mnie „Gwiezdne Wojny” (ta niby Piątka), jak miałem fafnaście lat, i jeszcze długo potem. W sumie, myślę, nie był to najgorszy wybór dla fafnastolatka, żyjącego w określonej rzeczywistości, gdzie walka z Imperium kojarzyła się inaczej niż w Hollywood.
    Aha, a w dziecięctwie jeszcze japońskie Godzille uwielbiałem. Jak je dzisiaj widzę, to sam się z siebie śmieję, ale moje największe zaskoczenie, że moje potomki bardzo je lubią, naściągały se wszystkie części, i z wyższością patrzą na te holyłóckie podróby, mimo ich perfekcyjnych fajerwerków.

    Swego czasu strasznie spodobał mi się „Pluton”, może dlatego, żem zaraz potem, chyba nawet w następnym tygodniu, poszedł w kamasze. A tuż po wojsku, właściwie z niezrozumiałych względów (ale kiep ten, ktoby afekt próbował rozumowo wyjaśnić) zakochałem się w westernie „Młode strzelby” – jak go obejrzałem w kinie, to potem zdobyłem skądsiś piracki VHS i oglądałem go w kółko, codziennie, przez parę lat, aż zajeździłem kasetę.
    Tam grał jedną ze swych pierwszych ról młody Kiefer Sutherland, i to głównie sprawiło, żem po latach złapał się za serial „24 godziny”, mimo że z zasady nie cierpiałem seriali, poza „Janosikiem”. Ale „24”, z różnych powodów, także bardzo osobistych, sprawiły, że ów obraz jest dla mnie poza wszelką konkurencją, mimo totalnie spieprzonego ostatniego sezonu.

    Horrorów nigdy specjalnie nie lubiłem, choć Coppola swoim „Drakulą” (albo bardziej Kilar swą muzą?) udowodnił mi, że może nie miałem racji.
    W ogóle często nie miałem racji, bo za młodego musowo wyśmiewałem kino z obszarów sowieckich i okołosowieckich, bo wtenczas wypadało je wyśmiewać, albo tak mi się przynajmniej wydawało. A potem szczęka mi regularnie opadała, jak widziałem „Idź i patrz”, albo „Pokutę”, a w późniejszych latach „Wyspę”, „Cara”, „Ordę”, „Duraka”, „Żyć”, „Majora” i wiele innych.
    Kino postjugolskie też poważam, być może również z powodów pozamerytorycznych, bo mi przypominają pewną inicjatywę z czasów mej burzliwej młodości. Tylko jakoś najfajniej mi się je ogląda z kielichem samogonki w ręku. Taki klimat.

    Ale jest jeszcze coś, bo poza filmami mam jeszcze mnóstwo scen ulubionych. Żeby było śmieszniej, niekiedy w filmach, których z różnych powodów nie trawię, tak jak finał w „Dobrym, złym, brzydkim”. I tak mógłbym ciągnąć, kurza melodia.
    No więc, poddaję się, nie potrafię wskazać mej ulubionej piątki.

  • Turoń napisal(a):

    I jeszcze, jak ważne były dla mnie „Gwiezdne Wojny” (ta niby Piątka),

    Ałła, no przeca nie Piątka, ino Czwórka!

    [oddala się na stronę i sypie łeb popiołem]
  • Piątka też daje radę.
  • Pasja
    Ojciec Chrzestny
    Rio Bravo
    Kuzyn Vinnie
    Dom Dusz
    Patriota
    12 gniewnych ludzi
    Bez litości (I cz.)
    Za horyzontem
    Gladiator
    Potop
    Columbo (cała seria)
    Zawrót głowy
    Gran Torino
    Snajper



    (będę dopisywała, bo to nie wszystko)
  • "Ten wybór coś o nas mówi?"
    1. katol
    2. facet
    3. ? ( filmu nie znam)
    4. patriota (nie cierpi szkopow)
    5. empatyczny (wspolczuje małżenstwom "na dorobku")
  • No właśnie - nie da się wszystkiego.
    Pod postem @Turonia podpisuję się obiema ręcami - choć niewiele będzie zbieżności filmowych, ale zasada identyczna.
    Mam problem z "Helikopter w ogniu" - razi mnie jego kontrast (chodzi o obraz), trochę denerwuje płytka fabuła (z filmu nie dowiesz się o co ta wojna), ale miasto, baza wojskowa i walka pokazane są perfekcyjnie, a przebieg walki to niemal dokument z operacji.
    Film widziałem raz, ale sceny walki chyba z pięć (na youtubie są).
  • los napisal(a):
    Wyjaśniam: każdy ma własny wybór. I mówi on coś albo nic.
    Kolega jednak własny wybór określił jako "nasz". To jest właśnie pluralis maiestatis ;)

    A żeby pozostać w klimatach majestatycznych ;)
    1. Mania wielkości
    2. Szkarłatna ulica
    3. Brunet wieczorową porą
    4. Zawrót głowy
  • edytowano July 2019
    Ten wybór coś o nas mówi?
    Ciekawostka:
    Może powiedzieć więcej niż chcemy :) Z powodu pozwów związanych z deanonimizacją danych Netflix w 2010 roku wycofał się z organizowania swojego znanego konkursu.

    https://arxiv.org/abs/cs/0610105
  • Są take filmy, które mię niezdrowo fascynują, a to:

    - Ociec chrzestny
    - Le Big Short
    - Adwokat (nie ten diabła, choć ten też, ale ten z Fassbenderem)
    - To nie jest dom starców
    - Le Matrix
    - Gladiator

    Poza tym są i take, które kiedyś obglądałem i miło się mi obglądało, ale jakoś do nich nie wracam.
  • Ulubionych filmów mam mnóstwo i pewnie to wynika z tego, że od zawsze była to moja ulubiona forma rozrywki, więc przez tyle lat się uzbierało. Nie podejmuję się wymienić kilku tytułów - niewykonalne.
    Jest kilka filmów, które cenię bardziej. Z niewymienionych wyżej np. "Kabaret" Boba Fossa.
    Ale przede wszystkim zapamiętałam poszczególne sceny. Sceny, które poruszyły mnie do głębi. Też jest ich zbyt wiele, by wszystkie wymienić.
    Mogę podać jedną - w filmie Bergmana "Persona" wielka aktorka (grana przez Liv Ullmann) wychodzi na scenę i... przestaje mówić. Z własnej woli. Wybiera milczenie. Oczy Liv, to co wyrażały - pamiętam do tej pory.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Adwokat (nie ten diabła, choć ten też, ale ten z Fassbenderem)
    Nie widziełem a filmep tak mie szypko zachemcieł:

    "Super lubie takie klimaty ale kurdeee co to miało być? Gadają, bzykają sie, gadają ,coś chcą zrobić, później gadają, gadają o dupach, gadają, ucinają komuś glowę, znowu gadają coś się dzieje ale nie wiadomo co, znowu gadają, w miedzyczasie ktoś masturbował się szybą. Później znowu komuś obcinają głowę. Później gadają i w sumie nie wiem o co chodziło. Zgubiłem watetek postanowiłem obejrzeć od połowy znowu i znów zgubiłem wątek."

    Kulega łapneł ten womtek czylisz sie dotomt fascyna iszby go złapeć?

  • Generalnie polecam trailery i spoilery dostępne w Jutrąbce. Całość długa i nudna.
  • 3. Lista Adriana Messengera
    Obejrzyłem se tera te filmoze wew internetach. Nibysz Żon Hjuston, a wyszed takisz jakbysz Bąd. Szysko sie rozwionzywa cudowno. Zes to rużnico isz nie ścigejo sie Astonamy Marcinamy a guwnie galopejo koniamy.

    Iszby nie zosteć gołem słowem dawam pszykład.

    1. Ajeroplan wybuchło nualesz jeden fhąsuski żentelmą spat zes nieba wew wode i sie uratoweł.
    2. Nualesz nie tylkosz sie uratoweł, ale spat akuratno i zdomżeł posucheć cusz mamroteł pszed śmiercio danysz tytułowysz Adrian.
    3. Nualesz nie tylkosz zdomżeł posucheć owosz mamrotenie alesz pluskejomc sie wew wodzie zapamięteł je tak dokładno jakbysz mu ktuś wew ep wsadzieł magnetofą.
    4. Pozatę na ten tychmiast okazeło sie isz fhąsuski żentelmą jezd koleszko guwnegosz Angola kturen rozwionzywa te kreminelno zagatkie wkutek czegusz chentno zez niem kolabora i wogule.

    Na te szyskie cuda na kiju senażysta pszewidzieł pińć minut.
  • A postrzegł kolega najmocniejszy tekst kinematografii?

    That's the excuse they usually give for evil. Hitler was mad, they said. So he may have been... but not necessarily. Evil does exist. Evil is.
  • Poznełem jusz pszepyszno inteligemcje Kulegi totesz nie mogie uwieżeć isz Kulega pszed obglądnięciem danej filmozy nie sposzczeg isz na naszem globusie ziemskiem Zło egzystywa.

    Mie to muwieli jusz na katenchezie kiedym beł tyciem Gnębąkiem wiemc pardomsik nualesz takisz łanlajner to troszkie pszymało iszbem sie tako bądosko filmozo zakwyceł. Nawet kiedysz to osobisto recyta Kirk Duglas.

    Rozumiełbem gdybysz mie to napiseł Krytykent Potyliczny kturegosz naglesz oczeźwiło. Nualesz Kulega ?!
  • los napisal(a):
    A postrzegł kolega najmocniejszy tekst kinematografii?

    That's the excuse they usually give for evil. Hitler was mad, they said. So he may have been... but not necessarily. Evil does exist. Evil is.
    Mnie najbardziej frapuje, że św. Augustyn uważał odwrotnie.
  • loslos
    edytowano July 2019
    Ten heretyk? Wiara w zło osobowe to chyba wyznacznik katola.
  • Hitler był może szalony, ale Stalin nie. A imho ten drugi był znacznie gorszy i bardziej niebezpieczny.
  • edytowano July 2019
    Btw obejrzałem sobie w końcu 12 gniewnych ludzi.
    Film bardzo dobry, no ale mam zastrzeżenia.
    Po pierwsze temat odcisków palców na nożu - dla mnie kluczowy, a w filmie ledwo wspomniany i bez dalszych dyskusji na ten temat. Przy takiej uzasadnionej wątpliwości dyskusja na temat czy świadkowa miała okulary zakrawa na śmieszność.
    No dobra, chyba nie mam więcej zastrzeżeń:)
    Gra aktorska bardzo dobra, charaktery wręcz modelowe, kamera prowadzona znakomicie, napięcie stopniowane świetnie. I najlepsze - wcale nie wiadomo co się stało.
  • 12 gniewnych wydaje mi sie b. schematyczne.
    Nie zachwyca
  • +1

    Nie wiadomo w ogóle o co w tym filmie chodzi.
  • "12" powinno puszczać się na szkoleniach politykom, działaczom, agentom wpływu i innym takim. Bo tu jest pięknie pokazane, jak jeden wygadany, szczwany lis, posługując się różnymi technikami w zależności od osoby poddawanej manipulacji, potrafi sparaliżować pracę zdroworozsądkowej większości, a w końcu narzucić jej własne zdanie.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Piątka też daje radę.
    Starłorsowa Piątka podobała mi się znacznie bardziej po latach, niż zaraz po premierze. Bo jako małolat, pamiętam, byłem trochu zawiedziony. Raz, że poprzednia część faktycznie ustawiła poprzeczkę pierońsko wysoko. Dwa, że spodziewałem się czegoś trochu innego, albo też zwyczajnie musiałem dorosnąć. Wiele filmów z wiekiem starzeje się nieładnie, ale niektóre są jak wino.
  • Turoń napisal(a):
    "12" powinno puszczać się na szkoleniach politykom, działaczom, agentom wpływu i innym takim. Bo tu jest pięknie pokazane, jak jeden wygadany, szczwany lis, posługując się różnymi technikami w zależności od osoby poddawanej manipulacji, potrafi sparaliżować pracę zdroworozsądkowej większości, a w końcu narzucić jej własne zdanie.
    +1

    Pokazuje też najlepszą technikę manipulacji - sianie wątpliwości. Ostrą tezę człowiek zwykle potrafi ocenić ale jak walczyć z otaczającym kisielem poddawania wszystkiego w wątpliwość - nie wie.
  • TecumSeh napisal(a):
    Mam problem z "Helikopter w ogniu" - razi mnie jego kontrast (chodzi o obraz), trochę denerwuje płytka fabuła (z filmu nie dowiesz się o co ta wojna), ale miasto, baza wojskowa i walka pokazane są perfekcyjnie, a przebieg walki to niemal dokument z operacji.
    Film widziałem raz, ale sceny walki chyba z pięć (na youtubie są).
    Mię w „Helikopterze” ładnie wprowadził w nastrój dialog załogi śmigłowca patrolującego strefę rozdawnictwa żywności z dowództwem, zaraz na wstępie:
    - Milicja strzela do cywilów!!!
    - To sprawa ONZ, nie możemy się wtrącać.

    Mnie zaś najbardziej ujęła parosekundowa scena z finału, czy też już po finale. Ocaleli Amerykanie wyrwali się spod ostrzału, część wycofuje się w kolumnie zmotoryzowanej. Chłopy zszokowani, pokrwawieni, za plecami jatka, więc automobile wyrywają ile sił.
    Nagle kierowca daje po hamulcach, wehikuł staje. Oto z boku wyłania się stary Somalijczyk, włazi na oślep wprost przed maskę, patrzy przed siebie, ale nic nie widzi. Bo trzyma na rękach martwe dziecko.
    Bitwa się skończyła, ale tubylcowi i tak świat się zawalił, bo właśnie stracił wszystko. Amerykanin, znaczy ten kierowca, właśnie wyszedł z pola rzezi, jednak coś ocalił. Nie tylko tego staruszka, ale coś w sobie.

    No i muza była klimatyczna, zimmerosko-algiersko-senegalska:








  • Kolejnosc dowolna:
    1.Nordwand
    2.Czerwony Baron
    3.Dead Man
    4.Himalaya
    5.Wielki Błękit
    6.Niebieski
  • Turoń napisal(a):
    "12" powinno puszczać się na szkoleniach politykom, działaczom, agentom wpływu i innym takim. Bo tu jest pięknie pokazane, jak jeden wygadany, szczwany lis, posługując się różnymi technikami w zależności od osoby poddawanej manipulacji, potrafi sparaliżować pracę zdroworozsądkowej większości, a w końcu narzucić jej własne zdanie.
    i zarazem on jest podawany publicznosci jako ten najszlachetniejszy.
    Schemat. Jego gl. oponent przypomina mrożkowskiego Edka.

    Ta propaganda łatwo łowi ludzi młodych i wrażliwych. Ja bardzo lubilam ten film w liceum.
  • @Turon - ok, ale spodziewalem się głębszej analizy.
    Ogólnie żołnierze jak ludzie - żadni superbohaterowie, normalni ludzie a jednak odważni, myślący o kolegach.
    I zero superameeykanizmu - pokazali własne błędy.
    Gadałem z żołnierzem jednostki specjalnej dla którego to bardzo dobrze oddający realia film.
  • Pani_Łyżeczka napisal(a):
    Kolejnosc dowolna:
    1.Nordwand
    2.Czerwony Baron
    3.Dead Man
    4.Himalaya
    5.Wielki Błękit
    6.Niebieski
    Podróże, przygoda, wyzwania?
  • Jeszcze mi się przypomniało - Touching the Void.
    W Polsce pod idiotycznym tytułem "Czekając na Joe" (nikt na Joe nie czekał).
    Dlatego funkcjonuje także jako "Dotknięcie pustki".
    Film po którym dla górołaza nic nie będzie już takie jak było.
  • 1.Nordwand - o wyzwaniach i porażkach i de facto o pokorze.
    2.Czerwony Baron - o honorze i etosie rycerskim, ten film uswiadomił mi dlaczego artstokracja to arystokracja. Bitwy lotnicze podczas I WS są sfilmowanane koncertowo.
    3.Dead Man - bardzo mroczna metafizyka i wyniesiona zeń prawda na całe życie "Who Talks Loud, Saying Nothing."
    4.Himalaya(1999) - o drodze, o tradycji, o przemijaniu, górach i soli :)
    5.Wielki Błękit - co ja poradzę ze pod wodą jest pieknie i jest to wciąga czasem za bardzo.
    6.Niebieski - od lat coś we mnie porusza ale jeszcze nie zdefiniowałam dokładnie co i dlaczego.
  • Nie sądzę, że można o kimś coś powiedzieć po poznaniu listy ulubionych filmów, może z wyjątkiem jego gustów filmowych.

    Co do samej listy, to u siebie rozróżniam filmy, które mogę oglądać wiele, albo bardzo wiele razy, a także takie, które uważam za znakomite, ale na które nie mam ochoty więcej patrzeć, niektórych wręcz się ich boję. Stąd też, mimo pozytywnych opinii i to samego Turonia, nie obejrzę większości tych obrazów przez niego polecanych.

    Np. Million Dollar Baby - genialny, lecz przerażająco smutny.

    Siedem - wzorowa realizacja, ale film straszny.

    Tańczący z wilkami - byłem w dużym kinie. Film mi się bardzo podobał, ale dla mnie zbyt smutny.

    Chinatown i Dziecko Rosemary - oba przerażające.

    Podobnie To nie jest dom dla starych ludzi.

    Na starość przestały mnie interesować filmy, które nie niosą jakiegoś pozytywnego, budującego przesłania.
    Przykładem takiego filmu jest

    Lewy obrońca (Big Mike).

    Filmy, które oglądałem wiele, albo bardzo wiele razy:

    Potop - fantastyczna realizacja, od początku do końca

    Big Lebowski - jak wyżej a do tego ekstraordynaryjny

    Miś - no comments

    Being John Malkovich - (-: odjazdowy

    Duma i Uprzedzenie - miniserial BBC

    Lonesome Dove - miniserial - to w ogóle uważam za arcydzieło pod każdym względem i najlepszy western wszech czasów. I tutaj prywatna prośba do kol. Turonia: podobno para protagonistów to postaci autentyczne. Masz może jakąś bardziej szczegółową wiedzę o czymkolwiek związanym z tym dziełem?

    Znachor (Hoffmana)

    Ben Hur (z Hestonem) - no comments

    Jezus z Nazaretu (Zefirellego) - Ten i powyższy film są obowiązkowymi pozycjami w naszej Rodzinie na Wielkanoc rok w rok.

    Perswazje (wg Jane Austen) - wersja BBC

    Bez lęku - muzyka!

    Odlot

    Bracie, gdzie jesteś?

    Ciemnoniebieski świat


    Pasja leży gdzieś pośrodku. Jest to wielkie dzieło, ale też trochę boję się tego oglądać. Nie zawsze w ferworze świątecznych przygotowań da się wykroić kilka godzin na seans - a przy zmywaniu nie można tego puszczać. Jedno, co mi przeszkadza, to ten aramejski. Tzn. sam pomysł uważam za świetny, ale dla aktorów to kompletnie obcy język i widać, że bardzo się starają, żeby poprawnie wygłosić swoje kwestie.

    Touching the Void widziałem. Historia ciekawa, ale sama dokumentalno-fabularna konwencja sprawiła, że film nie miał bigla.

    Big Blue - widziałem to ze 20 razy, ale już mi się znudził. Przy okazji - są dwie wersje, anglo i frankojęzyczna. Która się Wam bardziej podoba?

    Być albo nie być - wersja z Brooksem - duuużo dobrego, prostego humoru (-:

    Ojciec chrzestny - wszystkie trzy części

  • loslos
    edytowano July 2019
    Monolog Shylocka w wykonaniu Grinberga, chyba jednak to jest najmocniejszy moment kinematografii. U Lubitscha Grinberg (Żyd) nie mówi jako Żyd, mówi jako Polak, słowa Żyd nie używa. I dlatego jest mocniejsze.

    Czy nie mamy oczu? Czy nie mamy rąk, twarzy, narządów, zmysłów, uczuć, namiętności? – skoro żywimy się tym samym jadłem, rani nas ten sam oręż, gnębią te same choroby, leczą te same leki, ziębi i grzeje ta sama zima i lato? Ukłujcie nas – czyż nie będziemy krwawić? Połaskoczcie – czyż nie będziemy chichotać? Otrujcie – czyż nie umrzemy? A gdy nas skrzywdzicie – czyż nie będziemy szukać pomsty?

  • trep napisal(a):
    Lonesome Dove - miniserial - to w ogóle uważam za arcydzieło pod każdym względem i najlepszy western wszech czasów. I tutaj prywatna prośba do kol. Turonia: podobno para protagonistów to postaci autentyczne. Masz może jakąś bardziej szczegółową wiedzę o czymkolwiek związanym z tym dziełem?
    Oczywiście pierwowzorem jest powieść McMurtry'ego, niedawno ją u nas wznawiali. Z tego co wiem, to autor zaręczał, że wszystko jest fikcją, ale znawcy dopatrywali się podobieństw Gusa i Calla do dwóch hodowców bydła o zabawnych nazwiskach: Goodnight i Loving.

    Mr. Dobranoc naparzał się wpierw z Komanczami jako teksaski milicjant, potem zapisał się do Texas Rangers, gdzie wsławił się oswobodzeniem Cyntii Ann Parker z rąk czerwonych braci, wtedy to była bardzo głośna sprawa. Za wojny o niepodległość (Południa) służył siłą rzeczy w Konfederacji, choć na wewnętrznych, antyindiańskim froncie.
    Po wojnie spiknął się z panem Kochającym, znanym i uznanym hodowcą bydła. Razem gnali bydło z Teksasu do Nowego Meksyku, a potem do Wyoming, a później jeszcze do Colorado, przez dzikie pustkowia, po latach dając natchnienie różnym pisaczom i filmaczom. Wielcy ludzie tamtych czasów.
    A, no i zdarzyło się im współpracować z Chisumem, tym od Billego Kida i wojny w hrabstwie Lincoln.
  • No jak już prawie wszyscy to i ja. Pozwolicie?

    Now ięc
    Taki szwedzki Film o światowej sławy pianiscie co wraca do swej wsi i zakłada chór z miejscowych.
    Sami popaprancy po ludzku. On sam też.

    Piękny. O muzyce, o ludziach, slabosciach,

    Żywot Brajana - arcyreligijny.
    Pakajanjie ze zdaniem staruszki na końcu.

    Kupiec wenecki z Alpaczinem
    Poszukiwany poszukiwana z pokorą do słabości i konieczności.
  • Turoń napisal(a):
    Mr. Dobranoc naparzał się wpierw z Komanczami jako teksaski milicjant, potem zapisał się do Texas Rangers, gdzie wsławił się oswobodzeniem Cyntii Ann Parker z rąk czerwonych braci, wtedy to była bardzo głośna sprawa.
    Jakby kogo interesowały szczegóły, tom w wątasie:
    https://excathedra.pl/index.php?p=/discussion/10261/opowieści-z-dalekich-prerii/p1

    ...reklamował książkę S.C. Gwynne'a "Imperium księżyca w pełni" - świetna rzecz o Komanczach i białych, dla której punktem wyjścia są włąsnie dole i niedole pani parker. Żadne tam nowomodne, postępowo-słitaśno-ekologiczne bzdety, ani też chwalba triumfu cywilizacji białasów, po prostu ostry obraz zderzenia dwóch światów, jak trzeba (czy nie trzeba) rónie okrutnych.
  • edytowano July 2019
    Wyspa
    Car
    Fortepian
    Piknik pod Wiszącą Skałą (Stara wersja, którą oglądałam mnóstwo razy. Przez początek nowej nie mogłam przebrnąć. Nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że pani Appleyard prowadzi burdel, a nie pensję dla panien z dobrych domów).

    To moje ulubione filmy, ale namiętnie oglądam seriale kostiumowe. Moje ukochane to Cranford, Jamestown, Głos serca, Z larc Rise do Candleford i wiele innych w tym stylu. :)
    No nie, zapomniałam o Koronie królów. Nie opuściłam ani jednego odcinka. :)
  • aaaaa
    ziemia obiecana
  • Tak wiele jest ulubionych filmów.
    Córka pod wpływem Stranger Kings (tfu. Things) zażądała seansów filmów z lat. 70-80 "bo są lepsze i w ogóle wtedy był super klimat"
    No to zacząłem wyszukiwać filmy młodzieżowe z tego okresu i trochę tej łobuzerki obejrzeliśmy:
    Np.
    "Wolny dzień pana Ferrisa Buellera"
    "Co dalej?"
    "Amerykańskie graffitti"
    "Stan przy mnie"
  • Turoń napisal(a):
    trep napisal(a):
    Lonesome Dove - miniserial - to w ogóle uważam za arcydzieło pod każdym względem i najlepszy western wszech czasów. I tutaj prywatna prośba do kol. Turonia: podobno para protagonistów to postaci autentyczne. Masz może jakąś bardziej szczegółową wiedzę o czymkolwiek związanym z tym dziełem?
    Oczywiście pierwowzorem jest powieść McMurtry'ego, niedawno ją u nas wznawiali. Z tego co wiem, to autor zaręczał, że wszystko jest fikcją, ale znawcy dopatrywali się podobieństw Gusa i Calla do dwóch hodowców bydła o zabawnych nazwiskach: Goodnight i Loving.

    Mr. Dobranoc naparzał się wpierw z Komanczami jako teksaski milicjant, potem zapisał się do Texas Rangers, gdzie wsławił się oswobodzeniem Cyntii Ann Parker z rąk czerwonych braci, wtedy to była bardzo głośna sprawa. Za wojny o niepodległość (Południa) służył siłą rzeczy w Konfederacji, choć na wewnętrznych, antyindiańskim froncie.
    Po wojnie spiknął się z panem Kochającym, znanym i uznanym hodowcą bydła. Razem gnali bydło z Teksasu do Nowego Meksyku, a potem do Wyoming, a później jeszcze do Colorado, przez dzikie pustkowia, po latach dając natchnienie różnym pisaczom i filmaczom. Wielcy ludzie tamtych czasów.
    A, no i zdarzyło się im współpracować z Chisumem, tym od Billego Kida i wojny w hrabstwie Lincoln.
    Tyle to mniej więcej widziałem. Prostuję, że pierwowzorem nie jest xiążka, lecz scenariusz, który McMurtry napisałbył i sprzedałbył wywrótni. Nie kto inny a sam Wayne John miał grać pułkownika Calla. Do realizacji jednak jakoś nie dochodziło, więc Little Larry odkupił prawko do scenariusza i napisał słynną (Pulitzer) xiążkę. Widziałem też niekrótki film o Gudnajcie i Lowingu na tupce.

    Powstały jeszcze cztery miniseriale. Dwa prikłele i dwa sikłele (w jednym pułkownika grał Jon Voit), w sumie może i niezłe i w przyzwoitej obsadzie, lecz do pierwowzoru było im daleko.

    Linkowaną xiążkę zanabędę, a jeśli znasz jeszcze jakieś szczegóły, to nie skąp ich, proszę (-:
  • TecumSeh napisal(a):
    Btw obejrzałem sobie w końcu 12 gniewnych ludzi.
    Film bardzo dobry, no ale mam zastrzeżenia.
    Po pierwsze temat odcisków palców na nożu - dla mnie kluczowy, a w filmie ledwo wspomniany i bez dalszych dyskusji na ten temat. Przy takiej uzasadnionej wątpliwości dyskusja na temat czy świadkowa miała okulary zakrawa na śmieszność.
    No dobra, chyba nie mam więcej zastrzeżeń:)
    Gra aktorska bardzo dobra, charaktery wręcz modelowe, kamera prowadzona znakomicie, napięcie stopniowane świetnie. I najlepsze - wcale nie wiadomo co się stało.
    "Prawniczo" to ten film jest chałą*, nawet jak na filmy prawnicze.
    Natomiast jest bardzo dobrym filmem, gatunek to już do uznania, psychologiczny, kryminalny, rozrywkowy, jest bardzo dobry scenariusz, gra aktorska (oczywiście o ile mówimy o pierwszej wersji... bo innych i tak nie widziałem :P ) i zdjęcia. Jeśli dodamy, że film powstał przy praktycznie znikomych nakładach finansowych, to stosunek jakości do ceny jest wręcz kosmiczny.

    * why? narada ławy (tak samo jak w Europie narada składu sędziowskiego) ma być na temat ujawnionego podczas procesu materiału dowodowego, a tu facet najpierw wyjmuje porównawczy nóż, potem robi eksperyment procesowy z kuśtykaniem, oglądałem to 4 lata temu to jeszcze coś mogło być ;)
    Natomiast co do "rozwalającej jednostki" to po pierwsze, już na wstępie wątpliwości ma dwóch (tylko jeden konformistycznie boi się podnieść rękę - bo napisać anonimowo już nie), po drugie "rozwala" najbardziej juror 3, który drze się bez powodu na wszystkich.
  • trep napisal(a):
    Linkowaną xiążkę zanabędę, a jeśli znasz jeszcze jakieś szczegóły, to nie skąp ich, proszę (-:
    Film jaki jest, każdy widzi, a o kulisach wiesz więcej niż ja. ;o)

    Czarli Gudnajt współtworzył legendę. Karierę zrobił niewąską, od randżera do milionera. Wyliczali mu, że już po 40-stce dorobił się (po prawdzie to był współwłaścicielem) rancza o powierzchni miliona akrów, po których pałętało się sto tysięcy sztuk rogacizny. Ale doszedł do tego potem i krwią. Jak za młodu ścigał się z Komanczami, to tropił ich często w maleńkich, kilkuosobowych grupkach zwiadowczych. Tutaj myśliwy łatwo stawał się zwierzyną, a na tej wojnie nie podnosiło się rąk do góry.
    Później to jego kowbojowanie podczas przepędów – przecie spał na tej samej glebie, koło tego samego ogniska, co podwładni; razem z nimi gasił stampede, pełnił nocne warty, przeprawiał się przez rzeki i tak dalej. Napisał o swoich towarzyszach: „Nie mogę znaleźć właściwych słów, aby wyrazić wierność, odwagę, trud, poczucie honoru oraz umiejętność polegania na sobie i innych, jakie cechowały dawnych poganiaczy na szlaku.”
    Być może upiększał przeszłość, a może jednak miał takie szczęście do przyjaciół?
    Przypisuje się mu pomysł zbudowania wozu obozowego. Wicie, na westernach kowbojskich o przepędach jest zawsze taki wielki wóz, kierowany przez osobnika pełniącego też funkcję kucharza (na filmach jest to przeważnie wygadany stary dziadek-weteran albo dawny niewolnik, w obu przypadkach reprezentujący mądrość życiową). Ten pojazd wiózł sprzęt obozowy, kuchenny, zapas żywności, amunicji; z jednej strony miał beczkę na wodę, z drugiej skrzynię z ciężkimi narzędziami, pod spodem skrzynkę na naczynia kuchenne; tylna klapa po otwarciu służyła kowbojom za stół. Takie wozy powstawały z początku na bazie wehikułów wojskowych albo farmerskich, potem już budowano je od podstaw. Firma Studebaker je robiła, ta od drugowojennych ciężarówek.
    Goodnight był pono człowiekiem głęboko religijnym, na protestancką modłę. Zmarł w 1929 w wieku 93 lat. Dwa lata przed zgonem stanął na ślubnym kobiercu, z wybranką młodszą odeń o 66 lat.

    Z kolei Olek Lover, żeby nie przedłużać, też miewał w życiu pod górkę. Wybuch wojny secesyjnej zaskoczył go w czasie przepędu. Jankesi internowali go jako Południowca, puścili dopiero po wstawiennictwie Kita Carsona (kolejna wielka postać tamtej epoki). Potem wspierał Konfederację, aż do jej klęski. Przegrani byli mu winni kupę kas, podobno aż ćwierć miliona dolarów, za zrealizowane dostawy wołowiny, i nie mógł już tego wyegzekwować. Ale podniósł się z upadku, w spółce z Gudnajtem. Śmierć go dopadła w 1867 z rąk Komanczów. Zmarł od ran w Fort Sumner, tam gdzie 14 lat później Pat Garret zabije Billy'ego the Kida.
    Lover masonem był, ale na ile serio to traktował, tego nie wiem.
  • trep napisal(a):
    >Duma i Uprzedzenie - miniserial BBC
    Genialna ekranizacja!
    ...
    I w ogole, trepie
    =D>
  • christoph napisal(a):
    aaaaa
    ziemia obiecana
    +1
  • Oglądam argentyńskie filmy fabularne (serial TV też) o wojnie o Falklandy.

    Wolno mi.

    Lepsze od angolskich.
  • Kuledze losu podsuwem ku uwagie.

    The Bad Seed (ale konieczno zes 1956)

    Zło zes radykalno mętnofizyko. Anusz jemusz podendzie.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.