Spargelnzeit

Był wątek o takim tytule, lecz nie pamiętam już na, którym forumku.

Wczoraj mielimy rocznicę ślubu i przygotowałem take coś:


image

Dorsz pod beszamelem.
Dorsza posolić i usmażyć.
Młode ziemniaczki ugotować.
Szparagi podgotować.
Beszamel zrobić.
Zmieszać wszystko razem i podać na stół.
«1

Komentarz

  • Gratulacje!
    Która rocznica?
  • Straciłem już rachubę. Na pewno już bym wyszedł.
  • Jako absolutnie wierny miłośnik szparagów zielonych, pochwalam.
    Małzonkom życzę i winszuję i pozdrawiam.
    Niech Wam szparagi towarzyszą w dalszym zyciu ( zartobliwie )
    Niech Wam Pan Bóg błogosławi ( poważnie )
  • No więc też mi się zdaje, że zielone lepsze.
  • zielone!
  • trep napisal(a):
    Straciłem już rachubę. Na pewno już bym wyszedł.
    :D
  • zielone ok
    bardziej lubiane we Włoszech, cienkie
    u nasz idą i takie i takie, zależy, czy jest ktoś do obierania czyli jo
    kiedyś z pleśniowym serem i truskawkami, teraz prostota, brązowe masło i parmezan albo dżugalis ? z Litwy
    a jak coś zostanie, to rano z jajecznicą lub sadzonym
    aha, robię nieeekologicznie w alufolji i w piekarniku
  • Najgorsze to czekanie. Najlepiej ze trzy sezony od sadzenia do pierwszego zbioru.
  • Kolega uprawia szparagi???
    Szacun
    W mojej rodzinie dziadek kiedyś troche, ale szybko mu przeszło
  • W sumie warto. Uprawa jest łatwa. Niewielki areał zaspokaja własne potrzeby. Dodatkowo ćwiczyć się można w cnocie cierpliwości i planowania w dłuższej perspektywie.
  • Kurcze...musimy sie zainteresować.
  • białe z dobrego źródła bezkonkurencyjne.
  • ...ładne kieliszki, huta Zawiercie?
  • Dunno, kupywane w sklepie z kryształami.
  • Kiedyś byłem za wymyślaniem. Szparagi w panierce z sezamu.
    Kluski śląskie z patelni.
    Teraz zasada jedna - raz grzać
    No chyba że resztki
  • trep napisal(a):
    Dunno, kupywane w sklepie z kryształami.
    Guglnęłam co to za firma Dunno, bo o takej nie słyszałam.
    Żesz Ty... :D
  • Jako przystawka - rewelacja! Bardzo pyszne a przygotowania praktycznie nie ma.

    >smarujemy szparagi oliwą
    >prószymy solą i pieprzem
    >owijamy wąskimi paskami ciasta (za przeproszeniem) francuskiego, tak w zygzak
    >do rozgrzanego piekarnika na 200 st.

    mmmmm
  • Folia Alu
    Trochę masła na spod szparagi jakie tam kto chce, szczypta cukru, szczypta soli. Zawinąć i na pół godziny do piekarnika. Wszystkie soki zostają w środku.
    A potem kto tam co chce.
    Masło
    Ser pleśniowy blue, truskawki orzechy, czekolada, szynka, rybki.
    Bułka tarta na maśle (po polsku)
  • Michał5 napisal(a):
    Kurcze...musimy sie zainteresować.
    Tu ciekawostka hodowlana.

    Nastąpiła potrzeba, by szparag zechciał przenieść się na Nowe, Lepsze Poletko.
    Wykopywanie karp to wiele dłubania. Przy największej delikatności niemożliwością jest brak uszkodzeń odnóg korzeni.
    Mimo to - przeniesione karpy przyjęły się, zaś resztki pozostałe na starym miejscu zadziwiły sąsiada który przybył na pomoc z orką. Bardzo rozrosły się te szparagi pod ziemią. Cóż za żywotna roślina.
  • Na kolejną rocznicę była pyszna zupa szparagowa.

    Bierzemy rosół (bulion). Ja raz na pół roku gotuję wielgi gar a następnie przelewam do torebek strunowych i zamrażam. Wrzucamy pokrojoną w plasterki marchewkę. Przyprawiamy do smaki.

    Na patelnię wrzucamy dwie łyżki masła klarowanego a na nie pokrojone w plasterki pół główki czosnku.

    Gdy czosnek się zarumieni (ale nie przypali) wrzucamy pokrojone na 4 części zielone szparagi. Po wcześniejszym odłamaniu kącówek. Kącówki dotychczas wyrzucałem, ale teraz nie wyrzucam. Robię z nich dodatkowy szparagowy wywar poprzez gotowanie. Wywar ten wlewam do zupy. Wogle zbieram te kącówki również z innych niezupnych potraw.

    Do patelni dosypujemy łyżeczkę soli. Mieszamy z 5 minut.

    Wrzucamy do bulionu, wlewamy doń pół szklanki śmietanki 30%.

    Całoś posypujemy posiekanym szczypiorkiem.

    Równolegle wstawiamy małej wielgości ziemniaczki młode w mundurkach, w takej ilości, jaką mamy zamiar zjeść w zupie. Ja ugotowałem 4 na łebka. Po ugotowaniu ziemniaczki włożyłem w talerze, przekroiłem na pół, zalałem zupą.

    Zupa jest odjazdowo kolorowa - biały płyn z pomarańczową marchewką i jaskrawozielonymi szparagami i szczypiorkiem. Jest bardzo smaczna i sycąca, a chrupiące szparagi dodają jej jeszcze uroku.

    Cała robota to 20 minut.


  • Notto zasuwam jutro po śmietankie....
  • W Rajchu bałerzy abstrahują; szparagi gniją.
  • W gitleroskim lidru więc po 15 zyli a zaś w narodowo radykalnym dino po 7, to od razu żem kilka paczek kupił.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    W Rajchu bałerzy abstrahują; szparagi gniją.
    Tu spieszę donieść, że niezebrany z pola (rozumiem, że o takim mowa) schparag nie gnije. Jest znacznie gorzej, bo trzeba raptem paru dni i schparag przerasta z wielgości i właściwości odpowiedniej do spożycia w wielgość osobliwej, acz niezjadliwej rośliny.
    Wonczas cała para idzie w tę jedną roślinę oraz korzenie. Ma to sens i jest potrzebne przez 2-3 lata po założeniu uprawy w celu większego plonu w latach kolejnych. Ale gdy są już lata ze zbiorem - z przerośniętej jednostki schparagowej pożytku w danym sezonie nie będzie. To w odróżnieniu od jednostki ściętej przez polską siłę roboczą w odpowiednim momencie. Taka jednostka wyda jeszcze plon.
  • Niewykluczone, że gitlerowce, by móc cieszyć się szparagami, muszą go importować z PL. A oni nienawidzą kupywać.
    Zarówno w biedzie jak i w dino przedają (przynajmniej deklaratywnie) szparagi produkcji rodzimej - narodowo-radykalnej.
  • O ile wiem to fala upraw szparagów od paru(nastu?) lat idzie z zachodu na wschód i dawno przekroczyła Odrę. Znaleźli się więc pewnie i tacy, którzy skalą upraw mogą sprostać kontraktom sieciówek.
  • poznańskie i Dolny Śląsk są mocno zaszparagowane
  • natenczas napisal(a):
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    W Rajchu bałerzy abstrahują; szparagi gniją.
    Tu spieszę donieść, że niezebrany z pola (rozumiem, że o takim mowa) schparag nie gnije. Jest znacznie gorzej, bo trzeba raptem paru dni i schparag przerasta z wielgości i właściwości odpowiedniej do spożycia w wielgość osobliwej, acz niezjadliwej rośliny
    Potwierdzam. Źle zreferowałem, gdyż słabo zrozumiałem szlochy bałera. Gdyż były w obcym języku i nieznanej mi branży.
  • u nas w dino 6,99
  • edytowano June 2
    Ja jak dzwonię do jakejś firmy omówić ich ofertę, to zastrzegam:
    - Wiem, że państwo mają te wszystkie ceny z dziewiątkami na kącu, ale wnioskuję o używanie w tej rozmowie cen wyrażonych kwotami okrągłymi a w przypadku, gdy państwo będą te dziewiątki uparcie powtarzać mogę się rozłączyć przez uprzedniego uprzedzenia.

    Dlatego też pisałem wyżej, że w dino szparagi na 7 złoty paczka.
  • A te szpagaty to co to w ogóle jest?
  • @ Trep

    Szparagowa - zacna.

    Niemniej jednak bulion zrobiłam warzywny (zamiast z wielgiego gara) dodając obierki i kącówfffki ze szpagatów, już wywar był szpagatowy w smaku.
  • Ja gotuję ledwie od paru lat, ale już zdążyłem dojś do wniosku, że wszystkie te przepisy można dowolnie zmieniać. No, może z wyjątkiem przepisu na pasztet sztrasburski.
  • trep napisal(a):
    Ja gotuję ledwie od paru lat, ale już zdążyłem dojś do wniosku, że wszystkie te przepisy można dowolnie zmieniać. No, może z wyjątkiem przepisu na pasztet sztrasburski.
    koham!
  • trep napisal(a):
    Ja gotuję ledwie od paru lat, ale już zdążyłem dojś do wniosku, że wszystkie te przepisy można dowolnie zmieniać. No, może z wyjątkiem przepisu na pasztet sztrasburski.
    A tu psia mać wszyscy się uparli, by ten akurat przepis modyfikować!

    PS. Ma kolega tę humoreskę? Bo wszędzie szukam i znaleźć nie mogę.
  • Tylko w głowie, po lekturze na tutejszym forumku.
  • edytowano June 3
    trep napisal(a):
    Ja gotuję ledwie od paru lat, ale już zdążyłem dojś do wniosku, że wszystkie te przepisy można dowolnie zmieniać. No, może z wyjątkiem przepisu na pasztet sztrasburski.
    Oczywiście można przyrządzić strogonowa z indyka, ale wówczas nie wolno tej potrawy nazwać strogonowem.
  • U mnie w rodzinie mówiło się ostronogow.
  • Gulaju
  • edytowano June 3
    Gulasz od wołowego pochodzi
  • A gulasz z indyka — od indykowego, logiczne.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    A gulasz z indyka — od indykowego, logiczne.
    Koham
  • Nazwa pochodzi od pasterzy, którzy wypasali od wiosny do jesieni bydło na nizinach. Bydło nazywano gulya, a pasterza, który je wypasał – gulyás [wym. gujasz]. Danie pasterskie, które sobie przyrządzali, nazwano więc gulaszem. Dopiero później przejęto z języka ludowego wyraz pörkölt.
  • Próbował kto gulyasa ze szparagów?
  • szparagi jakoś dobrze się komponują z wołowiną, może być dobry.
  • A ja myślę, że szparagi lepiej komponują się z delikatniejszym mięsem, np. drobiem.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.